Tajemnica popularności niebankowych kantorów internetowych. Kilka lat temu fintechy wprowadziły nas w erę kart wielowalutowych i możliwości wymieniania walut za pomocą kilku dotknięć ekranu smartfonu. I to była prawdziwa rewolucja. Ale banki odrobiły lekcję i też zaoferowały klientom takie usługi. Pomimo tego niezależne kantory internetowe wciąż mają mnóstwo klientów. Dlaczego korzystamy z ich usług, choć nie są bankami? Jakimi usługami wciąż podbijają nasze portfele?
Dużymi krokami zbliża się okres wiosennych, weekendowych city-breaków, a potem wyjazdów wakacyjnych i urlopowych. Znów będziemy zastanawiali się, czy wziąć na wyjazd walutę obcą w gotówce czy też włożyć kartę walutową lub wielowalutową do portfela. I gdzie kupić walutę obcą awansem, żeby nie być zdanym na bieżący kurs euro lub dolara w dniu zapłaty za hotel za granicą? Zapotrzebowanie na waluty obce – w gotówce i w ramach pieniądza bezgotówkowego – zdecydowanie jest wyższa wiosną i latem.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Będziemy potrzebowali coraz więcej walut. Takie czasy
Drugim powodem, dla którego interesujemy się walutami obcymi i możliwościami ich zakupu, jest rosnąca niestabilność świata. Wojny walutowe i handlowe, cła i deglobalizacja – to wszystko sprawia, że coraz więcej osób chce mieć część oszczędności w „twardych walutach”. Skoro mamy początek świata wielobiegunowego, to dywersyfikacja oszczędności też staje się coraz bardziej palącą potrzebą. Jedni chcą mieć w portfelach (także elektronicznych) euro, inni dolary lub funty brytyjskie, a coraz więcej jest zwolennikiem inwestowania w szwajcarskiego franka.
Jeśli chodzi o zaspokajanie „potrzeb walutowych”, obok banków miejsce na rynku wywalczyły sobie prywatne kantory internetowe. Ich działalność polega na wykorzystaniu dużej skali działalności, by móc wywalczyć niższe spready na rynku i móc zaoferować klientom możliwie jak najlepsze kursy. Np. wpłacam złote polskie na rachunek kantoru, by za kilkanaście sekund odebrać na wskazany przeze mnie rachunek walutowy euro, dolary, funty lub inne waluty.
Co prawda w ostatnim czasie rynkiem pozabankowej wymiany walut wstrząsnęła niewypłacalność jednego z dużych kantorów internetowych, ale – jak twierdzą jego konkurenci – nie zmniejszyło to zbytnio zainteresowania usługami innych kantorów internetowych. Dopóki wymiana walut idzie sprawnie, klienci są spokojni i nie tracą zaufania do firm, z których korzystają często od lat. Faktem jest, że już od połowy poprzedniego roku ta konkretna firma miała duże opóźnienia w realizacji zleceń zakupu i sprzedaży walut, co było ważnym sygnałem ostrzegawczym, że z coś jest nie tak.
Prawidłowo działający kantor walutowy nie ma możliwości, by dopuścić do takiego scenariusza, bo nie ma tu pola do utraty płynności finansowej. Odrobina czasu jest potrzebna tylko wtedy, gdy zdarzy się, iż nagle klienci wypłacają ponadprzeciętnie dużo waluty w jednym banku, a wpłacają w innym. Wtedy kantorowi potrzebne są minuty lub godziny na wyrównanie sald. W obrocie są wyłącznie pieniądze klientów, a kantor zajmuje się jedynie ich wymianą na rynku walutowym i przeksięgowaniem pomiędzy kontami własnymi i klientów zgodnie z życzeniem tych ostatnich (o tym, jak to jest zabezpieczone od strony nadzorczej i prawnej, napiszę za chwilę).
————————
ZAPROSZENIE:
Skorzystaj z największej w Polsce i najdłużej funkcjonującej na polskim rynku platformy wymiany walut, która nieprzerwanie działa już od 15 lat – Walutomat.pl. Za pomocą tej platformy – pochodzącej z Poznania – również Ojciec Redaktor (pochodzący z Poznania) wymienia waluty po dobrych kursach. Jak widać, wielkopolska solidność się przyciąga. Prowizje za wymianę walut na platformie Walutomat zaczynają się od 0,06% wartości wymiany i NIGDY nie przekraczają 0,2%. Na każdym 1000 euro wymiany na złote zaoszczędzić można 140-200 zł w porównaniu ze standardową ofertą rynkową z bankowych tabel wymiany walut. Dla nowych klientów, czytelników „Subiektywnie o Finansach”, Walutomat.pl ma specjalny kod rabatowy na dodatkowe korzyści z wymiany walut. Kliknij tutaj i sprawdź
————————
Skąd popularność niebankowych kantorów internetowych?
