Ta tragedia pokazała prawdziwy kapitał państwa: kompetencje, doświadczenie, jakość ludzi. Dwaj policjanci z pistoletami w ręku, ze standardowego patrolu interwencyjnego, zjawili się w ciągu trzech minut i unieszkodliwili zamachowca z karabinem. Jak czytam w relacjach, pierwszej pomocy udzielali im dwaj krakowscy chirurdzy, którzy w momencie zamachu byli w restauracji obok. Przypadek czy raczej wystarczająco wysoki odsetek obywateli o bardzo wysokich kompetencjach i doświadczeniu, by ten przypadek mógł się zdarzyć?
Tragedia w Krakowie wstrząsnęła chyba każdym z nas. W krajach z powszechnym dostępem do broni takie strzelaniny są niemal na porządku dziennym. Ale w polskich warunkach – kraju bezpiecznego, do tej pory wolnego od zagrożeń terrorystycznych – to jest jednak wydarzenie bez precedensu. Uzbrojony w karabin 24-latek, ubrany w wojskowy strój i kamizelkę kuloodporną, wjechał na rynek Starego Miasta w Krakowie i strzelał do przypadkowych osób.
- Gdzie się podziało 57,3 mld zł? Banknot 500 zł jest jak pieniądz-widmo. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… [POWERED BY EURONET]
- Trade Republic po zmianach w ofercie. Co słychać po sukcesie oferty z oprocentowaniem 6%? Zaglądam pod maskę niemieckiego banku [POWERED BY TRADE REPUBLIC]
- Darmowa karta, na całym świecie, przez całe życie. Revolut się chowa? Największy bank w Europie z promocją jak za dawnych lat [POWERED BY BNP PARIBAS]
Sześć osób nie żyje, kilkanaście odniosło rany (wśród nich kilku cudzoziemców). W bagażniku samochodu sprawca miał więcej broni, co oznacza, że gdyby nie bohaterska postawa ścigających sprawcę policjantów – ofiar mogło być znacznie więcej. Dwaj policjanci z pistoletami w ręku, ze standardowego patrolu interwencyjnego, unieszkodliwiło zamachowca zabezpieczonego od stóp do głów balistycznie z potężnym karabinem.
Jak czytam w relacjach medialnych, pomocy na miejscu strzelaniny udzielali im m.in. dwaj wybitni chirurdzy z krakowskiego szpitala, którzy w momencie zamachu byli w restauracji obok. A w ciągu kilkudziesięciu minut w każdym szpitalu w Krakowie zgromadziły się zespoły lekarzy gotowe na przyjęcie dużej liczby rannych. W tym samym czasie lekarze operowali sześciu postrzelonych. To nie byłoby możliwe, gdyby lekarze, pielęgniarki i pracownicy medyczni nie pojawili się błyskawicznie w pracy.
Ta tragedia pokazała prawdziwy kapitał państwa
Jedni powiedzą: szczęście w nieszczęściu. Inni, że to raczej przeznaczenie. Ale nie wnikając w rozstrzygnięcie tego dylematu: reakcja policjantów (którzy najprawdopodobniej uratowali życie wielu ludzi) oraz wsparcie lekarzy, którzy byli na miejscu i sprawnie przeprowadzona akcja ratunkowa pokazują coś, co decyduje o jakości państwa. I to nie państwa rozumianego jako władze i urzędników, tylko najwyższej klasy fachowców na kluczowych stanowiskach.
Na co dzień piszemy w „Subiektywnie o Finansach” o liczbach – wszystko przeliczamy na pieniądze i w każdym wydarzeniu znajdujemy coś, co wpływa na nasze finanse (czasem nawet macie do nas o to pretensje – patrzymy na świat przez niezdrowy pryzmat kasy). A to, co stało się w Krakowie jest przykładem pokazującym, że państwo to kapitał znacznie cenniejszy, niż PKB na mieszkańca, liczba milionerów, czy wartość sprzedaży detalicznej w sklepach – czyli czysty pieniądz.
Jakość państwa to jakość ludzi, którzy je tworzą. Ich kompetencje, doświadczenie, umiejętności, które przydają się w najmniej spodziewanym momencie. To, że zginęło sześć osób jest tragedią. Cała Polska z tego powodu jest w żałobie. Ale gdyby w ciągu trzech minut na miejscu nie znalazł patrol policji z wystarczająco dobrze wyszkolonymi i odważnymi oraz skutecznymi funkcjonariuszami, to tych ofiar mogłyby być dziesiątki.
„Starszy posterunkowy Jakub Kulik i starszy posterunkowy Artur Morański to prawdziwi bohaterowie. Uratowali wiele ludzkich istnień” – napisał premier Donald Tusk. Starszy posterunkowy Jakub Kulik to były żołnierz 6. Brygady Powietrznodesantowej im. gen. Stanisława Sosabowskiego, który niedawno zakończył służbę wojskową i wstąpił do policji. Jego dawni koledzy z wojska zaapelowali o oddawanie krwi.
Czyli były żołnierz, który miał przeszkolenie z jednostki powietrzno-desantowej. Być może to doświadczenie pomogło mu w walce, choć ruszył niemal z gołymi rękami (zwykłym pistoletem) na człowieka uzbrojonego po zęby. Z kolei doświadczenie krakowskich chirurgów, którzy byli na miejscu tragedii, może być tym czynnikiem, który zdecyduje o życiu rannych policjantów. Tych ludzi mogło nie być w tym miejscu w tym czasie. Ale o tym czy będziemy bezpieczni decyduje to, ilu mamy tak „jakościowych” obywateli, którzy są w stanie w krytycznym momencie pokazać całe swoje umiejętności.
Doświadczenie, z którego nie zawsze potrafimy korzystać
Każdy człowiek przychodzi do nowego miejsca ze wszystkim, czego wcześniej się nauczył. Z przeżytymi sytuacjami, nawykami, pamięcią błędów, umiejętnością współpracy. Z tym, co przekazali mu inni. Nie wiem, które z tych doświadczeń pomogły temu konkretnemu policjantowi w decydującej chwili. Nie chcę dopisywać mu myśli ani tłumaczyć jego odwagi przebiegiem służby. Ale przyznacie, że niewiele mówi o człowieku samo stanowisko, stopień czy staż zatrudnienia w konkretnej instytucji. Za tym wszystkim jest jeszcze droga, którą przeszedł.
To właśnie kapitał, którego nie widać w PKB. Nie ma tak wielkiego znaczenia, ile mamy PKB w przeliczeniu na mieszkańca, jak to, czy mamy wystarczająco dużo – wykształconych i wyszkolonych za pieniądze podatników – ludzi, którzy w krytycznym momencie potrafią „zrobić różnicę”. I o ten kapitał musimy bardziej dbać.
Polska ochrona zdrowia (choć na nią narzekamy) wciąż należy do lepszych w świecie. Polscy lekarze mają opinię jednych z najlepszych na świecie (i najlepiej wynagradzanych). Polska policja, żołnierze, strażacy – wiele razy pokazali (w Polsce i na misjach zagranicznych), że znają się na swojej robocie. W kształcenie, szkolenie, utrzymanie tych ludzi należy inwestować w pierwszej kolejności, nawet kosztem wydatków społecznych. Bo to oni mogą kiedyś zdecydować o naszym życiu lub śmierci.
Myślę też o kapitale wielu doświadczonych ludzi 50+, którzy nie są właściwie wykorzystywani przez państwo polskie. Mają ogromne doświadczenie, ale ze względu na wiek są odsuwani na boczny tor. Znam takich ludzi, czasem wczesnych emerytów. Na utratę ich doświadczenia nas nie stać.
Wiedza, która służy społeczeństwu
W Polsce rzadko potrafimy zwrócić uwagę na to, czym jest wspólne dobro. Raczej nie „umiemy w pracę zespołową”. Wiedza zdobywana jest przez konkretną osobę, wymagająca jej wysiłku, jej czasu i jej wytrwałości. Ale my korzystamy z kompetencji innych osób znacznie częściej, niż zdajemy sobie z tego sprawę. Zwykle bez okazji, żeby się nad tym zastanowić.
Mówimy: policja, szpital, ratownictwo. Oczekujemy, że przyjadą, zareagują, pomogą. I słusznie, mamy prawo tego oczekiwać. Ale za każdym z tych słów stoją ludzie. Ktoś odbiera telefon. Ktoś ocenia sytuację. Ktoś podejmuje decyzję, na którą ma bardzo mało czasu. Ktoś przygotowuje salę, podaje leki, pilnuje, żeby niczego nie przeoczono. Ktoś w decydującej chwili nie popełnia błędu, który może decydować o życiu lub śmierci wielu ludzi.
Na co dzień opisujemy instytucje za pomocą liczb. Ilu pracowników, ile dyżurów, ile interwencji, ile wykonanych zabiegów. Takie informacje są ważne, sam regularnie z nich korzystam. Tyle że za podobną liczbą etatów mogą kryć się zupełnie różne zespoły. Za taką samą nazwą stanowiska – inne doświadczenie. W tabeli trudno zobaczyć kompetencje i doświadczenie człowieka, który może iść z pomocą.
PKB ma swoje określone zadanie: mierzy produkcję gospodarki. Ale nie jest żadnym opisem społeczeństwa. Nie dowiemy się z niego, na ile potrafimy sobie ufać, współpracować, ani ile osób wokół nas umie zachować się w sytuacji, której sami nie potrafilibyśmy udźwignąć. A przecież także od tego, ile jest takich osób, zależy nasze codzienne życie.
Zobaczyć doświadczenie, które powstaje latami. Wiedzę przekazywaną kolejnym osobom. Odpowiedzialność, na której można polegać. Nie chcę szukać w tej tragedii pocieszającej puenty. Odwaga policjantów i pomoc lekarzy nie pomniejszają bólu rodzin, które straciły bliskich. Nie sprawiają, że łatwiej zrozumieć to, co się wydarzyło. Ale to, jak zachowali się w tej sytuacji policjanci, będący w pobliżu lekarze oraz wszystkie służby i osoby udzielające pomocy – daje oparcie w przekonaniu, że są wśród nas ludzie, którzy potrafią i chcą wziąć odpowiedzialność za innych.
Czy to zamach na nasze poczucie bezpieczeństwa?
Zamach w Krakowie to wydarzenie, które może zburzyć nasze poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że żyjemy w kraju, w którym na ulicę (przynajmniej w biały dzień i w centrum dużego miasta) można wyjść bez obaw o zdrowie lub życie. Nie wiemy czy to skutek działań Rosji czy też motyw działania sprawcy był inny, niż terrorystyczny. Premier ostrzegał od kilku tygodni, że polskie służby mają informację, iż „coś” może się wydarzyć.
Mieliśmy serię pożarów, mieliśmy próbę wykolejenia pociągu, mieliśmy próby zamachów dokonywane przez nożowników w szkołach, mieliśmy wlot dronów (resztki jednego z nich spadły na dom). Teraz mamy strzelaninę na rynku drugiego największego miasta i symbolu Polski, największej atrakcji turystycznej w tej części Europy.
To zamach na nasze poczucie bezpieczeństwa. I może mieć też znaczenie finansowe na poziomie rodzin. Utrata poczucia bezpieczeństwa często prowadzi do ograniczenia wydatków, przykładania większej wagi do oszczędzania pieniędzy, budowania bezpieczeństwa finansowego, zwiększania rezerw finansowych na wszelki wypadek. Takie zjawisko widać było w statystykach po najeździe Rosji na Ukrainę. Polacy ograniczyli zakupy i stali się bardziej skłonni do oszczędzania, gromadzenia zapasów finansowych na niepewną przyszłość.
Mniejsze poczucie bezpieczeństwa być może zwiększy popyt na trzymanie gotówki pod ręką. Pod tym względem Polacy już dziś są w europejskiej czołówce. Według danych z wiosny tego roku trzymaliśmy w gotówce 456,4 mld zł, co stanowiło 11,1% wszystkich aktywów finansowych gospodarstw domowych (prawie trzy razy więcej, niż wynosi średnia europejska). Udział gotówki w naszych aktywach rośnie, rok wcześniej mieliśmy kwotowo o 16% mniej niż dziś gotówki w domach, portfelach i schowkach. W badaniach opinii publicznej wychodzi, że wzrost poczucia zagrożenia zwiększa naszą ochotę do posiadania gotówki przy sobie.
Mam nadzieję, że zamach w Krakowie zwiększy też chęć naszą oraz wybieranych przez nas w wyborach decydentów do inwestowania w jakość państwa, rozumianą jako kompetencje ludzi, którzy wykonują najbardziej odpowiedzialne zawody, a nie tylko we wzrost konsumpcji i inwestycji.
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
zdjęcie: Pixabay

