Czy bilionowe inwestycje w technologię sztucznej inteligencji mogą przyspieszyć inflację? Tak wynika z najnowszych analiz płynących z Fed. Zdaniem niektórych urzędników amerykańskiego banku centralnego masowe inwestycje w sztuczną inteligencję mogą stać się nowym motorem wzrostu cen i mogą wywołać „inflację technologiczną”. Wśród inwestorów wielki spór: jak na to ryzyko zareagować? Jedni biegną z radością na rynek obligacji, a drudzy ze strachem na rynek „twardych” aktywów. Kto wygra ten spór? I kiedy on się rozstrzygnie?
Ujawnienie: ta analiza jest częścią akcji edukacyjnej „Stać cię na złoto”, którą realizujemy wspólnie z Goldenmark, Partnerem merytorycznym i komercyjnym multiblogu „Subiektywnie o Finansach”
- Zatrzęsienie firm, które ułatwiają inwestowanie oszczędności. Której powierzyć pieniądze? Jak zmierzyć wiarygodność brokera? Check-lista! [POWERED BY SAXO BANK]
- Kupić, wynająć, wyleasingować? Samochód coraz częściej jest usługą, a nie własnością. „Klient chce płacić ratę i mieć święty spokój” [POWERED BY BNP PARIBAS]
- ZUS nie wystarczy: trzeba zacząć inwestować, ale… Pięć błędów początkującego inwestora. Jak się przed nimi bronić? Rady po 30 latach doświadczeń [POWERED BY UNICREDIT]
Czy na horyzoncie pojawia się nowe – obok wysokich cen paliw – zagrożenie inflacyjne? Coraz częściej bankierzy centralni obawiają się, że boom AI może dodatkowo podbić inflację. Ten wątek pojawia się w dwóch najnowszych publikacjach Fed. Inflacja najbardziej widoczna na rynku dóbr technologicznych może rosnąć głównie przez coraz wyższy popyt na sprzęt, energię i importowane komponenty.
No i oczywiście przez coraz wyższy koszt kapitału pożyczanego na te wszystkie zakupy. Jak powszechnie wiadomo, w 2026 r. inwestycje w sztuczną inteligencję i centra danych osiągają gigantyczne kwoty. Według różnych szacunków na budowę i trenowanie modeli AI, centra danych, czipy i pamięci zostanie wydane od 750 mld dolarów do biliona dolarów. W kolejnych latach prognozy wskazują na wzrost tej kwoty do 1,1–1,4 bln dolarów rocznie.
Większość tych pieniędzy to emisje obligacji. Firmy technologiczne, spodziewając się w perspektywie kilku lat wysokich stóp zwrotu z inwestycji w AI, są gotowe płacić za emitowane przez siebie obligacje wysokie odsetki, podbijając ogólną rentowność na rynku długu. Globalna emisja wszystkich obligacji – także tych rządowych – w 2026 r. ma wynieść ok. 10,4 bln dolarów. Tak prognozuje S&P Global Ratings.
Obawy o „inflację technologiczną”. Jak reagują inwestorzy?
Część inwestorów uważa, że rosnące oprocentowanie obligacji – wynikające w większej części z konkurencji o pieniądze, a w mniejszej z obaw o wyższą „inflację technologiczną” w najbliższym czasie – oznacza okazję do zarobienia pieniędzy. Ci inwestorzy idą z pieniędzmi na rynek obligacji. Druga grupa – inwestorzy obawiający się, że rosnące pod presją „inflacji technologicznej” i popytu na pieniądz oprocentowanie obligacji spowoduje kłopoty z wypłacalnością państw i firm – uciekają do „twardych aktywów”. W ostatnim czasie dysonans między tymi dwoma grupami inwestorów się pogłębił.
Z raportu opublikowanego przez World Gold Council wynika, że w ostatnim kwartale mieliśmy do czynienia z wyjątkowym zjawiskiem. Z jednej strony odnotowano bardzo wysokie – wręcz rekordowe – napływy kapitału do funduszy ETF inwestujących w fizyczne złoto. Z drugiej strony, na amerykańskim rynku kontraktów terminowych COMEX widoczna była wyraźna wyprzedaż „papierowego” kruszcu.
Eksperci podkreślają, że nie świadczy to o zmianie długoterminowego trendu wzrostowego, a raczej o przebudowie portfeli inwestycyjnych. Inwestorzy długoterminowi wybierają realne aktywa, podczas gdy kapitał spekulacyjny przenosi się tymczasowo w stronę obligacji skarbowych USA.
Przeświadczenie branży inwestorów lokujących w metale szlachetne o silnych fundamentach rynku potwierdziły także prognozy zaprezentowane podczas corocznej konferencji London Bullion Market Association (LBMA). Z sondażu przeprowadzonego wśród uczestników wydarzenia wynika, że w perspektywie najbliższego roku (do jesieni 2027 roku) cena złota może sięgnąć ok. 5000 dolarów za uncję, natomiast srebro ma szansę zyskać wycenę na poziomie 97 dolarów.
Peter Schiff radzi ograniczać inwestowanie w obligacje. Woli złoto
Peter Schiff, jeden z najbardziej znanych komentatorów inwestycyjnych w USA oraz fan inwestowania w złoto po raz kolejny ogłosił, że jego zdaniem 40-letnia hossa na rynku obligacji (czyli wysoki popyt na te papiery) dobiegła końca i nastąpiło to już w latach 2020–2021. Teraz Schiff spodziewa się 20 lat wzrostu oprocentowania wynikającego z niższego popytu na obligacje. Jego zdaniem będzie to miało bolesne skutki.
Przede wszystkim dla właścicieli kupowanych na kredyt nieruchomości. Schiff straszy wzrostem oprocentowania kredytów hipotecznych do 8-9% w skali roku (już teraz wskaźnik oprocentowania 30-letnich kredytów hipotecznych o stałym oprocentowaniu przekroczył 7%). A tak wysoki koszt kredytu wytnie z rynku dużą część popytu na nieruchomości i może wywołać spore przeceny domów.
Schiff podkreśla – i to w jego narracji nic nowego – że USA to kraj, w którym wysoki dług połączył się z wysokimi stopami procentowymi. I że to jest bardzo niebezpieczny miks, który może wywołać trudne do przewidzenia konsekwencje. W skrajnym przypadku – wygenerowanie wyższej inflacji i spłacenie długu coraz mniej wartym pieniądzem. Albo np. ogłoszenie częściowej niewypłacalności (choć ta prognoza Schiffa wygląda na mocno kontrowersyjną). Schiff przekonuje, że inwestorzy uciekający od tracących na wartości obligacji w końcu skierują kapitał do złota i srebra.
I również zauważa, że giganci technologiczni – zamiast pożyczać pieniądze rządowi, jak robili to w czasach, gdy cierpieli na nadpłynność i „leżeli na pieniądzach” – dziś konkurują z tym rządem o pieniądze. Według Schiffa możliwe są dwa scenariusze – albo ten boom wywoła wzrost cen (bo jego uczestnicy będą chcieli odzyskać zainwestowane pieniądze, by spłacić drogi dług) albo AI wywoła na tyle duży skok produktywności, że zyski firm wzrosną bez konieczności podnoszenia cen. W krótkim terminie za bardziej prawdopodobny uważa ten pierwszy scenariusz.
Na rodzimym rynku inwestorzy też zmagają się z nieco podobnym dylematem. Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych na poziomie 3,75%. Przy inflacji kształtującej się powyżej tej wartości oznacza to utrzymywanie ujemnych realnych stóp procentowych. W efekcie oszczędności lokowane na tradycyjnych depozytach bankowych realnie tracą na wartości, co zmusza inwestorów indywidualnych do poszukiwania alternatywnych form ochrony kapitału. Jedni udadzą się na rynek obligacji, a inni postawią na „twarde” aktywa alternatywne.
Wydobycie złota rośnie. Ale popyt na nie też
Złoto utrzymuje się powyżej 4000 dolarów za uncję i jest między młotem (inwestorami, którzy wolą wysoko oprocentowane obligacje), a kowadłem (inwestorami, którzy uważają, że na rynku obligacji robi się już niebezpiecznie i że z tego może wykwitnąć jakieś nieszczęście.
Utrzymujący się dość wysoki popyt na złoto spotyka się z jego nieco większym wydobyciem. W tym roku analitycy prognozują, że z kopalń złota wyjedzie 3907 ton kruszcu, czyli o 2,4% więcej, niż w zeszłym roku. Kopalniom opłaca się zwiększać produkcję, bo średnia cena wydobycia uncji złota nie przekracza obecnie 1800 dolarów za uncję, a sprzedać na giełdzie złoto można ponad dwa razy drożej. Ale część kopalń ma nieoczekiwane kłopoty.
CZYTAJ TEŻ:
Po zmianach politycznych w Wenezueli i podjęciu próby zagospodarowania tamtejszych zasobów naturalnych przez USA, kruszec z tego kraju trafił do amerykańskich magazynów. Wystąpił jednak poważny problem – certyfikowane rafinerie odmawiają jego przetwórstwa. Kopalnie w tym regionie są w dużej mierze kontrolowane przez lokalne grupy przestępcze, a zakup surowca z niepewnego źródła grozi podmiotom utratą akredytacji LBMA i surowymi sankcjami. Rafinerie stały się wyczulone na ten problem po aferze sprzed kilku miesięcy, gdy okazało się, że do US Mint trafiło złoto z Kolumbii, wydobywane przez grupy przestępcze.
Problem ze sprzedażą swojego złota ma także Rosja. W odpowiedzi na zachodnie sankcje, złoto pochodzące z rosyjskiego wydobycia przestało trafiać na rynki europejskie. Jak się okazuje, obecnie głównym węzłem przesiadkowym dla tego surowca stał się Hongkong. W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku zaimportował on rekordowe 112,7 ton rosyjskiego złota – dla porównania w całym 2021 roku było to zaledwie 3,3 tony. Złoto z Hongkongu trafia następnie na bardzo chłonny rynek chiński.
Z niespełna 4000 ton złota, które w tym roku zostanie wydobyte, zapewne jakieś 1000 ton kupią banki centralne (kiedyś ich popyt oscylował wokół 500 ton rocznie, ale w ostatnich latach się podwoił), jakieś 1800 ton potrzebuje przemysł i jubilerzy (ich popyt ostatnio tąpnął ze względu na wysokie ceny), a reszta to popyt inwestycyjny – np. ETF-y kupiły w zeszłym roku 800 ton złota. Ile kupią w tym roku, to zależy od inwestorów kupujących „papierowe” złoto. Są też ludzie, którzy kupują złoto fizyczne jako „magazyn” do przechowania majątku. Oni globalnie w zeszłym roku zgłosili popyt na prawie 1400 ton złota.
————————
WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.
————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.
————————
ZAPROSZENIE:
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.
Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli jeden z najważniejszych na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.


Źródło zdjęcia: Chat GPT


