29 lipca 2017

Ta sama trasa, ta sama pora dnia i… Taksówkarz wystawia rachunek na 158 zł, Uber – na 55 zł. Co jest grane?

Jak powszechnie wiadomo, rząd przygotowuje prawo, które podda dodatkowym rygorom działalność firmy Uber w Polsce. Nie jest to jakaś szczególna szykana, bowiem z kilku krajów Uber już się musiał wycofać (Dania, Włochy, Francja, Holandia, Rosja, Chiny), a w kilku innych (Niemcy) przekształcić się w „zwykłą” korporację taksówkową. Taksówkarzom w Polsce najwyraźniej też udało się przekonać władze, że jak nie będzie Ubera (przynajmniej w obecnej postaci), to będzie sprawiedliwie. A więc wszyscy kierowcy przewożący konsumentów będą musieli spełniać te same warunki.

Na poziomie abstrakcji dalekiej od naszych portfeli to jest OK. Świat powinien być sprawiedliwy. Ale co te dodatkowe rygory, którym musiałby się poddać Uber, mogą oznaczać dla nas? Zapewne większe bezpieczeństwo i wyższe ceny. Bezpieczeństwo to zapewne jakieś lepsze ubezpieczenie pasażera (w razie wypadku klient dostawałby odszkodowanie), większe możliwości składania reklamacji w przypadku źle wykonanej usługi i może też bardziej nadające się do przewożenia ludzi samochody. Uber co prawda też nie wpuszcza gruchotów, ale pewnie musiałby się bardziej postarać. Co do kwalifikacji kierowców to chyba zmieni się niewiele, bo Uber żąda od swoich kierowców zaświadczenia o niekaraności i prawa jazdy, a zamiast egzaminu ze znajomości miasta jest nawigacja.

Uber kontra taxi. Pojechałem dwa razy tą samą trasą i…

No dobrze: ile więc bylibyście skłonni zapłacić za to większe bezpieczeństwo? Dziś Uber jest sporo tańszy od taksówek, zaś taksówkarze mówią, że to wynik nieuczciwej konkurencji. Jeśli nieuczciwej konkurencji nie będzie, to zapewne i różnica w cenie będzie mniejsza lub wręcz żadna.

Miałem okazję ostatnio przemieszczać się między północną dzielnicą Warszawy (Białołęką) a lotniskiem w Modlinie. W jedną stronę postanowiłem pojechać taksówką zamawianą via aplikacja (w sieci MyTaxi), a w drugą – samochodem zamówionym via aplikacja Ubera. W jedną stronę jechałem wygodną, klimatyzowaną limuzyną za 158 zł, a w drugą – dość wysłużonym autem bez klimatyzacji za 55 zł. Co ciekawe, gdy w przeddzień kursu zapytałem aplikację MyTaxi o wycenę kursu, dowiedziałem się, że zapłacę jakieś 95 zł. Czyżby trasa się przez te kilkanaście godzin jakoś wydłużyła?

Kursy do Modlina po 99 zł reklamują nie tylko taksówki „z aplikacji”, ale i zwykłe. Oczywiście w większości przypadków jest to ściema. Widziałem w internecie wpis jednego z blogerów technologicznych poświęcony jego podróży na lotnisko w Modlinie oraz rozmowom z taksówkarzami, którzy tylko uśmiechali się z politowaniem, gdy pokazywał im ulotki i prosił o przewiezienie – choćby na północ Warszawy, niekoniecznie na Ursynów – za tę przysłowiową stówkę.

Czytaj: Przemek ze Spider’s Web przekonany do Ubera. Przez taksówkarzy

Czytaj: W Uberze też potrafi być drogo. Kurs miał być za 15 zł, a kosztował… 53 zł. Pazerność? Błąd systemu?

Ustawa o wożeniu ludzi. Co zrobić żeby pomogła ludziom?

Pytanie brzmi: czy tradycyjni taksówkarze oszukują czy też różnica w kosztach prowadzenia działalności jako taksówkarz oraz jako kierowca Ubera jest tak duża, że przekłada się na trzykrotną różnicę w cenie? A może to Uber ma dumpingowe ceny? Celowo wybrałem przykład kursu do Modlina jako najbardziej wyostrzający problem (tu wchodzi bowiem do gry duży dystans poza miastem, gdzie różnica w cenie między taksówkami, a uberami jest największa). W przypadku krótszych kursów po mieście różnice w cenie pomiędzy Uberem i taksówką są mniejsze. Więc i problem mniejszy.

Jeśli cena przewozu na tej samej trasie wynosi w licencjonowanej firmie 150 zł, a w nielicencjonowanej – 50 zł (zaokrąglając), a w dodatku cena oferowana przez licencjonowaną firmę nie jest wybrykiem natury tylko typową stawką oferowaną przez wszystkie tego typu firmy), to są dwie opcje. Albo koszty prowadzenia działalności licencjonowanej są tak wysokie, że stanowią większość tego co płacę kierowcy albo… kierowcy licencjonowani uprawiają zbójecką politykę i zwyczajnie wymuszają zawyżone ceny.

W pierwszym przypadku na miejscu rządzących skupiłbym się na obniżaniu tych kosztów, czyli deregulacji zawodu kierowcy taksówki (jeśli taksówkarze nie będą ponosili tych kosztów, to będą tak tani, jak dziś Uber). W drugim przypadku zastanowiłbym się nad sensem ustawy „antyuberowej”, bo może się okazać, że głównym jej skutkiem będzie jeszcze większa pazerność taksówkarskiej braci.

Patrząc przez pryzmat klienta-laika, który za przejechanie 30 km płaci 55 zł, dumpingu nie widać. Zakładając, że auto jest benzynowe i że spala za miastem 8-9 litrów paliwa na każde 100 km przejechane, otrzymujemy koszt paliwa na poziomie 12-15 zł. Powiedzmy, że drugie tyle to amortyzacja samochodu, ubezpieczenie, podatki. Owszem, można też doliczyć koszt powrotu do miasta, ale jeśli kurs jest na lotnisko, to chyba jest to zbytek łaski. Wychodzi, że 55 zł za taki kurs to cena, za którą dałoby się jeździć. Czy coś pomijam?

Przewóz z… obiadem po drodze. To już się dzieje!

W żadnym z tych scenariuszy nie zakładam, że Uber zniknie z polskiego rynku. Nie zniknie choćby z tego powodu, że tego typu firmy – wbrew pozorom to nie tylko Uber, na świecie rozwijają się działające w tym samym modelu firmy Lyft, Grab, Didi… – mają w sobie większą gibkość, niż taksówkarze. Niebawem Uber wprowadzi w Polsce usługę UberPool, czyli przewozy „zbierające” kilku klientów i wyznaczające im „kompromisową” trasę w zamian za opłatę w wysokości ceny biletu na autobus. Ma też dużo większe zadatki do budowania wokół swojej aplikacji społeczności i dołączania kolejnych usług.

Czytaj też: Kogoś pogrzało? Uber chce być… luxtorpedą!

Nie myślę tu o dostawach jedzenia (UberEats, który działa już na większości terytorium Warszawy), ale np. o usługach typu „pojedźmy i zjedzmy coś po drodze”. Jeden z konkurentów Ubera, firma Grab, ostatnio testuje wspólne przedsięwzięcie z siecią restauracji z jedzeniem meksykańskim TacoBell. Na życzenie klienta (zamawiając przejazd zgłasza, że jest głodny) trasa jest wyznaczana tak, żeby przebiegała przez restaurację. Automatycznie można zamówić posiłek z odbiorem w czasie kursu. Klient jedzie i pochłania.

Uber jest też dobry w uświadamianiu samorządowcom jak można zmniejszyć korki w mieście. W kilku miejscach na świecie jego samochody działają jak minibusy, dowożąc ludzi do hubów komunikacyjnych (np. do stacji metra). Jeśli jadę gdzieś, gdzie nie ma stacji metra, to biorę własny samochód.

Zobacz też: Moje najnowsze teksty o pomysłach Ubera

Ale jeśli mam pewność, że na stacji metra będzie czekał np. kierowca Ubera i – na podstawie umowy z włodarzami dzielnicy – przewiezie mnie do celu za małe pieniądze, to zostawię swoje auto w garażu. I nie „produkuję” korków. Na ulicach jest mniej samochodów, na poboczach jest mniej samochodów, nie trzeba budować tylu parkingów… Tyle tylko, że żadna korporacja taksówkowa nie będzie tak kombinowała, bo i po co? Sądzę więc, że Uber i tak znajdzie sobie miejsce. Pytanie tylko ile będziemy płacili za jeżdżenie po mieście i czy politycy nie załatwią nam – pod przykrywką „walki z Uberem” – przymusu jeżdżenia do Modlina za 150 zł zamiast za 50 zł.

106
Dodaj komentarz

avatar
90 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
99 Comment authors
PitPiotrekclick herecheck this outclick here Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Greg
Gość
Greg

A czy to nie jest zmowa cenowa?

Ppp
Gość
Ppp

Czasem nie tyle zmowa, co brak pomyślunku na zasadzie „inni źle robią, to ja też mogę”.
Rozwiązaniem jest nie korzystanie z taksówek – ja po prostu nie jeżdżę do miejscowości, gdzie komunikacja zbiorowa nie funkcjonuje.
Pozdrawiam.

ektar
Gość
ektar

Należało by sprostować: Nie taksówkarze a korporacje taksówkarskie windują ceny. To tu leży źródło problemu (moim zdaniem zmowy cenowej). Swoją drogą, na początku tacy „szefowie” korporacji wymyślają „przewozy” żeby ludzie bez licencji pracowali dla nich (i płacili „bazowe”) z drugiej mają wielkie „ALE!” gdy inni bez licencji zarabiają na tym fachu. Hipokryzja. Typowe „cierpiennictwo” tej branży.

Alx
Gość
Alx

Współczuję przykrego doświadczenia. Ja jeżdżę Uberem właśnie dlatego, że nigdy nie podjechał mi jeszcze gruchot, jak to bywa w taksówkach. Fakt, że większość aut to Skoda zupełnie mi nie przeszkadza. Ważne, że jest czysto, sprawnie, tanio i kulturalnie, bo kto nie jest kulturalny po kilku ocenach wypada z biznesu. Ach.. no i automatycznie mogę zapłacić kartą i dostać fakturę na maila, co powinno szczególnie ucieszyć ministerstwo finansów.

Bit
Gość
Bit

W Warszawie moje ostatnie kursy Uberem to: Dacia, Renault Clio, Dacia. Sami Ukraińcy. Ciekawe kto i jak sprawdzał ich niekaralność…

Zyga
Gość
Zyga

Taksowkarze wykorzystuja obiast z fordonu do niemcza bo normalnie sie placi do 30 zlotych jak zrobiono obiazd to kasuja po 55 zl.to jest wykozystanie klijeta na maksa

Erreur
Gość
Erreur

Oczywiście autor artykułu nawet się nie zająknął o tym, że kierowcy Ubera nie są ubezpieczeni i nie odprowadzają składek na emeryturę. Upraszczając, nie mogą iść do do lekarza a na starość nie będą mieli środków do życia. Jak rozumiem to autorowi artykułu i większości komentujących nie przeszkadza.

Lajkonick
Gość
Lajkonick

A kto Ci Przyjacielu takich bzdur naopowiadał? Pewnie jakiś stary taksówkarz. By zostać partnerem (tak to Uber ładnie nazywa) trzeba posiadać zarejestrowaną działalności gospodarczą i mieć możliwość wystawiania faktur. Wiąże się z tym konieczność odprowadzania składek do ZUS.

Piotr
Gość
Piotr

Oczywiście, że mi nie przeszkadza. A co to mnie obchodzi? Mnie interesuje tani kurs. Kierowcy są świadomi i się na to dobrowolnie godzą (większość to ludzie młodzi – studenci, których składki są odprowadzane przez Państwo, gdyż się uczą). Zresztą nikt im nie broni opłacać z własnej kasy składek. Jeździć jako taksówkarz może każdy idiota – to nie jest żaden zawód, bo umiejętność kierowania pojazdem ma 90% społeczeństwa, więc uważam że to idealny sposób na dorobienie sobie przez studentów przed pierwszą poważną pracą. Przestańmy robić z jeżdżenia taksówką poważne zajęcie, bo zaraz się okaże, że na sprzataczkę też trzeba odbyć kursy… Czytaj więcej »

Ziom
Gość
Ziom

Znaczy sie ze nie maja dzialalnosci? Brednie, kazdy kierowca Ubera jezdzi juz legalnie…

Arek
Gość
Arek

Ciekawe w takim razie skąd tyle kar administracyjnych, skarbowych i wyroków….

Robal_pl
Gość
Robal_pl

Daj przykłady.

eto
Gość
eto

Ukraińcy nie mają działalności tylko jeżdżą u pośrednika, on ma działalność. A Polak, który mnie wiózł miał działalność „handel obwoźny”.

Uber
Gość
Uber

IDIOTA Z TAXI!!!!

Językoznawca
Gość
Językoznawca

Co to znaczy „przysłowiowa stówka”? W jakim to przysłowiu występuje?

Jarek
Gość
Jarek

100 tys zł kary za nierzetelnego kierowce Ubera. Jest projekt nowych przepisów: http://biznes.interia.pl/firma/news/rzadowy-lex-uber-koniec-z-jazda-bez-licencji,2530844,1852

Darek
Gość
Darek

Nie spotkałem jeszcze obiektywnych artykułów i ten też do nich nie należy. Ale w każdym artykule jest coś prawdy. Wyjaśnienie: Uber wymaga działalności ale nie precyzuje jakiej . Możesz mieć kiosk i wystawiać fakturę ( nie jestem pewien czy musi być nawet twój, czy nie wystarczy wpis i jakieś oswiadczenie). Drugie wyjaśnienie: prawie każdy kierowca ubera jeździ na innych zasadach czyli może jeździć na umowę zlecenie u swojego partnera , który ma umowę z uberem ( nie tylko uber tak robi inne firmy i korporacje też). Trzecie wyjaśnienie dot. artykułu; cena: jest ruchoma ( żadko ale może być wyższa niż… Czytaj więcej »

Bartek
Gość
Bartek

Trochę drogo bo z Centralnego po najwyższych stawkach wychodzi 170. Autor artykułu wybrał sobie celowo samochód że stawką 3zl za kilometr żeby pokazać dobitnie różnice w cenie gwarantuje że w tej aplikacji znajdzie najpewniej po 2zł za kilometr i wtedy kurs faktycznie wyniesie ok 100 zł. Oczywiście uber ma większe szanse na kurs powrotny bo każda taksówka nie ma na to szans bo jak wiadomo wszystkie postoje lepsze okupowanej są przez „rekomendowane” taksówki, czyli korporacja płaci haracz a ktoś udostępnia im miejsca na postój z wyłącznoscią

TW BOLEK
Gość
TW BOLEK

Autor wybral konkurencyjna aplikacje MyTaxi

Taxi
Gość
Taxi

W mytaxi rabat 50% artykuł sponsorowany chyba się nie podpisałeś tym artykułem.

uberszofer.pl
Gość

„Wychodzi, że 55 zł za taki kurs to cena, za którą dałoby się jeździć. Czy coś pomijam?” Oj sporo pominąłeś Macieju. Jak wyglądają koszty w Uberze? Najpierw od 55 zł odejmij 25 proc.prowizji Ubera i 23 proc. podatku VAT „odwróconego”od prowizji, potem ustawowe 8 proc. VAT od usługi transportowej, następnie paliwo, i jeszcze amortyzację samochodu. Z tego co zostanie odlicz coś na ZUS żeby na koniec miesiąca uzbierało się 1200 zł. Podatkiem PIT łepetyny sobie nie zawracajmy, bo nie płaci się go od straty. No i ile Ci wyszło? No właśnie, kilka złotych góra (jak dobrze pójdzie) za kurs z… Czytaj więcej »

uberman
Gość
uberman

Auto bez klimatyzacji? To niemozliwe, chyba ze kierowca wylaczyl by „zaoszczedzic”, ale w takiej sytuacji wystarczy skarga do ubera.

Pawel
Gość
Pawel

Przeciez to Rada Miasta ustala max. stawki dla Taxi! A dlaczego kierowcy Uber nie mogą jezdzic na taxi korzystajac z aplikacji Uber? Przeciez to jest mozliwe. Mogliby tanio wozic klientow i dzialac zgodnie z OBOWIAZUJACYM PRAWEM. Dlatego, ze sie nie oplaca byc taxi. Dlatego, ze nie maja dzialalnosci gospodarczej (i nie piszcie ze to nie prawda, znam kierowcow, inspekca ukarala juz karami po 10 000 Ukraincow i mlodziez) i nie sa obciazeni wieloma kosztami, stad roznica w cenie. Z oszustami trzeba walczyc zarowno wsrod taksowkarzy jak i wsrod lekarzy. Wszedzie… A Ubery? Samochody sluzbowe sobie poradza, ci ktorzy jezdza na… Czytaj więcej »

Robal_pl
Gość
Robal_pl

„Przeciez to jest mozliwe. Mogliby tanio wozic klientow i dzialac zgodnie z OBOWIAZUJACYM PRAWEM. ”
Zgodnie z obowiązującym prawem, jeżeli podwiozę kumpla to popełniam niemalże zbrodnię, przewożąc osoby bez licencji, uprawnień, itd. Tak samo jeżeli pokażę kumplowi zabytek i powiem ” O, to jest zabytek.”, to też popełniam przestępstwo, oprowadzając turystę bez licencji przewodnika.

Fokker
Gość
Fokker

A przepraszam, co ma podwiezienie kolegi do wożenia obcych sobie ludzi za pieniądze, regularnie, po ileś godzin tygodniowo? Żartujesz sobie?

Juhas
Gość
Juhas

Wyobrażenia kawalera przy mamusi o kosztach życia w samodzielnym małżeństwie z dwójką dzieci. Policzy ile zjedzą, doda czynsz za mieszkanie i uważa, że to już wszystkie koszty. Kiedy usłyszy protesty, że to nie tak, że koszty są kilka razy większe, to bezczelnie mówi, że jest laikiem i jego to nie obchodzi. Mniej więcej tak wypowiada się autor o działalności taksówkowej. Skąd biorą się pretensje do taksówkarzy o wysokie ceny, skoro wszystkie wymagania i kosztowne przepisy są ustalane przez władze? Warszawski ratusz zamówił wycenę usługi taksówkowej w profesjonalnych firmach i okazało się, że przy zachowaniu wszystkich standardów cena powinna być dwa… Czytaj więcej »

Big Picture
Gość
Big Picture

Artykuł pomija „jeden mało istotny fakt” 🙂 Uber jako korporacja przynosi 2 miliardy strat rocznie, a pasażerowie płacą jedynie za około 40% faktycznego kosztu każdego przejazdu. [1,2] Uber istnieje ponieważ inwestorzy liczą, że wraz z rozwoje autonomicznych samochodów zniknie konieczność zatrudniania kierowców i tym samym „kiedys w przyszlosci” firma zacznie przynosić zysk. Gdyby nie 3.5 miliarda od inwestorów z Arabii Saudyskiej Uber zbankrutował by juz w 2016 [3] Nie sądzę, aby jakakolwiek poważna firma taksówkowa była w stanie sobie pozwolić na takie manewry. Ot, taki „big picture”. Źródła: [1] „Uber is losing $2 billion a year, new report says, with… Czytaj więcej »

Cinek
Gość
Cinek

Limuzyna klimatyzowana trasa za 158 zl i przejazd wysluzonym nieklimatyzowanym? Za 55 zł. Nie ma citroena C4 Picasso bez klimatyzacji!!!! Ludzie ci wy piszecie.Bzdury !!!!

Jacek
Gość
Jacek

Ja znowu mam odmienne doświadczenia. Z reguły taksówki którymi zdarza mi się jeździć to wysłużone, nie do końca już nowe samochody (Warszawa, Kraków, Katowice). Uberem co prawda zdarzyło mi się jechać tylko raz, ale wspominam bardzo miło. Pytani znajomi mieli podobne doświadczenia. Co do samego podejścia kierowców to niestety ale taksówkarze z którymi miałem okazję się spotkać z reguły nie są tym, czego bym oczekiwał. Nie wiem czy to tylko moje odczucia, ale jeżdżąc taksówką odnoszę wrażenie że jestem kantowany w jakiś sposób o którym nie wiem, w szczególności w Warszawie. Do tego dochodzi robienie problemów przy wystawianiu paragonów (ostatecznie… Czytaj więcej »

boko
Gość
boko

Skorzystaj z MyTaxi, to unikniesz tych problemów.

Rafal
Gość
Rafal

Jeżeli chodzi o koszt powrotu do miasta (w tym wypadku Modlin-Warszawa) to różnica jest taka, że kierowca Ubera może zabrać z lotniska pasażera i zarabia również w drugą stronę. Taxi nie może zabierać pasażerów​ z Modlina, bo nie ma licencji na przewóz wydanej przez Nowy Dwór (w jego gestii leży Modlin). Taksówkarz musi się zdeklarować na jakiej licencji jeździ (warszawskiej czy nowodworskiej). Może jeździć na jednej więc niezależnie od tego zawsze będzie miał powrót do miasta bazowego. Czyli podsumowując roznica jest nie pomiędzy 55zl i 150 tylko pomiedzy 11o a 150 bo Uber kolejny płatny kurs łapie z Modlina. I… Czytaj więcej »

ByłyKierowcaUbera
Gość
ByłyKierowcaUbera

Zgoda, ale szanse na powrotny kurs z Modlina nie są duże dla kierowcy, no chyba, że czekasz nie wiadomo ile, ale przecież nie o to chodzi.

ByłyKierowcaUbera
Gość
ByłyKierowcaUbera

Ten artykuł brzmi jak reklama Ubera. Może niech autor przeczyta sobie, jak to wygląda od strony szeregowego kierowcy tej aplikacji: http://uberszofer.pl/2017/01/16/ubera-kursy-non-profit/, a potem skonfrontuje to ze swoimi dyletanckimi „mądrościami”. Większość kierowców odrzuca kursy do Modlina (poza „spółdzielnowymi”), a wiesz dlaczego? Bo to skrajnie nieopłacalne.

Artur
Gość

Ja też uberem jeżdżę bo taksówki to same stare dziady co tylko lament sieją i nie potrafią konstruktywnie porozmawiać. Nie polecam taksówkarzy lepszy uber i nie chodzi o pieniądze tylko o kulturę i zachowanie. Nie mówię że każdy ale akurat tych co ja trafiłem nie polecam.

astuce
Gość

Wole Ubera niż tych wąsatych Januszy którzy tylko narzekają jak to jest źle w Polsce itp.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany