Koniec z przekonywaniem, że zaciągnięcie kredytu poprawi komuś sytuację finansową. Zamiast tego wyraźne zastrzeżenie, że kredyt oznacza koszty. Tak, tytoń zabija, a kredyt kosztuje – takie zastrzeżenia będą musiały się znaleźć w reklamach. A w zamian za mniejsze ryzyko dla banków, będą musiały „karnie” oferować klientowi darmowy kredyt. Czy nowa ustawa regulująca kredyt konsumencki to dobre rozwiązanie czy przegięcie? A jeśli przegięcie, to w którą stronę?
Pomysł przygotowania nowej ustawy nie pojawił się ot tak. W listopadzie 2023 roku weszła w życie nowa dyrektywa unijna w sprawie kredytów konsumenckich. Jej celem jest wzmocnienie ochrony konsumentów korzystających z kredytów konsumenckich oraz harmonizacja przepisów w całej UE. Nakłada ona na państwa unijne obowiązek przyjęcia i publikacji do dnia 20 listopada 2025 r. przepisów niezbędnych do wdrożenia dyrektywy.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Stąd pomysł na „polską” ustawę. Jej projekt został na początku lipca opublikowany na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Opracował go Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, by dostosować polskie prawo do nowych unijnych dyrektyw oraz chronić interesy kredytobiorców.
Kredyt kosztuje i cię nie ubogaci
Najwięcej zmian widocznych na pierwszy rzut oka dotyczy marketingu i komunikacji. W reklamach nie będzie już można zaszyć informacji, że kredyt „zwiększa zasoby finansowe” albo że „stanowi substytut oszczędności”. Nowości jest więcej: w myśl proponowanych przepisów banki będą musiały przeprowadzać ocenę zdolności kredytowej klienta według określonych zasad, nie wolno będzie im podpierać się informacjami z mediów społecznościowych, a jeśli wymagają ubezpieczenia, to klient będzie miał prawo samodzielnie wybrać ofertę ubezpieczyciela.
Nie wszystkie propozycje ucieszą klientów. Nie spodobają się im zmiany dotyczące ograniczenia stosowania sankcji kredytu darmowego jako „kary” dla banków za kruczki w umowie, nieprecyzyjne sformułowania, niedopowiedzenia i błędy. Niepocieszeni będą też prawnicy, którzy wyspecjalizowali się w pozywaniu banków z tego tytułu.
Agencje reklamowe będą musiały wymyślić nowe sposoby na zareklamowanie kredytu konsumenckiego. Spoty pokazujące uśmiechniętą rodzinę, którą dzięki pożyczeniu od banku kilkunastu tysięcy złotych nareszcie stać na remont kuchni, może być w sprzeczności z zasadami określonymi w nowej ustawie o kredycie konsumenckim. Reklamy będą musiały być bardziej powściągliwe. Ponadto zostanie wprowadzony zakaz reklamy sugerującej, że:
- kredyt poprawi sytuację finansową,
- istniejące zadłużenie bądź informacje w bazach danych mają niewielki lub zerowy wpływ na szanse otrzymania kredytu,
- kredyt zwiększa zasoby finansowe i stanowi substytut oszczędności lub może podnieść poziom życia.
Najwyraźniej UOKiK uznał, że Polacy lekkomyślnie zaciągają kredyty (albo rzeczywiście tak jest, a później piszą do prezesa Urzędu i proszą o interwencję, bo czują się oszukani przez bank) i należy ich chronić przed nimi samymi. Reklama ma zawierać ostrzeżenie, że z zaciągnięciem kredytu wiążą się koszty. Ma to być podane w sposób jasny i zrozumiały, na przykład poprzez użycie słów: „Uwaga! Kredyt nie jest bezpłatny!” albo „Uwaga, kredyt kosztuje!”. Na szczęście dla banków UOKiK nie wymaga formułki tak długiej jak w reklamach leków.
Już kilka lat temu bankowcy zostali zobowiązani do rezygnacji z małej czcionki, którą z przyjemnością wykorzystywali do informowania o mniej korzystnych warunkach kredytów. Informacje o RRSO, czyli całkowitym koszcie kredytu, jest wyraźnie eksponowany w każdym spocie reklamowym, tak by każdy klient mógł wyrobić sobie zdanie, czy oferta jest tak korzystna, jak przedstawia to bank. Jeśli przepisy wejdą w życie w proponowanym kształcie, finezja jeszcze bardziej ustąpi miejsca konkretom.
Ustawa o kredycie konsumenckim: tak jest obecnie
Zanim przejdziemy do tego, co może się w ustawie o kredycie konsumenckim zmienić, szybkie przypomnienie tego, co aktualnie się w niej znajduje. Ustawa o kredycie konsumenckim obowiązuje od 2011 roku i definiuje kredyt konsumencki jako udzielany osobom fizycznym (konsumentom), który nie może być przeznaczony na cele związane z działalnością gospodarczą.
Podmioty udzielające kredytów (banki, SKOK-i) muszą informować w sposób jednoznaczny, zrozumiały i widoczny o oprocentowaniu, RRSO (Rzeczywistej Rocznej Stopie Oprocentowania, która uwzględnia oprocentowanie nominalne i inne koszty kredytu), całkowitej kwocie kredytu, całkowitej kwocie do zapłaty i wysokości rat.
Kredyt konsumencki nie jest kredytem hipotecznym. Może zostać przeznaczony na sfinansowanie dowolnego zakupu, wypłata nie następuje w transzach (jak w przypadku kredytu na budowę), bank nie wymaga ustanowienia zabezpieczenia na nieruchomości.
Kredyt konsumencki bez górnej granicy. Co jeszcze się zmieni?
Co jeszcze, poza kwestiami informacyjnymi, chciałby zmienić UOKiK w kredytach konsumenckich? Dziś maksymalna kwota kredytu konsumenckiego to 255 550 zł (po aktualnym kursie euro to ok. 75 000 euro). Zobowiązanie powyżej tej kwoty nie podlega przepisom Ustawy o kredycie konsumenckim i nie jest już objęte przewidzianą przez nią ochroną. Unijna dyrektywa zwiększa ten limit do 100 tys. euro i jego równowartości w innych walutach, ale UOKiK idzie dalej i nie chce żadnego górnego pułapu. Dzięki temu każdy klient będzie korzystał z takiej samej ochrony.
Banki i SKOK-i będą zobowiązane do przekazywania uproszczonych informacji jeszcze przed zawarciem umowy. Mają być one bardziej przyjazne dla konsumenta, a najbardziej istotne informacje na temat kredytu powinny się znaleźć na pierwszej stronie formularza informacyjnego. Czyli jak w przypadku reklamy: mniej emocji, a więcej precyzyjnego, ale zrozumiałego języka.
Projekt wprowadza nowe standardy oceny zdolności kredytowej. Banki będą zobowiązane do szczegółowej analizy sytuacji finansowej konsumenta przede wszystkim na podstawie informacji o jego dochodach i wydatkach. W przypadku negatywnej oceny zdolności kredytowej będą miały obowiązek odmówić udzielenia kredytu. Niedoszły kredytobiorca będzie mógł domagać się szczegółowych wyjaśnień dotyczących odmowy.
UOKiK szykuje bat na banki, które, zbierając informacje o kliencie, wykorzystują informacje z serwisów społecznościowych. Koniec z takimi praktykami! Projekt przesądza, że nie wolno przetwarzać informacji z sieci społecznościowych. To już chyba definitywny koniec koncepcji social scoring, czyli opieraniu oceny wiarygodności klienta o to, co wynika z jego profili w mediach społecznościowych (jakich ma znajomych, co kupuje, jak spędza czas).
Inna propozycja mówi o tym, że jeśli bank wymaga ubezpieczenia jako zabezpieczenia kredytu, to klient powinien mieć prawo swobodnego wyboru ubezpieczyciela. W ocenie skutków regulacji napisano, że to rozwiązanie zwiększa transparentność i wzmacnia pozycję konsumenta. Nie będzie to miało większego znaczenia praktycznego, bo banki rzadko wymagają obowiązkowego ubezpieczenia przy kredytach konsumenckich, z wyjątkiem kredytów na wysoką kwotę.
Nadmiernie szeroka sankcja kredytu darmowego?
Nie wszystkie propozycje ustawy zostaną przez klientów przyjęte entuzjastycznie. Niekorzystne z punktu widzenia konsumentów zmiany dotyczą sankcji kredytu darmowego. To rodzaj kary dla banku za naruszenie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.
Nieprecyzyjne informacje albo brak jakiejś ważnej informacji, zbyt wysokie koszty kredytu, nieuczciwe zapisy w umowie kredytowej – wszystko to może prowadzić do tego, że klient pozwie bank i, jeśli ma wystarczająco silne argumenty, nie będzie musiał spłacać całkowitej kwoty kredytu, a jedynie sam kapitał. Bank zwróci także prowizje i inne pobrane wcześniej opłaty związane z kredytem konsumenckim (sankcja nie obowiązuje przy kredycie hipotecznym, który jest regulowany inną ustawą).
To ogromna korzyść dla klienta i dotkliwa strata dla banku. Wystarczy nawet niewielkie uchybienie, by klient – o ile wykaże się odpowiednią determinacją – nic nie płacił za kredyt, zwracał tylko tyle, ile pożyczył.
UOKiK chce to zmienić. Proponuje „dokonanie modyfikacji sankcji kredytu darmowego przez wprowadzenie zasady miarkowania odpowiedzialności kredytodawcy (nie każda nieprawidłowość powinna skutkować w całości darmowym kredytem), a także doprecyzowanie zakresu zastosowania sankcji”. Brzmi to uczciwie, bo dziś na darmowy kredyt można się załapać niezależnie od tego, jak poważne jest uchybienie banku. W razie wprowadzenia „miarkowania odpowiedzialności”, na pewno mniej klientów będzie pozywało banki. Rykoszetem oberwą kancelarie prawne: wiele z nich, obok działów frankowych i WIBOR-owych, wyodrębniło działy specjalizujące się w sankcji kredytu darmowego.
Na takie zmiany liczy Związek Banków Polskich. W 2024 roku postulował, by „nowy przepis sankcyjny był zgodny z dyrektywą o kredycie konsumenckim, orzecznictwem TSUE i zapewniał balans pomiędzy ochroną konsumenta i nie paraliżował prowadzenia działalności kredytowej”.
Kredyt kosztuje? Banki zadowolone. Podejrzane?
Ustawa o kredycie konsumenckim miała być głosowana w drugim kwartale 2025 roku. Terminu nie udało się dotrzymać, a czas leci, bo jak już powiedzieliśmy, do 20 listopada każde państwo członkowskie ma obowiązek przyjąć przepisy wdrażające dyrektywę. Czy to rewolucja? Nie, bo to nie kredyty gotówkowe najbardziej uwierają zadłużonych. Swoją drogą nie wiadomo, ile takich kredytów jest rokrocznie udzielanych, bo banki nie mają obowiązku raportowania tego.
Sami bankowcy uważają, że projekt ustawy o kredycie konsumenckim to krok w dobrą stronę – zarówno z perspektywy klientów, jak i rynku finansowego. Nowe przepisy mają przede wszystkim poprawić ochronę osób korzystających z kredytów konsumenckich.
Najciekawsza propozycja nie dotyczy ograniczeń w zakresie reklam, bo spece od reklamy jakoś pogodzą nowe wytyczne z oczekiwaniami swoich klientów, czyli banków, by pokazać kredyt gotówkowy jako coś fajnego, co podnosi poziom życia. Dużo większe znaczenie będzie miało ukrócenie sankcji kredytu darmowego, który bardzo uwierał banki.
Banki nie chwalą się, jak często są pozywane przez klientów, którzy dopatrzyli się jakichś nieprawidłowości i chcą mieć z tego tytułu darowane koszty. „Rzeczpospolita” oszacowała, że w 2024 roku toczyło się 12 000 postępowań dotyczących sankcji kredytu darmowego – bazowała na analizach rocznych sprawozdań ośmiu banków notowanych na giełdzie. Liczba jest niedoszacowana, ale i tak stanowi dowód na to, że banki muszą zaangażować potężne siły, by odeprzeć działania kredytobiorców.
Prezes UOKiK chciałby uregulować kredyty hipoteczne
Prezes UOKiK nie zatrzymuje się i chciałby wziąć się za porządkowanie także kredytów hipotecznych, które rodzą największe pole do nadużyć ze strony banków.
„Polscy konsumenci, chcąc kupić mieszkanie, napotykają liczne trudności. Najbardziej odczuwalną i szeroko komentowaną przeszkodą są koszty kredytów hipotecznych, które uchodzą za najwyższe w UE. Do tego dochodzą skomplikowane wzorce umów, często naszpikowane niejasnymi klauzulami oraz obwarowaniami – np. takimi, które uzależniają wysokość marży od wykupienia dodatkowych usług. Rozwiązaniem, które pozwala ochronić konsumentów przed nieuczciwymi warunkami w umowach kredytu, są jednolite wzorce umów kredytu hipotecznego opartego o okresowo stałą stopę procentową wprowadzone ustawą”
– czytamy w komunikacie opublikowanym w czerwcu 2025 roku na stronie Urzędu. Prace są w toku, bo z komunikatu dowiadujemy się, że eksperci UOKiK od ponad roku pracują nad wzorcami, które miałyby zastosowanie przy nabywaniu mieszkań i domów na rynkach pierwotnym oraz wtórnym. Do współpracy zaproszono również przedstawicieli Związku Banków Polskich i Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego. Propozycja zakłada przygotowanie wzorców umów kredytu hipotecznego opartego o okresowo stałą stopę procentową.
Wprowadzenie rozwiązania proponowanego przez Prezesa UOKiK w praktyce oznaczałoby, że bank, zawierając z konsumentem umowę kredytu hipotecznego opartego o okresowo stałą stopę procentową, obowiązkowo musiałby się posługiwać wzorcem z ustawy o kredycie hipotecznym. Kredytodawca nie mógłby go modyfikować, dzięki czemu konsumenci byliby chronieni przed wprowadzaniem nieuczciwych klauzul – przekonuje Prezes UOKiK.
Jego zdaniem to korzystne nie tylko dla klientów, ale także dla banków. Wprowadzenie bezpiecznego, jednolitego wzorca umowy kredytu hipotecznego o okresowo stałej stopie procentowej pozwoli ograniczyć ryzyko prawne. „Zgodnie z orzecznictwem TSUE, jeżeli prawodawca zadbał o to, żeby w ustawowych warunkach nie było postanowień nieuczciwych, zaś prawa obu stron były należycie wyważone, wówczas te warunki nie mogą być kwestionowane przed sądem” – uważa Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Kredyt kosztuje, a bank… ryzykuje
Ryzyko prawne wynikające z kredytów hipotecznych to jedna z większych bolączek sektora. „Wg danych ZBP średnioroczna marża kredytu hipotecznego w 2024 r. wynosiła 1,7 proc., z czego blisko połowa (0,81 punktu procentowego) stanowił koszt ryzyka prawnego. Przekładając to na konkretne liczby, koszt tego ryzyka wyniósł w 2024 r. ok. 537,9 mln zł” – to znów argumenty prezesa.
Czego możemy się spodziewać w tej kwestii? UOKiK przygotował propozycję zmian w prawie i chciałby jak najszybciej rozpocząć prace legislacyjne oraz konsultacje publiczne. To będzie bardzo ciekawe. Projekt jest przedstawiany przez urząd reprezentujący prawa konsumentów, ale kibicują mu… banki. Czy tylko mi się wydaje, że to zapowiada ciekawą dyskusję?
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
zdjęcie tytułowe: Pixabay

