W poszukiwaniu walutowego złota. Niezależnie od tego, czy planujecie zagraniczne wakacje, spłacacie kredyt hipoteczny w obcej walucie czy po prostu zastanawiacie się, w czym trzymać oszczędności, by nie zjadła ich inflacja – kursy walut mają fundamentalne znaczenie. Czy frank szwajcarski to nadal ostateczna przystań dla naszych pieniędzy? Jaka jest rola walut obcych w budowaniu majątku i z których walut złożyć „walutową poduszkę bezpieczeństwa”?
Na ostatnim webinarze cyklu „Subiektywnie o finansach” wspólnie z Adamem Fuchsem, doświadczonym analitykiem i dealerem walutowym z platformy Walutomat.pl wzięliśmy pod lupę najważniejsze waluty świata. Ten artykuł powstał na podstawie wypowiedzi oraz wiedzy merytorycznej naszego rozmówcy. Całość możecie obejrzeć, klikając baner na końcu tego artykułu.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Fenomen polskiego złotego. Dlaczego nasza waluta bywa silniejsza od franka?
Zacznijmy od własnego podwórka. Patrząc na wykresy z ostatnich trzech lat, polski złoty — nawet uwzględniając jego ostatnie turbulencje będące efektem wojny na Bliskim Wschodzie — umocnił się do każdej z trzech kluczowych światowych walut. Najbardziej w stosunku do dolara, najmniej w stosunku do franka szwajcarskiego. Niektórzy rzekliby, że to się w głowie nie mieści, ale za tą zadziwiającą siłą stoją twarde, mierzalne fundamenty makroekonomiczne.
Polska gospodarka wciąż rośnie w bardzo imponującym tempie. W ostatnim kwartale minionego roku nasze PKB urosło o 4%, co po dodaniu wskaźnika inflacji daje realny wzrost bogactwa całego społeczeństwa na poziomie około 6,5%. Równocześnie inflacja spadła do okolic 2,1%, a rentowność polskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych zeszła poniżej 5%. Dziś, w warunkach wojny na Bliskim Wschodzie jest już znacznie wyżej (blisko 5,8%), ale to przy założeniu, że to jest odchylenie od normalności, a nie nowa normalność, są podstawy do tego, że złoty tak nam „urósł”.

„Taki układ parametrów to potężny magnes przyciągający kapitał z całego świata. Globalni inwestorzy, widząc bezpieczną rentowność znacznie przewyższającą inflację w szybko rozwijającym się kraju, chętnie kupują polskie aktywa, windując w górę kurs złotego. Zadziałało to tak mocno, że nawet ubiegłoroczny cykl obniżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej o 175 punktów bazowych nie zdołał osłabić naszej waluty” – mówi Adam Fuchs.
Pojawia się więc oczywiście pytanie, czy złoty nie jest już przypadkiem przewartościowany. Gdy spojrzymy na realny kurs naszej waluty uwzględniający koszyk innych walut i różnice inflacyjne, zobaczymy, że jesteśmy na poziomach notowanych zaledwie kilka razy w historii. Zazwyczaj takie szczyty oznaczały potężne zagrożenie dla eksporterów i kończyły się bolesnymi, gwałtownymi spadkami kursu, jak miało to miejsce po pęknięciu bańki dotcomów czy w czasie kryzysu finansowego w 2008 roku.
Niewykluczone, że wraz z wojną na Bliskim Wschodzie nadleciał kolejny „czarny łabędź”, który spowoduje, że złoty nie odzyska pełni swoich sił zbyt szybko. Ale przy założeniu, że polska gospodarka nadal będzie się szybko rozwijała, a zbrojenia będą odbierane przez świat raczej jako dowód na zwiększenie bezpieczeństwa kraju, być może złoty wróci do pełni sił wraz z uspokojeniem sytuacji na Bliskim Wschodzie. Zresztą, biorąc pod uwagę wcześniejsze wstrząsy takie jak globalny kryzys zadłużenia, pandemia Covid-19 czy napaść Rosji na Ukrainę, na razie spadki wartości złotego są zaledwie pieszczotą.

Amerykański sen o słabym dolarze. Czy kręgosłup świata pęka?
Przejdźmy teraz do waluty, która wciąż trzęsie światowymi rynkami – amerykańskiego dolara. Ostatni rok przyniósł kilkunastoprocentowe osłabienie tej waluty do złotego, co wywołało w internecie lawinę spekulacji o końcu potęgi dolara. Obecny prezydent USA Donald Trump głośno narzekał na zbyt silnego dolara i domaga się jego osłabienia, by poprawić konkurencyjność amerykańskiego eksportu na globalnym rynku.
Rzeczywiście, na rynku finansowym wyraźnie widać było postępującą erozję bezgranicznego zaufania do amerykańskiej waluty, ale… to się zmieniło wraz z wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie. Dolar nagle odzyskał siły i wygrał rywalizację o pozycję globalnego safe haven ze złotem. A więc pokazał, że nie wolno go skreślać. Ani jako elementu zabezpieczenia w portfelu, ani jako „nośnika” inwestycji w amerykańskie aktywa.

Owszem, banki centralne na całym świecie po cichu rekalibrują swoje skarbce, zmniejszając udział amerykańskich obligacji na korzyść fizycznego złota, co jest procesem powolnym, ale konsekwentnym. Rośnie też znaczenie innych walut w globalnych rozliczeniach, czego najlepszym dowodem jest chiński juan wyprzedzający momentami euro w statystykach systemu SWIFT, głównie dzięki porozumieniom handlowym z eksporterami ropy naftowej. Ale to nie oznacza, że dolar nagle może upaść.
„Upadek dolara jako kluczowej waluty wiązałby się z dramatycznym załamaniem całego globalnego systemu finansowego, a takiego scenariusza nikt o zdrowych zmysłach sobie nie życzy. Dolar pozostaje operacyjnym kręgosłupem świata. Doskonale było to widać podczas ostatnich silnych wstrząsów na rynkach, kiedy akcje spadały, metale szlachetne taniały, a kryptowaluty traciły miliardy kapitalizacji – w takich chwilach inwestorzy instynktownie wracali w ramiona dolara, szukając w nim ratunku” – zwraca uwagę Adam Fuchs z Walutomat.pl.
I dodaje, że nie można też zapominać o potędze amerykańskiej gospodarki. 8 z 10 największych pod względem kapitalizacji firm na naszej planecie to korporacje ze Stanów Zjednoczonych, a amerykańska giełda stanowi aż 70% wartości globalnych rynków kapitałowych. Dla kontrastu rynki chińskie zarządzane według odmiennej wizji kapitalizmu sterowanego centralnie od ćwierćwiecza stoją w miejscu dla zagranicznych inwestorów.
Słabeusze i mocarze. Frank szwajcarski jak walutowe złoto?
Rynek walutowy to naczynia połączone. Spójrzmy na brytyjskiego funta, który przechodzi głęboki kryzys. Po decyzji o Brexicie brytyjska gospodarka utraciła stabilność i dynamikę. „Brakuje tam stabilności politycznej, a kolejne rządy próbują forsować reformy podatkowe, w które rynek finansowy po prostu nie wierzy ze względu na złe sondaże partii rządzącej. Z tych powodów funt brytyjski nie jest uznawany za przyszły hit inwestycyjny, a raczej za walutę w długotrwałej stagnacji na historycznych minimach” – recenzuje ekspert Walutomatu.
Swego rodzaju dramat rozgrywa się także wokół japońskiego jena. Ta potężna waluta kompletnie zatraciła swój dawny status bezpiecznej przystani. Japonia stała się „dawcą kapitału” na świecie – inwestorzy pożyczali tanio jeny, by kupować wysoko oprocentowane aktywa w innych krajach.
„To tak zwane zjawisko carry trade drastycznie osłabiło japońską walutę, doprowadzając do sytuacji, w której Bank Japonii w porozumieniu z władzami USA musiał dokonać specjalnego manewru, grożąc interwencją walutową (rate check), co na moment ostudziło spekulacyjne zapędy rynku. Gwałtowne odwrócenie tego zjawiska i potężny powrót kapitału do Japonii pozostaje obecnie jednym z największych ukrytych ryzyk dla stabilności globalnych rynków” – uważa Adam Fuchs.

Całkowitym przeciwieństwem jest natomiast frank szwajcarski. To fenomen wykraczający poza tradycyjną ekonomię. Choć Szwajcaria jest relatywnie małą gospodarką opartą na imporcie i produkcji dóbr luksusowych, a jej sektor bankowy miewa bolesne wpadki, frank pozostaje najbardziej pożądanym bezpiecznym aktywem. „To psychologiczny fenomen oparty na wierze w rozsądek Szwajcarów, w ich silny bank centralny i unikalną jakość, co sprawia, że w ciągu 50 lat frank zdołał podrożeć trzykrotnie w stosunku do dolara” – mówi Adam Fuchs.

Siła franka szwajcarskiego już od jakiegoś czasu niepokoi tamtejszy bank centralny. Rosnący w siłę frank staje się problemem dla szwajcarskiego eksportu. Szwajcaria jest mocno nastawiona na eksport i chociaż sprzedaje zazwyczaj produkty z bardzo wysoką wartością dodaną, to mimo wszystko jeśli te rzeczy drożeją, to popyt na nie spada. Dlatego zbyt silny frank to nie od dziś ból głowy szwajcarskich bankierów centralnych. Co z tym teraz zrobią? Właśnie padła zapowiedź, która zmroziła część inwestorów lokujących pieniądze w szwajcarskiego franka.
CZYTAJ O TYM:
Waluta na wakacje i ratunek dla portfela z kredytem
Te zjawiska mają bezpośrednie przełożenie na nasze domowe budżety, zwłaszcza gdy planujemy wakacje lub robimy zakupy w zagranicznych sklepach. A już na pewno wtedy, jeśli mamy zagraniczne dochody, inwestujemy na całym świecie albo spłacamy kredyty w obcych walutach. No i jeśli jesteśmy przedsiębiorcami, którzy mają zagranicznych kontrahentów lub kontrakty wyrażone w obcych walutach.
Już niedługo lato. Eksperci przestrzegają, by nie zostawiać zakupu walut na zagraniczne wojaże na ostatnią chwilę. „Optymalną strategią jest stopniowe, comiesięczne kupowanie części potrzebnej kwoty, co pozwala na uśrednienie kursu i chroni nasze nerwy. Nie warto też codziennie wpatrywać się w wykresy – nawet nagły wzrost kursu euro o pięć groszy przy wymianie tysiąca euro oznacza wydatek większy o zaledwie pięćdziesiąt złotych, co w całkowitym budżecie wakacyjnym jest kwotą marginalną. Po powrocie z urlopu absolutnie nie wymieniajcie resztek gotówki z powrotem na złote. Lepiej zachować je na kolejne wyjazdy” – mówi Adam Fuchs.
ZAPROSZENIE: WALUTY OBCE MIEJ W WALUTOMACIE
Walutomat to największa w Polsce i najdłużej funkcjonująca na rynku platforma wymiany walut – nieprzerwanie działa już od 15 lat. Za pomocą tej platformy pochodzącej z Poznania również Ojciec Redaktor „Subiektywnie o Finansach” (pochodzący z Poznania) wymienia waluty po dobrych kursach. Wielkopolska solidność się przyciąga. Ostatnio Walutomat uruchomił nową aplikację mobilną oraz portfel walutowy. Prowizje za wymianę walut na platformie Walutomat zaczynają się od 0,06% wartości wymiany i nie przekraczają 0,2%. Dla nowych klientów-czytelników „Subiektywnie o Finansach” Walutomat.pl ma specjalny kod rabatowy na dodatkowe korzyści z wymiany walut. Kliknij tutaj i sprawdź.









