Jak zdobyć motywację do systematycznego inwestowania? W inwestowaniu koszty mają znaczenie. W systematycznym inwestowaniu mają znaczenie jeszcze większe, bo mówimy o stosunkowo niewielkich kwotach, dokładanych do naszej inwestycji w ratach. Dlatego warto szukać takich możliwości inwestowania, które jak najmniej kosztują. A najlepiej takich, które nie kosztują w ogóle. A jak zdobyć motywację do inwestowania – nawet takiego, które nic nie kosztuje? Warto poszukać inwestowania, do którego Wam… dopłacą
Pamiętam czasy, w których trzymanie pieniędzy w funduszu inwestycyjnym kosztowało 4% rocznie od wartości tych pieniędzy (opłata za zarządzanie), a dodatkowo przy zakupie płaciło się 5% opłaty dystrybucyjnej. Firmy zarządzające funduszami wspaniałomyślnie schodziły z opłatami dystrybucyjnymi o połowę, o ile klient zdecydował się na systematyczne inwestowanie i zadeklarował jakiś roczny poziom wpłat. Na szczęście to czasu słusznie minione i dzisiaj już prowizje i opłaty nie muszą zjadać lwiej części zysku z inwestycji.
- Mieć fundusze na całe życie, na całym świecie. Jak najłatwiej zainwestować na globalnych rynkach, by gromadzić pieniądze na potem? [POWERED BY SAXO BANK]
- Banki zapowiadają bój o zamożnych klientów. Ale dziś niewiele banków ma dla nich wystarczająco szeroką ofertę. Czego brakuje? [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Jak zdobyć motywację do systematycznego inwestowania? Oto dwa niemieckie sposoby: niech będzie za darmo i niech nam dopłacą [POWERED BY TRADE REPUBLIC]
Dziś byłbym w stanie wymienić kilka instytucji finansowych, w których da się inwestować np. w ETF-y bardzo tanio (przy niskich prowizjach „na wejściu”), a dodatkowo sam ETF to narzędzie, które może być tanie w „użytkowaniu”. Najtańsze ETF-y na rynku mają opłaty za zarządzanie na poziomie poniżej 0,1% rocznie od zarządzanych aktywów. A większość z nich pobiera opłaty za zarządzanie rzędu 0,3-0,4% w skali roku (oczywiście, są i droższe).
Taniość to jedno, a drugą ważną cechą jest prostota. Inwestowanie dla kogoś, kto nie zajmuje się tym zawodowo (albo i nawet hobbistycznie), a po prostu chce osiągnąć jakiś cel (pomnożyć posiadane oszczędności lub zgromadzić kapitał na później) może być niezmiernie proste. Wybieramy jeden ETF, który obejmuje np. wszystkie największe światowe koncerny (1000-2000 największych korporacji na świecie), definiujemy zlecenie stałe np. 250 zł i zapominamy o sprawie. Pieniądze gromadzą się same.
Jeden plan, jeden produkt, zero prowizji. Dla kogo do dobry plan?
Większość z nas ma kilka różnych marzeń do spełnienia albo celów do zrealizowania. Przeważnie nie da się ich zamknąć w jednym planie systematycznego oszczędzania, ani w jednym przelewie. Każde z tych marzeń (lub celów) ma bowiem inny termin realizacji – są marzenia, na które gromadzony pieniądze przez pięć lat i takie obliczone na dekady – inną kwotę miesięcznej „składki”, a przede wszystkim może się z nim wiązać inny poziom ryzyka inwestycyjnego.
Mogę więc mieć plan oszczędzania na przyszłość dziecka (wtedy kupuję ETF odzwierciedlający zmiany jakiegoś indeksu obligacji zmiennoprocentowych, który rośnie spokojnie w tempie 4-5% rocznie), a obok postawić sobie plan systematycznego inwestowania na podróż życia (i zlecić zakup bitcoina). Albo ustanowić plan inwestowania w akcje jakiejś konkretnej spółki, w którą wierzę i w którą jestem skłonny wkładać np. 100 zł miesięcznie. Poświęcenie tych pieniędzy niewiele mnie kosztuje, a może uczynić milionerem.
Nie wierzycie? Gdybym 30 lat temu zaczął wkładać po 100 zł miesięcznie w akcje McDonald’sa (kosztowały wtedy 15 dolarów) to pomnożyłbym wpłacone pieniądze mniej więcej piętnastokrotnie i to nie licząc wypłacanej przez tę sieć barów dywidendy. 1 200 zł rocznie przez 30 lat to 36 000 zł, ale taka kwota pomnożona 15-krotnie… Zdecydowanie piechotą nie chodzi.
Takie proste, jednoproduktowe plany oszczędzania, czy inwestowania, do których wrzucamy po 50 zł, 100 zł miesięcznie, albo np. 250 zł – mogą uczynić z nas milionerów. Im bardziej ryzykowne aktywo, tym mniej pieniędzy możemy wrzucać do takiego planu, żeby ograniczyć kwotę potencjalnej straty. Inwestując w coś bardzo ryzykownego, przy założeniu sukcesu, i tak wyciągniemy z tego duże pieniądze, więc miesięczna „składka” może być niższa. To trochę jak zakup kuponu Lotto – szansa niewielka, ale 3 zł za los to też nie fortuna. Oczywiście: inwestowanie to nie gra losowa, ale tu też warto zmierzyć szansę na sukces z wpłacanymi pieniędzmi.
Bardzo prostą, nie wiążącą się z żadnymi kosztami platformę do takiego inwestowania – zakładania planów oszczędnościowych i wkładania do nich niewielkich kwot co miesiąc – ma niemiecki bank Trade Republic, który trzy miesiące temu wszedł na polski rynek. Tutaj więcej o tym debiucie:
Oferuje on „normalne” oszczędzanie na koncie oszczędnościowym (oprocentowanym zawsze na taki procent, jaka jest stopa depozytowa NBP, czyli bardzo uczciwie), kartę płatniczą do codziennych zakupów, 1% cashbacku od wydanej tą kartą kwoty (bodaj do 30 zł miesięcznie) oraz niemiecką gwarancję bankową. Ale oprócz tego wszystkiego Trade Republic ma proste, tanie i uczciwe plany oszczędzania lub inwestowania.
W ramach tych planów Trade Republic rezygnuje z jakichkolwiek opłat transakcyjnych. Plany – niezależnie ile ich jest – są pozbawione jakichkolwiek opłat, czy prowizji. 100% pieniędzy jest inwestowanych we wskazany ETF, akcje spółki, czy np. kryptowalutę (nota bene Trade Republic jest jedną z nielicznych platform, która daje możliwość bezpośredniego zakupu bitcoina, a nie poprzez ETN, czy ETC).
Jak zdobyć motywację do systematycznego inwestowania? Dopłatą!
Możliwość systematycznego inwestowania stosunkowo małych pieniędzy w ramach takich „monoproduktowych” planów oszczędnościowych to przede wszystkim duża klarowność, przejrzystość inwestycji. Tu nie ma portfela złożonego z wielu aktywów, do którego wpłacanie pieniędzy może przypominać trochę wrzucanie pieniędzy do czarnej skrzynki. Rozwiązanie proponowane przez Trade Republic to opcja pozwalająca na zbudowanie kilku bardzo prostych planów oszczędzania i wpłacania do nich różnych kwot – po 50 zł, 100 zł, 300 zł – w zależności od potrzeb.
Inwestowanie 50 zł w akcje McDonald’sa, Nvidię, czy w bitcoina może być bardziej przyjemne, niż wpłacanie 500 zł miesięcznie w jakiś duży portfel inwestycyjny. Drobne, namacalne pieniądze powiązane z konkretnym aktywem. To może działać. Zwłaszcza jeśli to jest bez prowizji, a więc mam świadomość, że 100% moich pieniędzy pracuje. A więc nie muszę się martwić, że zapłacę wysoką prowizję maklerską związaną z drobną transakcją (platformy inwestycyjne i biura maklerskie zwykle pobierają jakąś minimalną kwotę od transakcji, która boli, gdy transakcja jest niewielka).
Jest i druga zaleta pomysłu niemieckiego banku – to saveback, czyli dodatkowa dopłata do planu oszczędzania do 40 zł miesięcznie w zamian za używanie karty płatniczej Trade Republic na zakupach. W ten sposób można „odzyskać” 1% miesięcznych wydatków finansowanych kartą płatniczą. Ale nie tyle móc wydać te pieniądze jeszcze raz, co raczej je „zainwestować”. Bo ta „dopłata” jest przez Trade Republic przekazywana bezpośrednio na wskazany plan oszczędzania.
I to też jest nie do pogardzenia, bo de facto jest to rodzaj dopłaty do naszego inwestowania – my wkładamy np. 100 zł miesięcznie w jakiś plan oszczędzania, a dodatkowo ktoś nam dopłaca do niego 20 zł miesięcznie albo np. 30 zł. Zakupy z taką świadomością mogą być jeszcze przyjemniejsze (jeśli ktoś lubi ten sposób spędzania czasu) albo choć trochę przyjemne (jeśli – tak jak ja – ktoś nie lubi kupowania).
————————-
ZAPROSZENIE PARTNERA:
Poznaj Trade Republic, nowy bank na polskim rynku. Ma już ponad 10 mln klientów, działa w 17 krajach strefy euro. W Polsce oferuje uczciwe konto oszczędnościowe z oprocentowaniem zawsze takim, jaka jest stopa procentowa NBP (bez żadnych promocji, ograniczeń, czy warunków), darmową kartę płatniczą z 1% cashbacku oraz możliwość inwestowania w akcje, ETF-y i inne aktywa na całym świecie. A to wszystko jest „opakowane” w niemiecką gwarancję dla depozytów do 100 000 euro.

Jedną z rzeczy odróżniających Trade Republic od innych platform inwestycyjnych działających na polskim rynku jest darmowy plan oszczędnościowy, którego posiadacze są zwolnieni z opłat za transakcje (100% pieniędzy jest inwestowanych) oraz mogą otrzymać „dopłatę” od Trade Republic jeśli płacą kartą tego banku w sklepach. Zatem można inwestować nawet na zakupach.
————————-
Saveback w ramach systematycznego inwestowania w Trade Republic może nieco przypominać dopłatę pracodawcy znaną z programu PPK. Tam do każdych 2% pensji brutto przekazywanych na inwestowanie pracodawca dopłaca 1.5%. Przy niewielkiej kwocie miesięcznej „składki” w Trade Republic może to wyglądać podobnie – do 100 zł miesięcznej wpłaty na plan systematycznego inwestowania platforma dopłaci np. 40 zł, o ile używasz karty płatniczej Trade Republic na zakupach.
Saveback ma jedno ograniczenie – można go „włączyć” tylko dla planu oszczędzania, na który trafia co najmniej 100 zł w danym miesiącu. Ten limit ma chronić „system” przed spryciarzami, którzy otworzyliby plan oszczędzania o minimalnej wartości, a potem zajmowali się wyuzdaną konsumpcją. Nie o to tutaj chodzi.
Jeśli ktoś ma problem ze zdobyciem motywacji do inwestowania, to powinien zdecydowanie rozważyć skorzystanie z tego rozwiązania. Po pierwsze dlatego, że tu wybieramy konkret – jedno aktywo do jednego planu oszczędzania. Jest to więc najprostsze możliwe systematyczne inwestowanie. Jest za darmo, a nawet z dopłatą, więc to rzadkość na polskim rynku.
ZOBACZ TEŻ ROZMOWĘ O OSZCZĘDZANIU:
——————————
Niniejszy artykuł jest częścią cyklu edukacyjnego w „Subiektywnie o Finansach”, którego Partnerem merytorycznym oraz komercyjnym jest niemiecki bank Trade Republic, oferujący uczciwe konto oszczędnościowe z niemiecką gwarancją depozytową, kartę płatniczą z 1% cashbacku, darmowe plany systematycznego oszczędzania oraz inwestycje na całym świecie z niską, stałą prowizją 4 zł za zlecenie.
![]()
zdjęcie tytułowe: Mohamed Hassan/Pixabay


