W pierwszej kolejności z usługi Revolut AIR będą mogli skorzystać klienci w Wielkiej Brytanii. W ramach pilotażu usługa jest właśnie „włączana” wybranym klientom. Kiedy będzie dostępna dla polskich klientów Revoluta i – co ważne – w języku polskim, tego jeszcze nie wiadomo. W Wielkiej Brytanii usługi Revoluta są najbardziej popularne (to na Wyspach trzeci co do wielkości bank pod względem liczby obsługiwanych klientów). Dość szybko więc przekonamy się, czy Revolut AIR to naprawdę taka rewolucja, czy też jednak trochę lepsza wersja „zwykłego” chatbota.
Twórcy nowej funkcji zapewniają, że z nowym chatbotem da się „normalnie” rozmawiać. Klient ma po prostu komunikować swoją potrzebę, a asystent znajdzie rozwiązanie i poszuka w kontekście dodatkowych aspektów. Jeśli chce sprawdzić, ile może wydać podczas weekendu w Barcelonie, AI ma pomóc policzyć budżet wyjazdu. Jeśli planuje podróż, może od razu kupić eSIM w aplikacji. Jeśli martwi się o niepotrzebne abonamenty, Revolut Air pokaże aktywne subskrypcje i podpowie, gdzie uciekają pieniądze. Niestety nie wiem czy będzie można skutecznie wydać botowi polecenie rezygnacji ze zbędnych obciążeń karty.
Jeśli im to dobrze wyjdzie, może okazać się jedną z ważniejszych zmian w mobilnej bankowości ostatnich lat. Przez ostatnią dekadę aplikacje finansowe rozwijały się głównie przez dodawanie kolejnych modułów: budżety, oszczędności, inwestycje, kredyty, podróże, ubezpieczenia. Z czasem zaczęły przypominać małe finansowe kombajny, w których coraz trudniej szybko znaleźć to, czego naprawdę potrzebujemy. AI ma w tym przypadku działać jak warstwa, która porządkuje ten chaos. I jednocześnie „odblokować” możliwości banków ograniczone dziś naszą percepcją bankowych interfejsów.
To się i tak prędzej czy później wydarzy, niezależnie od tego jak ludzie ocenią chatbota Revoluta – zamiast klasycznej bankowości mobilnej coraz częściej będziemy mieć do czynienia z bankowością konwersacyjną. Im więcej funkcji trafia do aplikacji bankowej (a bankowcy chcieliby, żeby ich apki stały się dla nas centrum życia, w tym również codziennych zakupów), tym większy sens ma asystent, który potrafi spiąć to wszystko, odpowiadając na konkretną potrzebę klienta i podsuwając mu rozwiązanie prosto na ekran.
Wielu użytkowników chwali Revoluta za bardzo dobre wykorzystanie technologii – o ile fintech wciąż nie „dowozi” obsługi klienta na dobrym poziomie, to jego aplikacja jest intuicyjna i wygodna. Stąd też branża bankowa będzie obserwować z zapartym tchem wyniki eksperymentu z Revolut AIR. To na razie tylko pilotaż na jednym rynku, ale… rozwiązanie Revoluta prawdopodobnie odbiega od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce, zaś ten fintech jest znany z szybkiego wprowadzania na nowe rynki rozwiązań, które mu „wypaliły”
Sprzężenie zwrotne, czyli powrót do źródeł
Jak donoszą brytyjskie media, szczególnie ciekawie wyglądać będzie w nowej usłudze Revoluta wątek asysty w planowaniu podróży, bo to od lat jedna z najmocniejszych stron Revoluta. AI ma pomóc zaplanować budżet wyjazdu w dowolne miejsce (przelot, hotele, wynajem samochodu), zoptymalizować wydatki w obcej walucie, podsunąć rozwiązania potrzebne na podróż (zakup eSIM, ubezpieczenie podróżne) czy przypomnieć o limicie wypłat z bankomatów w miejscu docelowym.
Revolut AIR ma nie tylko dawać wartość użytkownikom, ale też wzmacniać obszary, w których Revolut już wcześniej był silny. W tym zwiększyć aktywność, jeśli chodzi o wykorzystywanie funkcji dziś niekoniecznie najbardziej popularnych w aplikacji. Nie wiem, ilu z użytkowników Revoluta wykorzystuje funkcję Revolut Stays do kupowania noclegów czy kupowania ubezpieczenia podróżnego. Sądzę, że zdecydowana mniejszość. Celem asystenta jest przypominanie klientom o ich istnieniu.
To może być o tyle ciekawe sprzężenie zwrotne, że tam, gdzie Revolut może zaoferować cały ekosystem usług, dorzucenie asystenta, który potrafi ułożyć z nich optymalny dla klienta pakiet, powoduje, że fintechowa aplikacja de facto wraca do źródeł. Czyli znów staje się niezbędna w podróży – tym razem już nie ze względu na wyjątkowość karty wielowalutowej, ale ze względu na zdolność optymalizacji ważnych dla klienta procesów: planowania podróży, oszczędnego zarządzania finansami, kupowania potrzebnych usług najszybciej i po najniższej możliwej cenie.
Ważna będzie też kwestia zaufania. Brytyjskie media podają, że Revolut AIR nie przechowuje danych i korzysta wyłącznie z tych informacji, które użytkownik i tak widzi już w aplikacji – historii transakcji, inwestycji, kart czy subskrypcji. To kluczowe, bo w finansach każda nowa warstwa AI będzie oceniana nie tylko pod kątem wygody, ale też bezpieczeństwa i prywatności.
Jeśli ten model się przyjmie (a przede wszystkim jeśli boty bankowe rzeczywiście będą w stanie być „inteligentne”), to za kilka lat aplikacje finansowe mogą wyglądać zupełnie inaczej niż dziś. Mniej zakładek, mniej ekranów, mniej klikania. Więcej rozmowy, szybsze odpowiedzi i bardziej naturalne zarządzanie pieniędzmi. A Revolut na rynku brytyjskim właśnie sprawdza, czy użytkownicy są już na taki model gotowi. A przede wszystkim: czy on sam jest gotowy technologicznie, żeby sprostać wymaganiom pokrętnych umysłów klientowskich.