21 lipca 2022

Pożegnanie z cudem gospodarczym. Nadchodzą lata biedniejsze. Oto trzy trendy, które wydrenują nasze portfele. Kto przetrwa, a kto nie będzie dojadał?

Pożegnanie z cudem gospodarczym. Nadchodzą lata biedniejsze. Oto trzy trendy, które wydrenują nasze portfele. Kto przetrwa, a kto nie będzie dojadał?

Wszyscy już chyba widzą, że nadchodzą ciężkie czasy. Politycy zalecają zaciskanie zębów i zbieranie chrustu, a biznesmeni proponują, by „mniej żreć”. A to znaczy, że zwykły zjadacz chleba powinien się szykować na to, że przyjdzie kroić cieńsze kromki. O ile cieńsze? I komu uda się przejść przez kryzys suchą stopą?

Analitycy banku centralnego nie mają dla nas ostatnio dobrych wiadomości. Ostatnio postraszyli, że inflacja może być grubo powyżej 20% rocznie – co opisuję w tym artykule – ale z drugiej strony starają się „przymknąć oko” na niektóre rzeczy, żeby ich prognozy nie wyszły jednak zbyt straszne – co opisałem w tym artykule. Jednak nawet biorąc poprawkę na urzędowy optymizm NBP, sytuacja wygląda bardzo nieciekawie. A jak to może wyglądać w rzeczywistości – aż skóra cierpnie.

Zobacz również:

Lipcowy raport z prognozami m.in. naszych wynagrodzeń pokazuje trzy bardzo groźne dla naszych portfeli trendy. Na wszystkich ciąży inflacja – najwyższa od ćwierćwiecza. Przez kilka przedpandemicznych lat wszystko dla polskiej gospodarki układało się perfekcyjnie. Teraz z kolei wygląda na to, że uderzą w nas wszystkie plagi jednocześnie.

Nasze płace będą rosnąć najwolniej od 5 lat. A realnie… strach się bać!

Dla większości z nas wypłaty za pracę są podstawowym źródłem utrzymania. Niektórzy mają dodatkowe dochody – z najmu, z kapitału, ze świadczeń społecznych – ale jednak to pensja najczęściej pozwala nam na utrzymywanie poziomu życia. Przez ostatnie dwadzieścia kilka lat wynagrodzenia rosły raz szybciej, raz wolniej, ale – poza sporadycznymi przypadkami w 2005 r., w czasie kryzysu strefy euro 2011-2012 i w czasie pandemii w 2020 r. – przewyższały inflację.

To się ma zmienić. Bo nie tylko dynamika nominalnych wynagrodzeń ma spaść z około 9%, które notowaliśmy w 2021 r., do 6% w 2024 r. Jeszcze kilka kwartałów ma być „dobrych” – średnia płaca ma się zwiększać nawet o ponad 10-11% jeszcze na początku przyszłego roku. Ale napisałem „dobrych” w cudzysłowie. Dlaczego? Bo realnie tego w ogóle nie odczujemy.

Realnie – czyli po uwzględnieniu inflacji. Dla prezesa Glapińskiego wzrost wynagrodzeń przewyższający inflację był przez wiele miesięcy pretekstem do bagatelizowania rozkręcającej się spirali cenowej. Ale teraz i ten argument upadł. Kto mógł to przewidzieć? Właściwie każdy, kto ma jakieś pojęcie o ekonomii…

Według prognozy NBP I kwartał 2022 r. był ostatnim okresem, w którym realnie nasze pensje jeszcze nie zmniejszały się. Od teraz będzie już tylko gorzej. Siła nabywcza naszych wynagrodzeń spadła o 3% w II kwartale, który właśnie się skończył. Najgorzej ma być na przełomie 2022 i 2023 roku. Realnie będziemy zarabiać o 6-7% mniej niż rok wcześniej!

Na plus mamy wyjść dopiero pod koniec 2023 r. Czujecie ulgę? Mam złą wiadomość. Ta projekcja zakłada, że Tarcza Antyinflacyjna będzie obowiązywała tylko do października tego roku. Ale jeśli rząd ją przedłuży, to co prawda trochę obniży się inflacja na przełomie roku, ale nie na tyle, by realne płace wyszły na plus. A do tego odłożymy sobie efekt skokowego wzrostu cen na kolejne lata.

Przełożenie Tarczy antyinflacyjnej na inflację
Przełożenie Tarczy Antyinflacyjnej na inflację w zależności od okresu jej obowiązywania (Źródło: Raport o inflacji NBP)

Jest więc całkiem prawdopodobne, że przez kilka najbliższych lat podwyżki pensji nie skompensują rosnących kosztów życia. Mówiąc krócej – będziemy zarabiali realnie coraz mniej.

