Nasze dane wyciekają do darknetu. Połowa klientów tej usługi dowiedziała się, że ich dane już tam są. Ile trzeba zapłacić za tę wiedzę?

Nasze dane wyciekają do darknetu. Połowa klientów tej usługi dowiedziała się, że ich dane już tam są. Ile trzeba zapłacić za tę wiedzę?

Kiedy po raz ostatni zerknąłeś w ustawienia swojej poczty, żeby upewnić się, czy nikt obcy nie ma do niej dostępu? Czy zdarza Ci się co kilka miesięcy wymieniać hasła na nowe – takie, które przy okazji nie są imieniem pupila i datą urodzenia? A jeśli nagle dowiedziałbyś się, że komplet Twoich danych – adres e-mail, numer telefonu (lub nawet karty) i PESEL – właśnie krążą w darknecie? Czy miałbyś plan działania i narzędzie, które podpowie następny krok, zanim ktoś spróbuje tę wiedzę zamienić np. na pożyczkę zaciągniętą na Twoje konto? Z taką usługą weszło na rynek Biuro Informacji Kredytowej. Nie jest tanio, ale… testuję

XXI wiek miał być epoką bezpapierowych usług, ale okazał się wiekiem bezsenności: aż 84% Polaków boi się, że ich dane osobowe wyciekną i przeistoczą się w podstawę do wyłudzenia kredytu, rachunek na „słupa” albo atut w rękach potencjalnego szantażysty. I ma podstawy, by się tego obawiać. „Twoje hasło i e-mail krążą już w darknecie” – taki komunikat odczytała ponad połowa użytkowników, którzy włączyli wiosną tego roku narzędzie monitorowania darknetu.

Zobacz również:

Dane wyłudzane i sprzedawane w darknecie na masową skalę

Każdy, kto spędził w sieci nieco więcej czasu, doskonale wie, że tajemniczy „darknet” po pierwsze wcale nie jest taki tajemniczy, a po drugie nie jest już niszą. Według wyliczeń Prey Project w 2023 r. przeciętnego dnia buszowało tam niemal 2,5 miliona osób, a ponad połowa odwiedzin miała związek z treściami powszechnie uznawanymi za nielegalne: od baz skradzionych danych, aż po fora poświęcone złośliwemu oprogramowaniu.

Rynek kradzionych danych zasysa kapitał z prędkością, której nie powstydziłyby się czołowe giełdy w okresie hossy – globalne straty związane z cyberprzestępczością mają według Cybersecurity Ventures dobić do 10,5 bln dolarów rocznie już pod koniec 2025 r., co czyni je trzecim „państwem” świata (porównując z PKB). I to nie są wyłącznie luźne statystyki. W maju Telegram – po serii niewygodnych pytań od dziennikarzy Wired – zbanował tysiące kont powiązanych z chińską giełdą oszustw „Haowang Guarantee”.

Zanim padła, zdążyła jednak pośredniczyć w transakcjach wartach 27 miliardów dolarów, handlując wszystkim: od baz numerów PESEL po elektroniczne obroże do współczesnego niewolnictwa. Zamknięcie jednego źródła przestępstw oczywiście cieszy, ale nie zmienia faktu, że u stóp hydry wyrastają kolejne głowy – bo komplet danych karty z limitem 5000 dolarów kosztuje w darknecie ledwie 110 dolarów – popyt więc raczej nie zniknie.

Czytaj też: Dzieje się! Ministerstwo Finansów obniża oprocentowanie detalicznych obligacji skarbowych tuż przed wyborami. Ile „zapłacą” obligacje? Które brać?

Jak zadbać o swoje dane? Alerty BIK z nową funkcją

W Polsce klasyczne scenariusze ataku niezmiennie zaczynają się od człowieka: 41% badanych przyznało, że padło ofiarą phishingu, 40% zetknęło się z prośbą typu „podaj kod BLIK, bo pilnie potrzebuję”, a 37% odebrało telefon od kogoś, kto podszywał się pod bank. Wykradzione tą i innymi drogami loginy, numery PESEL, hasła czy skany dowodów osobistych trafiają do darknetowych zakamarków, gdzie czekają na kupców.

Właśnie w tę lukę wchodzi świeży moduł Alertów BIK. Z technologicznego punktu widzenia to skaner kilkunastu dużych baz dark-marketów i forów hakerskich. Z punktu widzenia Kowalskiego – miejsce, z którego dostaniesz prosty sygnał „Twoje dane krążą w podziemiu, zrób coś natychmiast”. Dostęp do najtańszej wersji usługi kosztuje 48 zł rocznie i w pakiecie z dotychczasowymi alertami o próbie zaciągnięcia kredytu czy podpisania umowy na cudze nazwisko tworzy pierwszą w kraju tarczę typu „early warning” dla masowego odbiorcy.

Jak wygląda taki alarm w praktyce? Dostajesz SMS-a, logujesz się na bik.pl, a tam czeka podsumowanie: jakie fragmenty danych, z jakiej bazy, kiedy wypłynęły i co – według ekspertów – powinieneś zrobić. Czasem wystarczy zmiana hasła i ustawienie dwuetapowego logowania: czasem trzeba zastrzec kartę, a bywa, że najrozsądniej będzie zamrozić numer PESEL. Szybkość reakcji jest tu kluczowa, bo w darknecie czas to pieniądz: im świeższy pakiet danych jest sprzedawany, tym wyższa stawka dla handlarza.

Usługa działa bardzo sprawnie i wygodnie, zaraz po wykupieniu pakietu uwzględniającego skanowanie darknetu dostajemy alert powiadamiający nas, że usługa jest aktywna. Poniżej widnieje informacja o naszych wrażliwych danych (tj. PESEL, nr dowodu itp.), a na samym dole – informacja o tym, czy nasze dane zostały znalezione w darknecie. W moim przypadku okazało się, że… nie. Więc jestem bezpieczny. Od tego momentu, gdy tylko moje dane pojawią się w bardziej mrocznych zakamarkach internetu, zostanę o tym natychmiast powiadomiony.

Czytaj też: Trump grozi Apple’owi. Chce przenieść produkcję do Ameryki. Ale czy to możliwe, żeby światowe centrum przemysłu było w USA? Niemożliwe, ale… realne?

Czy warto zainwestować w tę ochronę?

Z wyciekami danych jest niestety trochę tak jak z upuszczeniem szklanki – chwila nieuwagi i pozostałości z naszego naczynia możemy znajdować przez następne pół roku. Pocieszające jest więc to, że BIK nie kończy monitoringu na jednym strzale: skanuje na bieżąco, a w połączeniu z aplikacją każda nowa wzmianka o Twoich danych uruchamia powiadomienie. Połowa pierwszych użytkowników przekonała się już, że jednorazowa higiena po wycieku nie wystarczy: informacje migrują między forami hurtowo: prawie jak ciuchy.

BIK nie jest oczywiście magiczną tarczą: jeśli dalej będziemy ustawiać hasła w stylu „qwerty123” albo klikać w SMS-y o dopłacie 2,60 zł do paczki, żadna subskrypcja nas nie uratuje. Ale dla tych, którzy dorośli do cyfrowej higieny tak, jak dorośliśmy do pasów bezpieczeństwa w samochodzie, to narzędzie będzie bardzo pomocne. Po raz pierwszy zwykły użytkownik dostaje wgląd w mroczne giełdy danych – nie ryzykując tym wędrówki po Torze i nie płacąc „podatku od nieświadomości”.

Źródło zdjęcia tytułowego: iStock

Subscribe
Powiadom o
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
IRR
9 miesięcy temu

„A jeśli nagle dowiedziałbyś się, że komplet Twoich danych – adres e-mail, numer telefonu (lub nawet karty) i PESEL – właśnie krążą w darknecie? ”

Skąd informacja, że monitoringowi podlega również numer karty płatniczej?
Funkcja monitorowania numeru karty płatniczej byłaby dobrym pomysłem, ale na stronie BIK nie ma takiej informacji: „Przy aktywacji Alertów BIK wyrażasz zgodę na to, że będziemy regularnie monitorować, czy Twoje dane powiązane z Twoim kontem w BIK: adres e-mail, numer PESEL oraz numer dowodu osobistego pojawiają się w darknecie.”

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  IRR

BIK nie zna numerów kart płatniczych, choć warto byłoby wiedzieć czy gdzieś nie krążą

IRR
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W takim razie wypadałoby usunąć tą informację z artykułu.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  IRR

Popatrzymy, ale wydaje mi się, że ona się nie pojawia w kontekście tej konkretnej usługi BIK

IRR
9 miesięcy temu

Z włączeniem zastrzeżenia numeru PESEL oraz 2FA nie warto czekać na alert. Zastrzeżenie zapobiega opisywanym przez SOF wyłudzeniom kredytów oraz atakom sim swap. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do 2FA to polecam artykuły o ostatnich atakach na rachunki brokerskie.

Alternatywą dla Alertów BIK są darmowe usługi:

Zastrzeżenie PESEL
https://www.gov.pl/web/gov/zastrzez-swoj-numer-pesel-lub-cofnij-zastrzezenie

Have I Been Pwned
https://haveibeenpwned.com/

Hasło Alert
https://cert.orange.pl/hasloalert/

Sprawdź, czy Twoje dane są bezpieczne
https://bezpiecznedane.gov.pl/

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  IRR

Dzięki za uzupełnienie!

Paweł
9 miesięcy temu

Lepsze to niż nic, jednakże w darknet typu cebulka lub brat bliźniaku konkurencyjny nie tak łatwo coś wyszukać – brak wyszukiwarki typowej a sklepy są rozproszone i miejsca gdzie dane wypływają (bez konkretnego adresy nie wejdziesz w go nie wyszukasz ot-tak), nie ogłaszają całości danych do sprzedaży do przeglądnięcia itp.

Zatem ta usługa to pic na wodę prawie w całości, ale lepsze to niż nic rzekłbym.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Pewnie to jest raczej agregator jakichś zewnętrznych zgłoszeń

Jacek
9 miesięcy temu

Nie tylko spuszczamy do WC oczywistych cyberprzestępców, ale i wszelkich potencjalnych naciągaczy, którzy sami do nas dzwonią w pozornie normalnych sprawach.
Przykład: Lata temu telefon od operatora telekomunikacyjnego z informacją, że nie mają skanu mojego dowodu osobistego i mam go dosłać. Nie zrobiłem tego i nie ponowili prośby, a jak już tego typu sprawę trzeba załatwić, to osobista wizyta w punkcie obsługi.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Tak, trzeba ich uczyć porządku

Piotr
8 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Z uczeniem porządku to należałoby zacząć od naszych instytucji finansowych. Które dzwonią i „w celu uwierzytelnienia” proszą o podanie różnych informacji. Same się nie uwierzytelniając najpierw. Banki niby wprowadziły odpowiednią funkcję w aplikacjach, ale konsultanci nie zaczynają rozmowy od tego tylko zaczynają od „próby wyłudzenia danych”. Dopiero informacja w krótkich żołnierskich słowach, że takich danych nie podaję osobie, która do mnie dzwoni i najpierw się sama nie uwierzytelni „przypomina” im o możliwości. Z firmami ubezpieczeniowymi jest jeszcze gorzej – bo nie wprowadziły mechanizmu uwierzytelniania swoich konsultantów więc dzwonią i sami się nie uwierzytelniając zaczynają od „próby wyłudzenia danych”. I nie… Czytaj więcej »

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  Piotr

To prawda, w ubezpieczeniach w ogóle nie jest możliwe wykorzystanie tego patentu na skalę masową, bo tam rzadko który klient ma aplikację mobilną ubezpieczyciela (nawet część ubezpieczycieli ich nie oferuje)

Karol
8 miesięcy temu

alerty BIK, największy scam ever. A wystarczy zastrzec pesel w mObywatelu. Jeżeli coś jest „sponsorowane” wypadałoby to otagować. A potem ludzie nabierają się na różne „chroń PESELE” za 400 zł rocznie.

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  Karol

BIK nie jest naszym partnerem. A Alerty BIK to scam gdyż…? Warto byłoby usłyszeć okruchy uzasadnienia 😉

Bart
8 miesięcy temu

Żona dostała emaila na stary, nieuzywany od lat adres na panieńskie nazwisko, że została zawarta polisa OC. Poprosiła o przesłanie jej w wersji elektronicznej – wysłała to już z innego emaila, bo do tamtego nawet nie pamiętała hasła, a miała tylko przekierowanie email na swój aktualny adres. Dostała od agenta polisę. Bez jakiejkolwiek weryfikacji, na zapytanie z innego adresu email. W polisie: imie, nazwisko, pesel, adres zamieszkania, nr telefonu, adres email (tutaj akurat błędny), nr rejestracyjny samochodu, nr VIN, data pierwszej rejestracji. Nasze dane krążą po sieci i w żaden sposób nie jesteśmy w stanie tego kontrolować. (teraz mi się… Czytaj więcej »

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  Bart

Marzy się Panu taki wielki BIK i „BIG Alerty BIK” ;-). Myślę, że jesteśmy bliżej tego, niż kiedykolwiek, biorąc pod uwagę, że globalna AI będzie kontrolowana przez trzy, cztery amerykańskie koncerny 🙂

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu