8 sierpnia 2022

Jak daleko nam do tureckiego scenariusza? Czy złotemu grozi los liry? Jak się zabezpieczyć? Czy nieruchomości i akcje uratowały oszczędności Turków? Sprawdzam

Jak daleko nam do tureckiego scenariusza? Czy złotemu grozi los liry? Jak się zabezpieczyć? Czy nieruchomości i akcje uratowały oszczędności Turków? Sprawdzam

Czy polskiej gospodarce grozi turecki scenariusz? Złoty się osłabia, inflacja szaleje, rząd rozrzuca pieniądze na lewo i prawo, a NBP traci wiarygodność. Jak zabezpieczyć portfel w takich okolicznościach? Czy nieruchomości ochronią oszczędności, gdy inflacja wyrywa się spod kontroli? Sprawdzam

W tym roku inflacja w Turcji sięgnęła 80%, ale kilkunastoprocentowe wzrosty cen to dla tego kraju norma od przynajmniej 5 lat. A i wcześniej właściwie dynamika nie schodziła poniżej 5–6%. Do pewnego momentu był to koszt szybkiego rozwoju gospodarczego. Ostatnie lata dla tureckiej gospodarki przypominały raczej stagflację.

Zobacz również:

Sprawujący autorytarne rządy prezydent Recep Erdoğan lubi chyba myśleć o sobie jako o innowatorze. Przynajmniej w zakresie polityki pieniężnej. Mimo pozornej niezależności banku centralnego, od lat kolejni jego prezesi słuchają się „rad”, których udziela Erdoğan. A jak się nie słuchają, to przestają być prezesami.

Prezydent Turcji wielokrotnie określał się jako wróg wysokich stóp procentowych. Jego wizja zakłada, że inflacja jest przejściowa (skąd my to znamy), a do tego uderza w portfele obywateli. Nie należy ich zatem dodatkowo obciążać podnoszeniem kosztów kredytu. Niskie stopy procentowe mają zachęcać biznes do inwestycji, a słabnąca lira – poprawiać konkurencyjność eksportu i atrakcyjność turystyki. Taka filozofia, zwana Erdoganomiką, znajdowała swoich wielbicieli także w NBP.

„Dynamiczne, nacechowane bardzo wysokim poziomem dumy narodowej wypowiedzi prezydenta R. T. Erdogana przyczyniły się do ukształtowania się kursu liry tureckiej na poziomie korzystnym dla tureckiego eksportu oraz tureckiej turystyki”

– pisał w 2018 r. prof. Eryk Łon, ówczesny członek Rady Polityki Pieniężnej. Dolar kosztował wówczas 6,5 liry. Dzisiaj sytuacja jest jeszcze „korzystniejsza”, bo kurs sięga prawie 18 lir za dolara.

Trudno się dziwić, że w kraju, w którym bank centralny nie walczy z inflacją i osłabieniem waluty, po okresie cudu gospodarczego sytuacja wymknęła się spod kontroli. Kurs liry się zawalił, a rezerwy walutowe nie pozwalały na jej obronę. W tej chwili Turcja ma rezerwy warte około 60 mld dolarów przy PKB na poziomie 815 mld dolarów. Dla porównania Polska ma ok. 150 mld dolarów rezerw przy PKB 675 mld dolarów.

Szanse na to, że sytuacja się poprawi są niewielkie. Jak Turcy mogą sobie poradzić z ochroną swoich portfeli? To może być ciekawa lekcja i u nas, bo przecież nie można wykluczyć, że i w Polsce inflacja wyrwie się spod kontroli.

Jak chronić oszczędności, gdy gospodarka się sypie?

Pierwsze, co przychodzi na myśl, to nieruchomości. Mówi się, że w długim terminie pozwalają zachować wartość nabywczą pieniędzy. Niektórzy twierdzą też, że na nieruchomościach „zawsze się zarobi”, ale badania obalające ten mit opisywałem w tym artykule.

Sprawdziłem więc, jak zmieniały się ceny mieszkań na tle inflacji w ostatnich latach. Z danych Eurostatu wynika, że indeks cen konsumenckich HICP (czyli według zharmonizowanej metodologii liczenia inflacji) w Turcji wzrósł między 2010 a 2021 r. o około 215%. W tym czasie indeks cen nieruchomości mieszkalnych HPI poszedł w górę o 320%.

Trzeba jednak dodać, że dopiero ostatni rok sprawił, że nieruchomości tak mocno wyprzedziły inflację, bo wcześniej oba indeksy szły dość równo. To dane roczne, więc dopiero za jakiś czas zobaczymy, jak kilkudziesięcioprocentowa inflacja w tym roku zmieni ten trend.

Na tym tle inwestycja w mieszkania w Unii Europejskiej wypada bardzo korzystnie. Pokazałem to na poniższym wykresie. Można powiedzieć, że w Turcji – przy odpowiednim timingu – dzięki inwestycji w nieruchomości dało się utrzymać realną wartość oszczędności, a w UE – pomnożyć swoje pieniądze.

A akcje? Giełda w Stambule notowała fenomenalne – na pozór – wyniki. Stopy wzrostu indeksu XU100 (czy też BIST100, jak kto woli) na poziomie kilkudziesięciu procent były normą w ostatnich latach. Od 2010 r. do 2021 r. wskaźnik prawie potroił swoją wartość (około plus 180%). Byłoby super, gdyby nie to, że wskaźnik inflacji poszedł w górę w tym czasie jeszcze mocniej.

To wszystko jednak blednie w porównaniu do zyskowności w jakiekolwiek inwestycje w twardej walucie. Bo na dobrą sprawę, co nam po utrzymaniu realnej wartości oszczędności w pieniądzu, który na świecie jest nic nie warty?

Policzyłem to na przykładzie inwestycji w coś bardzo prozaicznego – ETF na amerykański indeks S&P 500. W sierpniu 2015 r. jednostka iShares Core S&P 500 UCITS ETF kosztowała 194 dolary, czyli 536 lir (po ówczesnym kursie 2,77). Przez 7 lat instrument ten zyskał 120% i jest notowany po 426 dolarów. Co w przeliczeniu przy obecnym kursie USD/TRY 17,9 wynosi… 7638 lir. To oznacza stopę zwrotu w lokalnej walucie na poziomie 1323%!

Dlatego Ergodan bardzo chciał zachęcić gospodarstwa domowe i firmy, żeby sprzedawały dolary i kupowały lirę. Nie zaskoczę nikogo, gdy powiem, że apele te wywołały tylko odwrotny efekt.

Wierzysz w turecki scenariusz w Polsce? Oto jak się zachować

Czy realizuje się u nas turecki scenariusz? NBP, mimo błędów, łapie się jeszcze ze swoją polityką do grona krajów rozwiniętych. Podwyżki stóp były spóźnione, ale RPP nie była jedyna w tym błędzie. I trzeba przyznać, że ich efekt jest odczuwalny, bo akcja kredytowa gwałtownie spowolniła. A więc w tym zakresie zadanie zostało wykonane.

Na plus trzeba naszemu bankowi centralnemu zapisać zwiększenie rezerw walutowych, choć tutaj sam NBP przyznaje, że niewielka w tym jego zasługa, a raczej ten okropnej UE, która na siłę chce nam wcisnąć swoje pieniądze.

„W przypadku Polski sukcesywny wzrost wartości rezerw wynikał nie z prowadzonych interwencji walutowych, ale przede wszystkim z dodatniego salda przepływów zewnętrznych, pochodzącego w dużej mierze z napływu środków z Unii Europejskiej”

pisali Beata Berłowska i Juliusz Jabłecki z Departamentu Zarządzania Ryzykiem Finansowym NBP. Największy zarzut wobec NBP to zrujnowanie wizerunku i wiarygodności – decyzje o stopach decyzjami o stopach, ale w polityce pieniężnej zarządza się w dużej mierze oczekiwaniami. Dlatego tak ważna jest dobra relacja z rynkiem finansowym i konsumentami, żeby wiedzieli, czego można się spodziewać po polityce pieniężnej i odpowiednio dostosowywać decyzje.

A z tym, w NBP jest, mówiąc delikatnie, problem. I nie chodzi tylko o comiesięczne konferencje (standupy?) prezesa, ale całokształt działań w zakresie komunikacji, za którą odpowiada dyrektor (nomen omen) Piotr Turek.

Załamanie gospodarki w takiej skali tureckiej raczej nam nie grozi – przynajmniej przy obecnym stanie rzeczy. Złoty się osłabił, ale w najgorszym momencie sięgnął 4,85 za dolara, a nie 18 – jak lira. A przecież jeszcze 5 lat temu polska i turecka waluta były warte tyle samo.

 

Dopóki zachowujemy względną stabilność gospodarczą i instytucjonalną, można zastanawiać się nad budowaniem portfela z tradycyjnych instrumentów: akcji, obligacji, nieruchomości, a wszystko odpowiednio zdywersyfikować walutowo.

Jeśli jednak wierzycie w turecki scenariusz i oceniacie, że pomysły rządu i działania NBP niebezpiecznie zaczynają przypominać Erdoganomikę – nie zastanawiajcie się i trzymajcie się instrumentów w twardych walutach.

Źródło zdjęcia: isakarakus/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
54 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Rafał
4 lat temu

Ciekawe, w jakim stopniu ich płace nadążają (lub nie) za inflacją. Jak ktoś inwestuje regularnie, to w przypadku inwestowania np. we wspomniane SP500 problemem przy zakupie może być niski kurs lokalnej waluty (no chyba, że wypłata nadąża za inflacją).

Admin
4 lat temu
Reply to  Rafał

Jak inflacja sięga kilkunastu procent to już przestają nadążać. A jak kilkadziesiąt – nie ma co zbierać

Konsjerż
3 lat temu
Reply to  Rafał

Spieszę z odpowiedzią – jestem ekonomistą, mieszkam w Turcji i na bieżąco śledzę dane.
Płaca minimalna netto w ostatnim czasie:
od 01.01.2021: 2800 TRY
od 01.01.2022: 4200 TRY (indeksacja +50% 12M)
od 01.07.2022: 5500 TRY (indeksacja +30% 6M)

Admin
3 lat temu
Reply to  Konsjerż

Oooo, to ja mam ważne pytanie: czy ma Pan świeże dane dotyczące cen nieruchomości? W jakim stopniu one – przy inflacji rzędu 80-90% – bronią wartości pieniądza? Teoretycy mówią, że przy inflacji powyżej 20-30% nieruchomości przestają być „antyinflacyjne”. Jak to się sprawdza w Turcji? Moja znajoma niedawno spędziła pół roku w Turcji żeby obniżyć sobie koszty życia. Ale wynajmowała mieszkanie, nie kupowała i nie potrafi powiedzieć jak zmieniły się ceny nieruchomości. I czy przy takiej inflacji w ogóle się coś buduje?

karpiofil
4 lat temu

W artykule wśród propozycji inwestycyjnych dla zatroskanych o rodzima politykę pieniężną zabrakło mi obligacji antyinflacyjnych. Relatywne osłabienie PLN będzie skutkowało podwyższona inflacją a detaliczne papiery skarbowe są płynne i i ich wartość w czasie nie podlega wahaniom. Co najlepsze jeżeli jednak inflacja spadnie a PLN się umocni na tych papierach nadal będzie zysk.

Laszlo Kret
4 lat temu
Reply to  karpiofil

W artykule jest opisany scenariusz turecki — oficjalna inflacja rzędu 80%, a rzeczywista dochodząca do 176%. Jeśli się scenariusz turecki zacznie realizować to obligacje antyinflacyjne pomogą jak zmarłemu kadzidło.

waciak
4 lat temu

Przecież my już jesteśmy tam gdzie Turcja 5-7 lat temu. Lekceważenie inflacji, bank centralny na usługach polityków, zaniżone stopy, celowe osłabianie złotego, dobijanie oszczędzajacych przez skrajnie ujemne realnie stopy i próby majstrowania przy podatku od zysków kapitałowych, bezrozumnie przyjazna polityka fiskalna dla elektoratu i opresyjna polityka fiskalna dla przedsiębiorców… TO wszystko Turcy przerabiali. Co dalej? Pójdziemy droga Orbana, a on kroczy już drogą Erdogana sprzed paru lat. Czyli stopniowe osłabianie forinta. kwestią czasu jest jak nastapi tapniecie. Polska bedzie miała przy tych wydatkach masakryczny jak na nasze warunki i historię deficyt z którego wyjście bedzie tylko jedno – kręcenie inflacji… Czytaj więcej »

Hieronim
4 lat temu
Reply to  waciak

W Polsce do utraty władzy prowadzi hiperinflacja, już przerabialiśmy…

Admin
4 lat temu
Reply to  Hieronim

Jeśli tak, to czas zapiąć pasy

Sławek
4 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Raczej odpiąć i uciekać ze spieniężonymi aktywami 🙂

jsc
4 lat temu
Reply to  Hieronim

Nie pomyliłeś przypadkiem krajów? To w Republice Weimarskiej doszło do takiego scenariusza… a co z tego wynikło wszyscy wiemy.

M k
4 lat temu

Ten artykuł czyta sie niczym koment