Czy kosmos da zarobić i jak w to zainwestować? Podbój kosmosu już się zaczął. Jesteśmy na autostradzie do realizacji wizji z filmów science-fiction sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. To, co scenarzyści wymyślali, zaczyna materializować się na naszych oczach. I może jeszcze jako ludzkość nie wydobywamy surowców na innych planetach ani nie założyliśmy (jeszcze) kolonii na Marsie… ale to wydaje się tylko kwestią czasu. A to oznacza, że podbój kosmosu może być ciekawą inwestycją. Jak zainwestować w sektor kosmiczny?
Minęło 60 lat od rywalizacji USA z ZSRR w zakresie podboju kosmosu, a teraz wkraczamy w erę rywalizacji prywatnych spółek i korporacji na tym samym polu. Biznes spogląda ku gwiazdom, bo widzi w tym zysk. Czy kosmiczny? To się dopiero okaże, ale wygląda na to, że gra jest absolutnie warta świeczki, a raczej gwiazdki z nieba. Problem w tym, że potrzebne są wielkie nakłady finansowe, by wziąć udział w tym wyścigu, więc to nie jest rywalizacja dla każdego.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Na razie globalny rynek przemysłu kosmicznego nie jest zbyt wielki. Wedle raportu „The Space Report 2025” autorstwa analityków The Space Foundation w 2024 roku wartość gospodarki kosmicznej sięgnęła 613 mld dolarów (wzrost o 8% w ciągu roku). To wynik osiągnięty głównie rosnącym tempem rozwoju sektora komercyjnego. Najszybciej rozwija się branża transportu kosmicznego, a chodzi głównie o wynoszenie różnych ładunków lub satelitów na orbitę.
Jednak przyszłość przemysłu kosmicznego rysuje się w niezwykłych barwach. Cytowana już The Space Foundation prognozuje, że globalna gospodarka kosmiczna może przekroczyć próg biliona dolarów już w 2032 roku, napędzana głównie rozwojem w dziedzinie komunikacji i satelitów oraz obserwacji Ziemi. Z kolei firma doradcza McKinsey szacuje, że rynek ten będzie wart około 1,8 biliona dolarów w 2035 roku, czyli jej analitycy są nieco bardziej optymistyczni. Cóż, dziś jedna Nvidia jest warta 5 bilionów dolarów, co daje porównanie skali rynku kosmicznego i AI.
The Space Foundation zwraca uwagę na rekordowe tempo wzrostu liczby startów kosmicznych. W pierwszej połowie 2025 roku start rakiety na orbitę miał miejsce średnio co 28 godzin (co oznacza średnią wyższą o 6 godzin od tej z całego 2024 roku). Za ponad połowę startów odpowiada firma SpaceX Elona Muska, która zrealizowana w pierwszych sześciu miesiącach tego roku 81 startów, a w sumie było ich 149. Na razie biznes kosmiczny kręci się głównie wokół rywalizacji o udostępnianie szerokopasmowego satelitarnego internetu, a biorą w niej udział Starlink od SpaceX, Kuiper Amazona i OneWeb firmy Eutelsat.
————————————
ZAPROSZENIE:
Ponad sześćdziesiąt lat temu rywalizacja o podbój kosmosu stała się symbolem zimnowojennego starcia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim. Sputnik, Gagarin, lądowanie na Księżycu – każdy z tych momentów definiował nie tylko postęp technologiczny, ale i globalny układ sił. Obecnie świat znów spogląda ku gwiazdom, jednak tym razem w wyścigu o dominację na orbicie uczestniczą nie tylko państwa, ale i prywatne korporacje. O tym, kto zyska na nowej erze eksploracji kosmosu, dyskutować będą prof. Grzegorz Brona, dr Jacek Bartosiak i Marcin Tuszkiewicz w trakcie X edycji konferencji XTB Investing Masterclass. Konferencja jest bezpłatna, zapraszam do zapisania się tutaj!
————————————
Jak można już w tej chwili zarabiać na rozwoju sektora kosmicznego? Otóż nie brakuje spółek giełdowych, które działają li tylko w sektorze kosmicznym lub w przypadku których znaczące segmenty biznesu mają ekspozycję na ten sektor. I istnieją nawet fundusze ETF dające ekspozycję na ten sektor. Mało tego, nawet na naszym warszawskim parkiecie znajdziemy – co prawda nieliczne – spółki z sektora kosmicznego.
Kosmos da zarobić? Oto kilka kosmicznych opcji. Uwaga na meteoryty
Co prawda na razie lider biznesu kosmicznego – czyli „muskowa” spółka SpaceX rozwijająca sieć satelitów Starlink – nie jest notowana na giełdzie, ale na parkietach zarówno w USA, jak i na Starym Kontynencie znajdziemy z łatwością spółki, których akcje mogą być łakomym kąskiem w kontekście nadchodzącego „gwiezdnego” podboju. I właściwie mamy do wyboru, do koloru: spółki duże i małe, wysoko i nisko wyceniane. Poniższa lista to tylko propozycja, a nie rekomendacja. Tylko podpowiedź, a nie odpowiedź na pytanie, w co inwestować pod rozwój przemysłu kosmicznego.
Jeśli nie macie w sobie żyłki hazardzisty i chcecie stawiać na w miarę pewne i stabilne aktywa, to oczywiście lepiej stawiać na wielkie spółki, dla których biznes kosmiczny jest tylko jednym z segmentów działalności i to nie tym najważniejszym. Jedną z takich spółek jest koncern Lockheed Martin – gigant o kapitalizacji 114 mld dolarów, jeden z liderów światowej branży zbrojeniowej, który w skali roku ma z niej około 70 mld dolarów przychodów.
Segment kosmiczny tego giganta przynosi mu około 19% przychodów, dostarcza on satelity dla wojska USA, jest także zaangażowany w projekt Orion (statek załogowy tworzony z myślą o programie NASA Artemis, który ma na celu powrót ludzi na Księżyc). Warto dodać, że spółka płaci dywidendy, a przy relatywnie wysokim wskaźniku C/Z = 27 analitycy rekomendują „trzymaj” akcje, dając średnią cenę docelową na poziomie 532 dolarów (nieco więcej od bieżącego kursu akcji).
Notowania Lockheed Martin – 5 lat

Źródło: Stooq
Inną dużą spółką z częściową ekspozycją na sektor kosmiczny jest EchoStar – globalny dostawca satelitarnych i naziemnych usług łączności działający głównie w segmentach telewizji płatnej (DISH TV, Sling TV), łączności bezprzewodowej (Boost Mobile) oraz usług szerokopasmowych i satelitarnych (Hughes). We wrześniu wyceniana na ponad 21 mld dolarów spółka ogłosiła sprzedaż kluczowej części spektrum radiowego (pasm S) spółce SpaceX za kwotę 17 mld dolarów.
Transakcja ta, choć wywołała pytania o realizację strategii spółki w segmencie kosmicznym (satelitarnym), znacząco poprawiła jej płynność i na jej skutek kurs dosłownie wystrzelił w kosmos. Spółka wciąż kontynuuje inwestycje w satelity nowej generacji takie jak Jupiter 3, po to by coraz lepiej świadczyć usługi łączności w ramach systemu HughesNet. Analitycy są już ostrożni co do tego waloru, rekomendując “trzymaj” i wyznaczając cenę docelową na poziomie 78 dolarów (ciut więcej niż obecny kurs).
Notowania EchoStar – 5 lat

Źródło: Stooq
Inną już całkiem sporą spółką kosmiczną jest L3Harris Technologies. Jest to amerykańska korporacja z sektora zbrojeniowego wyceniana na 54 mld dolarów, określana mianem „Trusted Disruptor” w przemyśle obronnym, bo koncentruje się na dostarczaniu kompleksowych rozwiązań technologicznych łączących różne „żywioły” np. kosmos z cyberbezpieczeństwem.
Biznes kosmiczny L3Harris jest jednym z filarów spółki, a jednym z wielkich jej osiągnięć był kontrakt o wartości blisko 1 mld dolarów na budowę satelitów dla programu śledzenia pocisków przyznany jej przez amerykańską Space Development Agency (SDA) w styczniu 2024 roku. Spółka stale otrzymuje zlecenia od Sił Kosmicznych USA na modernizację programu ATLAS mającego na celu wykrywanie, śledzenie i identyfikację obiektów na orbicie.
Spółka ma stabilne przychody i jest rentowna. Ba, od 24 lat płaci dywidendy i co roku je zwiększa. Jej przychody rocznie sięgają 22–23 mld dolarów. Mimo wskaźnika C/Z na poziomie 31 analitycy radzą „przeważaj” akcje L3Harris Technologies, wyznaczając średnią cenę docelową w okolicy 335 dolarów za akcję.
Notowania L3Harris Technologies

Źródło: Stooq
Mocno rozwiniętym biznesem kosmicznym typu „end-to-end” (czyli świadczącym kompleksowe usługi kosmiczne) jest Rocket Lab. Spółka regularnie umieszcza na orbicie satelity, które umożliwiają lepszą komunikację za pośrednictwem urządzeń mobilnych i wspomagają aplikacje GPS. Jest producentem statków kosmicznych (np. platformy Photon, Pioneer), komponentów satelitarnych, ogniw słonecznych oraz oprogramowania pokładowego i naziemnego. Realizuje program misji orbitalnych Electron – niedawno miała miejsce 70. misja. Co więcej, pracuje nad nową większą rakietą Neutron zdolną do wynoszenia ładunków do 13 ton na orbitę i dzięki niej ma zacząć obsługiwać misje zaopatrzeniowe, a w przyszłości i międzyplanetarne.
Niedawno spółka pochwaliła się marżą brutto sięgającą 37% oraz portfelem zamówień wartym 1 mld dolarów. Mimo że na razie nie jest rentowna, cieszy się zaufaniem rynku (kurs urósł w tym roku o 140%) oraz analityków, którzy rekomendują „przeważaj”, choć średnią cenę docelową ustalają na 58 dolarów.
Notowania Rocket Lab – 5 lat

Źródło: Stooq
Jeśli jednak macie w sobie żyłkę hazardzisty, to polecam zerknąć na Iridium Communications. Wyceniona na 2 mld dolarów spółka jest operatorem jedynej na świecie konstelacji satelitarnej, która zapewnia w 100% globalne pokrycie powierzchni Ziemi (włącznie z biegunami) w celu komunikacji głosowej i transmisji danych. Konstelacja Iridium NEXT składa się z 66 aktywnych satelitów latających na niskiej orbicie okołoziemskiej.
Unikalną cechą tego systemu jest komunikacja między satelitami eliminująca konieczność posiadania stacji naziemnych w każdym rejonie świata. W spółce eksperci upatrują podmiotu, który przyczyni się do ekspansji Internetu Rzeczy (Internet of Things). Spółka ma stabilną sytuację finansową. Przy wskaźniku C/Z równym 16 analitycy radzą „przeważaj” akcje Iridium Communications, ustalając średnią cenę docelową na poziomie 28 dolarów, dużo wyższą niż obecny kurs papierów.
Notowania Iridium Communications – 5 lat

Źródło: Stooq
Ostrzegamy, że nie zawsze ryzyko się opłaca. Sektor kosmiczny jest w końcu pełen marzeń, które nie zawsze się spełniają. Przykład? Taką „czerwoną flagą” ostrzegającą przed nadmiernym ryzykiem przy inwestowaniu w tym segmencie rynkowym jest słynne Virgin Galactic – spółka miliardera Richarda Bransona. Jej notowania od debiutu spadły o 98%. Tak, to nie pomyłka – ten biznes, jak na razie, jest wielką klapą.
Virgin Galactic była pionierem w segmencie komercyjnych lotów kosmicznych dla prywatnych klientów (turystyka suborbitalna). Spółka próbowała stosować unikalny system startowy z wykorzystaniem samolotu-matki (VMS Eve) i suborbitalnego samolotu kosmicznego (VSS Unity), jednak obecnie stawia na rozwój nowej generacji statków kosmicznych klasy Delta, a loty w kosmos z ich wykorzystaniem mają się zacząć w 2026 roku. Firma Bransona ma wznowić sprzedaż biletów w pierwszym kwartale 2026 roku. Cena? Bagatela, około 600 000 dolarów za miejsce.
Spółka Bransona „przepala” po około 100 mln dolarów kwartalnie, a jej skumulowana strata wynosi obecnie około 2,6 mld dolarów i jest bezpośrednim skutkiem wieloletnich gigantycznych inwestycji w badania oraz produkcję statków kosmicznych i budowę infrastruktury (Spaceport America). Ma ona jeszcze około 469 mln dolarów kapitału własnego. Czy program Delta okaże się sukcesem? Czy spółka będzie musiała wyemitować akcje i jakim powodzeniem będzie cieszyła się ta emisja? Oto wielkie pytania. A problem w tym, że rośnie jej konkurencja (SpaceX i Blue Origin).
Notowania Virgin Galactic – 5 lat

Źródło: Stooq
Polski biznes też wybiera się w kosmos
Na warszawskim parkiecie także znajdziemy spółki działające w biznesie kosmicznym: Scanway i Creotech Insteuments. A poza nim znajdziemy takie, które się na parkiet wybierają: SatRev i Thorium Space. Polski sektor kosmiczny jest coraz bardziej prężny i chce iść na giełdę po kapitał na dalszy rozwój.
Przychody polskich spółek kosmicznych w dużej mierze zależą od kontraktów i finansowania ze strony Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) oraz krajowych i unijnych programów obronnych (np. Europejski Fundusz Obronny – EDF). To powoduje, że ich kwartale wyniki finansowe są dość mocno zmienne. Jednym z najważniejszych katalizatorów wzrostu dla europejskiego sektora kosmicznego jest projekt Camila, w którym Creotech Instruments pełni rolę lidera konsorcjum stworzonego pod auspicjami ESA.
Czym właściwie zajmują się te polskie kosmiczne rodzynki? Spółka Creotech Instruments koncentruje się na zaawansowanej technologii i sprzęcie telekomunikacyjnym, pełniąc funkcję kluczowego integratora systemów kosmicznych. Jej głównym aktywem technologicznym jest platforma satelitarna HyperSat, która ma umożliwić realizację szerokiego spektrum europejskich misji kosmicznych. Wyceniona na giełdzie na 1,1 mld zł spółka zatrudnia już ponad 200 pracowników, z czego większość to inżynierowie.
Problem w tym, że przychody jej spadają, w 2024 roku wyniosły 25,7 mln zł i były o 16% mniejsze niż w 2023 roku, jednak pierwsza połowa 2025 roku przyniosła nadzieję i 75 mln zł przychodów. Zaczął się również pojawiać zysk operacyjny: 4 mln zł wobec 9 mln zł straty przed rokiem. Co prawda wskaźnik cena do wartości księgowej (C/WK) zapewne nie jest najlepszy dla ilustrowania poziomu wyceny spółek z sektora kosmicznego, ale w przypadku tej firmy sięga on 7,5, wskazując na wysokie oczekiwania rynku wobec tego biznesu.
Historia notowań Creotech Instruments na tle WIG

Źródło: Stooq
A Scanway? Notowana na rynku NewConnect spółka – ale szykująca się do przejścia na główny rynek – specjalizuje się w technologii kosmicznej w zakresie optyki satelitarnej oraz w modułowych systemach wizyjnych dla przemysłu. Obecnie przychody ze sprzedaży rozwiązań dla branży kosmicznej stanowią już około 90% przychodów spółki. Jednym z osiągnięć, którym chwali się wszem wobec, jest dostarczenie teleskopu w ramach projektu EagleEye oraz systemów kamer do uwieczniania poszczególnych faz lotu najnowszej europejskiej rakiety nośnej Ariane 6.
Obecnie backlog spółki, czyli wartość podpisanych i realizowanych kontraktów do rozliczenia w przyszłych okresach, sięga kilkunastu milionów złotych, czyli jest ona wyższa od przychodów z roku 2024, które sięgnęły 12,5 mln zł. W pierwszej połowie 2025 roku spółka miała 12,7 mln zł przychodów, czyli blisko 100% więcej niż w analogicznym okresie 2024 roku. Poprawia wynik operacyjny, w pierwszym półroczu wyniósł on 2,6 mln zł, podczas gdy rok wcześniej oscylował w okolicach zera. I – tak jak w przypadku Creotech Instruments – w odniesieniu do Scanway rynek ma wielkie oczekiwania, czemu daje wyraz we wskaźnikach wyceny (C/Z = 421 i C/WK = 12,8!).
Historia notowań Scanway na tle WIG

Źródło: Stooq
Warto wspomnieć jeszcze o spółkach kosmicznych, które są bardzo blisko wejścia na giełdę w Warszawie. SatRev z Wrocławia buduje mikrosatelity, ma za sobą realizację projektów m.in. dla rządu Omanu. Jej najważniejszą technologią jest platforma satelitarna Raccoon charakteryzująca się modułową konstrukcją, elastycznością oraz zaawansowanym systemem ADCS (Attitude Determination and Control System) umożliwiającym precyzyjne pozycjonowanie satelity.
SatRev ma zmienić nazwę na SkyVision i dołączyć do projektu Orbiteo organizowanego przez JRH ASI – holding słynnego polskiego inwestora Januarego Ciszewskiego. W skład projektu Orbiteo mają wejść spółki portfelowe JRH: SatRev, Thorium Space, Fluence, AI Clearing, Campus AI oraz Miloo Electronics (a także spółki spoza obecnego portfela JRH, które mogłyby wnieść wartość komplementarną).
Kolejną spółką celującą w debiut na warszawskim parkiecie jest wspomniane Thorium Space – dokumenty niezbędne do debiutu na NewConnect planuje złożyć jeszcze w tym roku. Środki pozyskane w ramach debiutu mają posłużyć do komercjalizacji produktów i realizacji projektów z Europejską Agencją Kosmiczną. Thorium Space buduje zaawansowane terminale satelitarne oraz cyfrowe ładunki komunikacyjne (tzw. payloady) dla satelitów telekomunikacyjnych. Głównym produktem spółki z portfela JRH ASI jest terminal Aurora pozwalający na jednoczesną komunikację z dwoma niezależnymi satelitami. Spółka aktywnie uczestniczy w projektach dla sektora obronności (np. program SZAFIR). Thorium Space pokazuje po kilka milionów złotych sprzedaży w skali roku i na razie nie jest firmą rentowną.
Niemniej jednak warto trzymać rękę na pulsie. Obie te prywatne spółki mogą być przyszłościowe, a przy okazji debiutów będą musiały opublikować prospekty emisyjne i zdradzić więcej o swoich biznesach i swoich wynikach.
————————————
ZAPROSZENIE:
Ponad sześćdziesiąt lat temu rywalizacja o podbój kosmosu stała się symbolem zimnowojennego starcia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim. Sputnik, Gagarin, lądowanie na Księżycu – każdy z tych momentów definiował nie tylko postęp technologiczny, ale i globalny układ sił. Obecnie świat znów spogląda ku gwiazdom, jednak tym razem w wyścigu o dominację na orbicie uczestniczą nie tylko państwa, ale i prywatne korporacje. O tym, kto zyska na nowej erze eksploracji kosmosu, dyskutować będą prof. Grzegorz Brona, dr Jacek Bartosiak i Marcin Tuszkiewicz w trakcie X edycji konferencji XTB Investing Masterclass. Konferencja jest bezpłatna, zapraszam do zapisania się tutaj!
————————————
Czy UFO ma zdywersyfikowany portfel? A kosmos da zarobić?
No to na koniec o funduszach ETF. A właściwie to od nich powinienem zacząć, bo tego typu formę inwestowania w sektor kosmiczny trzeba polecać początkującym i średniozaawansowanym inwestorom z niezbyt dużym kapitałem. To fundusze ETF (notowane na giełdach) z segmentu akcyjnego oferują możliwość przyjmowania zdywersyfikowanej ekspozycji na rozwój przemysłu kosmicznego.
