Od czego będzie zależała nasza przyszła emerytura? Nie każdy ekonomista odważy się to powiedzieć, ale… każdy w skrytości o tym pomyśli. Oficjalna wersja jest taka, że nasza przyszła emerytura będzie zależała od tego, co wypracujemy, czyli od tego, ile składek odłożymy w systemie emerytalnym w trakcie naszej pracy zawodowej. Ale może rację ma Allan Greenspan, były szef Rezerwy Federalnej, który uważa, że emerytury setek milionów Amerykanów będą zależały od zupełnie czegoś innego niż wielkość zgromadzonych składek?
Każda dyskusja o emeryturach zwykle kończy się pytaniem, ile w ogóle tej emerytury dostaniemy. Pozornie odpowiedź jest prosta: to zależy od tego, ile składek w czasie kariery zawodowej zbierzemy i ile czasu statystycznie będziemy później żyli. System mobilizuje nas do jak najdłuższej pracy, żebyśmy mogli zebrać jak najwięcej składek. Proste? „A jeśli pieniędzy zabraknie?” – pytają wątpiący.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Tak naprawdę bowiem pieniądze, które wpłacamy w formie składek, są od razu wydawane na emerytury obecnych emerytów. Płacimy te składki i państwo zapisuje je na naszych kontach, ale czy te pieniądze fizycznie uda mu się „zorganizować”, gdy trzeba będzie nam je wypłacić? Niektórzy w to wątpią, zwłaszcza patrząc na fatalną demografię. Coraz mniej osób pracuje, a coraz więcej pobiera emeryturę. Może pieniędzy jednak zabraknie?
W dyskusję emerytalną jakiś czas temu włączył się były szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej, najdłużej w historii sprawujący ten urząd (przez 19 lat). Powiedział coś, co niejednego przyszłego emeryta mogłoby zaniepokoić. Czyżby niechcący uchylił rąbka tajemnicy? Od czego tak naprawdę zależy to, jak wysoką dostaniemy emeryturę?
Emerytalna (nie)pewność. Od czego zależy?
Polski system emerytalny jest skomplikowany i dziurawy. I nie jest zbyt dobrze skrojony. I są na to dowody. Think-tank Mercer wraz z ośrodkiem CFA Institute porównuje systemy emerytalne w największych gospodarkach świata. „Pension Index 2025” przyniósł nowy ranking systemów emerytalnych świata. Gdzie jesteśmy w tym zestawieniu?
Tradycyjnie liderami, jeśli chodzi o jakość systemów emerytalnych, są trzy kraje europejskie: Holandia, Islandia i Dania, a także Izrael i Singapur. Ta piątka oznaczona jest najlepszą notą, czyli literką „A”. Tam przyszli emeryci mogą spokojnie płacić składki i mieć pewność, że nie będą przymierali głodem na emeryturze. Cechą systemów emerytalnych w tych krajach jest to, że dzięki wysokiej bazie aktywów zapewniają wysokie świadczenia, są zrównoważone i stabilne oraz charakteryzują się „wysokim poziomem integralności” (czyli nie ma w nich bałaganu). Mają też zdolność dostosowywania się do nowych warunków oraz są objęte dobrym systemem regulacji.
Prezes ZUS Zbigniew Derdziuk, z którym miałem okazję rozmawiać niedawno, dodaje jeszcze jedną cechę najlepszych systemów emerytalnych: że działają na rzecz dojrzałego społeczeństwa, które rozumie nowe wyzwania wynikające z demografii i migracji, zmieniających się warunków na rynku finansowym oraz zmieniających się modeli pracy. Świadome i mądre społeczeństwo wybiera równie świadomych polityków i akceptuje zmiany w systemie emerytalnym, dzięki którym system emerytalny może funkcjonować dobrze.
Inną cechą dobrego systemu emerytalnego jest przejrzystość. Każdy uczestnik systemu emerytalnego jest informowany, jaka będzie jego emerytura, od czego ona zależy. A dobrze rozwinięty rynek kapitałowy sprzyja budowaniu dodatkowych oszczędności emerytalnych – opowiadał prezes ZUS w wywiadzie dla „Subiektywnie o Finansach”.
O systemie emerytalnym w Danii – jednym z najlepszych w rankingu – pisałem na początku tego roku. Jest elastyczny, skrojony na potrzeby zmieniającej się sytuacji gospodarczej i demograficznej kraju. Jednym z czynników decydujących o przyszłej emeryturze są zmiany w oczekiwanej długości życia w zdrowiu. W zależności od tej prognozy ustalany jest nowy obowiązujący w przyszłości wiek emerytalny.
Modyfikacje w wielu emerytalnym wprowadzane są z dużym wyprzedzeniem, ale odważnie. Ostatnie ustalenia wprowadzają wiek emerytalny dopiero w 74. roku życia, ale dopiero dla osób obecnie rozpoczynających pracę. Dzięki tej elastyczności w Danii nikt nie zastanawia się, czy będzie z czego wypłacić emerytury. System emerytalny sam „kalibruje się” w taki sposób, żeby składki pokryły przyszłe emerytury.
O systemie emerytalnym w Danii czytaj: Polacy narzekali na podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Duńczycy właśnie planują pracę do 74. roku życia. I nikt nie protestuje! Jak to możliwe?
Polska jest w rankingu Mercer i CFA Institute oceniona średnio literką „C” (czyli odpowiednik szkolnej „trójki”). Z krajów europejskich w tej grupie są tylko Włochy i Austria. Inne kraje mające podobną jakość systemu emerytalnego to np. Japonia, Chiny, Wietnam, Korea Południowa, Tajwan, Tajlandia, Indonezja, RPA, Brazylia. Jaka jest charakterystyka tej grupy?: W skrócie to kraje, których systemy emerytalne „mają pewne zalety, ale również poważne niedociągnięcia i wbudowane ryzyka”. To systemy emerytalne, które wymagają ulepszeń, bo inaczej ich skuteczność i długoterminowa stabilność „mogą być „kwestionowane”.

Jak poprawić polski system emerytalny?
Jak zrobić naprawdę dobry system emerytalny? Kilka rad dla polskich (i nie tylko) polityków pochodzi od Światowego Forum Ekonomicznego (World Economic Forum) – za podstawę działania systemu emerytalnego uznaje ono bezpieczeństwo finansowe odporne na negatywne zmiany w demografii, na starzenie się społeczeństwa i zmiany w przeciętnym trwaniu życia. Szczegóły są tutaj: w „Future-Proofing the Longevity Economy: Innovations and Key Trends”. Jak poprawić długoterminową efektywność systemów emerytalnych? Oto przegląd zaleceń.
>>> Zwiększenie zasięgu prywatnego systemu emerytalnego i zastosowanie „stymulatorów” – czyli przyjęcie założenia, że wiele osób nie będzie oszczędzać na przyszłość bez elementu przymusu lub automatycznego zapisu. Zmniejszanie uzależnienia obywateli od publicznych systemów emerytalnych.
>>> Zmniejszenie możliwości wypłat pieniędzy z systemu oszczędności emerytalnych przed przejściem na emeryturę, co zapewni wykorzystanie większych pieniędzy na wypłaty emerytur.
>>> Podniesienie ustawowego wieku emerytalnego lub realnego wieku przechodzenia na emeryturę, żeby lepiej odzwierciedlał wzrost oczekiwanej długości życia oraz wzrost oczekiwanej długości życia w zdrowiu (to pozwoli obniżyć koszty dla finansów publicznych).
>>> Promowanie wyższego udziału obywateli w rynku pracy w starszym wieku, co może zwiększyć poziom wypłat pieniędzy w ramach emerytur.
>>> Zmniejszenie luki emerytalnej ze względu na płeć (czyli dostosowanie wieku emerytalnego do różnic w długości życia kobiet i mężczyzn) i luk emerytalnych, które zostały stworzone dla różnych grup społecznych (czyli zrezygnowanie z zasady, że niektóre zawody zamiast podwyżek płac otrzymują prawo do wcześniejszej emerytury).
Polski system emerytalny ma pewne zalety. Obejmuje emeryturę publiczną z ZUS uzupełnioną o dodatkowe pieniądze zgromadzone w OFE (200 mld zł inwestowana na rynkach kapitałowych, ale przesuwane do ZUS wraz ze zbliżaniem się wieku emerytalnego danej osoby). Dodatkowo funkcjonują prywatne programy emerytalne z automatycznym zapisem i obowiązkową minimalną składką pracownika i pracodawcy (czyli PPK), a to tego indywidualne konta emerytalne z możliwością uzyskania różnych ulg podatkowych (IKZE z ulgą w podatku PIT oraz IKE z ulgą w podatku Belki).
A wady? System emerytalny jest u nas dziurawy niczym ser szwajcarski (sporo grup społecznych nie płaci składek albo płaci bardzo niskie), jest skomplikowany (trudno bez doktoratu z finansów wyliczyć swoją przyszłą emeryturę) i coraz bardziej niezrównoważony (będzie rósł w nim deficyt pomiędzy składkami i wypłatami). Uprawnienie do emerytury jest oderwane od długości życia (wczesna emerytura kobiet) i nie jest „zaopiekowane” ryzyko bardzo niskich emerytur. Według raportu Mercera wyższa ocena polskiego systemu emerytalnego będzie możliwa po zastosowaniu następujących reform:
>>> zwiększenie wysokości składek, a tym samym zwiększenia poziomu aktywów gromadzonych przez przyszłych emerytów w okresie składkowym;
>>> podniesienie wypłat dla najuboższych emerytów (żeby emerytura zawsze gwarantowała możliwość komfortowego życia na choćby skromnym poziomie);
>>> podniesienie poziomu oszczędności gospodarstw domowych (żeby publiczny system emerytalny był uzupełniony przez prywatne, długoterminowe oszczędności ludzi);
>>> zwiększenie wskaźnika aktywności zawodowej w starszym wieku (jako reakcja na wzrost oczekiwanej długości życia).
Wartość polskiego indeksu emerytalnego Mercer CFA Institute nieznacznie wzrosła z 56,8 punktów w 2024 r. do poziomu 57 punktów w 2025 r., głównie dzięki zaktualizowanym danym dotyczącym wzrostu gospodarczego, opublikowanym przez MFW. Okazuje się więc, że dla systemu emerytalnego równie ważne są sprawy dotyczące długości życia zawodowego jego „klientów” i efektywności pobierania składek przez operatorów publicznych i prywatnych, jak i stan kondycji gospodarki. Dynamicznie rosnąca gospodarka zapewnia stabilność systemu emerytalnego. I od tego też zależy nasza przyszła emerytura.

Nasza przyszła emerytura. Co o niej mówi Allan Greenspan?
To zbliża nas do zdania, które wypowiedział Allan Greenspan na posiedzeniu amerykańskiego Senatu dwadzieścia lat temu. Jego zdaniem to, co wpłacamy do systemu emerytalnego z naszych dochodów w ciągu życia zawodowego, to jedno, a to, czy i w jaki sposób mamy zapewnione wypłaty emerytury, to drugie. I pewność tych wypłat niekoniecznie zależy od… składek. W podobnym tonie wypowiedział się kilka dni temu nasz czytelnik. Poruszając ten temat, napisał niedawno na Facebooku:
„To, co płacimy na przyszłą emeryturę, nie jest nigdzie odkładane, tylko przeznaczane na wypłaty dla obecnych emerytów. Gdy będziemy na emeryturze, nie dostaniemy pieniędzy, ponieważ nie będzie z czego ich wypłacić. Emerytów będzie bardzo dużo, a pracujących mało. Większość Polaków jest przekonana, że system działa według tego właśnie schematu.”
Fragment wypowiedzi ikonicznego długoletniego szefa Rezerwy Federalnej rzeczywiście ma wiele wspólnego z opinią naszego czytelnika. Ta wypowiedź obiegła w swoim czasie cały ekonomiczny światek. Republikański senator Paul Ryan zapytał Allana Greenspana, czy „trzeci filar” emerytalny zmniejsza ryzyko bankructwa systemu emerytalnego w USA i zwiększy bezpieczeństwo przyszłych świadczeń emerytalnych. Allan Greenspan odpowiada:
„Cóż, nie powiedziałbym, że świadczenia repartycyjne są niepewne, w tym sensie, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby rząd federalny tworzył tyle pieniędzy, ile chce, i wypłacał je. Pytanie brzmi, jak stworzyć system, który zapewni, że powstaną realne aktywa, na zakup których te świadczenia zostaną przeznaczone.”
