21 września 2026

Rozbite BMW, nietrzeźwy żołnierz i… Konstytucja. Ubezpieczyciel się miga i czeka na wyrok. A poszkodowany klient bez pieniędzy

Rozbite BMW, nietrzeźwy żołnierz i… Konstytucja. Ubezpieczyciel się miga i czeka na wyrok. A poszkodowany klient bez pieniędzy

Noc sylwestrowa, samochód jednego z czytelników „Subiektywnie o Finansach” stoi prawidłowo zaparkowany. Nagle wjeżdża w niego kierowca, jak się później okazało, zawodowy żołnierz, u którego badanie miało wykazać – według informacji przekazanych naszej redakcji – około 3 promili alkoholu we krwi. Sprawca jest znany, na miejscu były służby, a pojazd miał obowiązkowe OC. Wydawałoby się, że pozostaje oszacować szkodę i wypłacić pieniądze za rozbite BMW. Tymczasem poszkodowany od miesięcy czeka na zakończenie sprawy. Wyjątkowo bulwersująca historia 

Czy ubezpieczyciel może miesiącami wstrzymywać wypłatę odszkodowania, choć sprawca kolizji został zatrzymany na miejscu, a jej przebieg udokumentowały służby? Obowiązkowe ubezpieczenie OC ma chronić poszkodowanego przed finansowymi skutkami błędów popełnionych przez innych kierowców. W teorii mechanizm jest prosty: dochodzi do szkody, ubezpieczyciel ustala odpowiedzialność i wypłaca pieniądze potrzebne do naprawy samochodu, ale… okazuje się, że nie zawsze jest to takie proste.

Zobacz również:

Sylwestrowa noc, rozbite BMW i… pijany żołnierz

Noc sylwestrowa pewnie nie jest najbezpieczniejszym momentem w roku na jazdę samochodem. Ale w tym przypadku nie musiało być. BMW naszego czytelnika nigdzie nie jechało, stało prawidłowo zaparkowane. Nie przekraczało prędkości, nie wymuszało pierwszeństwa i nie próbowało przejechać na późnym żółtym świetle. Niestety nawet wzorowo zaparkowane auto nie zawsze może uchronić się przed starciem z pojazdem, którego kierowca postanowił urządzić sobie wyjątkowo huczne zakończenie roku.

W BMW naszego czytelnika uderzył inny samochód. Za jego kierownicą siedział, jak się później okazało… zawodowy żołnierz. Na miejsce najpierw przyjechała policja, która zatrzymała kierowcę i przeprowadziła badanie alkomatem. Według informacji przekazanych naszej redakcji urządzenie wykazało 1,48 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza. To w przybliżeniu około trzech promili alkoholu we krwi. A że kierowca jest żołnierzem, dalsze czynności przejęła Żandarmeria Wojskowa.

Z perspektywy właściciela uszkodzonego BMW sytuacja wyglądała dramatycznie, wręcz fatalnie (szczególnie jak na początek Nowego Roku), ale przynajmniej niezbyt skomplikowanie. To mogło być pocieszające. Samochód stał prawidłowo, kierowca drugiego auta został zatrzymany, na miejscu działały służby, a zdarzenie zostało udokumentowane. Była również obowiązkowa polisa OC. Pozostawało więc tylko oszacować rozmiar szkody, ustalić koszt naprawy i wypłacić odszkodowanie za rozbite BMW. Innymi słowy: uruchomić mechanizm, dla którego obowiązkowe ubezpieczenie komunikacyjne w ogóle istnieje.

Właściciel BMW miał prawo sądzić, że najtrudniejsza część historii właśnie się zakończyła. Samochód sprawcy był ubezpieczony w bułgarskim towarzystwie Euroins, więc teraz powinno rozpocząć się standardowe postępowanie. W obsługę sprawy w Polsce zostaje zaangażowana – jak wynika z przedstawionej nam korespondencji – firma AFES Polska.

Poszkodowany przekazuje dokumenty i czeka na zakończenie likwidacji. Problem w tym, że mijają kolejne miesiące, a finału nie ma. BMW pozostaje uszkodzone, właściciel prowadzi coraz bardziej rozbudowaną korespondencję, a obowiązkowe OC zaczyna przypominać parasol, który formalnie istnieje, ale podczas deszczu pozostaje starannie złożony.

W tym momencie Euroins powinien wykonać pracę, za którą ubezpieczyciele pobierają składki. Zebrać dowody, przeanalizować dokumenty służb, porównać uszkodzenia pojazdów i podjąć decyzję. Sfinansować rozbite BMW. Jeżeli czegoś brakuje, firma powinna precyzyjnie wskazać czego. Zamiast tego poszkodowany dostaje argument, który ma robić duże wrażenie. Do likwidacji szkody parkingowej zostaje wezwana… Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej.

Ubezpieczyciel odwołał się do zasady domniemania niewinności. Skoro postępowanie wobec żołnierza nadal trwa i nie zapadł prawomocny wyrok, nie można jeszcze przesądzić jego winy, samej zasady oczywiście nie ma co więc co podważać. Tylko że właściciel BMW nie domaga się od Euroins skazania żołnierza, degradacji, odebrania prawa jazdy ani wymierzenia mu kary więzienia. Chce po prostu naprawić swój samochód.

Konstytucja w tej sytuacji zamiast chronić obywatela przed przedwczesnym przypisaniem mu odpowiedzialności karnej miała ochronić ubezpieczyciela przed terminowym zakończeniem postępowania likwidacyjnego. Tak to sobie wyobraził Euroins.

Czy konstytucja może ochronić ubezpieczyciela przed wypłatą?

Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych przewiduje, że odszkodowanie za rozbite BMW – i każde inne auto – powinno zostać wypłacone w ciągu 30 dni od zgłoszenia szkody. Jeśli ustalenie odpowiedzialności albo wysokości świadczenia jest w tym terminie niemożliwe, ubezpieczyciel może prowadzić postępowanie dłużej. Musi jednak wyjaśnić poszkodowanemu, jakie okoliczności nadal wymagają ustalenia, a część bezsporną powinien wypłacić w podstawowym terminie.

Co do zasady sprawa powinna zakończyć się najpóźniej w ciągu 90 dni. Prawo pozwala przekroczyć ten termin, jeśli odpowiedzialność ubezpieczyciela lub wysokość odszkodowania rzeczywiście zależy od wyniku postępowania karnego albo cywilnego. To ważny wyjątek, ale nie jest automatyczną przepustką do wielomiesięcznego oczekiwania. Ubezpieczyciel powinien wykazać, dlaczego bez konkretnego rozstrzygnięcia nie może ustalić swojej odpowiedzialności.

Bo nawet gdyby postępowanie zakończyło się korzystnie dla kierowcy w części dotyczącej alkoholu, nie oznacza to automatycznie, że przestaje on odpowiadać za spowodowanie szkody. Postępowanie może zostać umorzone z przyczyn formalnych, dowód dotyczący stanu trzeźwości może zostać zakwestionowany albo sąd może nie przypisać kierowcy określonego przestępstwa. Żaden z tych scenariuszy nie powoduje jednak, że rozbite BMW wraca magicznie do stanu sprzed sylwestrowej nocy.

Odpowiedzialność cywilna może zostać ustalona niezależnie od skazania karnego. Ubezpieczyciel nie może więc ograniczyć analizy do pytania: „Czy mamy już prawomocny wyrok?”. Powinien ocenić cały zgromadzony materiał i odpowiedzieć na pytanie, czy posiadacz albo kierujący ubezpieczonym pojazdem odpowiada za szkodę.

W tej sprawie najważniejszy jest przebieg kolizji, a nie to, czy Żandarmeria Wojskowa i sąd zdążyły już zakończyć wszystkie procedury Dlatego argument Euroins wygląda raczej na dość wygodną strategię gry na zwłokę. Po co płacić za rozbite BMW, skoro można znaleźć pretekst i nie płacić? Firma powołuje się na bardzo ważną zasadę konstytucyjną, lecz używa jej w sytuacji, w której powinna samodzielnie ustalić odpowiedzialność cywilną.

Warunkowa wypłata pieniędzy za rozbite BMW i próba naprawy bezgotówkowej

Kiedy nasz czytelnik przedstawia kolejne dokumenty i domaga się zakończenia postępowania, pojawia się propozycja wypłaty warunkowej. Ubezpieczyciel jest gotów przekazać pieniądze, jeżeli poszkodowany podpisze prywatne zobowiązanie do ich zwrotu na wypadek korzystnego dla kierowcy zakończenia sprawy karnej. Euroins proponuje więc odszkodowanie wyposażone w funkcję powrotu do nadawcy.

Naprawa BMW może kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych. Klient miałby przeznaczyć odszkodowanie na części i pracę warsztatu, a następnie przez miesiące lub lata zastanawiać się, czy Euroins nie zażąda zwrotu całej kwoty? To absurd. Odszkodowanie zamieniłoby się w pożyczkę warunkową, choć właściciel samochodu nie składał wniosku kredytowego i nie planował finansować działalności bułgarskiego ubezpieczyciela.

Największym problemem jest niejasność warunku. Co oznacza „korzystne zakończenie postępowania”? Brak skazania za jazdę po alkoholu? Umorzenie z przyczyn proceduralnych? Zakwestionowanie badania? A może całkowite wykluczenie odpowiedzialności za kolizję? To zupełnie różne sytuacje. Jeżeli Euroins chce uzależnić od nich obowiązek zwrotu dużej kwoty, powinien z chirurgiczną precyzją wyjaśnić klientowi, na co właściwie ma się zgodzić. A w tej sytuacji tak właściwie nie powinien stosować żadnej warunkowości.

