Nazwa sprzedawcy, jego logo, adres, numer telefonu… Już wkrótce taki zestaw danych pojawiać się będzie w opisie transakcji kartowych

Nazwa sprzedawcy, jego logo, adres, numer telefonu… Już wkrótce taki zestaw danych pojawiać się będzie w opisie transakcji kartowych

Obecnie w opisie transakcji dokonanych kartami widoczna jest tylko nazwa sprzedawcy. Wkrótce może się to zmienić. Mastercard i należąca do niego firma Ethoca wdrażają usługę, dzięki której w historii rachunku oprócz nazwy pojawi się też adres, numer telefonu i logo sprzedawcy. Czy to sposób na lepszą kontrolę płatności?

Czy przeglądając w bankowości elektronicznej historię transakcji, jakieś operacje wzbudziły wasze podejrzenia? Na przykład nie pamiętaliście, że robiliście zakupy w jakimś sklepie? Doświadczyłem tego kilka razy. W opisie transakcji widniała nazwa sprzedawcy, ale nie musi być ona tożsama z nazwą sieci handlowej. System pokazywał np. „Delikatesy Jan Kowalski”. Po chwili ustaliłem, że to sklep należący do sieci „ODiDO”, który prowadzi franczyzobiorca Jan Kowalski.

Zobacz również:

Jeśli mieliście podobne wątpliwości, to nie jesteście w mniejszości. Z badania zleconego przez Mastercard (w listopadzie 2020 r., metoda wywiadów internetowych, grupa 3300 klientów banków) wynika, że aż 84% konsumentów ma problem ze zidentyfikowaniem w systemie bankowości elektronicznej niektórych transakcji kartowych, a 17% respondentów przyznaje, że zdarza się im to często lub bardzo często.

W takiej sytuacji uzasadnione jest podejrzenie, że być może ktoś przejął dane karty płatniczej i zrobił zakupy na nasz koszt. Nic więc dziwnego, że co piąty konsument (tak wynika z cytowanego badania) od razu łapie za telefon i dzwoni do banku, żeby wyjaśnić „co jest grane”. A ponad 70% tej grupy od razu składa reklamację. A te często okazuje się być nieuzasadniona, bo już po zgłoszeniu reklamacji przypominamy sobie o jakiś zakupach. Zdarza się też, że zakupy naszą kartą zrobił członek rodziny.

Przeczytaj też: Robisz zakupy, podchodzisz do kasy, płacisz kartą i… zaciągasz kredyt ratalny prosto z terminala. To najnowszy pomysł Mastercarda. Ale czy jest tani i bezpieczny?

Logo i nazwa sprzedawcy w opisie transakcji

Jak ograniczyć stres związany z takimi sytuacjami? Jakiś czas temu organizacja płatnicza Mastercard we współpracy z należącą do niej firmą Ethoca wpadła na pomysł, by wzbogacić opisy transakcji, które pojawiają się w historii operacji. Oprócz nazwy sprzedawcy, zobaczymy też adres punktu handlowo-usługowego, w którym robiliśmy zakupy oraz telefon do sprzedawcy. Ale – moim zdaniem – najciekawszy jest czwarty element – logo sklepu. Dzięki temu szybko zidentyfikujemy, czy faktycznie dokonaliśmy w nim zakupów.

Pomysł już jest, teraz Mastercard przystępuje do wdrażania tego rozwiązania. Ale do tego trzeba jeszcze namówić banki, które muszą dokonać stosownych zmian w swoich systemach, żeby paczka danych o sprzedawcy mogła się wyświetlić w historii konta. Tym rozwiązaniem muszą być też zainteresowani sprzedawcy. Właściciel punktu handlowo-usługowego musi bowiem zarejestrować w systemie swoje logo i pozostałe informacje, które mają się wyświetlać. Nikt nie zrobi tego za niego. Można to zrobić bezpłatnie za pośrednictwem strony logo.ethoca.com.

Czy bankom i sprzedawcom skorzystanie z tej innowacji może się opłacić? To prosty sposób na ograniczenie liczby nieuzasadnionych reklamacji, a te są już realnym kosztem. Trzeba bowiem zaangażować pracownika do wyjaśnienia okoliczności powstania danej transakcji. Z tego samego powodu to mniej problemów dla przedsiębiorcy. Bo gdy bank, po reklamacji klienta rozpoczyna procedurę chargeback, właściciel sklepu musi poświęcić czas na udowodnienie, iż klient zrobił u niego zakupy, a produkt lub usługa zostały prawidłowo dostarczone.

Nowy system prezentowania informacji o transakcjach ułatwi też życie konsumentom, bo nie będzie narażać ich na stres i zgłaszanie nieuzasadnionych reklamacji. Blisko 67% ankietowanych w badaniu Mastercarda ceniłoby sobie, gdyby w opisie transakcji pojawiła się jednoznaczna nazwa sprzedawcy, ponad połowa – gdyby pojawił się adres, a 35% – logo sprzedawcy. Generalnie blisko połowa ankietowanych uważa, że nowy, bogatszy standard prezentowanych informacji o sprzedawcy dałby im lepszą kontrolę nad płatnościami.

Przeczytaj też: Planujesz zakupy i nie chcesz stać w kolejce do wejścia lub do kasy? Strona KiedyDoSklepu.pl podpowie, w jakich godzinach jest najmniejszy ruch

Mój postulat: jeszcze więcej informacji w opisie

Oceniając pomysł Mastercarda zadaliśmy sobie kilka pytań o wszechstronność i przydatność tej usługi. Jeśli banki i sprzedawcy skorzystają z tej innowacji, w naszej historii pojawią się pełniejsze dane dotyczące transakcji dokonanych kartami z logo Mastercard. Ale czy tylko? Odpowiedź brzmi: nie, ponieważ system Ethoca jest otwarty, co oznacza, że obsługuje również inne organizacje płatnicze. Od tego zresztą zależy sens tej usługi. Bo jeśli mam w portfelu różne karty, to chciałbym zobaczyć pełny opis dla wszystkich transakcji.

Druga moja wątpliwość była następująca: jakie dane zobaczę, jeśli płaciłem w sklepie należącym do sieci franczyzowej? Według Mastercard w opisie pojawi się nazwa sieci detalicznej, np. Żabki czy ODiDO.

Kolejne pytanie brzmi: jak będzie to wyglądać w przypadku zakupów na platformach sprzedażowych. W opisie transakcji pojawia się dziś nazwa pośrednika przetwarzającego płatność, choć przecież nie u niego robiliśmy zakupy. Jeśli robimy zakupy np. na Allegro, to z historii transakcji dowiemy się, że zakupy zrobiliśmy na Allegro, ale nie zobaczymy nazwy sprzedawcy. Inny przykład to wpłaty na platformach crowdfundingowych. Osobiście wspieram kilka inicjatyw poprzez płatności cykliczne.

Ale w historii rachunku jako sprzedawcę widzę np. serwis Patronite.pl, a nie konkretnego beneficjenta mojego przelewu. Idealnie by było, gdybym w opisie transakcji zobaczył zarówno logo platformy, za pośrednictwem której zrobiłem zakupy, jak i konkretnego sklepu. To z pewnością ułatwiłoby mi kontrolę wydatków.

A może do pełni szczęścia powinniśmy móc zobaczyć w historii transakcji nie tylko dane sprzedawcy (nazwa, adres, telefon, logo), ale też  potwierdzenie transakcji wraz z jej innymi szczegółami, takimi jak opis towarów czy usług, które kupiliśmy? Myślę, że technicznie jest to wykonalne, jeśli terminal płatniczy zsynchronizowany jest z kasą fiskalną. Dzięki temu mielibyśmy jeszcze większą kontrolę nad zakupami i płatnościami. Taka usługa na pewno powinna zapewnić mi jednak kontrolę nad tym, w jaki sposób i jakie dane dostarczane przez sprzedawcę są importowane do systemów bankowych. Bo większa przejrzystość historii zakupów nie może oznaczać kompromisu w kwestiach prywatności.

———————————-

Tekst powstał w ramach cyklu edukacyjnego „Więcej, niż płatności”, który powstaje wspólnie z Mastercard

Źródło zdjęcia: Mastercard

Subscribe
Powiadom o
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
gosc
1 miesiąc temu

Jeśli takie rozwiązanie wprowadzi tylko Mastercard to będzie to argument za tym aby wybierać karty z logiem tej organizacji.
Co do Allegro to moim zdaniem informacja, że transakcja została dokonana na tej platformie jest wystarczająca. Jeśli ktoś zawiera tyle transakcji, że nie pamięta szczegółów to zawsze może poszukać potwierdzenie w swojej skrzynce pocztowej (na gmailu wyszukiwanie po kwocie działa bardzo dobrze) lub zalogować się do Allegro i sprawdzić historię zakupów. W pierwszej fazie lepiej niech się skupią na wprowadzeniu poprawnych danych wszystkich sklepów. Prawdopodobnie już teraz można by poprawić sytuację wprowadzając lepsze/dokładniejsze nazwy sprzedawców.

msw
1 miesiąc temu

Na międzynarodowym poletku to pewnie nowość. Natomiast u nas, lokalnie Alior Sync/TMUB miał tę funkcję już wiele lat temu, Revolut także – ciekawe w jaki sposób to jest u nich rozwiązane.

Sosna
1 miesiąc temu
Reply to  msw

TMUB identyfikował tylko niektórych sprzedawców. Z tego co pamiętam (korzystałam z usług tylko kilka miesięcy), np. Carrefour miał swoje logo w systemie, a Biedronka już nie.

BdB
1 miesiąc temu
Reply to  msw

Którą funkcję? Logo łatwo dopasować po nazwie, ale dane adresowe już niekoniecznie. DiPocket ma je od dawna czyli musi MasterCard te dane przysyłać.

Przemo
1 miesiąc temu

Przecież chargeback nie dotyczy zakupów w Delikatesach Jan Kowalski.
Autor znowu się wykazuje wiedzą…

lwqkrewrkjwh
1 miesiąc temu
Reply to  Przemo

Nie każda reklamacja musi oznaczać procedurę chargeback.

W obecnym stanie na podstawie opisu transakcji nie można wywnioskować, czy transakcja kwalifikuje się do chargeback czy nie.

Sosna
1 miesiąc temu

A może do pełni szczęścia powinniśmy móc zobaczyć w historii transakcji nie tylko dane sprzedawcy (nazwa, adres, telefon, logo), ale też potwierdzenie transakcji wraz z jej innymi szczegółami, takimi jak opis towarów czy usług, które kupiliśmy?

Do pełni szczęścia bankierów chyba. Żeby już wszystko o swoich klientach wiedzieli.

Krzysztof A.
1 miesiąc temu
Reply to  Sosna

Dokładnie – takie coś spowodowałoby, przynajmniej u mnie, kompletne wycofanie się z płatności kartą gdzie tylko się da 🙂 Ubezpieczyciele współpracujący z bankami też bardzo chętnie dowiedzą się jakie kto kupuje leki, ma nawyki żywieniowe. A że ochrona danych osobowych? Kara wliczona w koszty działalności i do przodu 🙂

Tomek
1 miesiąc temu

Poszedłbym dalej i do każdej transakcji kartowej dawał w opisie dokładną listę zakupów z cenami.
Bez tego nie da się żyć i płacić.
Sprawa jest prostsza niż się wydaje – jeśli ktoś nie pamięta co kupował i gdzie płacił to znaczy, że ma za dużo pieniędzy. Większość społeczeństwa nie ma tego problemu.

Marek
1 miesiąc temu

„Super” sugestie Panie Redaktorze. To już będzie TOTALNA inwigilacja. Lenistwo to prosta droga do tego. Ja od lata staram się wyrzucić kody MCC z transakcji kartowych, by mnie nie profilowano.
Żaden przepis prawa na to nie zezwala, ale co tam – kto bankom podskoczy!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!