Nasza przyszła emerytura nie zależy od składek? W każdym razie jej realna wartość. Dodatkowo Greenspan bez żenady tłumaczy, że dla wysokości przyszłych emerytur raczej bez znaczenia jest: ile składek płacili pracujący w trakcie swojej kariery zawodowej oraz ile składek płacą aktualnie pracujący, gdy my już jesteśmy na emeryturze. Co w takim razie jest decydujące dla tego, ile wyniesie nasza przyszła emerytura?
Zdaniem Greenspana jedynym kryterium określającym wysokość przyszłych emerytur jest produktywność gospodarki w czasie, gdy emerytury będą wypłacane. To oczywiście ma swoje konsekwencje w dalszym myśleniu o dobrym systemie emerytalnym. Będzie on tam, gdzie perspektywy rozwoju gospodarki są dobre. Nasz czytelnik ciągnie wątek dalej:
„Jeśli za 10–20 lat sztuczna inteligencja sprawi, że wszystkie dobra i usługi będą produkowane w dowolnych ilościach bez kosztów i bez udziału ludzi, czy będzie miało znaczenie, ilu ludzi pracuje i płaci składki na emerytury? Można wtedy wypłacać emerytury dowolnej wysokości, a dóbr i usług starczy dla wszystkich”.
Czyli to produktywność gospodarki, dostępność energii, surowców i technologii określą w przyszłości podaż dóbr i usług, a co za tym idzie, zdefiniują dobrobyt społeczeństwa i… wysokość emerytury dla przyszłego emeryta. A nie składki, które dziś przyszli emeryci płacą. Zgadzacie się z tą teorią? A może jednak składki emerytalne mają jakieś znaczenie?
Nasza przyszła emerytura: na wszelki wypadek…
Internauta Marek Łangalis ostatnio przypomniał w swoich postach na portalu X kilka niepokojących liczb. Dziś na 6,4 mln emerytów pracuje 17,2 mln osób i zapewnia to nie najgorsze emerytury tym, którzy je pobierają. Za 30 lat będzie 14 mln emerytów i 10,5 mln pracujących. Jaka będzie musiała być produktywność tych pracujących na godzinę pracy, żeby podatki i składki przez nich płacone mogły zapewnić emeryturę większej liczbie ówczesnych emerytów? Może będzie wystarczająca, ale co jeśli nie…?
Niezależnie od tego, co myślimy o perspektywach naszego systemu emerytalnego i efektywności wypłat godnej emerytury za kilkadziesiąt lat, a także jak widzimy przyszłość obecnej rewolucji AI z możliwym zapewnieniem ludzkości wysokiej produktywności i powszechnego bezpieczeństwa finansowego na dekady, postarajmy się zgromadzić prywatny fundusz emerytalny.
W „Subiektywnie o Finansach” jesteśmy przekonani, że stara – lekko zmodyfikowana – zasada: „Jeśli sam sobie nie pomożesz, to może być tak, że nikt inny ci nie pomoże”, jest wciąż aktualna. Jeśli gospodarka polska będzie się rozwijać dynamicznie przez kolejne dekady, a budżet państwa będzie na tyle zasobny, żeby było go stać na wypłatę emerytur za kilka dekad, nawet kiedy znacznie pogorszy się sytuacja demograficzna, to świetnie. Ale nie jest to pewne jak w banku.
——————————
WIĘCEJ O TWOJEJ PRZYSZŁEJ EMERYTURZE:
Zapraszam na webinar, który odbędzie się w najbliższy czwartek o godz. 19.00, a na którym – wspólnie z zaproszonym gościem – opowiemy o zmianach w naszym oszczędzaniu i w naszych głowach, które właśnie się dzieją. Jedna z tych zmian dotyczy właśnie naszych emerytur. Zapisz się tutaj, webinar jest bezpłatny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Tylko zarejestrowani uczestnicy będą mogli wziąć udział w dyskusji.
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
————————–
CZYTAJ TEŻ O EMERYTURZE:
Źródło zdjęcia: Vlad Sargu/Unsplash