Z uwagi na utrudniony kontakt z ubezpieczycielem poszkodowany próbuje zorganizować bezgotówkową naprawę w autoryzowanym serwisie BMW. W takim wariancie właściciel zostawia samochód, warsztat wykonuje naprawę, a następnie rozlicza się bezpośrednio z ubezpieczycielem. Klient nie musi wykładać własnych pieniędzy i później walczyć o ich odzyskanie. To popularny oraz wygodny sposób likwidacji szkody – oczywiście pod warunkiem, że warsztat wierzy, że ubezpieczyciel rzeczywiście zapłaci.

I miało być tak pięknie dopóki nie okazało się, że kilka autoryzowanych serwisów BMW nie chciało przyjąć naprawy bezgotówkowej związanej z Euroins. Jeden z dealerów, miał potwierdzić odmowę również na piśmie. Naprawy miały odmówić również dwa autoryzowane serwisy w Gdańsku i jeden w Warszawie. Dopiero kolejny warsztat zgodził się przyjąć samochód. Zanim więc rozpoczęła się naprawa, poszkodowany musiał urządzić ogólnopolski casting na serwis gotowy zaryzykować rozliczenie z tym konkretnym ubezpieczycielem.

Euroins i kary od KNF. System zaczyna działać?

Nasz czytelnik widząc, co wyczynia ubezpieczyciel, zawiadomił nie tylko nas, ale również Rzecznika Finansowego, a także KNF i UOKiK. Z przekazanej redakcji informacji wynika, że w piśmie Rzecznik Finansowy uznał skargę dotyczącą opieszałości za zasadną i zakwestionował argumentację ubezpieczyciela, odwołując się między innymi do orzecznictwa Sądu Najwyższego.

Niecały miesiąc później KNF opublikował informację o decyzji nakładającej na Euroins kary w łącznej wysokości 86 800 zł. Powód? Niewypłacanie odszkodowań lub nieinformowanie o decyzjach odmownych w terminach przewidzianych w art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Decyzja nie jest ostateczna i Euroins może ją zaskarżyć.

Nie jest to pierwsze takie spotkanie Euroins z KNF. W listopadzie 2025 r. Komisja poinformowała o karach wynoszących łącznie 58 000 zł za nieterminowe wypłaty odszkodowań. Ta decyzja również nie była wówczas ostateczna. Z kolei w maju 2026 r. KNF utrzymała karę 67 300 zł za niewypłacanie odszkodowań w terminie i niedopełnienie obowiązków informacyjnych. Decyzja była ostateczna administracyjnie, ale nadal mogła zostać zaskarżona do sądu.

Łącznie mówimy więc o ogłoszonych przez KNF decyzjach opiewających na 212 100 zł, choć ich status prawny jest różny i nie wszystkie są prawomocne. Trudno jednak nie zauważyć powtarzającego się motywu: terminy, wypłaty oraz obowiązki informacyjne. Dokładnie te same obszary, które są problemem również w historii naszego czytelnika.

Pozostaje pytanie, czy kary liczone w dziesiątkach tysięcy złotych są wystarczająco dotkliwe dla dużego ubezpieczyciela. Jeżeli firma uzna, że bardziej opłaca się przeciągać część postępowań i od czasu do czasu zapłacić karę, może to być potraktowane nie jako ostrzeżenie, a pozycja wrzucona w koszty działalności.

——————————

CZYTAJ TEŻ:

przedłużona gwarancja media markt

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

zdjęcie tytułowe: FinanceVisual

Subscribe
Powiadom o
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jan
1 godzina temu

Mi bardzo podoba się pomysł „150%”. To, co postuluje pan Brzoska w stosunku do Meta. Czyli, jeśli jakaś firma wymyśli sobie, że „opłaca” jej się jakaś machlojka, czy przymknięcie oka, bo kara będzie dużo niższa od korzyści, no to nie. Kara ma być w wysokości 150% choćby i potencjalnej korzyści. I wtedy przestanie się opłacać.

Admin
1 godzina temu
Reply to  Jan

Chyba dobre

RAFAL
1 godzina temu

Mundurowi z nudów na emeryturach po 40- tce chlają wódę . Poza tym to jedno z głównych zajęć koszarowych przygotowujących do obrony ojczyzny .

Sylwester
59 minut temu

Jak wygląda z prawnego punktu widzenia wynajem auta, a później regres (zapewne sprawa w sądzie) do ubezpieczyciela z tytułu opieszałości plus odsetki za brak odszkodowania plus inne koszty? Wydaje się, że to byłoby najkorzystniejsze rozwiązanie, a odpowiednia liczba spraw by mogła zmienić podejście ubezpieczyciela.

Na przeszkodzie stoi tylko jeszcze większa opieszałość polskich sądów oraz niechęć do uznawania nawet udokumentowanych kosztów za zasadne.

Admin
54 minut temu
Reply to  Sylwester

Najem w tym sensie jest bezpieczniejszy. Ale nie każdy chce wynajmować

Tomek_wawa
57 minut temu

KNF powinien się zastanowić, czy aby na pewno ten ubezpieczyciel może działać na polskim rynku.

Admin
34 minut temu
Reply to  Tomek_wawa

Też tak uważam

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu