27 listopada 2025

Kultura finansowa Polaków: czy jesteśmy narodem „cwaniaków”? Częściej oszukujemy czy jesteśmy oszukiwani? I czy banki nas… demoralizują?

Kultura finansowa Polaków: czy jesteśmy narodem „cwaniaków”? Częściej oszukujemy czy jesteśmy oszukiwani? I czy banki nas… demoralizują?

Czy Polacy w sprawach finansowych są uczciwi? Jak miewa się nasza etyka w finansach? Prawie wszyscy deklarujemy, że etyka – jeśli chodzi o pieniądze – jest nam bliska. Ale jednocześnie co dziesiąty Polak oficjalnie przyznaje się do tego, że uniknął zapłacenia podatku albo dał łapówkę. Co piąty świadomie nie skasował biletu w autobusie albo nie zapłacił za parkowanie. Co trzeci Polak nie ma już wiary w bliźnich: uważa, że jako społeczeństwo nie jesteśmy etyczni w sprawach finansowych. Ale czy Polacy to już „naród cwaniaków”? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć „Raport o kulturze finansowej Polaków”

„Raport o kulturze finansowej Polaków” przygotowany przez BIG InfoMonitor i Grupę BIK to lektura, po której trudno zachować dobry humor. Wynika z niego, że polska codzienność finansowa to mieszanka deklarowanej przyzwoitości, praktykowanego cwaniactwa i rosnącej góry długów liczonej już w setkach miliardach złotych. Jak wygląda nasza finansowa moralność w praniu?

Zobacz również:

Polacy lubią o sobie myśleć, że są finansowo „ogarnięci” i zasadniczo uczciwi. Ale gdy przychodzi do płacenia rachunków, oddawania długów i rozliczania się z fiskusem, deklaracje nieco rozchodzą się z praktyką. Najnowszy „Raport o kulturze finansowej Polaków.”, przygotowany wspólnie przez BIG InfoMonitor i Grupę BIK, zagląda nam do portfeli i… sumień. I rysuje obraz kraju, w którym etyka finansowa jest ważna w teorii, a w praktyce… różnie bywa.

130 miliardów złotych, które „wyparowały”. Gdzie są? I co ma z tym wspólnego etyka w finansach?

To jedno z nielicznych opracowań, które łączą twarde dane o zadłużeniu konsumentów i firm z badaniami opinii na temat uczciwości finansowej. Jak oceniamy uczciwość innych? Jak stoi u nas etyka w finansach? Gdzie sami naginamy zasady? Ile naprawdę kosztuje nas narodowe „kombinowanie”?

Punktem wyjścia jest liczba 130 mld zł. To wartość zaległych długów konsumentów i przedsiębiorców. To nie tylko nie spłacane kredyty, ale też przeterminowane zobowiązania wobec firm, instytucji państwowych i innych osób – rachunki, raty, faktury, opłaty, mandaty, alimenty… Gdyby te 130 mld zł nagle wróciło do obiegu gospodarczego, można by za to zbudować elektrownię atomową i pewnie jeszcze trochę by zostało. Albo umorzyć wszystkim obywatelom na rok podatek dochodowy. I też by trochę zostało. To także ok. 14% całego budżetu państwa. Te pieniądze są „zamrożone” w masie zaległych długów.

Ten dług pochodzi od 2,8 mln podmiotów – konsumentów i firm. Oznacza to, że co 12. pełnoletnia osoba i co 22. firma w Polsce ma niespłacone, przeterminowane zobowiązania. Około 65% całej kwoty zaległości (czyli niemal 100 mld zł) przypada na konsumentów, reszta na przedsiębiorców. Nie mówimy już o marginesie, to element strukturalny naszego życia gospodarczego.

Czy Polska to kraj ludzi uczciwych? Jak patrzymy na siebie, a jak na innych?

Autorzy raportu zadali Polakom proste pytanie: „Czy w sferze finansowej postępujemy, jako społeczeństwo, etycznie i uczciwie?”44% badanych uważa, że Polacy postępują w sprawach finansowych etycznie, ale aż 33% – że Polacy jako społeczeństwo nie są etyczni w finansach. Zupełnie inaczej odpowiadamy, gdy pytanie dotyczy już nie „Polaków” jako zbiorowości, ale nas samych. 51% respondentów deklaruje, że etyka finansowa jest w ich życiu „bardzo ważna”, kolejne 34% – że „raczej ważna”.

Innymi słowy – jako społeczeństwo jesteśmy rozczarowani ogólnym poziomem uczciwości, ale o własnym kręgosłupie moralnym myślimy raczej dobrze. 85% Polaków uważa, że oni osobiście postępują w finansach etycznie. Podobną ambiwalencję widać w odpowiedziach przedsiębiorców. Z jednej strony tylko 12% jest zdecydowanie przekonanych, że polscy przedsiębiorcy są uczciwi finansowo, z drugiej – aż 47% deklaruje, że w ich własnym otoczeniu biznesowym etyka finansowa jest „bardzo ważna”. Na poziomie deklaracji nikt nie jest po stronie „tych nieuczciwych”. To skąd nieuczciwi się biorą?

Jest obszar, w którym Polacy są jednomyślni. To edukacja. Aż 79% badanych popiera pomysł, żeby etyka finansowa była częścią programu nauczania w szkołach. Nie chodzi o suchą teorię prawa podatkowego, ale o zrozumienie mechanizmów: na co idą podatki, jak finansowane są dobra publiczne, jakie są długoterminowe skutki uchylania się od zobowiązań wobec państwa, pracowników czy kontrahentów. Bez takiego kontekstu łatwo wpaść w narrację: „Państwo i tak marnuje pieniądze, więc moje małe oszustwo nikogo nie boli”. A suma „małych” oszustw daje nam potem 130 mld zł zaległych długów i trudne do odbudowania zaufanie.

Przedsiębiorcy patrzą na temat nieco inaczej. Wielu z nich jest sceptycznych wobec kampanii edukacyjnych i wierzy raczej w reformy systemowe: uproszczenie podatków, zmniejszenie obciążeń, skuteczniejsze ściąganie należności i lepszą ochronę przed nieuczciwymi kontrahentami. Uważają, że jeśli będzie infrastruktura prawna i instytucjonalna, która pozwala szybko odzyskiwać długi, to Polacy sami się nauczą, że lepiej płacić swoje rachunki. Etyka w finansach to ma być część osobistego doświadczenia.

Połowa Polaków doznała nieuczciwości na zakupach. Co czwarty – od rodziny

Kiedy pytania schodzą na poziom konkretnych doświadczeń, obraz robi się bardzo namacalny. Blisko połowa Polaków – 46% – deklaruje, że doświadczyła nieuczciwości przy zwykłych zakupach: w sklepie, punkcie usługowym, u dostawcy. Ponad jedna trzecia (35%) mówi o nieetycznych zachowaniach ze strony znajomych, a co czwarty ankietowany – o podobnych doświadczeniach w rodzinie. Nie mówimy więc o pojedynczych „wypadkach przy pracy”, ale o codzienności.

Najczęściej wskazywane sytuacje to zawyżone ceny lub błędnie naliczone rachunki (16% badanych), nieoddanie pożyczonych pieniędzy (14%) oraz kradzieże i oszustwa (10%). Pojawiają się także historie braku wypłaty wynagrodzenia lub jego zaniżania, zapłaty za towar, który nigdy nie dotarł, czy usługi, której nie wykonano. Do tego dochodzą mniej spektakularne, ale irytujące zdarzenia, jak źle wydana reszta czy ukryte opłaty. Kto choć raz nie usłyszał „będę panu winny 10 groszy”, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Z przytoczonych w raporcie wypowiedzi widać, że ludzie dobrze rozpoznają, kiedy są ofiarami nieuczciwości. Wymieniają przypadki wymuszania dodatkowych ubezpieczeń, ukrywania kosztów transakcji, ignorowania błędów rachunkowych, niewywiązywania się przez firmy z umów.

Etyka w finansach? Co dziesiąty Polak uniknął podatków lub dał łapówkę

O swoich grzeszkach mówimy mniej chętnie. Mimo to respondenci dość otwarcie przyznają się do pewnych brzydkich zachowań. Najczęściej wymieniane „przewinienie” to jazda bez biletu komunikacją zbiorową – 18% Polaków przyznaje, że zdarzyło im się świadomie nie kasować biletu. Na drugim miejscu jest proszenie o obniżkę ceny w zamian za brak paragonu lub faktury – 12% badanych deklaruje, że tak robiło. Innymi słowy: co ósmy Polak dokonał zakupów „na lewo” (czyli nie opodatkowanych podatkiem VAT) z własnej inicjatywy.

Wśród innych grzechów pojawia się praca na czarno, ukrywanie dochodów przed urzędem skarbowym, wręczanie łapówek, a nawet zatajanie informacji przed bankiem, by zwiększyć szanse na kredyt lub uzasadnić niepłacenie alimentów. Zwracają uwagę wyraźne różnice między kobietami a mężczyznami oraz między młodszymi i starszymi respondentami.

Mężczyźni częściej przyznają się do oferowania „dodatkowej gratyfikacji” urzędnikowi lub lekarzowi (13%, tylko 7% kobiet) oraz do pracy na czarno. Młodsi częściej jeżdżą bez biletu, starsi częściej wręczają łapówki. Skoro prawie co dziesiąty Polak przyznaje się oficjalnie do łapówkarstwa, to ilu naprawdę ma na koncie takie zachowanie, dzięki któremu można uniknąć kary za jakieś przewinienie albo uzyskać coś, co nam nie przysługuje?

Z perspektywy przedsiębiorcy czy instytucji finansowej nawet kilkanaście procent klientów skłonnych do „kreatywnych” zachowań to problem, który generuje konkretne koszty i ryzyka. A z perspektywy kultury finansowej – to wystarczająco dużo, by ukształtował się niebezpieczny zwyczaj przymykania oka na „niewielkie” naruszenia zasad.

Świat biznesu: między deklaracjami a rzeczywistością. Cwaniactwo jako życiowa umiejętność?

Jeszcze ciekawszy obraz wyłania się z odpowiedzi przedsiębiorców. Spontanicznie aż 68% z nich deklaruje, że w ich otoczeniu biznesowym nie występują nieetyczne sytuacje finansowe. Ale gdy dostają do oceny listę konkretnych zachowań, proporcje odwracają się: 75% przedsiębiorców przyznaje, że doświadcza przynajmniej jednego rodzaju nieetycznych praktyk. Dopiero analiza konkretnych przypadków uświadamia, jak powszechne są problemy, które w bywają przez przedsiębiorców bagatelizowane.

Najczęściej wskazywanym problemem jest nieterminowe płacenie zobowiązań przez klientów – dotyka niemal połowę firm. Na drugim miejscu jest całkowity brak zapłaty mimo monitów. Do tego dochodzi unikanie płacenia podatków, nieuczciwa konkurencja, wyzysk pracowników, nieprzestrzeganie umów, a także sytuacje dobrze znane każdemu, kto sprzedaje coś za pobraniem: klient zamawia towar, firma ponosi koszt zakupu i wysyłki, a paczka wraca, bo nikt jej nie odebrał. Z perspektywy księgowości to „drobiazg”, z perspektywy mikrofirmy – realne uderzenie w płynność finansową.

Ważne jest też to, jak zmienia się język, którym opisujemy nieetyczne praktyki w zależności od tego czy jesteśmy ich ofiarą, czy sprawcą. Unikanie podatków, niewydawanie paragonów, płacenie części wynagrodzenia „pod stołem”, zaniżanie kwoty na fakturze w imię „pomocy małemu przedsiębiorcy” – to wszystko bywa postrzegane nie jako oszustwo, ale jako sprytne radzenie sobie z niedoskonałym systemem.

Przykładem jest sytuacja, w której klient zgadza się na niższą kwotę na fakturze, a resztę płaci gotówką, w przekonaniu, że w ten sposób pomaga drobnemu przedsiębiorcy uniknąć części kosztów. Formalnie mamy do czynienia z naruszeniem przepisów podatkowych. W praktyce – obie strony traktują to jako „normalny kompromis”. Coraz częściej to właśnie spryt, a nie literalne przestrzeganie przepisów, jest społecznie nagradzany. Jednocześnie autorzy raportu podkreślają, że mimo tych zjawisk nie można jeszcze mówić o „nowym etosie cwaniactwa” jako dominującej normie.

Brutalna prawda o zadłużeniu. Instytucje finansowe nie pomagają?

Kredyt – szczególnie konsumpcyjny i kartowy – stał się jednym z głównych źródeł przychodów banków. Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) i Finance Watch od kilku lat podkreślają, że w segmencie kredytów detalicznych powszechne są wątpliwe praktyki sprzedażowe: reklamy eksponujące „łatwy dostęp do pieniędzy” i ukrywające ryzyko związane z danym produktem, nieprzejrzyste koszty i niedostatecznie rzetelne informacje przedkontraktowe. Instytucje takie jak Bank Światowy od dawna mówią, że  coraz częściej mamy do czynienia z nadmiernie agresywnym i niekiedy wprowadzającym w błąd marketingiem usług kredytowych.

Mechanizmy psychologiczne – koncentracja na racie miesięcznej zamiast na całkowitym koszcie, skłonność do stymulowania nadmiernej konsumpcji „tu i teraz”, podwyższanie limitów kredytowych i „nadmuchiwanie” dostępnego klientowi kredytu – to znane bankowcom metody zwiększania przychodów.

Najnowsze badania amerykańskiej Rezerwy Federalnej pokazują, że emitenci kart kredytowych często wykorzystują algorytmy uczenia maszynowego do proaktywnego podnoszenia limitów kredytowych. Około 30% sald zadłużenia na kartach jest właśnie efektem podnoszenia klientom limitów. Po każdej takiej podwyżce przeciętne zadłużenie kartowe rośnie – także u klientów, którzy o podniesienie nie prosili i nie byli „widocznie” ograniczani dotychczasowym poziomem limitu.

Równolegle rozwijane są modele optymalizacji limitów kredytowych, których celem jest znalezienie takiego poziomu limitu, który maksymalizuje zysk portfela przy akceptowalnym poziomie ryzyka, ale niekoniecznie minimalizuje możliwość nadmiernego zadłużenia po stronie klienta. Na poziomie systemowym widać efekty: badania Komisji Europejskiej oraz Finance Watch pokazały, że to zauważalny czynnik nadmiernego zadłużania, a jednym z jego źródeł są niewystarczająco rzetelne oceny zdolności kredytowej. Etyka w finansach przydałaby się też bankowcom.

Etyka w finansach cierpi. Mniej zaufania, więcej kosztów i słabszy wzrost. Co dalej?

Co to wszystko znaczy w skali makro? Czy etyka w finansach (lub jej brak) ma wpływ na nasze życie? Raport nie pozostawia wątpliwości: działania nieetyczne w obszarze finansów mają wymierne koszty społeczne i ekonomiczne. 44% Polaków mówi o spadku zaufania do instytucji finansowych, co przekłada się na ograniczenie skali współpracy z nimi. 40% mówi o frustracji i poczuciu niesprawiedliwości, które może przerodzić się w niższą motywację do uczciwego działania i postawy roszczeniowe. Jak z tym walczyć?

Po pierwsze – edukacja finansowa od najmłodszych lat, rozumiana szeroko: nie tylko jako nauka o kredycie i procentach, ale jako zrozumienie, jak indywidualne decyzje wpływają na dobro wspólne. Skoro 79% Polaków chce etyki finansowej w szkole, trudno o lepszy mandat społeczny do działania.

Po drugie – transparentność danych i rozwój narzędzi prewencyjnych. BIG InfoMonitor i BIK podkreślają swoją rolę jako infrastruktury zaufania: dostarczają informacji o zaległych długach, ale też o rzetelnym regulowaniu zobowiązań, umożliwiając weryfikację kontrahentów i monitorowanie własnej historii płatniczej. Im bardziej powszechne stanie się korzystanie z takich narzędzi, tym wyższy będzie realny koszt nieuczciwości – a niższe ryzyko dla tych, którzy grają fair.

Po trzecie – zmiany systemowe, szczególnie z punktu widzenia firm i… kredytodawców. Przedsiębiorcy bardzo wyraźnie wskazują na dużą rolę obciążeń podatkowych i składkowych, skomplikowanych przepisów oraz słabej egzekucji zobowiązań. Jeśli tego nie poprawimy, trudno będzie o większy poziom etyki, bo nieetyczne działania po prostu często będą się opłacały.

Czy uczciwość i etyka nadal jest „w cenie”? Na pewno pozostaje wysoko w hierarchii wartości deklarowanych. Polacy chcą myśleć o sobie jako o ludziach etycznych, chcą uczyć dzieci etyki finansowej, są wyczuleni na nieuczciwość innych. Ale jednocześnie realia pokazują, że w wielu obszarach nauczyliśmy się balansować na granicy etyki: nieco kombinować z paragonem, przymknąć oko na „małe” nadużycia, spłacanie zobowiązań odłożyć na później, licząc, że jakoś to będzie. Etyka i kultura finansowa nie jest tym, co deklarujemy w ankietach, tylko tym, co robimy, gdy nikt nie patrzy.

Czytaj też: Pensja pod stołem? 27% Polaków lubi to. Część z nas już to praktykuje. W co wierzą ci, którzy jeszcze chcą płacić podatki od pensji?

Czytaj też: Polacy największymi na świecie fanami… kapitalizmu? W kraju tak rządzonym, że kapitalizmu jest w nim coraz mniej? Wariactwo czy żelazna logika?

Czytaj też: Niemoralny jak Polak? Skąd bierze się nasza akceptacja dla naciągania państwa, banków i wierzycieli? A może oni sobie na to… zasłużyli?

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I ROZMOWY O PIENIĄDZACH:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

 

Źródło zdjęcia tytułowego: Freepik

Subscribe
Powiadom o
32 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Tomash
4 miesięcy temu

Tylko 130 mld to nie suma małych oszustw tylko też zwykłego pecha i trudności życiowych. Zgaduje ze cześć z tych osób nie cieszy się z przeprowadzonego z sukcesem oszustwa tylko kombinuje co zrobić w swoim zyciu żeby spłacić swoje zobowiązania. Czyli suma małych i dużych oszustwo to jedynie podzbiór 130 mld.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Tomash

Racja, natomiast pytanie jaka część z nich próbuje/chce się dogadać w sprawie restrukturyzacji długu.

Ppp
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tomash ma rację. Podobno 80-90% dłużników nie płaci BEZ WŁASNEJ WINY, tylko faktycznie nie mają z czego.
A żeby się dogadywać, trzeba mieć z kim, a ten ktoś musi także chcieć się dogadać i być na odpowiednim poziomie intelektualnym. Tym czasem wierzyciele często przyjmują postawę „płać i nas nie obchodzi, skąd weźmiesz pieniądze”. Upierają się przy swoim także wtedy, gdy są wątpliwości co do wysokości oraz samego istnienia długu.
Pozdrawiam.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Nie jest tak, że wierzyciele nie chcą się dogadywać. I proszę o źródło danych, że 90% nie płaci długów „bez własnej winy”. Bo to dość kontrowersyjny punkt w Pana teorii 😉

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie znam źródła tych danych, ale wyobrażam sobie, że niemało w całej tej puli skutków zatorów płatniczych.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Zapewne niemało. Rzeczywiście, przydałoby się znać strukturę

Regnard
4 miesięcy temu

Pewnie w sumie jest trochę tak jak w jednym z końcowych dialogów w filmie „Wielki Szu” : „To była uczciwa gra. Obaj oszukiwalismy i wygrał lepszy” 🙂

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Regnard

Miałem to samo skojarzenie czytając ten tekst. Stąd twarz na miniaturze 😉

RafałX
4 miesięcy temu

Fajny temat morze. Cześć zadłużenia to pewnie świadome działanie, ale nie da się tego wrzucić do jednego wora. Część długo to zwyczajnie sytuacje losowe/życiowe. Nie bez winy są też instytucje finansowe w tym banki, które dawały i dają pożyczki na twarz, bez żadnej weryfikacji.
Jeszcze jedno czy te 130mld to sam kapitał czy już z rosnącymi odsetkami?
Są podobne badania np z innych krajów europejskich czy USA? Ciekawe jak wypadamy.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Nie wiem, poszukamy

Piotr
4 miesięcy temu

To tylko jedna strona medalu. Z drugiej mamy

  1. Polityków wymyślających nowe podatki (podwójne opodatkowania) by finansować kiełbasę wyborczą
  2. Policjantów wystawiających mandaty tam gdzie najprościej a nie gdzie potrzebne – bo trzeba wyrobić limity
  3. Urzędników w gąszczu skomplikowanych przepisów doszukujących się za wszelką cenę nieprawidłowości u drobnych przedsiębiorców
  4. Emerytów mających 13-tki i 14-tki i jeżdżących za darmo w porównaniu do młodszych płacących pełne stawki biletu – nie mamy co liczyć na to samo.
Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Pełna zgoda. Strona instytucjonalno-urzędnicza robi wiele, żeby nakręcać spiralę braku zaufania

Stef
4 miesięcy temu

Chcecie byc oszukani? Zapraszam do Hanoi Wietnam. 1. Nabiją wam więcej produktów niz kupujecie np 4 butelki wody zamiast 3 Albo kasjer mial na palcu kod kreskowy i nabił dwie sałaty mimo, że nie kupiłem ani jednej. 1a cena za czteropak jogurtu 50 000 VND pan skanuje kod kreskowy i wciska na kasie 4 szt. Dzieki temu placiccie 200 000 zamiast 50 000 VND 2. Cena zawyzona o 400% ale łaskawie opuszcza do 200 % 3. „Pomylą sie” przy wydawaniu reszty np zamiast wydac 4 x banknot po 100 000 VND wydadzą 4x 10 000. 4. Dasz 200 000VND pani… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

No dobra, czyli nie ma co narzekać na Polskę 😉

Luigi
4 miesięcy temu
Reply to  Stef

Wietnam wysoko stawia poprzeczkę w cwaniactwie. To mocno wpłynęło na moje odczucia o tym kraju. Zakręciłem się kiedyś zmęczony po przylocie i czekając na pokój hotelowy zostawiłem na recepcji plecak. Niby nic, gdyby nie to że z plecaka zginęło mi 100 z 200e które miałem na rozruch. Wiem wiem, nie powinno ich tam być w ogóle i to głównie moja wina, okazja czyni złodzieja. Niemniej niesmak pozostał. Inna sprawa że tam dosłownie na każdym kroku były próby bezczelnych oszustw tak jak piszesz Stef. Może to kolonizacja zrobiła swoje rozbijając tkankę społeczną, nie wiem. Pamiętam że tam niektóre banknoty są do… Czytaj więcej »

Last edited 4 miesięcy temu by Luigi
Jacek
4 miesięcy temu

Jeśli przepisy podatkowe są tak skonstruowane, że przy spełnieniu pewnych warunków kwotę podatku można obniżyć, to ja nie widzę tu żadnego cwaniakowania. Kto wprowadza przepisy podatkowe, które zaradnym i zorietowanym umożliwiają zatrzymanie więcej pieniędzy przy sobie?
Ten kto uważa, że lokaty antybelkowe były nieetyczne, niech się lepiej zastanowi, czy złodziejstwem nie było wprowadzenie tego podatku i to jeszcze w stosunku do długoterminowych produktów oszczędnościowych rozpoczętych wcześniej. Nie można usprawiedliwiać lub nawet nie zauważać zła tylko dlatego, że jest ono państwowe.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Tu chyba chodzi o obniżanie podatku poprzez niewydanie paragonu, a to trochę inna sprawa 😉

Tom
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

„i to jeszcze w stosunku do długoterminowych produktów oszczędnościowych rozpoczętych wcześniej” – jakiś konkret można? Bo lokaty rozpoczęte przed wprowadzeniem podatku nie były nim objęte, przez co zresztą banki uaktywniły się z ofertami wieloletnich lokat.

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Tom

Proszę bardzo – UFK.

Ppp
4 miesięcy temu

Na liście pod koniec artykułu powinien się znaleźć warunek zerowy – UCZCIWOŚĆ INSTYTUCJONALNA. Jak się wczytać w te raporty (czytałem je w poprzednich latach, treść jest zawsze bardzo podobna), to widać, że ludzie albo oszukują albo tolerują oszukiwanie przede wszystkich tych instytucji, które same oszukują obywateli lub tak są oceniane. Jeśli obywatel dostaje mandat za jakąś bzdurę, kiedy wystarczyłoby pouczenie czy zwrócenie uwagi – z jakiej racji miałby być idealnie uczciwy wobec państwa? Jeśli dostaje „opłatę dodatkową” za to, że czasowy bilet jest nieważny od kilku minut, za to w opóźnionym pojeździe – jasne jest, że za taką niesprawiedliwość odpowie… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

To jest niestety napędzająca się spirala…

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

W Łodzi w końcu to uporządkowali – decyduje czas przejazdu podany na rozkładzie jazdy MPK Żeby jeszcze tylko zakup biletu w pojeździe działał bardziej niezawodnie..

Edward
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Nie uważam za uczciwe uwarunkowanie swojej uczciwości uczciwością innych.

Klarksister
4 miesięcy temu
Reply to  Edward

Oczywiście że to nie jest uczciwie, nie jest nawet etyczne. Powyżej ktos pisał o emerytwch oszukujących Polaków z pomocą 13tek, 14ek i darmowych przejazdów, ostatnio jakiś agent sprawiedliwości wziął sprawy w swoje ręce i wyrwał starszej kobiecie torbę z emeryturą, motywował to tym, że skoro jego zdaniem ona okrada nas to on też ma prawo okradać ją. I z tego co wiem to on nie uważał sie za uczciwego tylko co najwyżej za sprawiedliwego, który nie musi być bardziej święty niz papież. No ale tak jak Ppp mówił, złośliwe państwo zamiast pochwalić obywatelską postawę to dalo mu mandat gdy wystarczyłoby… Czytaj więcej »

Ppp
4 miesięcy temu
Reply to  Klarksister

Przeczytaj te badania, nie tylko słupki i tabelki, ale także przytaczane wypowiedzi ludzi. Ludzie tolerują oszukiwanie INSTYTUCJI, które same oszukują SYSTEMOWO.
Wyrwanie obcej kobiecie torebki, to zwykły bandytyzm i do sprawy nie należy.
Pozdrawiam.

Klarksister
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

No nie, jeżeli sam czynisz się sędzią to nie ma reguł. Wystarczy choćby zobaczyć nagrania konfitury i samochodozy na youtubie, masz coś obiektywnie szkodliwego społecznie z czym walczą autorzy tych kanałów. I co? Staną w końcu przed jakimś przestępcą przez co ten nie może kontynuować swoich bandyckich poczyniań i albo do sprawy przyjedzie kompetentny policjant i raz dwa bandyta kończy ukarany albo przyjedzie jakiś niekompetentny dureń i się zaczyna, będzie pouczonko dla sprawcy a nagrywającym pokombinujemy, może zmyślimy, że stanie na chodniku jest nielegalne gdy akurat chce po nim jeździć bandyta w samochodzie, a może coś innego uda się przykleić.… Czytaj więcej »

Ppp
4 miesięcy temu
Reply to  Edward

Masz prawo i do pewnego stopnia rację. Jeśli jednak z badań wynika, że znaczący procent ludzi tak właśnie myśli, to trzeba to brać pod uwagę i zastosować środki systemowe. Te raporty pojawiają się co roku, czytałem ich kilka – za każdym razem jest to samo.
Czyli jest wybór:
Albo urzędnicy/funkcjonariusze/inni będą w nieskończoność płakać nad nieuczciwością obywateli.
Albo sami przestaną dawać powody czy preteksty do tej nieuczciwości.
Pomyśl, co będzie efektywniejsze?
Pozdrawiam.

kamel
4 miesięcy temu

Nie można mieszać różnych porządków. W finansach nie ma etyki – jest efektywność.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  kamel

Proszę nie odbierać mi złudzeń 😉

Redrum
4 miesięcy temu

Casus Andrzeja Dudy – przez 10 lat zarabiał 26 tysięcy brutto i się nie dorobił. W tym czasie wójt Pcimia został milionerem.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Redrum

No nie ma sprawiedliwości na Ziemi. Tej Ziemi.

Klarksister
4 miesięcy temu
Reply to  Redrum

Ja też kiedyś zarabiałem jedynie 26 tysięcy brutto, to wcale nie jest tak dużo. W sensie mam fajne mieszkanie, samochód który mnie satysfakcjonuje itp. ale milionerem na poziomie wójta z Pcimia nie zostałem, więc nie dziwne, że on tego też nie osiągnał.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu