15 maja 2018

Te liczby dają po oczach. Czytelnik policzył ile z jego 50.000 zł zgarnął bank, a ile on. I szlag go trafił. Czy tak musi być?

Te liczby dają po oczach. Czytelnik policzył ile z jego 50.000 zł zgarnął bank, a ile on. I szlag go trafił. Czy tak musi być?

Moich czytelników coraz bardziej drażnią ogromne różnice między oprocentowaniem pieniędzy zdeponowanych w banku i tych, które bank pożycza. W czasie, gdy inflacja jest wyższa, niż średnie oprocentowanie lokat – to boli podwójnie. Zwłaszcza, gdy z poziomu dużych liczb przejdzie się na konkrety dotyczące jednego klienta

Jeden z moich czytelników ostatnio z wielkim oburzeniem relacjonował mi swoją wizytę w banku PKO BP, która odbyła się – czytelnik podał to z aptekarską dokładnością – w dniu 5 kwietnia przed południem. Wizyta była spowodowana wygaśnięciem umowy dotyczącej sześciomiesięcznej lokaty terminowej o wartości 50.000 zł.

Zobacz również:

Mój czytelnik z tytułu pozostawienia w banku swoich pieniędzy zainkasował oprocentowanie w wysokości 0,8% (a więc znacznie poniżej inflacji, nie mówiąc już o podatku Belki). Odsetki netto wyniosły 161,55 zł (dodatkowo obciążono klienta kwotą 0,87 zł za operację wypłaty pieniędzy).

Klient poczuł się trochę jak główny bohater filmu „Dzień świra” w momencie odbierania wypłaty. Z czystej ciekawości poszedł do sąsiedniego okienka i – podając się za klienta zainteresowanego kredytem – zapytał jakie byłyby warunki, gdyby chciał pożyczyć na kilka miesięcy 50.000 zł. Powiedziano mu, że na tak krótki okres nie da rady, ale chętnie pożyczą mu tę kwotę na półtora roku.

Czytaj też: Co się musi stać, żeby banki przestały zmniejszać oprocentowanie lokat? Tylko tych kilka rzeczy

Czytaj też: Inflacja jeszcze przez długie lata będzie niszczyła wartość naszych oszczędności. Dlaczego prezes NBP tak mówi?

Zysk z obracania pieniędzmi: 7% dla klienta, 93% dla banku

Po przeprowadzeniu kalkulacji okazało się, że łączny koszt takiego kredytu wyniósłby 7786 zł. Prowizja plus oprocentowanie wygenerowało roczną stopę oprocentowania RRSO na poziomie 18,4%. Klient wziął kartkę i przeprowadził prostą kalkulację:

„Za lokatę półroczną w wysokości 50.000 zł, oprocentowaną standardowo i rolowaną trzykrotnie, otrzymam po opodatkowaniu kwotę 540 zł. Za obracanie moimi 50.000 zł przez ten okres poprzez udzielenie w ciężar tych pieniędzy kredytu bank otrzyma od kredytobiorcy 7786 zł. Podział dochodu z tytułu obracania pieniędzmi jest następujący: ja, dawca środków finansowych – 7%, bank PKO BP – 93%. Pytanie: czy jest to uczciwe, że obracając pieniędzmi klienta bank zyskuje 13 razy więcej niż klient, z którego żyje bank?”

Oczywiście pytanie ma charakter retoryczny. Mój czytelnik zauważa przy okazji, że PKO BP jest bankiem państwowym, w którym podstawowe decyzje strategiczne w pewnym sensie są uzależnione od rządu. I że rząd powinien dbać o sprawiedliwe traktowanie swoich obywateli, a zamiast tego w sposób niewspółmierny dba o zyski sektora bankowego.

Czytelnik ma sporo racji utyskując na nierówny podział zysków z pośrednictwa w obracaniu pieniędzmi. Z drugiej jednak strony jest to niestety w dużym stopniu cecha strukturalna gospodarki: coraz częściej pośrednicy i dystrybutorzy, mający dostęp do klientów, zgarniają największą część marży, niż „producenci” jakiejś usługi.

Czytaj też: To ostatnia rzecz, której mogliśmy spodziewać się po bankach. A jednak się dzieje!

Kto wspiera chory system?

Bankowcy dzielą się pieniędzmi z klientami w sposób niesprawiedliwy, ale w pewnym sensie wykorzystują sytuację. Mój czytelnik nie musiał przychodzić z pieniędzmi akurat do banku PKO BP, który zapłacił za nie 0,8% w stosunku rocznym. Mógł pójść do innego banku, który zapłaciłby np. 2,5%. Gdyby zrobiła tak duża rzesza klientów, bank PKO BP musiałby zmienić proporcje dzielenia zysków z obracania pieniędzmi. Albo ściąć własne koszty (placówki, pracownicy, reklama).

Wiecie co jest najgorsze? Że banki mają wciąż pozycję monopolistyczną, którą nadzór bankowy pieczołowicie pielęgnuje. Otóż rodziła się w Polsce (w bólach) koncepcja pożyczek społecznościowych, zakładająca, że ludzie będą sami pożyczać sobie nawzajem pieniądze, nie korzystając z pośrednictwa banków. W USA tzw. social lending ma już 10% rynku małych pożyczek konsumpcyjnych. U nas w zasadzie został skasowany przez regulatora.

Spójrzcie na powyższy wykres. Pochodzi sprzed kilku lat, ale obrazuje podział dochodów z obracania pieniędzmi w największym serwisie social lending w krajach anglosaskich oraz w bankach. Proporcje na pewno nie zdziwiłyby mojego czytelnika, który do dziś nie może wyjść z szoku po wizycie w banku PKO BP.

Tak to niestety wygląda. Tam gdzie pośrednik ma monopol na obracanie pieniędzmi – jest drogo. Tam, gdzie można w sposób bezpieczny i dobrze zorganizowany (oraz ograniczając do minimum ryzyko) ominąć banki – jest taniej.

Na pocieszenie mam dla Was też drugi wykres. Według ostatnio ujawnionych przez Komisję Nadzoru Finansowego planów finansowych banków na ten rok ich zysk z odsetek – czyli różnica między oprocentowaniem depozytów i kredytów – ma w 2018 r. rosnąć wolniej, niż w poprzednich. Dobra wiadomość, że wolniej (bo też trudno wyobrazić sobie, by odsetki od depozytów mogły jeszcze spaść…), zła wiadomość, że nadal ma rosnąć.

ilustracje: kadry z filmu „Dzień świra”

 

Subscribe
Powiadom o
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
AAVV
3 lat temu

W te 7-93 to trudno uwierzyc. Raczej jaki jest stosunek zysku klienta z depozytu do zysku banku z kredytu. Pensje, budynki (czynsz, woda, CO itd), podatki i podatki zwane skladkami (BFG i co tam jeszcze) i inne obnizaja ten stosunek.

Jakub
3 lat temu
Reply to  AAVV

Jest jeszcze koszt ryzyka. Proponuję Panu który pożyczył bankowi 50 000 PLN na 0,8 pp aby te pieniądze pożyczył na 20pp ale z ryzykiem utraty kapitału. Bank takie ryzyko ponosi zawsze gdy pożycza więc musi to wkalkulowac w cenę kredytu. Ponadto, są dużo tańsze oferty kredytow, również w pko bp.

Ewa
3 lat temu
Reply to  AAVV

To też nie do końca tak jest , bo koszty utrzymania , podatków i innych nijak mają się do tego co bank zarabia na depozycie 50 tys PLN.. najpierw trzeba wziąć pod uwagę w jakiej wysokości bank może udzielić kredyt / czy kredyty mając w depozycie od klienta jako ich podstawę owe 50 tys … ile takich 50 tys z tych jednych 59ciu tys , depozytu moze udzielić i ile na tym jednym depozycie zarobił na prawdę… tutaj jest dopiero adekwatne porównanie.. klient nie może mnożyć swojego depozytu by zwiększyć dla siebie odsetki, bank może z jednego depozytu zrobić wielokrotność… Czytaj więcej »

Grzesiek
3 lat temu

To niech klient idzie w social lending i sam pożycza innym. Wtedy sam zgarnie całość, Będzie też w razie czego mógł pobawić się w windykację

3 lat temu
Reply to  Grzesiek

Jak było w artykule zaznaczone social lending w Polsce przestał praktycznie istnieć po przez regulacje i różne interpretacje pożyczek społecznościowych przez skarbówkę oraz NSA (uznawali je za działalność gospodarczą a wówczas nie jest to już social lending). Sam kiedyś „bawiłem się” na kokos.pl. Niestety poprzez powyżej wymienione utrudnienia zrezygnowałem z tego. Obecnie Kokos.pl umożliwia udzielanie pożyczek przez ich platformę jedynie firmom.

Wojciech
3 lat temu

Panie Samcik, przeciez Bank dzieki rezerwie czastkowej, moze udzielic kilkadziesiat razy wiecej kredytu niz pobral depozytu, wiec te proporcje sa jeszcze gorsze. W zasadzie dlaczego Bank martwi sie nieoddannym kredytem? Traci tylko te kilka procent zabezpieczone w NBP

Piotrek
3 lat temu
Reply to  Wojciech

Słyszał Pan, że dzwonili, ale w którym kościele to już nie 😀 To, że bank tworzy depozyt z powietrza poprzez udzielenie kredytu, nie oznacza, że ma w bilansie kilkadziesiąt razy więcej kredytów, niż depozytów, przecież to absurd. Bilans musi wyjść na zero. Udzielenie kredytu kreuje nowy depozyt, który pojawia się na rachunku bankowym biorącego kredyt. W ten sposób, każdy nowy kredyt, będący aktywem, wierzytelnością banku, rodzi kolejny nowy depozyt, który jest pasywem, zobowiązaniem banku. Jak by Pan był wiarygodny jak bank, też mógłby Pan tworzyć „pieniądz”: ktoś przychodzi po pożyczkę, Pan mówi, że nie ma kasy, ale wystawi kwit na… Czytaj więcej »

gege
3 lat temu
Reply to  Wojciech

Proponuję nie oglądać youtube w kategorii – spiskowa teoria dziejów i ” nie potrafię czytać bilansów”

T N
3 lat temu

A klienta trafiłby szlag jeszcze bardziej, gdyby wiedział, że 70% kredytów jest finansowane przez banki zupełnie za darmo – środkami, które leżą na nieoprocentowanych rachunkach. A jedynie za 30% depozytów banki płacą. I do tego baaardzo nędznie.
Zatem na depozycie klienta bank zarobi nie 7786zł, a (10/3) raza więcej!

zgryźliwy_tetryk
3 lat temu

Czytelnik się bulwersuje prostym porównaniem oprocentowania, a przecież bank może udzielać kredytów na sumę jakieś dwadzieścia razy większą niż zebrał depozytów. Czyli 50 tysi od czytelnika może pożyczyć dwudziestu osobom, od 19 ściągnąć raty plus odsetki, ostatniego kredytu pewnie nie odzyska, ale i tak zarobi o wiele więcej niż przy prostym przełożeniu jeden depozyt – jeden kredyt.

PIotrek
3 lat temu

Słyszał Pan, że dzwonili, ale w którym kościele to już nie ? To, że bank tworzy depozyt z powietrza poprzez udzielenie kredytu, nie oznacza, że ma w bilansie kilkadziesiąt razy więcej kredytów, niż depozytów, przecież to absurd. Bilans musi wyjść na zero. Udzielenie kredytu kreuje nowy depozyt, który pojawia się na rachunku bankowym biorącego kredyt. W ten sposób, każdy nowy kredyt, będący aktywem, wierzytelnością banku, rodzi kolejny nowy depozyt, który jest pasywem, zobowiązaniem banku. Jak by Pan był wiarygodny jak bank, też mógłby Pan tworzyć „pieniądz”: ktoś przychodzi po pożyczkę, Pan mówi, że nie ma kasy, ale wystawi kwit na… Czytaj więcej »

oxo
3 lat temu

Klient zapomniał sobie policzyć, co się stanie z jego kapitałem, kiedy dłużnik nie odda kasy. W przypadku banku ma co do zasady kapitał i odsetki gwarantowane przez BFG, a jak pożyczy Wieśkowi z Proszowic, to tenże Wiesiek może pokazać mu gest Kozakiewicza po terminie spłaty pierwszej raty. Kredyty konsupcyjne są spłacane dość nędznie, co najmniej 6% jest wtopionych. Czyli na przykład pożyczy po tysiaku 50 ludziom, żeby rozbić ryzyko, od 47 zobaczy raty na 1100 ( 10% – duże uproszczenie) czyli będzie tego 51 700 pln-ów. Jakoś nie widać tych 7 tysięcy. Ktoś tych 50 ludzi musi zweryfikować, zadzwonić, jak… Czytaj więcej »

gege
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Czytelnik jest jak każdy „doświadczony inwestor ” – zysk – tak , ryzyko – nie. Dużo zarabiać bez ryzyka

Szymon
3 lat temu

Tak czytam i nie wierzę. Zarówno Pan Maciej i Pan Czytelnik uprawiają tu jakąś formę komunizmu – każdemu po równo bez względu na zasługi. A przecież mamy kapitalizm i bank to taka sama firma jak inne nastawiona na zysk dla swojego właściciela. W tym konkretnym przypadku także dla rządu, który aż się trzęsie na myśl o dywidendach płaconych przez państwowe przedsiębiorstwa. Dodatkowo działa tu odwieczne prawo popytu i podaży. Skoro podaż jest duża (depozyty) to cena z automatu leci na łeb i na szyję. Wystarczy zagłosować nogami (przelewem np. do innego banku, TFI, domu maklerskiego, etc.) i oprocentowanie lokat podskoczy… Czytaj więcej »

antydaktyl
3 lat temu

Banki działają w Polsce (i na całym świecie) wg. tzw. systemu rezerwy cząstkowej, co powoduje, że tak naprawdę, to lokaty nie są im za bardzo potrzebne. Aktywa zapewniające płynność bankom to nie tylko depozyty ale także obligacje, papiery wartościowe, itp. Pozdrawiam 🙂

alus
3 lat temu

System rezerwy czastkowej sprawia ze bank z takiego 50k depozytu moze udzielic …. 800k kredytow! Nie zartuje… I zysk jest lewarowany wielokrotnie. O tym sie nie mowi..

Leszek
2 lat temu

W kwestii formalnej”Podział PRZYCHODU (nie dochodu jak pisze czytelnik) z tytułu obracania pieniędzmi jest następujący: ja, dawca środków finansowych – 7%, bank PKO BP – 93% (pewne uproszczenie pomijające państwo jako beneficjenta podatku Belki). Pytanie: czy jest to uczciwe, że obracając pieniędzmi klienta bank UZYSKUJE PRZYCHÓD (nie „zyskuje”, jak pisze czytelnik) 13 razy więcej niż klient, z którego żyje bank?”. Bank zyskuje 7786 PLN minus koszty (placówki, płace, utrzymanie systemów IT, marketing, itd).

Pichu
2 lat temu

Bankom wasze depozyty są dokładnie do niczego nie potrzebne. Mogłyby wszystkie w ogóle przestać przyjmować kasę lub zrobić na nich oprocentowanie 0% bo wasze pieniądze to tylko dla nich kłopot. Banki są do produkcji pieniędzy z zaciągania kredytów u przyszłych pokoleń wg oprocentowania redyskontowego, które wynosi ok. 2-4%. Dlatego muszą na was frajerach kredytobiorcach zarobić więcej niż same muszą oddać.I to jest cała tajemnica. Jeżeli pojawia się recesja i nikt nie chce ich pieniędzy, to stopa redyskontowa spada, więc spada i oprocentowanie kredytów. Jeżeli wszyscy potrzebują pieniędzy, to stopa redyskontowa rośnie i podobnie jest z kredytami. Przy czym umowy kredytowe… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!