Dochody do dyspozycji spadną mimo obniżki podatków. Prognozy NBP nie zostawiają wątpliwości

Średnie wynagrodzenie nie jest idealnym wskaźnikiem do mierzenia zamożności. Pomijając już fakt, że poniżej średniej pensji krajowej zarabia około 70% Polaków, wynagrodzenie brutto nie oddaje tego, ile rzeczywiście zostaje w naszych kieszeniach.

Dlatego dobrze spojrzeć na dochód rozporządzalny albo dochód do dyspozycji. Co te wskaźniki pokazują? Dochód rozporządzalny to tak właściwie nasze dochody netto – czyli wszystkie przychody minus podatki i składki. A jeśli od tego odejmiemy jeszcze niektóre wydatki niekonsumpcyjne (jak darowizny czy odszkodowania), to wyjdzie nam dochód do dyspozycji. Generalnie są to bardzo zbliżone wartości, GUS je rozróżnia, ale niektóre źródła traktują je zamiennie.

I tenże dochód rozporządzalny rósł w Polsce systematycznie przez ostatnie kilkanaście lat. Niezależnie od zmian podatkowych, od tego, czy bezrobocie rosło, czy spadało, od inflacji i tempa wzrostu gospodarczego.

Co więcej udawało nam się, jako społeczeństwu, z roku na rok coraz więcej odkładać – to znaczy, że różnica między dochodem rozporządzalnym a wydatkami na towary i usługi konsumpcyjne rosła. Co robiliśmy z tymi nadwyżkami? Przeznaczaliśmy na oszczędności albo inwestycje. W domy dla siebie, w mieszkania na wynajem, w lokaty bankowe, fundusze inwestycyjne i obligacje.

Ale ta piękna historia budowania bogactwa polskiego społeczeństwa ma się skończyć. A właściwie – już się skończyła. Z analiz NBP wynika bowiem, że w cenach stałych, a więc skorygowanych o inflację, już w 2021 r. dochód rozporządzalny spadł. Na plus działały wyłącznie płace i w mniejszym stopniu dochody z własności, ale wszystkie inne kategorie dochodów ciągnęły go w dół.

Czytaj też: Wakacje kredytowe pozwolą zaoszczędzić tysiące złotych kredytobiorcom. A co z najemcami, których czynsze też mocno idą w górę? Czy im też ktoś powinien „dopłacić”?

W tym roku mamy wyjść na zero – głównie dzięki niższym podatkom wynikającym z Polskiego Ładu i dochodom z własności, a w 2023 r. na plus będą działać też te dwie kategorie, ale w znacznie mniejszym stopniu.

Ani świadczenia społeczne, ani wynagrodzenia za pracę (bo przecież będą realnie ujemne) nie będą w stanie zwiększyć tego, co nam zostaje w kieszeniach. Często powtarza się, że inflacja zjada nasze oszczędności. Ale dużo poważniejszym problemem jest, gdy inflacja obniża naszą stopę życiową. Oszczędności w Polsce to wciąż osiągnięcie, którym może pochwalić się mniejszość Polaków. A jeść i gdzieś mieszkać musi każdy.

Dochód do dyspozycji
Dochód do dyspozycji i jego dekompozycja w projekcji NBP (Źródło: Raport o inflacji NBP)

Czas stłuc skarbonkę albo zacisnąć pasa? Kto przejdzie przez stagflację uboższy, a kto chudszy?

Projekcje NBP zakładają, że wzrost gospodarczy spowolni, ale recesji nie będzie. Patrząc na to, jak najbliższe kwartały prognozują inne ośrodki analityczne, trzeba uznać, że to bardzo optymistyczny pogląd.

Wynika jedna z niego, że konsumpcja gospodarstw domowych będzie cały czas rosła – nawet jeśli minimalnie. Ale żeby to było możliwe, trzeba skądś wziąć na to pieniądze. A skoro nie z dochodów… to pozostają oszczędności.

I dokładnie to zapowiadają prognozy NBP. Stopa oszczędności, która akurat w Polsce nigdy nie była nadzwyczajnie wysoka, ma być ujemna w najbliższych latach. I to nawet w 2024 r., który już według prognostów z naszego banku centralnego przyniesie ożywienie i wyhamowanie inflacji.

stopa oszczędności dobrowolnych
Stopa oszczędności i konsumpcja gospodarstw domowych (Źródło: Raport o inflacji NBP)

Ekonomiści nazywają to „wygładzaniem konsumpcji”, czyli tendencją do utrzymywania stabilnej stopy życiowej przez gospodarstwa domowe. Jeśli przyzwyczailiśmy się do jakiegoś poziomu, to niechętnie z niego rezygnujemy. Dlatego w lepszych czasach powinniśmy odkładać nadwyżki, które można zużyć, gdy nadchodzi „czarna godzina”.

Ale przecież większość Polaków nie ma oszczędności. Jak sobie poradzą? W tym sedno problemu. Jeśli ktoś nie ma odłożonych środków, będzie zmuszony po prostu mniej konsumować. Ewentualnie zaciągać drogie kredyty, by sfinansować swoją stopę życiową. Ale to z kolei oznacza, że jego poziom życia będzie niższy w przyszłości, gdy przyjdzie do ich spłacania.

Co można zrobić? Nie powtórzyć błędu, który popełnił NBP. Bank centralny pod wodzą prezesa Adama Glapińskiego zbyt długo wmawiał sobie i innym, że rosnąca inflacja jest tylko przejściowym problemem i że zaraz wszystko samo się ułoży. A kiedy przyszło otrzeźwienie, było już za późno, czego efektem było gwałtowne, chaotyczne i rozpaczliwe podnoszenie stóp procentowych.

Ten sam efekt można było rozciągnąć w czasie, gdyby zacząć wcześniej. Raty zwiększałyby się wolniej, decyzje o zakupach na kredyt podejmowane byłyby ostrożniej, gospodarka i konsumenci mieliby czas na dostosowanie się do nowych warunków.

Skoro większość z nas czeka pogorszenie stopy życiowej, zróbmy to na swoich warunkach i w kontrolowany sposób. Zastanówmy się, które wydatki są zbędne, z których przyjemności możemy zrezygnować i powoli zacznijmy je ograniczać. Mamy jeszcze – według prognozy NBP – ze dwa kwartały w miarę przyzwoitej sytuacji. Bo jeśli przyjdzie dzień, w którym okaże się, że trzeba wybierać między tankowaniem samochodu a spłatą raty, będzie już za późno.

Czytaj też: Świat według NBP jak bajka dla grzecznych dzieci? Co nam mówi nowa projekcja inflacji? Pięć decyzji finansowych, które warto rozważyć, jeśli NBP się nie myli

Źródło zdjęcia: Arcaion/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
67 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
PawełS
24 dni temu

Jest takie powiedzenie, że „jeśli coś jest głupie, ale działa, to znaczy, że nie jest głupie”.

Chyba można byłoby to rozumowanie odwrócić – jeśli aparat analityczny NBP jest fantastyczny, ale regularnie się myli, to chyba nie jest taki fantastyczny? 😉

Dlatego dla mnie tym razem (wyjątkowo) ciekawsze od analizy „mądrych źródeł” byłoby osobiste zdanie Autora – czy spodziewa się nieprzyjemności czy Armageddonu? A jeśli to drugie, to czy w skali naszego kraju, Europy czy może globalnie?

Tobiasz
24 dni temu

Błędem było obniżanie stóp do zera, żeby drukować kasę na tarcze antycovidowe, bo już przed pandemią inflacja wychodziła poza widełki, ale to nie jedyny problem. Do rażących błędów ekipy rządzącej trzeba przede wszystkim zaliczyć bezsensowne i nieprzemyślane rozdawnictwo społeczne, co tylko stymulowało popyt. Nie wspierano żadnych inwestycji i robiono absolutnie wszystko, żeby pogorszyć klimat na jakiekolwiek inwestycje w Polsce. Rząd nie miał i nadal nie ma totalnie żadnego pomysłu na politykę energetyczną. Nadal nie wiem, gdzie i kiedy ma stanąć pierwsza elektrownia atomowa, długo nie było rozsądnego pomysłu na szersze wspieranie zielonej energii. Fajnie jest opowiadać historie, że Polska ma… Czytaj więcej »

Adam
22 dni temu
Reply to  Tobiasz

Tobiasz, napisałeś:
Do rażących błędów ekipy rządzącej trzeba przede wszystkim zaliczyć bezsensowne i nieprzemyślane rozdawnictwo społeczne…
Wiesz co to jest WTÓRNA REDYSTRYBUCJA DOCHODU NARODOWEGO ?
Ci wszyscy ludzie… beneficjenci 500+ CHRUST+ Emerytura+ zapłacili dużo więcej podatków niż dostali zwrotu !!!
Więc nie pieprz kolego głupot !!!
FYI. Inflacja w Polsce w 2022 roku ma typowy charakter kosztowy… Wzrost kosztów produkcji
Twoje zarzuty mają typową specyfikę zarzutów subsydiarnych !!!!

Ralf
20 dni temu
Reply to  Adam

Kiedyś też byłem socjalistą. Uważałem, że całe społeczeństwo powinno dostawać część wypracowanego dochodu narodowego. Bo niby dlaczego ma to być tylko garstka. Dlaczego tylko niektórzy mają jeździć na wczasy? Patrząc na to, jaki poziom prezentuje nasze społeczeństwo, jak wypoczywa, jak zachowuje się na drodze, na chodniku, na plaży, w kawiarni, podwożąc dziecko do szkoły, uważam, że większość z nich nie powinna opuszczać swojego miejsca zamieszkania. Nigdy i w żadnych okolicznościach. To po pierwsze. Po drugie w podziale powinni tylko uczestniczyć Ci, którzy cokolwiek do społeczeństwa wnieśli i coś wypracowali. Wyłączając osoby kalekie i ofiary wypadków, nad którymi powinniśmy roztoczyć opiekę.… Czytaj więcej »

stef
24 dni temu

Człowiek łatwo przyzwyczaja się do lepszego poziomu życia i bardzo ciężko z niego mu zrezygnować.
Dlatego m.in. tak wielu sportowców ma problemu po przejściu na emeryturę.

Chętnie bym zrezygnował ze zbędnych przyjemności ale naprawdę ich nie posiadam, chyba że policzymy żywność z popularnego owada.

Sławek
24 dni temu

Takie rzeczy akurat wtedy, gdy człowiek planuje spore zmiany w swoim życiu prywatnym i zawodowym… Jak żyć Panie Jaszczuk?
P. S. idą ciężkie czasy dla kreatywnych baristów, barberów i wszelkiej maści influenserów.

Admin
24 dni temu
Reply to  Sławek

Nie chcę się wcinać autorowi, ale powiedziałbym, cytując klasyka: „zmień Pan pracę i weź kredyt”. I dodałbym: „trzeba się było ubezpieczać” oraz „przecież można mniej jeść” 😉

Jacek
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Należy po prostu więcej spać, o ile ktoś może spać spokojnie w takich czasach.

Mariusz
24 dni temu
Reply to  Sławek

Na pytanie jak żyć odpowiedzieli filozofowie starożytności 2000 lat przed Chrystusem. Recepta według greckich filozofów: po pierwsze być sobą, we wszystkim mieć umiar i modlić się o to co możliwe.
Seneka nawet mawiał że jedyne o czym warto pamiętać w krótkim czasie na Ziemi jest studiować filozofię. Ekonomia to jedynie dyscyplina nauk społecznych o zarządzaniu dobrami rzadkimi ale jedynie filozofia zapewnia nam właśnie jak podchodzić do pieniędzy.

swiatlak
21 dni temu
Reply to  Mariusz

Ale do zimnej chałupy trochę trudno podejść filozoficznie.

Marcin Staly Czytelnik
24 dni temu

Ciekawy tekst i mysle, ze dobrze obrazuje co nas czeka. Ze swojej strony dodam, ze nalezy dazyc do ciaglego zwiekszania swoich kompetencji co pozwala wiecej zarabiac i zmniejsza ryzyko niewyplacalnosci (uczmy sie tez o tym jak budzetowac, inwestowac). Sam od lat prowadze expense report w Excelu i widze na co mnie stac nie raz na rok do przodu. Widze tez ile jestem w stanie odkladac. Polecam kazdemu kto jeszcze tego nie stosuje. Mimo, ze zarabiam niezle nie raz mi sie oczy otwieraly, ze moze jednak zamiast auta sportowego na stale lepiej wypozyczyc i poszalec przez weekend niz to utrzymywac, zamiast… Czytaj więcej »

Olek
24 dni temu

Pan się chwali czy żali?

Marcin Staly Czytelnik
23 dni temu
Reply to  Olek

W jakim sensie? Nie bardzo rozumiem o co Panu chodzi. Chyba jestesmy innej daty.

Kubaaa
21 dni temu
Reply to  Olek

Pan Marcin podpowiada, jak zarządzać własnym budżetem. Potwierdzam jest to cenna umiejętność. Ja np. zaczynam rozglądać się za jakimś samochodem z mocnym ponad 300 KM silnikiem:) Wiem, że za rok lub dwa będę sobie mógł na niego pozwolić. Chyba, że choroba lub nagłe zdarzenie pokrzyżują mi plany.

Asd
22 dni temu

Przez takich jak ty mamy problem z klimatem

swiatlak
21 dni temu

Bardzo mi się podoba ten „expense report”. Robi niezłe wrażenie, ale ja bym dorzucił jeszcze jakieś wstawki po hiszpańsku i niemiecku.

Marcin Staly Czytelnik
20 dni temu
Reply to  swiatlak

Niestety znam jeszcze tylko wloski i francuski 😉

Tomasz
24 dni temu

Prawdę mówiąc (niezaleznie od tego jak to jest wykorzystywane politycznie) to „zaciśnięcie zębów” to najlepsze wyjście. Nie ma co walczyć z regresem do normalności tak jak nie ma co walczyć z grawitacją. Był wzrost na kredyt to teraz jest powrót do rzeczywistości – nie ma co zaklinać. Nic nam nie będzie, co najwyżej „edukacja finansowa” prześcignie różne pudelki w wyszukiwaniach.

Admin
24 dni temu
Reply to  Tomasz

Ogólnie się zgadzam, ale obawiam, że prezydent trochę co innego miał na myśli (czyli że trzeba przetrzymać kilka miesięcy i już będzie dobrze)

Stef
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Cykl trwa 10 lat. Poprzednio tyle walczyliśmy z inflacją. Dlaczego teraz ma być inaczej?

Mario
24 dni temu

Polecam metodę „od promocji do promocji”. Kupować np. kawę w promocji. Miesiąc temu kupiłem kawę Tchibo Family, wtedy 22 za kilogram. Dzisiaj w Kaufland ta sama kawa, 40 za kilogram. Prawie 100% drożej. Kawa rok ważnośći, wystarczy kupić na zapas miesiąca czy jak kto chce, co chwilę są promocje, można kupić wtedy taniej 🙂 chemię gospodarczą opłaca się itp. o cukrze nie wspomnę…. Ci co zrobili zapasy, teraz liczą spore zyski:)

Przemo
24 dni temu
Reply to  Mario

W tym samym Kauflandzie kleją już zabezpieczenia na maśle i oleju…

Marcin
24 dni temu

Patrząc na zdjęcie do artykułu, to chyba nie będzie tak źle…Szklanka wódki,ogórek kiszony, chleb razowy… Na bogato.

Fazi
23 dni temu
Reply to  Marcin

Kg ogórków do kiszenia (parę dni temu kupowałem)8-10 zł, kiszone to zapewne >20. Wódka sklepowa to trucizna, a bimber jak zrobić skoro cukru nie ma, a za chwilę kg cukru po 10 lub 20 zł?
No i ten chleb razowy: dobry bochenek to koszt 15-20 zł, a kg maki żytniej typ 2000 to koszt ok. 6-8 zł. Więc rzeczywiście na bogato.

Stef
23 dni temu
Reply to  Fazi

Bimber można zrobić z czegokolwiek np. z ziemniaków.

Ppp
24 dni temu

Bardo ciekawa analiza przy założeniu, że w przyszłym roku nie ma wyborów. Ponieważ jednak wybory będą, to jestem przekonany, że na wiosnę przyszłego roku politycy z czymś wyskoczą, co spowoduje całkowitą dezaktualizację analizy.
Pozdrawiam.

E.G
24 dni temu

Pamiętam morderczy wysiłek całego narodu w latach 90-tych by wyjść z tego krachu w jaki nas wpakowała wcześniejsza władza. Bezrobocie , inflacja , exodus 2 mln Polaków , eurosieroty wychowywane przez dziadków bo rodzice na zmywakach , wszechobecna bieda i prośby po domach o jedzenie. Serce się kraje że znowu wpakowaliśmy się w podobny kryzys , zmarnowaliśmy i dalej marnujemy dobry czas prosperity ale co może czekać naród który pozwala na to, że będziemy dalej płacić 1 mln € dziennie za wyczyny Ziobry i jego kamratów , razem to już 1,2 miliarda i stratę 750 miliardów z KPO ? Ogromny… Czytaj więcej »

Admin
24 dni temu
Reply to  E.G

Zgadzam się, ale to dość typowy „przelicznik”. Argentyna to przerabiała. W 10 lat wzorcowo można rozpieprzyć najpotężniejszą gospodarkę

Wanda
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Trzeba było zareagować w 2008 jak FED twórczo rozwijając myśl J.M. Keynes’a zaczął bawić się w QE. No tak ale nikomu nie zależało na tym żeby zareagować bo przecież amerykańskie indeksy zaczęły rosnąć.. 😉

Stef
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Argentyna co 10 lat średnio bankrutuje. Taki sposób na gospodarkę na pożyczać zagranicą, rozwijać się na kredyt, nie spłacić 50% długu. To nie jest dobry przykład.

Admin
23 dni temu
Reply to  Stef

Prezesowi partii rządzącej w Polsce najwyraźniej Argentyna imponuje, bo chciałby tak samo 🙂

Fazi
23 dni temu
Reply to  E.G

Po nas tylko potop niestety.
Ja sobie poradzę, mam oszczędności, które niestety topnieją, ale sporo osób gorzej usytuowanych nawet jak zaciśnie pasa czy zęby, będzie w czarnej d…, w której już swoją drogą od paru lat urządzamy się.
Młodzi, którzy od lat nie chodzą na wybory mówiąc, że nie mają na kogo głosować i tym samym popierają populistyczne partie jak pis z pewnością są teraz dumni, że stare dziadki decydują o ich życiu i przyszłości.

rraaffaalleekk
23 dni temu
Reply to  Fazi

Patrząc na dostępne opcje polityczne, wszystkie głoszą to samo => Wiwat socjalizm !!! Jedyna różnica to stosunek do LGBT, gender itp. Wcale się nie dziwię młodym, że nie głosują. Obecnie możemy sobie wybrać co wolimy – kiła a może wirus HIV?

Admin
23 dni temu
Reply to  rraaffaalleekk

Faktem jest, że w zasadzie nie ma już opcji politycznych nie zakładających interwencji państwa w rynek (może poza Konfederacją, ale tam niestety straszy odłam nacjonalistyczny oraz paru regularnych świrów :-)), ale po prostu wahadło się w ciągu ostatnich 30 lat przekręciło od ultraliberalizmu (który miał wady – boostowanie nierówności) do quasisocjalizmu (który też ma wady – inflacja). Zderzenie ze ścianą zaboli i znów wahadło poleci w kierunku ultraliberalizmu (bo inaczej, niż tradycyjnymi metodami nie da się zwalczyć inflacji wyprodukowanej przez populistów oraz głupków).

Fazi
23 dni temu
Reply to  rraaffaalleekk

Nie całkiem Nawet lewica nie chce kontroli Twojego życia kiedy masz robić zakupy, z kim sypiać itp. Trzeba być wyjątkowo ślepym aby nie zauważyć, że jeszcze nigdy nikt tak nie podzielił narodu jak prawica. Masz inne poglądy, nie jesteś katolikiem znaczy nie jesteś Polakiem, jesteś wrogiem.
Wybacz, ale oprócz kwestii lgbt jest jeszcze wolność słowa, niezależność sądów….

rraaffaalleekk
20 dni temu
Reply to  Fazi

Drogi Fazi,
Moim zdaniem nie ma żadnej różnicy między PO, PiS, lewicą itp itd. Odnoszę wrażenie, że w Polsce do polityki idzie się tylko aby się obłowić. Powsadzać swoich ziomków do rad nadzorczych i zarządów spółek państwa => tutaj obsadza partia wygrywająca wybory do Sejmu i Senatu. Na poziomie samorządów, miejscowy królik obsadza wszystkie spółki i spółeczki komunalne.

kvz81
21 dni temu
Reply to  rraaffaalleekk

Jeśli wykluczasz jedyną liberalną gospodarczo partię to rzeczywiście nie masz wyboru… 🙂

E.G
23 dni temu
Reply to  Fazi

Gdy likwidowali TK to na demonstracje przychodziły prawie same dziadki. Młodzi uznali że te demonstruje , sam słyszałem , to jakiś „skansen”. A gnicie państwa właśnie wtedy się zaczęło. Jak młodzi demonstrowali na Strajku Kobiet , starsze pokolenie uznało że to ich nie dotyczy i zostało w domu. Dopóki nie będzie jedności pokoleniowej będzie wygrywał Pis i jego przybudówki.

Fazj
20 dni temu
Reply to  E.G

Może to zależy od miasta. W Wwie starsi wtedy w tym ja również byli.

zakas
24 dni temu

Krytyka NBP jest zrozumiała, ale to samo dotyczy większości banków centralnych w europie.
Nie mogę już czytać tych wiecznie powtarzanych mantr, że można było zacząć podwyżki wcześniej – no można było, ale czy by to coś dało? Czesi agresywnie podnosili stopy już od czerwca 2021, I co? Infację mają wyższą niż w Polsce.

Admin
24 dni temu
Reply to  zakas

Zgoda, ja osobiście mam pretensje nie o tempo czy skalę podwyżek stóp, tylko o to, co było wcześniej. Inflacja zaczęła odjeżdżać, dwa, trzy, cztery procent, a stopy były na zero. Wtedy się rozjechały stopy z inflacją. I wtedy trzeba było zareagować

Pawceluto
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo pierwotnie, o czym mało kto dzisiaj pamięta, nawet Glapiński twierdził że stopy procentowe mogą zacząć rosnąć już pod koniec 2019 roku. I co się takiego stało? A no przyszła pandemia i durni politycy do swoich wcześniejszych durnych decyzji dołożyli jeszcze realizację durnych oczekiwań narodu dzięki czemu wyszła durnota do potęgi trzeciej. Każdy kto wyciągał łapę np. po te 5tys. z ZUSu dołożył do tego swój kamyczek. Nie mogę się natomiast zgodzić z takim ogólnikowym stwierdzeniem że podniesienie stóp procentowych w momencie gdy inflacja zaczęła odjeżdżać cokolwiek by dało bo to jest taki skrót myślowy, który oczywiście jest prawdziwy, ale… Czytaj więcej »

E.G
24 dni temu
Reply to  zakas

Deja vu. 1974 , braki cukru i wprowadzenie pierwszych kartek żywnościowych. Czesi tego nie przerabiali.

Tobiasz
24 dni temu
Reply to  zakas

Tylko to nie mantra a prawda. W ogóle nie należało tych stóp obniżać do zera. Realne stopy procentowe w Polsce są ujemne od 2019 roku, co dodatkowo zniechęcało ludzi do oszczędzania. Poza tym trzeba pamiętać, że nie tylko same stopy procentowe są środkiem walki z inflacją. Tutaj sam rząd musi zacząć prowadzić mniej ekspansywną politykę, czyli zacząć oszczędzać, żeby na rynku było mniej pieniądza.

Daniel
24 dni temu

🤣🤣🤣bo jebne! tylko czarna strefa! nie płacić żadnych podatków! To wy [CENZURA-red] od zwykłych ludzi jesteście uzależnieni, nieroby, [CENZURA-red], to my was odetniemy, nie odwrotnie.

Bbm
24 dni temu

Biednie, ale z godnością,
szklanka wódki i zagryzka jest.

Mariusz
24 dni temu

Fanatycy z PiS twierdzą że za PO Polacy żyli w piekle a dobra zmiana spowodowała że dobry rząd i wybitni fachowcy sprawili, że znalazły się pieniądze na wszystko. Co z tego że jest sporo papieru wartościowego w kieszeni jak ja zauważyłem, że ceny już rosną nie z miesiąca na miesiąc tylko z tygodnia na tydzień. Jak to napisał ekonomista z centrum Adam Smith: wszyscy będziemy milionerami! Tylko że chleb będzie po 1000 PLN. Także witajcie w dobrobycie! Następnie glosujcie tak dalej a będzie jak przed drugą światową: dzielenie kromki na 4 części aby nakarmić rodzinę Niestety Milton Friedman miał rację:… Czytaj więcej »

Admin
23 dni temu
Reply to  Mariusz

Na inflacji najbardziej stracą najmniej zamożni, więc nauczka będzie dość bolesna

Stef
23 dni temu
Reply to  Mariusz

Tylko nie da się kupić węgla i cukru,

Mariusz
24 dni temu

Polecam na zimne zimowe wieczory patent dla emerytów i rencistów z UK. Podgrzewacze parafinowe! Plus do tego dokupić blaszana brytfanne i można mieć ciepło bez zaciegania chwilówki na węgiel po 4000 PLN za tonę. Obliczyłem że używanie podgrzewaczy prze 12 h na dobę przez 5 m-cy kosztować będzie jedynie 500 PLN. Może to nie zastąpi klasycznego ogrzewania ale nie zamarzniemy i nie zabiorą nam mieszkania za długi.

Dawid
23 dni temu

HAHA
Od początku kiedy wybuchł Covid 19 (Kwiecień 2020 rok) pisałem o tym że Plandemi to Oszustwo i z Ludzi BANKRUTÓW ROBI SIĘ STOPNIOWO to byłyem wyzywany od WYZNAWCÓW: TEORII SPISKOWYCH, SZUR, FOLIARZ, EGOISTA – bo nie zgadzałem się na noszenie maski.
Pod płaszczykiem Plandemii fałszywej mamy III Wojnę Światową

Admin
23 dni temu
Reply to  Dawid

Trzeba było jednak nosić tę maseczkę, może by się Pan nie nawdychał tego, co Panu tak zaszkodziło 😉

Dawid
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jasne!W Gazetach już pisali ,,Maski osłabiają układ odpornościowy” Szambo Medialne ,,Wyborcza i Rzeczpospolita” Panie Macieju gdzie jest ta NORMALNOŚĆ Z CZASU PRZED PANDEMII????

