Małe firmy to dla banków jedna z najważniejszych grup klientów – dają im statystycznie dużo większą rentowność niż klienci detaliczni. Dlatego banki mają dla małych firm pieniądze na start, prywatnego doradcę od zakładania firm, usługi księgowe „wmontowane” w bankowość elektroniczną i terminale do przyjmowania płatności. W tej ostatniej dziedzinie mBank pokazał właśnie ciekawą nowinkę: terminal płatniczy wewnątrz aplikacji bankowej. (Za)chwyci tym firmy?
Kiedy prowadzisz małą firmę – jesteś fryzjerem, hydraulikiem, masz stoisko na targu albo prowadzisz mobilny serwis rowerowy – przyjmowanie płatności kartowych bywa wyzwaniem. Jeszcze do niedawna, żeby przyjąć płatność kartą, musiałeś nosić ze sobą terminal płatniczy: czasem duży, czasem mniejszy, ale zawsze jako dodatkowy sprzęt. Trzeba go było naładować, sparować z kasą, opłacić abonament i pamiętać, gdzie się go położyło.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Potem nadeszła era smartfonów. One też mogą stać się terminalem (tzw. SoftPOS). Do tej pory wymagało to zazwyczaj instalowania osobnej aplikacji od zewnętrznego dostawcy. Teraz mBank postanowił ten proces uprościć: włożył terminal bezpośrednio do swojej aplikacji bankowej. To pierwsze takie rozwiązanie w Polsce. Czy przyjmowanie płatności telefonem bez dodatkowego sprzętu faktycznie jest tak proste i bezpieczne, jak obiecują bankowcy? I najważniejsze: czy to się opłaca, czy może wygoda będzie słono kosztować? I czy może zagrozić biznesowi klasycznych terminali?
Terminal płatniczy wewnątrz aplikacji banku
SoftPOS, czyli aplikacja zmieniająca telefon w terminal płatniczy, to technologia dostępna na rynku od kilku lat. Wielu operatorów płatności (jak eService czy Elavon) oferuje takie rozwiązania. Nowość mBanku polega na integracji. Do tej pory, żeby mieć terminal w telefonie, musiałeś podpisać umowę z operatorem płatności, ściągnąć jego aplikację, a potem przełączać się między nią a kontem bankowym. mBank wbudował moduł przyjmowania płatności bezpośrednio w swoją aplikację mobilną.
Jak to działa? Logujesz się do banku, klikasz odpowiednią ikonkę i Twój telefon jest gotowy przyjąć zapłatę. Twój klient przykłada kartę lub zegarek do Twojego smartfonu, płatność jest procesowana, a Ty od razu widzisz te pieniądze (lub przynajmniej informację o transakcji) w historii konta. Wszystko w jednym miejscu.
W fazie pilotażu mBank oferuje smartTerminal za 0 zł za obsługę i 0 zł za transakcje. Pilotaż jest de facto „placem zabaw”, na którym bank pozwala klientom doświadczyć funkcjonalności terminalu płatniczego bez ryzyka finansowego. A co się stanie potem? Ile to będzie kosztować? Na razie mBank tego nie ujawnia, jedynie obiecuje, że rozwiązanie będzie tańsze od klasycznego terminalu, a być może będzie najtańsze na rynku.
Cena zależeć ma też od zainteresowania przedsiębiorców tym pomysłem. Gdzie można się „zapisać”? Usługa wystartowała testowo dla niektórych przedsiębiorców, na razie tylko na iPhone’ach. Na wdrożenie dla smartfonów z systemem Android trzeba będzie jeszcze chwilę zaczekać. 
Innowacyjny terminal w apce. Jakie są funkcje?
Aktywacja smartTerminala jest zaprojektowana tak, żeby zająć absolutne minimum czasu. Przedsiębiorca z kontem firmowym przechodzi przez proces aktywacji bezpośrednio w aplikacji bankowej, którą już zna i której używa na co dzień. Nie trzeba instalować żadnego dodatkowego oprogramowania, rejestrować się ani czekać na kuriera z urządzeniem. Po aktywacji telefon jest gotowy do pracy – dosłownie od razu.
Samo przyjęcie płatności działa tak, że klient przykłada swoją kartę, telefon, zegarek lub inne urządzenie z technologią NFC do telefonu przedsiębiorcy. Transakcja jest realizowana w kilka sekund. Co istotne, smartTerminal obsługuje wszystkie najpopularniejsze metody płatności zbliżeniowych, które są dziś standardem w Polsce: karty Visa i Mastercard, Apple Pay, Google Pay oraz inne portfele cyfrowe. Po zakończonej transakcji potwierdzenie trafia automatycznie na skrzynkę mailową przedsiębiorcy – bez konieczności drukowania paragonu.
Historia płatności jest dostępna bezpośrednio w aplikacji mBanku, w tym samym miejscu, gdzie przedsiębiorca widzi swoje konto firmowe i wpływy. Każda transakcja jest widoczna w czasie rzeczywistym, a raporty można pobrać bez wychodzenia z bankowej apki. To z pozoru drobna rzecz, która w praktyce oszczędza sporo czasu przy codziennym rozliczaniu sprzedaży.
smartTerminal umożliwia również wykonywanie zwrotów płatności bezpośrednio z poziomu aplikacji mBanku – bez dzwonienia na infolinię, bez wypełniania formularzy i bez angażowania zewnętrznego operatora. Jeśli klient chce oddać towar i anulować zakup lub jeśli zaszła pomyłka w kwocie transakcji, przedsiębiorca może zainicjować zwrot w kilku kliknięciach, a środki wracają bezpośrednio na kartę lub do portfela klienta. To szczególnie ważne dla firm usługowych, gdzie korekty i reklamacje zdarzają się regularnie, a sprawna obsługa zwrotu buduje zaufanie i wpływa korzystnie na wizerunek.
Terminal płatniczy wewnątrz aplikacji bankowej. Kto na tym zarabia?
Za smartTerminalem stoi „konsorcjum” w interesującym składzie. mBank dostarczył interfejs i integrację z kontem bankowym, mElements (spółka-córka banku) odpowiada za warstwę technologiczną i produkt, Worldline – globalny gigant płatności – dostarcza certyfikowaną infrastrukturę SoftPOS, a Visa jest partnerem technologicznym. Worldline mówi wprost, że rozwiązanie spełnia „najwyższe standardy bezpieczeństwa i zgodności regulacyjnej”.
Worldline zainteresował się polskim rynkiem już wcześniej, gdy przejął większościowy udział w polskiej spółki dostarczającej terminale w smartfonie Softpos.eu. Wygląda na to, że Polska staje się prawdziwym laboratorium dla innowacji płatniczych – i to nie jest przypadek. Polacy płacą bezgotówkowo częściej niż średnio obywatele krajów europejskich, infrastruktura zbliżeniowa (NFC) jest u nas bardzo dobrze rozwinięta, a rynek małych firm jest ogromny.
Dlaczego bank wdraża takie rozwiązania? Rynek płatności to gigantyczny tort. Każde „piknięcie” kartą generuje opłaty (tzw. interchange i prowizję dla agenta rozliczeniowego). Do tej pory banki dzieliły się tym tortem z zewnętrznymi firmami dostarczającymi terminale. Wchodząc w rolę dostawcy technologii (przy wsparciu swojej spółki córki mElements oraz partnerów jak Worldline i Visa), mBank próbuje ugryźć większy kawałek tego ciasta dla siebie.
Dodatkowo bank chce być dla przedsiębiorcy „centrum biznesowego świata”. Jeśli wszystko – od przelewów, przez księgowość, aż po przyjmowanie płatności od klientów – robisz w aplikacji mBanku, to trudniej Ci będzie z niego zrezygnować. Chodzi o przywiązanie klienta przez wygodę. I, szczerze mówiąc, jeśli ta wygoda faktycznie działa, to wielu przedsiębiorców chętnie da się tak „uwiązać”. Bo w małym biznesie czas to pieniądz.
Czy polskie małe firmy mają problem z terminalami?
W Polsce działa ponad dwa miliony mikrofirm. Prawie wszyscy korzystamy z ich usług codziennie – u fryzjera, w małej kawiarni, w gabinecie fizjoterapeuty, u hydraulika, który przyszedł naprawić pęknięcie rury. Co więcej, liczba tych firm rośnie nieprzerwanie od lat. mBank obsługuje ok. 500 000 przedsiębiorców, a połowa z nich loguje się do aplikacji mBanku codziennie.
Na koniec 2024 roku w Polsce działało ponad 1 300 000 punktów handlowo-usługowych wyposażonych w terminal płatniczy. A przecież mikrofirm jest znacznie więcej. Oczywiście, nie każda firma sprzedaje w realnym świecie – część działa wyłącznie w internecie. Ale ogromna rzesza małych przedsiębiorców wciąż nie przyjmuje płatności bezgotówkowych z prostego powodu: terminal to dodatkowy koszt, dodatkowa umowa, dodatkowe urządzenie do noszenia. Dla kogoś, kto zarabia kilka tysięcy złotych miesięcznie i pracuje sam, każda z tych rzeczy ma znaczenie.
Idealnym klientem smartTerminala jest przedsiębiorca, który: pracuje mobilnie lub w terenie, nie ma fizycznego punktu sprzedaży (albo ma go rzadko), obsługuje pojedynczych klientów i do tej pory musiał prosić ich o gotówkę albo przelew, ewentualnie o płatność BLIK – co jest kłopotliwe dla obu stron. Mowa o fizjoterapeutach wyjazdowych, kosmetyczkach mobilnych, korepetytorach, fachowcach remontowych, małych cateringach, fotografach, sprzedawcach na targach i jarmarkach, a nawet o freelancerach pobierających honoraria na miejscu spotkania.
Jest jednak jedna rzecz, która może być pewnym utrudnieniem: klienci przy płatności ufają terminalowi bardziej niż smartfonowi. „Czy to bezpieczne?” i „Czy moje dane nie zostaną skradzione?” – to pytania, które padają nie dlatego, że klienci są nieracjonalni, ale dlatego, że mają ograniczoną wiedzę o tym, jak działa NFC. Edukacja leży po stronie przedsiębiorcy – i nie każdy ma czas ani ochotę takową prowadzić przy kilku transakcjach dziennie. Tak czy inaczej, terminal płatniczy wewnątrz aplikacji bankowej może być dla wielu przedsiębiorców ważnym argumentem, by konto firmowe mieć w mBanku, o ile oczywiście docelowo ta usługa będzie oferowana w rozsądnej cenie.
CZYTAJ TEŻ:
Źródło zdjęcia tytułowego: Materiały Prasowe, mBank