Dlaczego kantory internetowe są wciąż popularne wśród ludzi wymieniających waluty, choć przecież banki oferują już w większości podobne usługi? Jest kilka powodów, które sprawiają, że część Polaków wybiera niezależne od banków kantory internetowe.
Po pierwsze: niższe od bankowych prowizje i spready przy wymianie walut. Niebankowe kantory online wciąż potrafią zaoferować konkurencyjne kursy wymiany walut. W kantorze Walutomat.pl prowizje wahają się od 0,06% do 0,2% wartości wymiany (w zależności od wysokości obrotu). W bankach częściej jest to kilka procent, co przy większej wartości wymienianych pieniędzy ma znaczenie (porównując z platformami do wymiany walut, wewnątrz aplikacji bankowych różnica jest już mniejsza, ale wciąż zauważalna). Poza prowizjami wszystkie kantory – bankowe i niebankowe – „żyją” ze spreadu między kursem kupna i sprzedaży waluty.
Po drugie: możliwość szybkiego transferu walut obcych pomiędzy różnymi bankami. Ponieważ niezależne od banków kantory internetowe mają otwarte rachunki w niemal wszystkich dużych bankach i we wszystkich popularnych walutach, można je wykorzystać jako platformę do błyskawicznego przeksięgowania pieniędzy pomiędzy swoimi rachunkami w różnych bankach. O ile transfer pieniędzy z banku A do banku B – nawet w tej samej walucie – zająłby kilka godzin, to platforma internetowa może to zrobić w ciągu kilku chwil. Przelewam pieniądze i za chwilę odbieram je na własnym koncie w innym banku (w tej samej lub w innej walucie).
Po trzecie: większa liczba dostępnych walut niż w wielu kantorach bankowych. Walutomat.pl (Partner „Subiektywnie o Finansach”) ma w ofercie 22 waluty. Banki przeważnie ograniczają ofertę w swoich kantorach online do kilku walut (rzadko kiedy oferują możliwość posiadania subkonta lub wymieniania online walut spoza listy ośmiu–dziesięciu najpopularniejszych walut). Życie klientów jest jednak bardziej złożone i zdarza nam się, że potrzebujemy wejść w posiadanie bardziej egzotycznej waluty w wersji elektronicznej. Wtedy przydaje się internetowy kantor niebankowy.
Po czwarte: tanie przelewy do innych krajów w różnych walutach. Kantory niebankowe rywalizują z bankowymi również kosztami przelewów zagranicznych. O ile bowiem przelanie euro z konta w jednym banku na konto w innym banku może być bardzo tanie lub darmowe (działa system przelewów europejskich SEPA), o tyle podobna operacja w dolarach prawie zawsze trwa kilka dni i kosztuje co najmniej kilkadziesiąt złotych. Jest to często zależne od kwoty transakcji, np. może to być 0,25% wartości przelewu, ale nie więcej niż 250 zł. Banki bowiem „przesuwają” waluty obce za pomocą pośredników (czasem kilku), co trwa i musi kosztować. Za pomocą kantoru internetowego (dzięki temu, że ma konta w różnych walutach i różnych bankach) można to zrobić szybciej, a przede wszystkim taniej.
Po piąte: możliwość posiadania obcej waluty bez konieczności posiadania płatnego rachunku bankowego w tej walucie. Konta walutowe w bankach przeważnie kosztują. O ile zwykły „polski” ROR mogę mieć przeważnie za darmo (jeśli spełnię warunki tej „darmowości”), o tyle rachunki w euro, dolarach, koronach czeskich czy duńskich bywają kosztowne. Niebankowe kantory internetowe oferują rozwiązania (portfele walutowe), polegające de facto na „pożyczaniu” klientom swoich rachunków.
Klient widzi pieniądze w swoim portfelu, ale realnie są one przechowywane na rachunku kantoru, który „wynajmuje” klientowi „kawałek” specjalnego rachunku (wolnego od zajęć komorniczych – o tym za chwilę). Usługa portfela walutowego przeważnie jest darmowa, kantory internetowe zarabiają na przelewach i przewalutowaniach zleconych przez klienta.
Po szóste: możliwość ustawiania własnego kursu wymiany. Kantory internetowe niezależne od banków są znacznie bardziej elastyczne niż banki (i kantory bankowe), jeśli chodzi o możliwość ustalania przez klientów kursów wymiany walut. W kantorach typu Walutomat.pl (Partner „Subiektywnie o Finansach”) klient może wskazać preferowany przez siebie kurs wymiany i jeśli w ramach usługi społecznościowej wymiany walut znajdzie się druga strona transakcji, można wymienić walutę po takim kursie, na który obie strony się zgodziły.
Po siódme: natychmiastowe przelewy w euro. O ile w bankach możliwość przelewania pieniędzy z rachunku na rachunek w złotych z reguły jest darmowa (banki wykorzystują do tego system Express Elixir), o tyle w przypadku waluty euro bywa już różnie. Co prawda od niedawna istnieje system SEPA Instant, za pomocą którego można przelewać pieniądze błyskawicznie, ale nie jest jeszcze standardem w polskich bankach, by ta usługa była w ogóle dostępna dla klientów detalicznych. Natomiast porządne kantory internetowe niezależne od banków mają w ofercie przelewy SEPA Instant dla swoich klientów (jednym z takich kantorów jest Walutomat.pl).
Kantor, bank i klient, czyli jak zrobić win-win-win
To wszystko są przewagi kantorów niezależnych od banków nad usługami oferowanymi przez banki. Nie znaczy to, że niebankowe kantory internetowe są rywalami banków. Przeciwnie: ściśle z nimi współpracują. Bank może obsłużyć pojedynczego klienta bezpośrednio (oferując mu wymianę walut z większą lub mniejszą marżą) lub obsłużyć „hurtem” klientów kantoru internetowego. Dzięki temu bank ma większy obrót walutami, na którym zarabia, zaś kantor internetowy też zyskuje dzięki wynegocjowaniu lepszych warunków niż pojedynczy klient i zainkasowaniu wynagrodzenia za to.
Jeśli więc nie korzystaliście nigdy z kantorów internetowych pozabankowych i dziwicie się, że ktoś może w ten sposób wymieniać duże pieniądze, to… możecie już przestać się dziwić. Każdy, kto chociaż raz zapłacił porządny spread przy transakcji w obcej walucie, będzie szukał sposobu, by to się nie powtórzyło. Ostatnio zdarzyło mi się zapłacić w euro kartą kredytową jednego z polskich banków. Po kilku minutach dostałem obowiązkową informację o warunkach tej wymiany. Spread wyniósł… 7,5% powyżej kursu Europejskiego Banku Centralnego z tego dnia.
W porządnym kantorze online spready są co najmniej dziesięciokrotnie niższe, więc miejsca na optymalizację wydatków jest sporo. I dlatego właśnie „Subiektywnie o Finansach” współpracuje z poznańskim kantorem internetowym Walutomat.pl, zaś Ojciec Redaktor korzysta z jego usług przy różnych transakcjach walutowych, polecając Wam to samo. O poszczególnych możliwościach oferowanych przez Walutomat.pl będę pisał – i je testował na sobie – w kolejnych artykułach.
Czy korzystanie z niebankowych kantorów internetowych jest bezpieczne?
Pouczeni katastrofą jednego z dużych i znanych powszechnie kantorów zapewne zapytacie, czy pozabankowy kantor jest bezpieczny. Podstawowym zabezpieczeniem rachunków bankowych jest Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który przejmuje odpowiedzialność za zwrot pieniędzy klientom w przypadku upadłości banku (ale dotyczy to maksymalnie równowartości 100 000 euro, czyli ponad 400 000 zł). Klienci kantorów internetowych takiej opieki BFG nie mają. A co mają?
Kantory internetowe są Krajowymi Instytucjami Płatniczymi. Podlegają regulacjom, które zabraniają im inwestowania pieniędzy klientów – z wyjątkiem inwestycji wolnych od ryzyka, czyli realnie tylko krótkoterminowych lokat bankowych. Chodzi o to, żeby pieniądze klientów przez cały czas były też wolne od ryzyka.
Poza tym pieniądze klientów muszą znajdować się na osobnych, dedykowanych rachunkach, które zostają wyłączone z masy upadłościowej spółki. Nie mogą tam się znajdować inne pieniądze niż te należące do klientów. Oznacza to, że jeżeli Krajowa Instytucja Płatnicza miałaby problemy finansowe, to pieniądze z tych wydzielonych rachunków najpierw idą na zaspokojenie roszczeń klientów, a dopiero potem do wierzycieli (realnie wierzyciele nic z tych rachunków nie dostaną, bo jest tam tylko pieniądze klientów).
Krajowa Instytucja Płatnicza – zgodnie z Ustawą o usługach płatniczych – nie musi prowadzić segregacji rachunków (czyli wydzielać specjalnych rachunków do przechowywania pieniędzy klientów), jeżeli zabezpieczy się umową gwarancji bankowej albo umową ubezpieczeniową. Oba te rozwiązania są czysto teoretyczne, bo w Polsce – po cenie, po której bank czy firma ubezpieczeniowa chciałaby je zaproponować – kantorom internetowym się to nie opłaca. Znacznie łatwiej i taniej jest po prostu wydzielić pieniądze klientów na osobnym rachunku.
Dzięki temu pieniądze klientów są zawsze gotowe do wypłaty. I tu ważna różnica w porównaniu z pieniędzmi przechowywanymi na lokatach bankowych i kontach oszczędnościowych, pod opieką Bankowego Funduszu Gwarancyjnego: nie ma tu żadnych limitów kwotowych. Pieniądze klienta są na osobnym rachunku i są zabezpieczone niezależnie od tego, ile ich jest.
Problem znanego kantoru, który w ubiegłym roku przestał wywiązywać się z obowiązków wobec klientów prawdopodobnie – tak twierdzą ludzie z branży, którzy znają realia działalności kantorów – polegał właśnie na tym, że w wyniku kontroli Komisji Nadzoru Finansowego okazało się, iż kantor nie prowadził segregacji pieniędzy i nie oddzielił własnych pieniędzy od pieniędzy klientów. Firma chciała zawrzeć umowę gwarancji bankowej, ale nie znalazła chętnego banku. Dlatego KNF zabrał firmie licencję na prowadzenie działalności płatniczej, czyli oferowanie części usług.
„Każda Krajowa Instytucja Płatnicza ma obowiązek prowadzić osobne rachunki, na których są wystarczające środki dla klientów i na rachunkach tych nie może trzymać własnych środków. Co więcej, nie może z tych kont finansować ani bieżącej działalności, ani rozwojowej. W Currency One wszystkie konta w serwisie Walutomat.pl, na które trafiają środki klientów są rachunkami SFG (SafeGuard). Działa również mechanizm, który na bieżąco sprawdza, czy salda się zgadzają. Jest on nadzorowany przez pracowników Działu Dealerskiego oraz Działu Rozliczeń. Jest również mechanizm służący do cyklicznego wypłacania pieniędzy z tych kont tytułem pobranych prowizji, by na rachunkach znajdowały się tylko środki klientów w odpowiedniej wysokości”
– odpowiedziała na moje pytanie spółka Currency One w oświadczeniu. Wynika z tego, że każdy niebankowy kantor internetowy podlega zasadom, które wykluczają możliwość niewypłacalności. Pieniądze klientów muszą być wydzielone i są wyłączone z ewentualnej masy upadłościowej. Być może monitoring prawidłowego działania tych zasad będzie w przyszłości ściślejszy, ale popularność kantorów internetowych i tak opiera się przede wszystkim na zaufaniu klientów i konkurencyjnych usługach, które rozwiązują realne problemy finansowe. Niezależnie od wszystkiego – jak w każdej dziedzinie związanej z zarządzaniem oszczędnościami i inwestycjami – powinna nam, klientom, przyświecać zasada dywersyfikacji.
————————
ZAPROSZENIE:
Skorzystaj z największej i najstarszej w Polsce platformy wymiany walut, która nieprzerwanie działa od 15 lat – Walutomat.pl. Za pomocą tej platformy również Ojciec Redaktor wymienia waluty po dobrych kursach. Prowizje za wymianę walut na platformie Walutomat zaczynają się od 0,06% wartości wymiany i nie przekraczają 0,2%. Na każdym 1000 euro wymiany na złote zaoszczędzić można 140–200 zł w porównaniu ze standardową ofertą rynkową. Dla nowych klientów, czytelników „Subiektywnie o Finansach”, Walutomat.pl ma specjalny kod rabatowy na dodatkowe korzyści z wymiany walut. Kliknij tutaj i sprawdź
————————
Niniejszy artykuł jest częścią akcji edukacyjnej, którą blog „Subiektywnie o Finansach” prowadzi wspólnie z firmą Currency One, właścicielem Walutomatu, największej niebankowej platformy wymiany walut w Polsce

zdjęcie tytułowe: Pixabay, Canva


