Zarząd GPW pod wodzą nowego prezesa Tomasza Bardziłowskiego zaprezentował strategię rozwoju giełdy na lata 2005-27. Jak dużo jest do zrobienia pokazuje symptomatyczny fakt, że tego samego dnia – z powodu braku zainteresowania inwestorów – odwołana została duża oferta publiczna chorwackiej spółki Studenac. Już chyba nawet najstarsi górale nie pamiętają naprawdę udanego (pod wszystkimi względami) wejścia spółki na warszawską giełdę, wyceny polskich akcji są relatywnie niskie, a indeks WIG20 spadł poniżej poziomu sprzed dekady. Co można zrobić, żeby spółki chciały wchodzić na warszawski parkiet, a Polacy inwestować tam swoje pieniądze? Czas zlikwidować podatek Belki?
Że dużo jest do zrobienia, jeśli chcemy poprawiać pozycję naszego rynku kapitałowego i jego rolę w gospodarce i w portfelach Polaków, to wiadomo od dawna. Ofert publicznych nad Wisłą jest jak na lekarstwo, w ostatnich latach były praktycznie tylko dwie, które były znaczącymi wydarzeniami (Allegro w 2020 r. i Żabka w tym roku). A przecież giełda jest właśnie od tego (przynajmniej w teorii), by firmy pozyskiwały kapitał na rozwój.
- Wymarzony moment, żeby inwestować w fundusze obligacji? Podcast z Pawłem Mizerskim [POWERED BY UNIQA TFI]
- Nowe funkcje terminali płatniczych. Jak biometria zmieni świat naszych zakupów? [POWERED BY FISERV]
- BaseModel.ai od BNP Paribas: najbardziej zaawansowana odsłona sztucznej inteligencji we współczesnej bankowości!? [POWERED BY BNP PARIBAS]
Jednak gdy zagłębimy się w dane, to włos jeży się na głowie. Sama GPW przypomniała, że kapitalizacja rynkowa polskiej giełdy w stosunku do PKB zmniejszyła się z 35% w 2014 r. do 25% na koniec 2023 r., a liczba krajowych spółek notowanych na głównym rynku w czasie ostatniej dekady spadła z 420 do 368.
Poprzednia ekipa rządząca może i miała dobre chęci (którymi piekło jest wybrukowanie, jak mówi powiedzonko), może i opracowała Strategię Rozwoju Rynku Kapitałowego, ale fakty są takie, że w Unii Europejskiej średnia kapitalizacja giełd w stosunku do PKB wzrosła od 2014 r. z mniej więcej 57% do 67% w 2023 r., a w USA ten wskaźnik osiągnął poziom 196%. Giełda w Polsce straciła na znaczeniu w ostatnich 10 latach.
Idąc dalej, poziom aktywów funduszy emerytalnych i inwestycyjnych w Polsce pozostaje na jednym z najniższych w Europie. Aż 53% oszczędności gospodarstw domowych w Polsce jest zgromadzonych w gotówce i na depozytach bankowych, a średnia unijna to 31%. Według niektórych statystyk – udział depozytów bankowych i gotówki w naszych oszczędnościach jest nawet jeszcze większy (to zależy od metodyki wyliczeń).
Jak obliczyli eksperci GPW, aktywa polskich gospodarstw mają wartość około 3 bln zł. Gdyby ten poziom był taki, jak średnio w Unii Europejskiej, to 600 mld zł przepłynęłoby do innych inwestycji. Ach, gdyby te pieniądze mogły popłynąć na rynek kapitałowy…
Źródło: GPW
Dlaczego Polacy nie chcą lokować pieniędzy poza bieliźniarką lub kontem bankowym? Powodów jest wiele, a najważniejsze to – jak się wydaje – niechęć do podejmowania ryzyka w sytuacji istnienia atrakcyjnych alternatyw, takich jak obligacje oszczędnościowe i nieruchomości (preferowane podatkowo w stosunku do rynku kapitałowego). Jeśli już ktoś się giełdą zainteresuje, to zaczyna mu przeszkadzać istnienie podatku Belki, czyli od zysków kapitałowych (wynosi 19%) oraz niska płynność małych spółek notowanych na GPW. Tak naprawdę płynnych spółek na giełdzie jest tylko kilkadziesiąt.
Źródło: GPW
Czy nowy zarząd GPW pod wodzą Tomasza Bardziłowskiego, bardzo doświadczonego specjalisty rynkowego, zaproponował jakieś sensowne rozwiązania, które mogą zwiększyć rolę giełdy, i przede wszystkim zachęcić do niej przeciętnego Kowalskiego?
Kilka całkiem dobrych pomysłów, ale bez szczegółów i z rechotem Belki w tle
Trzeba zacząć od tego, że na razie nie ma żadnych nowych wiadomości co do podatku Belki. Ten temat nie pojawił się podczas konferencji na GPW. „Chcielibyśmy pozytywnych dla inwestorów zmian w tej kwestii, ale decyzje leżą po stronie Ministerstwa Finansów” – powiedział mi prezes GPW Tomasz Bardziłowski.
Przypomnijmy, że w połowie listopada minister finansów Andrzej Domański zapowiedział, że w 2025 r. zostaną uchwalone zmiany w podatku Belki i „zostanie on ograniczony”, ale nie zniesiony. Minister zapewnił, że resort ma kilka propozycji zmian, które miałyby wejść w życie od 2026 r. W 2023 r. z tytułu tej daniny budżet państwa pozyskał około 9 mld zł.
Czytaj więcej o stanie gry w sprawie podatku Belki: Wiceminister zdradził kolejne szczegóły zmian w podatku Belki. Ważne wieści dla oszczędzających w bankach. Będą nowe „pakiety”?
Strategiczne kierunki rozwoju grupy kapitałowej GPW na lata 2025-2027 wyglądają całkiem obiecująco. „Chcemy budować equity culture. Chcemy promować inwestowanie długoterminowe wśród Polaków” – zapowiedział prezes Bardziłowski. I zaprezentował kilka pomysłów: obietnica wsparcia płynności akcji małych i średnich spółek oraz zwiększenie dostępności analiz i informacji o spółkach notowanych na parkiecie
Bardziłowski zapewnił, że dojdzie do znacznego rozszerzenia Programu Wsparcia Pokrycia Analitycznego, tak że nawet spółki z NewConnect na niego się załapią. GPW chce także wspierać lepiej emitentów w komunikacji z inwestorami, m.in. w organizacji konferencji i spotkań inwestorskich.
Źródło: autor
Bardzo interesująco brzmi także chęć promowania i uruchamiania przez GPW inicjatyw wspierających długoterminowe inwestowanie, w tym wsparcie w budowie programów lojalnościowych. Jestem niezmiernie ciekaw jak to dokładnie będzie wyglądało, bo na wielu rozwiniętych giełdach programy lojalnościowe to chleb powszedni i doskonale od dekad funkcjonujące narzędzie, a u nas chyba jedynym sensownym przykładem jest „Orlen w portfelu„.
Zarząd giełdy zapowiada pojawienie się wielu nowych funduszy ETF (niskokosztowych, notowanych na parkiecie funduszy o charakterze indeksowym) oraz – to ciekawe – wsparcie dla wprowadzenia na polski rynek REIT-ów stanowiących alternatywę dla inwestowania w nieruchomości. W Polsce REIT-y są szerzej nie znane, inwestuje w nie garstka zaawansowanych inwestorów, mających dostęp do zagranicznych rynków. Tymczasem w grudniu 2023 r. na giełdach na całym świecie notowanych było około 940 takich funduszy z kapitalizacją około 2 bln dolarów – jak podaje portal Nareit i co ciekawe, były one obecne m.in. na parkietach na Węgrzech i w Bułgarii. Tak więc, przez brak REIT-ów, GPW jest w tyle nawet za niektórymi giełdami regionu.
Dla oszczędzających mają pojawić się nowe ułatwienia co do lokowania pieniędzy w obligacjach, a ponadto nowe możliwości w zakresie listów zastawnych dla inwestorów detalicznych. Obecnie list zastawny – papier emitowany przez bank hipoteczny, bardzo bezpieczne ale niskooprocentowane aktywo – to instrument dostępny właściwie tylko dla instytucji. Upowszechnienie listów zastawnych to może być całkiem niezły pomysł (chociaż nie wszyscy mają takie zdanie).
GPW chce także przyciągać więcej młodych inwestorów. Przedstawiciele zarządu wspomnieli o chęci rozwoju aplikacji GPW i platformy do obrotu aktywami cyfrowymi oraz o zainicjowaniu wraz z SGH i Akademią Koźmińskiego programu rozwoju przywództwa GPW FutureBridge, którego filarem ma być Międzyuczelniany Program Edukacyjny.
Dobrym pomysłem wydaje się także wejście w ściślejszą współpracę z giełdami z naszego regionu Europy Środkowej – i co ważne już zaczęło się coś dziać w tej materii. Jak zapewnił Bardziłowski, GPW ma ambicję wzrostu roli Warszawy jako regionalnego i europejskiego centrum finansowego i będzie podejmować działania w kierunku np. multi-listingu emitentów na giełdach w regionie.
Taka jest smutna prawda, że jeśli GPW chciałaby wciąż grać sama na wielkim globalnym rynku, to trudno będzie jej coś ugrać. Giełdy Europy Środkowej działając (sprawnie) jako blok, na pewno poradzą sobie lepiej razem, niż każda z osobna. Jednak z drugiej strony nawet połączenie wszystkich giełd naszego regionu nie zrobi wielkiej różnicy jeśli chodzi o znaczenie takiego organizmu w Europie i na świecie – pisał ostatnio w „Subiektywnie o Finansach” Marcin Bokszczanin.
Gdy już to wszystko będzie dobrze działało, to może i zobaczymy więcej debiutów na GPW. Zarząd giełdy chce przyciągać więcej firm na parkiet, ale by to nastąpiło, musi być dobra koniunktura na parkiecie, czyli zainteresowanie inwestorów, którzy będą głosowali portfelami. Nie bez kozery zarząd GPW w swojej prezentacji zamieścił „koło rozwoju rynku kapitałowego” (poniżej), prezentujące jak te wszystkie naczynia (czynniki) są ze sobą połączone. Nieco niepokoi fakt, że nie pojawiły się żadne konkretne pomysły na zwiększenie liczby ofert publicznych, nie było także mowy o obniżkach opłat dla brokerów.
Źródło: GPW
Tym, co nieco może śmieszyć, jest fakt, że w nowej strategii znalazło się miejsce dla GlobalConnect, czyli platformę mającą ułatwić inwestowanie na GPW w akcje największych globalnych koncernów. Trudno być fanem tego projektu, jeśli okien na świat jest dziś sporo, bo brokerów którzy przy niskich prowizjach oferują dostęp do zagranicznych rynków jest co najmniej kilku.
Tymczasem statystyki dla GlobalConnect za październik 2024 r. są porażające: 25 spółek, 409 transakcji, 3,55 mln zł obrotów. A ten twór działa już dwa lata, od listopada 2022 r. Naprawdę, przy najszczerszych chęciach nie jestem w stanie sobie wyobrazić co mogłoby wskrzesić to giełdowe zombie. Jakaś specjalna czarodziejska mikstura?
GPW chce umocnić pozycję w gronie „dywidendowych arystokratów”
„Misja publiczna może iść w parze z kreowaniem wartości dla akcjonariuszy” – zapewnił prezes GPW Tomasz Bardziłowski. To co może mocno zainteresować inwestorów indywidualnych to fakt, że zarząd GPW podkreślił ambicje utrzymania regularnych i rosnących wypłat dywidend. Intencją zarządu GPW jest rekomendowanie walnemu zgromadzeniu wypłat dywidend na poziomie 60-80% osiąganego zysku netto grupy, ale możliwe są także wypłaty wyższe niż 80% zysku, jeśli rok był bardzo udany pod względem finansowym.
Usłyszeliśmy na konferencji zapewnienie, że dywidendy będą wypłacane częściej niż raz w roku, czyli zapewne kwartalnie. A do tego są przyzwyczajeni zagraniczni inwestorzy spod znaku „income investing”, oni na pewno „lubią to”. A i polscy pewnie na takie rozwiązanie nie będą narzekać. Od momentu swojego debiutu na parkiecie spółka GPW wypłaciła łącznie 1,35 mld zł dywidend.
Źródło: GPW
Przypomnijmy, że spółka GPW jest w szerokim gronie „dywidendowych arystokratów” polskiego parkietu. GPW wypłaca regularnie dywidendy od 14 lat – a mogących się pochwalić podobnym osiągnięciem jest na warszawskim parkiecie naprawdę niewielu (m.in. Kęty, Stalprofil i Dębica). A stopa dywidendy, jaką oferuje GPW – czyli iloraz dywidendy na jedną akcję oraz ceny rynkowej waloru – w ostatnich latach wahała się w przedziale 5,23% do 7,43%.
Dla porządku dodajmy, skąd te dywidendy mają się wziąć. Plany GPW w zakresie wyników finansowych zakładają średnioroczny wzrost przychodów 6-8% i EBITDA 8-12% w latach 2024-27. Wskaźnik ROE (zwrot na kapitale) ma sięgnąć 18% w 2027 r. GPW zapowiada przegląd projektów niekluczowych oraz koncentrację na działalności związanej z rynkiem finansowym i towarowym, oraz „działania na rzecz optymalizacji kosztowej i procesowej”.
Co prawda podatek Belki na razie jest trudny do ruszenia, ale być może usunięcie kilku innych problemów pomoże w rozruszaniu na większą skalę naszego rodzimego rynku kapitałowego. My w „Subiektywnie o Finansach” martwimy się o dwie rzeczy. Po pierwsze o to, czy giełda dysponuje odpowiednimi zasobami do realizacji strategii (przez lata poprzednich rządów raczej pod względem jakości zasobów karlała, pamiętacie co o kupowaniu akcji mówił poprzedni prezes GPW Marek Dietl?). Po drugie, diabeł tkwi w szczegółach, a tych nie zaprezentowano.
Źródło okładki: fotografia autora