Admin
20 dni temu
Reply to  Dawid

Normalność już nie wróci

Dawid
14 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Hola, hola – przecież tyle razy Pan pisał ,,Wrócimy do Normalności za 2 tygodnie + Wrócimy do Normalności jak będziemy nosić maski – niby to wszystko dla naszego zdrowia” Ale jak o tym pisalem tyle razy byłem nazywany ,,Idź do Psychiatry się leczyć.Jak się Pan teraz czuje??Jak Pan sobie patrzy w LUSTRO?NIe jest Panu WSTYD?

Admin
14 dni temu
Reply to  Dawid

Komentujemy tekst o przyszłości naszych domowych budżetów, a nie o maseczkach. Jeśli nie ma Pan nic do powiedzenia w temacie – proszę się nie odzywać. Ma Pan obsesję na punkcie maseczek, to można leczyć

Dawid
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

NIe mam obsesji na punkcie maski tylko ostrzegalem:Covid-19 ma 3 CELE: 1.WYCOFAĆ GOTÓWKĘ Z OBIEGU = 100 % NIEWOLNIK 2.Depopulacja ziemi (Z ludzi robi się BANKRUTÓW STOPNIOWO 3.Reszta OBYWATELI dostanie DOCHÓD PODSTAWOWY – pisałem o tym w kwietniu 2020 roku i byłem WYZYWANY.Jest Pan w stanie spojrzeć sobie w LUSTRO??

Admin
12 dni temu
Reply to  Dawid

Kurczę, trzy lata Covidu i gotówka wciąż w obiegu, nikt nie jest niewolnikiem, a o dochodzie podstawowym mówią tylko najwięksi socjaliści. Co poszło nie tak? 😉

Dawid
11 dni temu
Reply to  Maciej Samcik
  1. Od 2023 już wprowadzają limity(Wycofywanie Gotówki odbywa się STOPNIOWO – NIE OD RAZU) 2.Dochód Podstawowy jest po to GLOBALISTOM – żeby mieć OBYWATELI POD KONTROLĄ Dla Globalistów jest za dużo Ludności – Pod płaszczykiem Plandemii Medialnej odbywa się DEPOPULACJA ZIEMI
Admin
11 dni temu
Reply to  Dawid

Proszę uważać, żeby Pana nie zdepopulowali a tylko zdepopulizowali 😉

Marcin
22 dni temu

Uważam, że najważniejsze to teraz zwiększać sankcje i być EKO. A co do grożących nam kryzysów.. jakoś to będzie..

marynatek
19 dni temu

Skoro Polska jest mn iej konkurencyjną, mniej wydajną i mniej innowacyjną gospodarką niż niemiecka a premier robi wszystko aby inwestycji było jak najmniej a socjalnych wydatków jak najwięcej to gonienie zarobków niemca skończy sie zawsze inflacją i słabnięciem waluty. Nic nowego. I właśnie to obserwujemy. bezrozumnie drukowany pieniadz na wyborcze potrzeby skrajnych populistów właśnie jak rewolucja – pozera własnych twórców.

Admin
19 dni temu
Reply to  marynatek

Tak właśnie. Kompletnie nie rozumiem jak to jest, że PiS-owscy internetowi propagandyści tego nie ogarniają…

Ralf
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo do tego trzeba skończyć więcej niż 8 klas szkoły powszechnej. I mieć horyzonty wybiegające poza chrust i runo leśne.

Admin
18 dni temu
Reply to  Ralf

Nie wiem czy to zależy od wykształcenia. Horyzonty mają pewien związek z wykształceniem, ale nie 100-procentowy

Kamil
19 dni temu

Można dyskutować czy trzeba było podwyższyć stopy trochę wcześniej czy nie ale główne powody inflacji to wojna na Ukrainie na co nie mamy wpływu i wydatki państwowe związane z histerią covidową. Można było wykazać się rozsądkiem jak Szwecja ale nasz rząd popłynął głównym nurtem i pustego pieniądza nadrukował. A to na dodatki dla lekarzy 9mld a to wsparcie dla firm, przestoje, lockdowny i teraz mamy jak mamy.

Admin
19 dni temu
Reply to  Kamil

Zgoda, błędy przy tarczach covidowych mają znaczenie dla obecnego poziomu inflacji, ale o to akurat nie mam do rządu pretensji – można było to zrobić lepiej, ale sytuacja była wyjątkowa. Błędy zostały zrobione później – stopy procentowe nie zostały podniesione, gdy inflacja ruszyła, rząd nie zaczął zsysać z rynku nadmiaru pieniędzy oraz nikt nie zahamował oczekiwań inflacyjnych Polaków (błędy komunikacyjne NBP)

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!