Robert Lewandowski i propozycja nie do odrzucenia. Za milion złotych dziennie. Cztery wnioski, które z tego płyną dla naszej pracy i portfeli

Robert Lewandowski i propozycja nie do odrzucenia. Za milion złotych dziennie. Cztery wnioski, które z tego płyną dla naszej pracy i portfeli

Robert Lewandowski podobno dostał ofertę nie do odrzucenia i przeniesie się z FC Barcelona do Arabii Saudyjskiej. Ma tam zarabiać ok. 90 mln euro rocznie. Czyli niewiele mniej, niż łącznie zarobił przez całą dotychczasową karierę. Jeśli polski piłkarz rzeczywiście podjął taką decyzję, to wynikają z tego cztery bardzo istotne wnioski dla… naszych portfeli, naszych karier zawodowych i nie tylko

Robert Lewandowski powoli kończy karierę piłkarską. Za chwilę będzie miał 38 lat i jego „wartość rynkowa” (patrząc przez pryzmat tego, ile może wnosić do drużyn, w których występuje) już spada. Wydaje się, że Polak wycisnął ze swojej profesjonalnej kariery piłkarskiej tyle, ile się dało. Zaczynał w klubie Delta Warszawa, potem były rezerwy Legii Warszawa i Znicz Pruszków, a kiedy zobaczono w nim dużą jakość, to grał: dwa sezony w Lechu Poznań, cztery w Borussii Dortmund, osiem w Bayernie Monachium i prawdopodobnie cztery w FC Barcelona.

Zobacz również:

Robert Lewandowski i propozycja nie do odrzucenia

W Lechu Poznań (tam Lewy grał w latach 2008-2010) nasz najlepszy zawodnik w historii zarabiał nędzne pół miliona złotych za sezon (choć biorąc pod uwagę wartość pieniądza pewnie było to warte tyle, ile dzisiaj milion). W Borussii (2010-2014) w portfelu zrobiło się już znacznie lepiej, bo po pierwsze przyszła podwyżka, a po drugie przelewy zaczęły przychodzić w euro. A jakie? mniej więcej 2,2 mln euro rocznie (ale w Niemczech są wysokie podatki, więc na rękę wychodziło 1,1 mln euro rocznie). Prawdziwe eldorado zaczęło się w 2014 r., gdy Lewandowski stał się zawodnikiem jednego z najlepszych klubów świata.

W Bayernie Monachium najpierw zarabiał po 14-16 mln euro za sezon (8-8,5 mln euro na rękę), a przez ostatnie trzy sezony już 23 mln euro za sezon (12,5 mln euro na rękę). W Barcelonie były dwa lata z pensją ok. 30 mln euro za sezon (15,5 mln euro na rękę) i dwa sezony z pensją 20 mln euro za sezon (11 mln euro na rękę). Generalnie 97% pieniędzy zarobionych w piłce nożnej do tej pory – podliczanych na 135 mln euro na rękę – Robert Lewandowski zawdzięcza tylko dwóm najlepszym klubom świata.

Co dalej? Barcelona podobno proponuje Lewandowskiemu kolejny sezon gry na pozycji rezerwowego napastnika z pensję 5-6 mln euro. Wśród alternatywnych propozycji pojawiła się ta z Juventusu Turyn i z amerykańskiego Chicago Fire, opiewająca na 20 mln dolarów. Biorąc pod uwagę podatki dochodowe obowiązujące w USA (do 37,5% podatku federalnego i 5% podatku stanowego w Chicago) i po przeliczeniu na walutę, w której Lewandowski zarabiał do tej pory, mielibyśmy jakieś 9,5 mln euro za sezon. Wciąż duże pieniądze, ale na tle tego, co są w stanie płacić szejkowie z Arabii Saudyjskiej…

Media sportowe piszą, że ofertę polskiemu napastnikowi złożył Al-Hilal, czyli wicelider Saudi Pro League. Arabowie mieli zaoferować mu aż 90 mln euro za sezon. Czyli 10-krotnie więcej, niż wynosi najlepsza z pozostałych ofert. W grę ma wchodzić także możliwość transferu do Al-Nassr, czyli klubu w którym występuje dziś Cristiano Ronaldo. Trzeci z wielkich napastników – Leo Messi – ostatnie lata piłkarskiej kariery postanowił spędzić grając w USA.

W Arabii Saudyjskiej nie płaci się podatku dochodowego, jest tylko składka na ubezpieczenie społeczne i emerytalne (9,75% po stronie pracownika, drugą część w wysokości 11,75% płaci pracodawca). Ale ekspaci nawet tej składki nie płacą, co by oznaczało, że Lewandowski mógłby włożyć do kieszeni całe 90 mln euro, czyli w jednym roku na rękę zarobiłby dwie trzecie tego, co przez całą dotychczasową karierę. Niektórzy przeliczają te pieniądze na naszą walutę (380 mln zł) i konstatują, że mówimy o wynagrodzeniu wynoszącym równowartość miliona złotych… dziennie.

Saudyjczycy zrobią wszystko, żeby mimo wojny w Zatoce Perskiej odzyskać miano atrakcyjnego miejsca na Ziemi i nie zawahają się użyć do tego największych gwiazd sportu. Dla rodziny Roberta Lewandowskiego to będzie oczywiście oznaczało konieczność rozłąki (ona zostałaby w Barcelonie), a sam piłkarz zapewne pojechałby do Arabii Saudyjskiej głównie dla pieniędzy. No, może też trochę dla możliwości bycia główną gwiazdą drużyny klubowej, co dawałoby mu możliwość gry w reprezentacji Polski.

Cztery wnioski dla naszej pracy i portfeli ze zmian w życiu „Lewego”

Ze zmian w życiu i pracy Roberta Lewandowskiego wynika dla nas kilka wniosków. Po pierwsze: nie ma ludzi nie do kupienia. Arabia Saudyjska to monarchia, a w zasadzie krwawa dyktatura. Miejsce, w którym za odmienne poglądy się zabija, a „prawa człowieka” to obszar nieznany rządzącym. Uprawia się tam „pranie wizerunku” na skalę przemysłową, nierówności są ogromne, a pieniądze zarabia się na paliwach kopalnych. Klimat jest tam zabójczy, a życie monotonne – tak mi mówią ludzie, którzy tam mieszkali. Ale wątpliwości etyczne muszą co najmniej blaknąć, gdy uświadomimy sobie jakie pieniądze są na stole.

To mniej więcej tak, jakby dobrze wykształcony specjalista, ceniony na rynku pracy, który przez 40 lat kariery zawodowej zarabiał średnio 60 zł na godzinę i niecałe 10 000 zł na rękę – czyli ponad dwa razy tyle, ile dziś wynosi stawka minimalna – dostał nagle propozycję rocznego kontraktu z pensją… 250 000 zł miesięcznie na rękę. Praca z niefajnymi ludźmi, a nawet ponurymi typami (wręcz mafiosami), w nieprzyjaznym, nudnym miejscu. Takie jakby więzienie. Wzięlibyście taką ofertę? Może Was nie doceniam, ale obawiam się, że wielu by wzięło [CIĄG DALSZY TEKSTU PONIŻEJ].

CZYTAJ O TYM GDZIE MA PRACOWAĆ „LEWY”:

rozpada się opec+ ZEA wychodzą z sojuszu

saudyjskie akcje

JUBAIL

dubaj przecenia - luksus w promocji

Po drugie: w karierze zawodowej warto ryzykować, ale nie warto skakać z kwiatka na kwiatek. Kariera Roberta Lewandowskiego to bardzo dobry wzór dla każdego, kto dziś jest jeszcze młody i ma przed sobą sporo czasu. Warto czasem popracować parę lat w firmie, która może i słabo płaci, ale jest oknem wystawowym na świat. Lepiej zbudować wartość, niż od razu patrzeć kto najwięcej zapłaci. Warto też na tyle uważnie dobierać pracodawców, żeby nie musieć ich zmieniać zbyt często. Robert Lewandowski miał coraz lepszych pracodawców m.in. dlatego, że dawał sobie czas na rozwój i na pokazanie wartości, którą reprezentuje.

Po trzecie: w karierze zawodowej zawsze przychodzi relatywnie krótki moment, w którym osiąga się dużą część swoich całożyciowych dochodów. Dlatego na dochody i miejsce pracy warto patrzeć długoterminowo, a nie szarpać się, zmieniając pracodawców jak rękawiczki, żeby tylko zmaksymalizować bieżący dochód. Jeśli jesteś dobry, to czas na transfer, którym zdyskontujesz swoją rosnącą wartość, na pewno nadejdzie. Potrzeba tylko cierpliwości i pracy.

Ten ostatni wniosek podprowadza mnie też pod przypominajkę dotyczącą systematycznego oszczędzania. Nieważne czy zarabiasz dzisiaj mało czy dużo – prawdopodobnie osiągniesz w życiu przez pewien czas relatywnie wysokie (jak na siebie) zarobki. Wtedy musisz mieć „zainstalowany” mechanizm, który zapobiegnie wydaniu tych pieniędzy na rzeczy niepotrzebne. Ten mechanizm do odkładanie 5-10% wynagrodzenia na oszczędności. Niezależnie od tego, jakie to wynagrodzenie jest. Nawet jeśli dziś jest niskie, tylko automatyzacja i nawyk sprawią, że mechanizm zadziała także wtedy, gdy będzie wyższe.

Po czwarte: reforma systemu emerytalnego powinna być robiona metodą „na Lewandowskiego”. Nasz najlepszy piłkarz mógłby już sobie dać spokój z piłką i do końca życia wygrzewać się na plaży w Barcelonie. Jacht, podróże, zwiedzanie najpiękniejszych miejsc na Ziemi, luksusowe lenistwo. Sportowcy o tym marzą, bo są de facto niewolnikami swoich klubów. A jednak pieniądze skuszą Lewandowskiego, żeby jeszcze trochę pograć. Ten sam powód powinien skusić nas do dłuższej pracy. Za każdy dodatkowy rok pracy w czasie, gdy już mógłbyś być na emeryturze – coraz wyższa wypłata.

Wiek emerytalny w Polsce jest żałośnie niski. Żyjemy tak długo, że emerytura będzie stanowiła 30% naszego dorosłego życia. Jeśli przez 40 lat płacimy 20% składki emerytalnej do ZUS, a potem przez 20 lat chcemy z tych pieniędzy korzystać, to emerytura nie ma prawa być wysoka. Dlatego musimy pracować dłużej. W demokracji zmusić nas do tego się nie da, ale można zachęcić metodą „na Lewandowskiego”. Będziesz pracował dłużej – to zapłacimy ci nieproporcjonalnie więcej, niż za dotychczasową pracę. Jestem pewny, że zadziała.

CZYTAJ TEŻ:

tenis

Robert Lewandowski: życzymy zdrowia! Bo pieniądze już są

A panu Robertowi życzymy udanych inwestycji i wysokich procentów. Na boisku już zarobił 135 mln euro. Jeśli zdecyduje się na grę w Arabii Saudyjskiej i pogra tam dwa lata, to zarobi prawdopodobnie jeszcze 180 mln euro. Do tego spore pieniądze podnosi z kontraktów marketingowych. Pamiętajmy, że Robert i Anna Lewandowscy przenieśli się do Barcelony także dlatego, by napędzić zarobki pozaboiskowe.

Według hiszpańskich mediów Robert Lewandowski na reklamowaniu marek Nike, Huawei, Opel, Procter & Gamble, EA Sports oraz Oshee w latach 2021 i 2022 zarabiał po ok. 7-8 mln euro. W kwietniu 2023 r. „Lewy” zatrudnił agencję CAA do reprezentowania jego interesów komercyjnych, a Forbes szacował kilka lat temu jego dochód z kontraktów z ośmioma partnerami – w tym Nike i Spotify – na 9 mln euro (przed opodatkowaniem).

Przy założeniu, że w Hiszpanii zarabia rocznie na rękę po 5 mln euro z kontraktów marketingowych, a wcześniej w Niemczech zarabiał po 3 mln euro – łącznie ma z tego tytułu zainkasował już 50-60 mln euro. W Arabii Saudyjskiej dołoży jeszcze 10 mln euro. Mówimy więc o człowieku, który w wieku 40 lat będzie dysponował majątkiem rzędu 380-400 mln euro (mniej więcej 1,7 mld zł). Jeśli ten majątek będzie „pracował” w tempie 10% rocznie (co jest możliwe przy dywersyfikacji między inwestycje w nieruchomości, private euqity, obligacje i akcje) – sam zysk z tych pieniędzy będzie wynosił pół miliona złotych. Dziennie.

To oznacza, że pan Robert będzie mógł sobie kupić dokładnie wszystko, co by chciał mieć. Poza zdrowiem, którego – jak wiemy – kupić się nie da. Dlatego panu Robertowi życzyć pozostaje tylko dużo zdrowia.

———————-

ZOBACZ TEŻ:

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.  Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

zdjęcie tytułowe: FC Barcelona, Wikipedia, Canva

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu