14 września 2023

U Barei „Profesor” mierzył, ile jest cukru w cukrze. A w USA policzyli, ile jest ESG w… ESG. „Odpowiedzialne inwestowanie” w liczbach. Bardzo bezwzględnych

U Barei „Profesor” mierzył, ile jest cukru w cukrze. A w USA policzyli, ile jest ESG w… ESG. „Odpowiedzialne inwestowanie” w liczbach. Bardzo bezwzględnych

Amerykanie mają powiedzenie: „put your money where your mouth is”, co oznacza w wolnym tłumaczeniu: „przejdź od słów do czynów”. Firmy inwestycyjne uwielbiają chwalić się swoim zaangażowaniem w kryteria ESG, czyli „odpowiedzialne” inwestycje – ekologicznie, społecznie i zarządczo. Ale za jaką częścią tych deklaracji stoją rzeczywiste pieniądze? Wygląda na to, że mamy odpowiedź

Pamiętacie Edka? To ten inwestor-gapa, który zapomniał hasła do rachunku maklerskiego na 10 lat i wyszedł na tym lepiej niż niejeden aktywny inwestor. Teraz Edek się dokształca i po przeczytaniu aż kilkunastu nagłówków na portalach finansowych, doszedł do wniosku, że koniecznie musi inwestować zgodnie z zasadami ESG.

Zobacz również:

Przeczytaj też: Zapomniałeś hasła i nie umiesz zalogować się do rachunku maklerskiego? To może być… jedna z lepszych wiadomości w Twoim życiu. Wreszcie możesz zarobić i się nie narobić

Jak to zrobić? Sposobów jest wiele. Od najbardziej zaangażowanych inwestycji określanych jako „impact” – polegających na wspieraniu konkretnych firm i inicjatyw, które są nakierowane na zmianę świata na bardziej zrównoważony pod względem środowiskowym i społecznym – do tych, w których na podstawie kryteriów ESG wyklucza się pewne spółki i sektory ze spektrum inwestycyjnego.

Edek, nauczony sukcesem „leniwego portfela”, postanawia, że nie będzie za wiele kombinował i po prostu oprze dobór spółek na indeksie WIG20, tylko usunie z niego „brudne” firmy. Rzut oka na listę nazw 20 największych podmiotów na GPW wystarczył, by zrezygnować z dwóch spółek: JSW (producenta węgla koksującego) oraz PGE (właściciela elektrowni węglowych).

Lepiej mądrze stać, niż głupio biegać – powtarza często Edek. W ten prosty sposób zbudował portfel akcji w 100% proekologiczny. Co prawda od składu WIG20 różni się tylko alokacją 3,5% aktywów (taki jest łączny udział JSW i PGE w indeksie), ale przecież może się teraz chwalić, że aktywnie dobiera spółki według kryteriów ESG. Gdyby był profesjonalnym zarządzającym, mógłby kasować za to dodatkowe 0,5% opłaty od klientów swojego funduszu…

Edek upraszcza, ale wpływ ESG na inwestycje może być przeszacowany

Amerykańscy naukowcy (a któż by inny?) postanowili sprawdzić, ile właściwie jest cukru w cukrze, to znaczy ile ESG w ESG. Wiele firm inwestycyjnych deklaruje, że zarządza swoimi aktywami według tych kryteriów, ale jaki rzeczywiście jest ich wpływ na to, gdzie płyną pieniądze?

Wyliczenia opisane w tym badaniu, opierają się mniej więcej na podobnej metodologii, jak w przypadku Edkowego portfela. Badacze policzyli, za jaką część „odchyleń” (ang. „tilts”) w doborze spółek przez fundusze, banki i inne amerykańskie instytucje, odpowiadają kryteria ESG. Warto też dodać, że wśród objętych tą analizą firm, ponad trzy czwarte jest sygnatariuszami Zasad Odpowiedzialnego Inwestowania ONZ.

Dobra, nie będę dłużej przeciągał tej pointy. 6%. Na tyle oszacowali amerykańscy ekonomiści wpływ, jaki kryteria ESG mają na portfele profesjonalnych inwestorów w USA. Dużo? Mało?

Trzeba zaznaczyć kilka zdań kontekstu. Po pierwsze, inwestowanie portfelowe zazwyczaj odnosi się do jakiegoś benchmarku – najczęściej do indeksu giełdowego. Jeśli zarządzający ma do dyspozycji setki milionów lub miliardy dolarów do zainwestowania, to nie zaczyna dobierania spółek od analizy każdej po kolei.

Robi się to raczej tak, że podstawą jest odzwierciedlenie indeksu, a potem przeważanie lub niedoważanie poszczególnych sektorów, kategorii czy nawet konkretnych firm.

Kiedy słyszymy, że jakiś fundusz akcji, „stawia w tym roku na przemysł wydobywczy”, nie powinniśmy rozumieć tego jako ulokowania wszystkich pieniędzy w akcje spółek górniczych. To prawdopodobnie oznacza, że w portfelu udział tego sektora zostaje zwiększony o jeden – maksymalnie kilka punktów procentowych.

Celem inwestowania jest wszak pokonanie rynku, a nie zrobienie jakiegoś nominalnego celu (a przynajmniej w tym podstawowym modelu). Tak więc „odchylenie” portfela od indeksu ma dać tę właśnie przewagę – żeby fundusz miał zysk o punkt procentowy wyższy niż benchmark. Prawdziwym mistrzem inwestowania nie jest ten, kto raz trafił „złoty strzał”, ale ten, który regularnie jest w stanie mieć stopy zwrotu odrobinę wyższe niż rynek.

Być może tak też trzeba traktować kryteria ESG. Na rynku działają firmy, które nadają i pojedynczym spółkom i całym indeksom oceny za „odpowiedzialność”. Fundusz, który chciałby być bardziej ESG może zmniejszyć udział akcji z gorszą oceną na rzecz tych z większą. Dzięki temu jego portfel uzyska wyższą ocenę – kosztem ryzyka wypracowania innej stopy zwrotu od benchmarku.

Greenwashing, czyli fundusze malowane na zielono

Badanie, które przywołuję, wskazuje też na jeszcze jedną prawidłowość: im większa instytucja zarządzająca, tym większe ma „odchylenie” uzasadnione przez kryteria ESG. Z czego to może wynikać? Na to pytanie ta publikacja nie odpowiada, ale można pospekulować.

Jest całkiem prawdopodobne, że te największe firmy inwestycyjne podlegają dużo ostrzejszemu audytowi – zarówno wewnętrznemu, jak i przez podmioty zewnętrzne. Giganci tacy jak BlackRock czy Goldman Sachs (których nawet przez moment nie podejrzewam o kierowanie się w swojej działalności czymkolwiek innym niż zysk) są pod nieustającym nadzorem ze strony konkurencji i mediów biznesowych, który tylko czyhają na ujawnienie, że np. któraś z tych firm tylko pozoruje „zielone” inwestowanie.

Druga sprawa, że liderzy rynku mogą sobie pozwolić na kreowanie trendów. Jeśli firmy, które odpowiadają za znaczącą część rynku, zdecydują zgodnie (co nie oznacza, że w porozumieniu), że będą więcej lokować w spółki i sektory o określonych parametrach (np. o wysokiej ocenie ESG), to prawdopodobnie dzięki swojej masie będą w stanie sprawić, że ich notowania pójdą w górę.

Mniejsze firmy inwestycyjne nie mogą sobie pozwolić na takie ryzyko. Pamiętajmy, że fundusze są oceniane przez klientów za uzyskiwanie stóp zwrotu wyższych od benchmarku. I za to też dostają premie. Dlatego każda pozycja w portfelu, która odchyla je od składu indeksu, podnosi ryzyko, że w razie inwestycyjnego pudła, klienci wycofają swoje środki.

Być może właśnie dlatego w mniejszym stopniu takie podmioty są skłonne do stawiania na kryteria ESG – tym bardziej że inwestowanie zgodnie z nimi generuje koszty w postaci dodatkowych analiz.

Dlaczego kryteria ESG miałyby zmienić świat?

Czy z faktu, że kryteria ESG odpowiadają tylko za 6% portfela amerykańskich inwestorów, wynika, że to całe „odpowiedzialne” czy też „zrównoważone” inwestowane to ściema? Tak mocno by sprawy nie postawił. Ale trzeba mieć świadomość, że nie wszystko, co ma etykietkę ESG, jest od razu zbawieniem dla świata.

Dlaczego właściwie kupowanie akcji spółek, które nie zatruwają środowiska, nie korumpują polityków i nie oszukują inwestorów, miałoby czynić świat lepszym? Nawet jeśli uznamy, że firmy, które kierują się tymi zasadami, osiągają lepsze wyniki – korzyść dostaje akcjonariusz, a nie spółka.

Patrząc przez pryzmat polskiego rynku kapitałowego – rzeczywiście inwestowanie ESG bardzo niewiele zmienia w sposobie działalności biznesu. A to dlatego, że nasze krajowe firmy coraz rzadziej wykorzystują giełdę do pozyskiwania finansowania.

Na rozwiniętych rynkach jest to zdecydowanie częstsze. Zarządy spółek, widząc rosnące notowania, emitują akcje – no bo po co zaciągać kredyty albo sięgać po odłożony kapitał, jeśli inwestorzy chcą kupować walory firmy? W takich warunkach stosowanie się przez firmy do kryteriów ESG ma sens – skoro pozytywna ocena sprawi, że na jej akcje będzie większy popyt – to znacząco ułatwi to działalność.

Jeśli pozyska tańsze finansowanie niż „brudna” konkurencja, to ma szansę na takiej samej inwestycji wykręcić wyższy zwrot. A wtedy kupowanie akcji takiej firmy nie będzie już uzasadnione przez kryteria ESG, ale przez starą, dobrą – z braku lepszego słowa – chciwość.

Źródło zdjęcia: kadr z kultowego filmu Stanisława Barei

Subscribe
Powiadom o
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
8 miesięcy temu

Jak w realiach polskich, deweloper może wybudować „osiedle” w szczerym polu oraz chwalić certyfikatem z tytułu oszczędzania wody w kranach, mówiąc że stosuje ESG – pokazuje to, w jakim matrixie żyjemy.

Jacek
8 miesięcy temu

Z okazji nie tak dawnego przenoszenia pod parasolem dostałem znów do wypełnienia ankietę dotyczącą adekwatności instrumentów, które pakuję do portfela i pojawiło się pytanie o ESG. Pewnie tylko z tej przyczyny, ale odpowiedziałem, że tymi kryteriami się nie kieruję. Dlaczego? Nie zgadzam się z tym, że dwutlenek węgla to zło.

pismactwobezszkoly
8 miesięcy temu

„Cieszę się, że jest Pan jakimś oszołomem, który zaprzeczałby potwierdzonym naukowo faktom” – [CENZURA-red] po jakiemu jest ten belkot, i co on wlasciwie znaczy?

kjonca
8 miesięcy temu

Mam wrażenie, że zabrakło „nie” w jednym miejscu …

Jacek
8 miesięcy temu

W historii naszej planety były okresy większego niż obecnie stężenia CO2 niż obecnie i o zgrozo nie dało się tego zrzucić na działalność człowieka, gdyż go jeszcze wówczas nie było. Ideologia Zielonego Komunizmu za wszelką cenę próbuje ukrywać te fakty, obawiam się, że w celu ogłupienia ludzi, co przybiera tak skrajne formy, że część kobiet postanawia „dla dobra planety” zrezygnować z posiadania potomstwa. Dlatego z dużą rezerwą podchodzę do opinii naukowych, które są tak naprawdę skażone ideologią i bazują na nieznajomości specjalistycznej dziedziny przez osoby, które ów przekaz ma urobić. Dokładnie to samo mieliśmy podczas niedawnej pandemii – mnóstwo tzw.… Czytaj więcej »

kjonca
8 miesięcy temu
Reply to  Jacek

„W historii naszej planety były okresy większego niż obecnie stężenia CO2 niż obecnie i o zgrozo nie dało się tego zrzucić na działalność człowieka, gdyż go jeszcze wówczas nie było.”

No i? Mówi Pan że permskie wymieranie było ok, czy jak? Bo chyba nie rozumiem.

Jacek
8 miesięcy temu
Reply to  kjonca

Mówię tyle, że ekowariaci chcą Europejczykom zafundować wymieranie z powodu biedy, podczas gdy Azjaci i Afrykanie będą kopcić jeszcze więcej, bo tam liczebność ludności rośnie (a tym samym zapotrzebowanie na produkcję przemysłową).

kjonca
8 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Ale ja nie do tego się odnosiłem. Twierdzi Pan że efekt cieplarniany nie jest 'be’, bo przecież „to już było”.

To że jeszcze nie wszystkie kraje sobie zdają z tego sprawę, (czy raczej nie chcą zdawać) to inna teza i do niej się nie odnosiłem (ZTCW USA tez nie bardzo) Z tego co wiem, to w takim Tuvalu czy innych Państewkach oceanii zaczynają sobie zdawać sprawę bardzo dokładnie.

Jacek
8 miesięcy temu
Reply to  kjonca

W przeciwieństwie do tamtych czasów możemy powstrzymać niszczenie przyrody, by nie przeszkadzać fotosyntezie.

Stef
8 miesięcy temu

W Polsce jeden z deweloperów chwali się zielonym osiedlem a podczas budowy:
1. Zakopano gruz przy elewacji budynku,(nie trzeba utylizować)
2. Betoniarki wylewały popluczyny z betonem wprost do gruntu.

TomR
8 miesięcy temu

Firma produkująca śmieciowe jedzenie podawane w jednorazowych opakowaniach – czyli de facto zabijająca klientów i zaśmiecająca świat – chwali się zgodnością z ESG. Czyli ESG to ściema.

Admin
8 miesięcy temu
Reply to  TomR

Oj tak, diety pudełkowe chyba niewiele mają wspólnego z ESG i ze zdrowiem

Ppp
8 miesięcy temu

Jak widzę, wszyscy komentatorzy są krytyczni wobec ESG lub firm, które się tym chwalą. Pozostaje mi POPRZEĆ przed-piszących.
Dla mnie to ściema – jeśli nie greenwasching, to oszukiwanie pracowników i klientów.
Pozdrawiam.

przemek
8 miesięcy temu

ESG to już ogromny biznes, który w kolejnych latach będzie tylko rósł. Wielkie korporacje mają potworzone całe departamenty ESG, które następnie cisną swoich mniejszych kontrahentów do wprowadzania zrównoważonego rozwoju, zmniejszania emisji CO2 i itp. A za tym czai się lukratywny biznes certyfikacji, doradztwa, wyliczenia śladu węglowego, których koszty są przerzucane na wszystkich w łańcuchu dostaw. Konkurencja z Chin czy Indii ma to gdzieś i zaciera ręce, bo nam rosną koszty i biurokracja, a im rosną marże.

jsc
7 miesięcy temu

Ehhh… rzetelne badanie skali uchybień przeciwko etyce biznesowej nie obejdzie się bez badania statystyk Interpolu. Do najgłośniejszych spraw z tego zakresu zaliczają się takie sprawy jak:

  • krwawe diamenty
  • ropa ISIS i gaz Rosji
  • amerykańska Bucza w Ciudad Juarez…

A do tego nie można zapomnieć o funduszach łapówkarskich… z których część służyła być może do (…)kupowania rewolucji(…).

To jest na prawdę ta sfera biznesu, że jak ekonomista nie pobrudzi rąk to gówno się dowie.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu