Darmowe wejście na siłownię. Ale trzeba się siłować. Ogólnopolska sieć siłowni kusi potencjalnych klientów pierwszym wejściem gratis. Pewien amator tężyzny postanowił skorzystać z tej kuszącej oferty. Jednak na miejscu okazało się, że są dodatkowe warunki. „Najprawdopodobniej doszło do błędu w komunikacji” – tłumaczy firma i oferuje godną rekompensatę. Dajemy plusik za prawidłową reakcję, minusik za nieprzejrzyste warunki promocji
Sieć siłowni Xtreme Fitness Gyms działa w wielu miastach Polski, m.in. w lubelskiej galerii handlowej Vivo! Pewnej pochmurnej niedzieli wybrał się tam pewien człowiek wraz z dwoma synami. Chcieli zobaczyć nowe miejsce do ćwiczeń, tym bardziej że z informacji na stronie internetowej tej firmy wynikało, że za pierwsze wejście nie trzeba płacić.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Jednak na miejscu okazało się, że nie jest tak łatwo. Sympatyczna skądinąd recepcjonistka stwierdziła, że co prawda faktycznie za pierwsze zajęcia nie trzeba płacić, ale wcześniej należy wypełnić formularz znajdujący się na stronie internetowej. Co więcej, zdaniem pani trzeba to zrobić przynajmniej na 24 godziny przed planowanym wejściem i czekać na kontakt ze strony firmy.
Klient nie wiedział o tym warunku darmowego wejścia na siłownię, nie wykonał wspomnianych czynności, a pani za darmo wpuścić go nie chciała. Powiedziała, że możliwe jest wejście, ale odpłatne, za 30 zł od „twarzy”. Ponieważ takie pieniądze są warte pokłócenia się, bohater tej historii postanowił zapytać, a jakim prawem.
Recepcjonistka nie potrafiła jednak wskazać, gdzie te ograniczenia darmowego pierwszego wejścia są obwieszczone. Na stronie internetowej była tylko zakładka „Darmowa konsultacja”, a po wejściu w nią ukazywał się formularz kontaktowy i informacja, że firma skontaktuje się z klientem.
Z kolei na stronie mobilnej znajdowała się tylko plansza „Darmowa wejściówka” z informacją „Przyjdź pierwszy raz i wypróbuj klub Xtreme fintess za darmo” oraz przycisk z napisem „Odbierz”. O żadnych terminach zapisów nie było tam mowy. Przejrzałem też regulamin siłowni, ale nie znalazłem żadnych zapisów dotyczących tego pierwszego, gratisowego wejścia.
Niedoszli niedzielni kulturyści poprosili o możliwość sprawdzenia wyposażenia siłowni, na co sympatyczna recepcjonistka bez problemu się zgodziła. I tyle. Mężczyzna wraz z synami odeszli z kwitkiem, nie spaliwszy ani grama zbędnego tłuszczu, nie wyrobiwszy ani grama tkanki mięśniowej.
Poprosiłem firmę Xtreme fintess Gyms o wyjaśnianie tej sytuacji. Trzeba powiedzieć, że firma od tego momentu zachowała się już bardzo profesjonalnie. „Chcielibyśmy wyrazić szczere ubolewanie w związku z opisanym przez Pana zdarzeniem, które pozostawiło naszego gościa z poczuciem, iż nie został potraktowany w pełni sprawiedliwie” – odpowiedziała Zuzanna Kulpa z biura prasowego tej firmy. A co do problemu…
„Zasady dotyczące korzystania z darmowego pierwszego wejścia są jasno określone w regulaminie dostępnym na stronie internetowej każdego klubu Xtreme Fitness Gyms w sekcji Regulamin. Oferta bezpłatnego wejścia jest dostępna dla każdej osoby, która jeszcze z niej nie skorzystała, bez wymogu wcześniejszego zgłaszania się. Mając na uwadze sytuację opisaną przez czytelnika, podjęliśmy wewnętrzne kroki, aby dokładnie sprawdzić okoliczności tej wizyty. Staramy się zawsze dbać o komfort i zadowolenie naszej społeczności klubowej, a każda osoba, która wybiera aktywność fizyczną jako ścieżkę rozwoju, jest u nas mile widziana”
– napisała pani Zuzanna. Dodała, iż wierzy, że najprawdopodobniej doszło do błędu w komunikacji pracownika firmy z klientem, dlatego osoba odpowiedzialna za obsługę klientów zostanie przeszkolona w kwestii właściwego podejścia do nowych członków społeczności. Firma pechowemu klientowi zaproponowała darmowe wejścia na siłownię przez miesiąc.
Trzeba przyznać, że sprawa została zamknięta szybko i zgrabnie. Piszę o niej w zasadzie tylko po to, by rozwiać ewentualne wątpliwości, że ta sytuacja mogła nie być jednostkową. Skoro z regulaminu oraz materiałów marketingowych nie wynikały żadne ograniczenia w dostępie do promocji, to jednak jest trochę dziwne, że pani obsługująca chętnego do skorzystania z promocji klienta (oraz dwóch jego synów) podała dość konkretny, ale – jak twierdzą przedstawiciele siłowni – nieprawdziwy wymóg.
Warto dobrze przemyśleć warunki promocji, które się organizuje. Pierwsza wizyta gratis to bardzo silny motywator, by skorzystać z usługi. I nawet zrozumiałbym zakłopotanie organizatora takiej promocji, który w jakiś „ruchliwy” dzień zobaczył, że do siłowni chce wejść za darmo cała grupa nowych klientów, być może nawet utrudniając życie płacącym klientom, którzy mogą nie lubić tłoku.
Ewentualny wymóg, by wcześniej umawiać się na darmową wizytę (a więc z wyprzedzeniem wiedzieć, kto i kiedy odwiedzi siłownię za darmo) byłby całkiem zrozumiały – pozwoliłby uniknąć takich sytuacji. Wszystko jednak wskazuje, że jeśli był, to miał charakter nieformalny.
———————–
POSŁUCHAJ TEŻ PODCASTU: Dlaczego po kiepskim 2023 r. polska gospodarka tak anemicznie zbiera się do szybszego wzrostu? Kiedy uruchomi się silnik inwestycji? Dlaczego słabnie silnik konsumpcji? Czego obawia się polski konsument? Dlaczego to, co widzimy w danych o stanie gospodarki, tak bardzo zaczęło rozjeżdżać się z tym, co czują i widzą ludzie w sklepach i na bazarkach? O strachach polskich konsumentów i nie tylko – Maciej Danielewicz rozmawia z Andrzejem Kubisiakiem z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Wszystkie nasze podcasty znajdziesz tutaj.
ZOBACZ TEŻ WIDEOKOMENTARZ: Czy Polska przegra wybory prezydenckie w USA? Od czego zależy wpływ prezydentury Trumpa na nasze portfele? Komentuje Maciej Samcik
—————————
zdjęcie tytułowe: Pixabay