Do niedawna na rynku istniało wiele funduszy ETF lokujących środki w spółkach lotniczych i z sektora obronnego i w takich wehikułach łatwo było znaleźć również „kosmiczne” rodzynki. Ale w ostatnich latach zaczęły pojawiać się fundusze dedykowane li tylko branży kosmicznej. Chodzi o takie podmioty jak Procure Space ETF (UFO), Ark Space Exploration & Innovation ETF (ARKX) oraz SPDR S&P Kensho Final Frontiers ETF (ROKT). Te trzy ETF-y mają portfele wypełnione w 40–50% akcjami spółek z sektora kosmicznego. A wśród największych pozycji w ich portfolio znajdziemy cztery spółki, które już dobrze znamy: Rocket Lab, EchoStar, L3Harris Technologies oraz Iridium Communications. Niestety polski inwestor może kupić jednostki tych funduszy tylko poprzez Interactive Brokers.
Te ETF-y nie mają może zachwycających wyników, jak na razie, ale wiele wskazuje na to, że mogą takowe „wykręcić” w przyszłości. W trakcie ostatnich trzech lat indeks Nasdaq 100 urósł o 130% i tylko ARKX go pobił w tym okresie, i to o ledwie 3 punkty procentowe. Jednak przeszłe wyniki nie mówią nic o przyszłych i w kolejnych latach wiele się tutaj może zmienić.
Notowania Procure Space ETF (UFO), Ark Space Exploration & Innovation ETF (ARKX) oraz SPDR S&P Kensho Final Frontiers ETF (ROKT) – 3 lata

Źródło: atlasetf.pl
Najciekawiej z tych funduszy wypada ARK Space Exploration & Innovation ETF (ARKX), bo jest nastawiony niemal wyłącznie na inwestowanie w akcje spółek dążących do eksploracji kosmosu, a ma najwyższy rating portalu Morningstar z wymienionych funduszy (5 gwiazdek – co świadczy o najwyższej jakości zarządzania), a do tego nie jest najdroższy (wskaźnik kosztów całkowitych TER ma na poziomie 0,75%).
W dodatku jest to duży fundusz z aktywami rzędu blisko 2 mld zł, a im większy, to w gruncie rzeczy lepiej, bo mniej podatny na zawirowania rynkowe. Co ciekawe, ma on dość mocno skoncentrowany portfel, ma w nim ledwie 34 pozycje (średnia rynkowa dla funduszy akcji to 86 pozycji) a 10 największych zajmuje 65% portfela (podczas gdy średnia rynkowa dla funduszy akcji to 49%).
—————————
ZAPROSZENIE PARTNERA:
—————————
Najtańszy z tej trójcy jest State Street SPDR S&P Kensho Final Frontiers ETF, który ma wskaźnik TER na poziomie 0,45%. Ma w portfelu 35 pozycji, ale nie jest tak mocno skoncentrowany jak ARKX, gdyż 10 największych pozycji ma 45% udziału w portfolio. Ten fundusz otrzymał 4 gwiazdki od zacnego portalu Morningstar.
Najsłabiej w tym gronie wypada Procure Space ETF (UFO), który jest najdroższy (TER = 0,94%) i ma najgorszą ocenę od Morningstar (2 gwiazdki). Tylko skrót giełdowy ma najlepszy, jaki można mieć. No i – jak już wiemy z wykresu – w ciągu ostatnich trzech lat to on osiągnął najgorszą stopę zwrotu z trzech omawianych funduszy ETF („ledwie” 93,5%). Przy czym trzeba zauważyć, że tenże fundusz, który ma w portfelu 48 pozycji, jest najbardziej skupiony na dobieraniu do portfela akcji spółek kosmicznych, albowiem w jego portfelu nie uświadczymy np. akcji Big Techów (jak w portfelu ARKX) ani spółek eksplorujących głębiny morskie (jak w przypadku ROKT).
Tak więc do odważnych świat należy, i kosmos! Już dziś jest w co inwestować z myślą o rozwoju sektora kosmicznego, a ten postępuje i będzie zapewne przyspieszał. Powodzenia, i niech moc będzie z Wami.
CZYTAJ TEŻ:

——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
Źródło okładki: unsplash




