19-letni skoczek narciarski Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski. Poza oczywistym splendorem i miejscem w historii rzecz ma oczywiście wymiar finansowy. A nawet dwa. Po pierwsze srebro zawarte w medalu jest znacznie więcej warte niż jeszcze w czasie poprzednich igrzysk, a po drugie medalista będzie się cieszył również nagrodami przyznanymi w pieniądzach… cyfrowych i elektronicznych
Medal olimpijski to najcenniejsza rzecz, którą może wywalczyć sportowiec. Niby jest to wynik świetnej formy tylko w konkretnej chwili — inaczej niż w przypadku zdobywania pucharów świata, na które składają się występy w całym sezonie — ale ludzie wyczynowo uprawiający sport właśnie medale olimpijskie cenią najbardziej. Bo igrzyska są tylko raz na cztery lata. Szans na medal jest mniej niż w przypadku innych startów. Poza tym magia igrzysk jest „nie do podrobienia”.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Poza ich (medali) wartością sentymentalną i historyczną nie do pogardzenia jest też wartość wymierna, czyli wynikająca z faktu, że medale są dość… ciężkie. To pół kilograma kruszcu. Co ciekawe, wcale nie jest tak, że złoty medal jest ze szczerego złota. Niestety, złota jest w nim niewiele. W przypadku złotych medali przyznawanych na zimowych igrzyskach odbywających się w Mediolanie i Cortina jest to raptem 6 gramów złotego kruszcu. Reszta zawartości medalu to srebro (523 gramy).
Ile warte jest srebro w medalu Tomasiaka?
Z tego punktu widzenia — wartości kruszcu zawartego w medalu — zdobycie pierwszego miejsca nie jest wcale dużo cenniejsze niż drugiego. Srebrny medal to już w zasadzie czyste srebro, a więc sportowiec, który go zdobywa, otrzymuje krążek z zawartością 525 gramów „żywego” kruszcu. I to bardzo cennego ostatnio. Patrząc według ceny uncji srebra przekraczającej ostatnio 80 dolarów za uncję, srebrny medal wart jest jakieś 1350 dolarów (bo te nieco ponad pół kilograma przekłada się na niecałe 17 uncji srebra).
Czyli medal, który Kacper Tomasiak założył na szyję, jest wart w cenach rynkowych kruszcu w nim zawartego jakieś 4750 zł. To mniej więcej cztery razy tyle, ile wart był srebrny medal przyznawany podczas poprzednich igrzysk olimpijskich. Wówczas cena uncji srebra nie przekraczała 20–30 dolarów, a dziś obraca się w granicach 80–120 dolarów za uncję. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie przetapia medali olimpijskich na sztabki, ale…
Na pewno nie warto tego robić z brązowymi medalami olimpijskimi, które w 90% składają się z miedzi. A reszta co cyna i cynk. Miedź też ostatnio podrożała, ale mimo wszystko nie przekracza 13 dolarów za kilogram, co oznacza, że w medalu olimpijskim wartość miedzi nie przekracza 6–7 dolarów (niecałych 30 zł).
Oczywiście rzeczy są warte tyle, ile ktoś chce za nie zapłacić. Znane są przypadki sprzedawania medali olimpijskich na aukcjach. Przeważnie są to złote medale i osiągają ceny rzędu kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Chyba że dotyczy to medali bardzo „starych”. Kilkanaście lat temu złoty medal z igrzysk w hitlerowskich Niemczech w 1936 r. zdobyty przez czarnoskórego amerykańskiego biegacza Jessiego Owensa poszedł za niemal półtora miliona dolarów.
Kacper Tomasiak w wieku 19 lat zdobył więc kawałek kruszcu o wartości nie tylko sentymentalnej i historycznej, ale też wymiernej i jest to wartość sięgająca kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ale to nie jest jedyny finansowy aspekt jego wielkiego sukcesu na zimowych igrzyskach w Mediolanie i Cortinie. Są też nagrody pieniężne i… cyfrowe.
Ponad milion złotych w gotówce za srebrny medal. I emerytura
Otóż według danych Ministerstwa Sportu za srebrny medal sportowiec otrzyma z Polskiego Komitetu Olimpijskiego 400 000 zł w gotówce oraz 200 000 zł w tokenach kryptowalutowych (nie wiem, czy będą to stablecoiny dolarowe czy bitcoiny, które mają znacznie bardziej wahliwą wartość), a także voucher na wakacje oraz biżuterię o wartości 2000 zł. Ministerstwo Sportu obiecało za srebrny medal olimpijski prawie 450 000 zł, z czego 78 000 zł będzie wypłacone od razu, a reszta przez dwa lata w comiesięcznych ratach po ok. 15 400 zł. Od tych kwot nie trzeba płacić podatku dochodowego.
Do tego jeszcze emerytura olimpijska, która przysługuje wszystkim medalistom (bez względu na kolor medalu). Wysokość emerytury olimpijskiej ustalana jest na podstawie kwoty bazowej dla członków korpusu służby cywilnej, obecnie wynosi 5116,99 zł netto miesięcznie. Nasz skoczek będzie ją inkasował od ukończenia 40. roku życia, a więc przez jakieś co najmniej kolejnych 40 lat (a być może i 60 lat, czego mu oczywiście trzeba życzyć). W tym czasie uzbiera się niezła sumka (najmarniej 2,5 mln zł, nie licząc waloryzacji).
Zatem można powiedzieć, że nasz młody sportowiec w wieku 19 lat nie tylko zapisał się na kartach historii, ale też został milionerem i zapewnił sobie dostatnią przyszłość. Medal olimpijski o rynkowej wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych (najmarniej), ponad milion złotych w gotówce wypłacanej od razu lub w ciągu kilku lat oraz 2,5 mln zł emerytury (po ponad 5000 zł miesięcznie) po zakończeniu kariery.
Patrząc przez pryzmat zarządzania finansami, ulokowanie w banku premii finansowych za zdobycie srebrnego medalu powinno zapewnić naszemu 19-latkowi jakieś 40 000 zł rocznie samych odsetek, czyli — razem z emeryturą olimpijską — po zakończeniu kariery będzie mógł sobie wypłacać miesięcznie po 8500 zł do końca życia. Zasłużona nagroda za ciężką pracę. A do czasu zakończenia kariery jeszcze dużo czasu. I dużo nagród do zdobycia.
A przed emeryturą setki tysięcy euro do „wylatania”
Skoczkowie narciarscy nie są wynagradzani tak jak piłkarze czy tenisiści, ale jeśli są w światowej czołówce, to nagrody za wygrane konkursy pucharu świata są godne — wygrany konkurs to 15 000 euro (równowartość 63 000 zł), a miejsce w pierwszej szóstce to kilka tysięcy euro, czyli pieniądze może niepowalające, ale pozwalające myśleć o utrzymywaniu się ze skoków.
A przecież zawodnicy miewają też kontrakty marketingowe i biorą udział w reklamach. Potencjał marketingowy Kacpra Tomasiaka właśnie urósł. Kamil Stoch w najlepszych latach mógł zgarniać za udział w reklamie od 500 000 zł do 700 000 zł.
Jak widać, ciężka praca, konsekwencja i bycie najlepszym w tym, co się robi w życiu, przynosi efekty. Po pierwsze sukcesy i satysfakcję, a po drugie święty spokój i komfort finansowy. Warto brać przykład i być wśród najlepszych w tym, co się robi.
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZOBACZ NASZE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
zdjęcie tytułowe: Eurosport

