Okrągła rocznica największego ataku terrorystycznego w historii – na World Trade Center i Pentagon, 11 września 2001 r. – skłania do refleksji. Ile kosztuje nas wojna z terroryzmem? Ile płacimy „składki na bezpieczeństwo”? I jak po atakach z 11 września zmieniło się nasze życie?
W atakach na World Trade Center oraz na Pentagon zginęło 3000 ludzi. Biorąc pod uwagę inne wielkie zamachy w XXI wieku, w żadnym liczba ofiar nie była tak wysoka (w 2014 r. w jednym z zamachów w Iraku zginęło ponad 950 ludzi, a w 2004 r. w Biesłanie – niemal 350 osób). A Ameryka wypowiedziała wojnę terroryzmowi i weszła do Iraku oraz Afganistanu, siedlisk terrorystów islamskich.
- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
To była bardzo kosztowna operacja. Sama tylko obecność w Afganistanie miała kosztować Amerykanów 2,3 biliona dolarów (przez 20 lat). Cały świat wzmógł czujność i zwiększył standardy bezpieczeństwa. I chyba można powiedzieć, że ta walka przyniosła sukces – od 2014 r. szybko spada liczba ofiar zamachów terrorystycznych na świecie.

11 września 2001 r. zmienił świat. Ile kosztuje nas terroryzm?
Nie zmienia to faktu, że walka z terroryzm kosztowała nas krocie. Prześwietliłem kilka raportów poświęconych temu zjawisku (dane źródłowe są pod tym linkiem oraz pod tym linkiem) i choć dane są rozbieżne, to uśredniając je można powiedzieć, iż rocznie z powodu zamachów ekstremistów świat traci 40 mld dolarów. W najgorszych latach było to ponad 100 mld dolarów rocznie. Łącznie z powodu terroryzmu świat zbiedniał w latach 2000-2020 o mniej więcej 800 mld dolarów.


Te liczby uwzględniają koszt wynikający z ofiar ludzkich (wartość istnienia ludzkiego oblicza się na podstawie wysokości odszkodowań wypłacanych rodzinie), kosztów leczenia rannych, strat dotyczących majątku oraz kosztów pośrednich, czyli dochodów, które nigdy nie zostaną wypracowane przez ludzi, którzy stracili życie albo zdrowie w zamachach.
Dane, do których się dokopałem, kończą się na latach 2018 albo 2019, ale i tak sporo pokazują (od 2020 r. mamy zupełnie inny problem, walczymy z pandemią Covid-19). Grubo ponad połowę kosztów terroryzmu (15-80 mld dolarów rocznie) stanowi finansowe przeliczenie wartości życia ludzi, który je stracili. Przeważnie ponad jedną czwartą (8-25 mld dolarów rocznie) stanowią straty dla gospodarki, a 1-2 mld dolarów to koszty leczenia rannych i straty materialne.

Te ostatnie są relatywnie niewielkie, bo większość strat wynikających z terroryzmu (ludzkich i materialnych) ponoszą relatywnie biedne regiony świata – Bliski Wschód i Afryka Północna. W Europie koszty terroryzmu w ostatnich 20 latach podlicza się na jakieś 22 mld dolarów, a więc jakieś 5% łącznych jego kosztów globalnych.

Branża lotnicza i nie tylko, czyli ile kosztuje nas bezpieczeństwo po 11 września?
Te dane oczywiście nie uwzględniają wydatków koniecznych do tego, żeby przed terroryzmem się bronić. Nie znalazłem nigdzie danych, z których by wynikało, ile kosztują wszystkie zabezpieczenia, dzięki którym wyłapujemy terrorystów zanim jeszcze zrobią „bum” (wywiad i służby specjalne, monitoring, procedury bezpieczeństwa).
Te koszty są bardzo rozproszone, ale wiadomo, że w sposób szczególny dotykają branży lotniczej. Znalazłem liczby, z których wynika, że w USA linie lotnicze i lotniska wydają rocznie 7-10 mld dolarów na zabezpieczenia. Podobne są wydatki linii i lotnisk europejskich, można więc szacować, że cała branża lotnicza wydaje na bezpieczeństwo 30 mld dolarów rocznie (przy jej przychodach szacowanych na 700 mld dolarów rocznie).
Mówimy więc o kwotach wynoszących niemal drugie tyle, co koszty terroryzmu – wartość skumulowanych kosztów branży lotniczej w ramach procedur bezpieczeństwa to jakieś 500 mld dolarów w ciągu 20 lat.
Nie sposób oszacować pozostałych kosztów, jakie świat ponosi, by zapobiegać terroryzmowi – związanych z służbami bezpieczeństwa i wywiadem. Ale bez ryzyka pomyłki można przyjąć, że jest to co najmniej drugie tyle. Zresztą i tak nie wszystkich kosztów da się uniknąć. Oto lista najpoważniejszych zamachów terrorystycznych (a w zasadzie „najdroższych”):

Są jeszcze koszty wojen związanych z terroryzmem. Ta w Iraku kosztowała – według różnych szacunków – od 800 mld dolarów do 2 bilionów dolarów. Doliczając do tego koszt obecności USA i państw sprzymierzonych w Afganistanie, otrzymujemy kolejne co najmniej 3 biliony dolarów.
Utrata prywatności, powszechna inwigilacja, utrudnienia w podróżowaniu, czyli niewymierne koszty 11 września
Ale chyba największym kosztem związanym z 11 września jest to, w jaki sposób zmieniło się nasze życie. Niektórzy uważają, że właśnie ta data wyznacza koniec prywatności na świecie. Pod przykrywką walki z terroryzmem jesteśmy monitorowani, nagrywani, kontrolowani, inwigilowani. Służby specjalne w każdej chwili mogą nas geolokalizować oraz sprawdzać nasze przepływy finansowe.
Jednym z rezultatów tego podejścia jest budowa społeczeństwa nadzoru, w którym zerwana została zasada, iż państwo może inwigilować obywatela wyłącznie do celów egzekwowania prawa. Po 11 września 2001 r. państwa zaczęły monitorować nas „prewencyjnie” i gromadzić dane wywiadowcze na nasz temat nawet wtedy, gdy nie złamaliśmy prawa.
Jak zmieniło się podróżowanie po 11 września? Oto krótkie porównanie zasad bezpieczeństwa przed zamachami na World Trade Center i Pentagon oraz po nich.
Przed 11 września…
• Do samolotu można było wnieść nóż, byle ostrze nie było większe, niż 10 cm., nożyczki, kij bejsbolowy oraz płyny w butelkach
• Członkowie rodziny pasażera mogli przejść do gate’u, aby się pożegnać;
• Kontrola bezpieczeństwa ograniczała się do wykrywacza metalu;
• W niektórych liniach lokalnych do wejścia na pokład nie był wymagany dokument tożsamości (tak, jak dzisiaj w pociągach, bilety były na okaziciela)
• Pasażerowie musieli przybyć na lotnisko 30 minut przed lotem
A jak to wygląda dziś?
• Należy okazać dokument tożsamości (a ostatnio też paszport covidowy).
• Nie wolno wnosić do samolotu ostrych narzędzi, większości elektroniki ani płynów (z małymi wyjątkami).
• Cały bagaż przechodzi szeroko zakrojoną kontrolę rentgenowską, a bagaż podręczny czasem nawet coś na kształt „tomografii komputerowej”
• Drzwi kokpitu samolotu są zabezpieczone, nie ma kontaktu z pilotem
• Pasażerowie są sprawdzani nie tylko przez wykrywacz metalu, ale też często przez skanery ciała, na porządku dziennym są kontrole osobiste i z użyciem psów tropiących
• Do kontroli bezpieczeństwa dopuszczani są tylko pasażerowie i muszą mieć przy sobie dowód tożsamości
• Trzeba być na lotnisku na 2-3 godziny przed odlotem, żeby mieć czas na wszystkie procedury bezpieczeństwa
Poniżej ciekawe wyliczenie dotyczące terroryzmu lotniczego. Jak widzicie, z tej perspektywy 11 września 2001 r. oraz zamachy terrorystyczne na World Trade Center oraz na Pentagon były wydarzeniem epokowym (a pod tym linkiem więcej szczegółów):

Czytaj też: Pegasus podsłuchuje na potęgę. Jak się chronić przed władzą? (homodigital.pl)
Czytaj też: Technologie opiekuńcze i rozpoznawanie twarzy. Koniec kłopotów? (homodigital.pl)
Czytaj też: Biometryczna analiza twarzy: Czy UE skończy z samowolką służb? (homodigital.pl)
Podejrzliwość, strach, brak poczucia bezpieczeństwa, mniejsza współpraca
Nie do policzenia są straty wynikające ze zburzenia naszego poczucia bezpieczeństwa. Czy przed 11 września 2001 r. byłaby taka afera z uchodźcami na granicy? Kraje się bardziej zamykają, izolują, utrudniają przepływ ludzi. A wraz z ludźmi nie płynie tak szybko, jak kiedyś, kapitał intelektualny, który napędza gospodarkę. Gospodarka światowa, mniej współpracująca i bardziej podejrzliwa jest mniej efektywna.
Trudno powiedzieć jakie pieniądze za tym idą, ale światowe PKB to mniej więcej 85-90 bilionów dolarów, więc nawet jeśli mówimy o spowolnieniu tylko o niecały 1%, to w grę wchodzi 600-700 mld dolarów w skali roku.
11 września kosztował nas więc bezpośrednio niecały bilion dolarów (koszt terroryzmu – ofiar i rannych), a pośrednio co najmniej 3 biliony dolarów z powodu wynikających z tych zamachów wojen. Do tego najmarniej bilion dolarów z powodu koniecznej prewencji. I niepoliczalna kwota w utraconych korzyściach z obniżonej współpracy międzynarodowej.
I kiedy już prawie – tym ogromnym kosztem – sobie poradziliśmy z terroryzmem (przynajmniej w bogatszej części świata), przyszedł Covid-19, którego koszt (tutaj jedno z wyliczeń) podlicza się już na… 16 bilionów dolarów i to tylko w USA. Gdyby chcieć oszacować koszt globalny, to trzeba byłoby zapewne pomnożyć tę kwotę co najmniej razy dwa.
No i też trzeba powiedzieć, że o ile przez 20 ostatnich lat w wyniku terroryzmu życie straciło może z pół miliona ludzi, to Covid-19 pochłonął oficjalnie życie 4-5 mln osób, a według szacunków analityków „The Economist” te dane są mocno zaniżone i prawdziwa liczba ofiar bliższa jest raczej 15 mln ludzi. Dla porównania: na zawał serca rocznie umiera 9 mln ludzi, a na udar mózgu – 6 mln.

Czytaj też: Ile dziś znaczy licencja czy certyfikat? Fundusz, obligacja, hełm strażacki… (subiektywnieofinansach.pl)
—–
Podcast „Finansowe sensacje tygodnia”. Ekipa Samcika przepytuje prezesa Związku Banków Polskich
W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy z Krzysztofem Pietraszkiewiczem, prezesem Związku Banków Polskich. O frankowiczach, boomie hipotecznym (i zagrożeniach z nim związanych), mankamentach bankowych scoringów, „Polskim Ładzie”, cyberprzestępczości (i o tym dlaczego banki nie chcą brać współodpowiedzialności za kradzieże pieniędzy z naszych kont) oraz o wojnie gotówki z bezgotówką. Zapraszamy do posłuchania pod tym linkiem, a także na Spotify, Google Podcast, Apple Podcast.

