23 czerwca 2022

Miejsce parkingowe dla samochodu prawem czy towarem? On w trzy miesiące zaoszczędził na paliwie 700 zł. Czy to niezawodny sposób na inflację?

Miejsce parkingowe dla samochodu prawem czy towarem? On w trzy miesiące zaoszczędził na paliwie 700 zł. Czy to niezawodny sposób na inflację?

Drogie paliwo, wojna, globalne ocieplenie, kryzys w ochronie zdrowia. To tylko kilka z naszych obecnych problemów, bo lista jest coraz dłuższa. Dlaczego wymieniam właśnie te? Bo wszystkie je można zminimalizować, zmieniając jedną rzecz w naszym życiu. Jeden z czytelników „Subiektywnie o Finansach” dzięki korzystaniu z roweru zaoszczędził 700 zł w trzy miesiące 

Niby wszyscy jesteśmy świadomi, że rower jest bardziej ekologiczny, a przy okazji może nam pomóc oszczędzić trochę pieniędzy, ale z rana wielu z nas wybiera jednak cztery kółka zamiast dwóch. Dlatego dziś przypominam kilka zalet jazdy rowerem oraz wymieniam problemy, które można zminimalizować.

Zobacz również:

Oszczędności. Pomysł na tekst podsunął mi jeden z czytelników, który od początku marca do pracy dojeżdża rowerem. Od tego czasu 40 razy pokonał trasę do pracy i z powrotem (33 km), zaoszczędzając przy tym – wg własnych szacunków – 100 litrów paliwa.

Swoją przygodę zaczął przed największymi podwyżkami, a więc oszczędził 700 zł. Pamiętajmy jednak, że w najbliższej przyszłości te same 100 litrów będzie kosztować co najmniej 800 zł. Jeśli na stacjach benzynowych, zgodnie z obawami wielu z nas, zaczną pojawiać się ceny dwucyfrowe, wówczas samochód stanie się dla wielu luksusem. Dlatego już teraz warto zacząć trenować jazdę na rowerze.

Rowerem na Putina. Taką nazwę miała niedawna akcja zorganizowana przez miejskich aktywistów. Celem było zachęcenie mieszkańców do przesiadki na rower, żeby zmniejszyć zużycie ropy, a więc i zyski zbrodniczego reżimu. A kwoty, które są przelewane do Rosji w zamian za surowce, są ogromne. Polska w latach 2019-2020 była drugim największym importerem tego rosyjskiego surowca.

źródło: mysanctions.com

Jak zauważa nasz czytelnik, jeśli milion osób przejedzie w miesiącu 300 km rowerem zamiast samochodem, to zużyjemy o 24 mln litrów mniej ropy. Choć plany odejścia od rosyjskiej ropy są już wdrażane (ma nam w tym pomóc gdański Naftoport), to my już teraz na własną rękę możemy wprowadzać swoje sankcje. Więcej pomysłów na prywatne sankcje znajdziecie tutaj.

Ekologia. Nasze miasta należą do najbardziej zanieczyszczonych na świecie. Choć smog kojarzy nam się głównie z zimą i kopciuchami, to w największych polskich miastach głównym winowajcą jest ruch samochodowy. W Warszawie auta generują ok. 60% smogu. Zmiana pojazdu na jednoślad pomoże uchronić nasze płuca przed szkodliwymi związkami unoszącymi się w powietrzu.

Zdrowie. Choć każdego roku „schudnę” lub „zacznę uprawiać sport” należą do najczęstszych postanowień noworocznych, to w praktyce jesteśmy bardzo mało aktywnym sportowo społeczeństwem. Prawie 60% naszych rodaków ma nadwagę, która może prowadzić do wielu chorób, np.: cukrzycy, miażdżycy itp. Umiarkowana aktywność fizyczna, jaką jest spokojna przejażdżka rowerem, to idealne rozwiązanie dla osób, które chciałyby zacząć swoją przygodę ze sportem.

Korki. Polskie miasta słyną nie tylko z ze smogu, ale i z korków. Wg rankingu TomTom Traffic Index aż 5 polskich miast jest w pierwszej pięćdziesiątce najbardziej zakorkowanych miast na świecie – te niechlubne pozycje zajmują Łódź, Wrocław, Kraków, Warszawa i Poznań. Dla porównania miasta typowo rowerowe – Amsterdam i Kopenhaga zajmują kolejno 272. i 233. pozycję. A jeszcze w latach sześćdziesiątych tam też było wielu przeciwników zmniejszania ruchu samochodowego w miastach. Więcej o kosztach, jakie wynikają z zakorkowanych miast, tutaj.

Jak przekonać się do roweru?

Choć wymienione wyżej zalety dla większości z nas nie są odkrywcze, to wciąż jest wiele osób, które nie wyobrażają sobie przesiadki na rower. Dlaczego? Problemów jest kilka i faktycznie w niektórych sytuacjach są one nie do przejścia. Zdarza się jednak, że bywają to zwykłe wymówki, które łatwo przełamać.

Kiepska infrastruktura, czyli za mało ścieżek, ale też ścieżki kończące się w najmniej oczekiwanym momencie czy brak tzw. rowerostrad/ekostrad. Jest to problem, z którym ciężko polemizować. Rozwiązaniem w tym przypadku jest cierpliwość i podkreślanie na każdym kroku, jak ważne są nowe ścieżki. Im więcej z nas będzie jeździło rowerami, tym więcej ścieżek będzie powstawało.

W Gdańsku w ciągu ostatnich 7 lat wybudowano lub zmodernizowano 80 km ścieżek, a do końca 2023 r. ma powstać kolejne 40, w tym ekostrady/rowerostrady (bezkolizyjne ścieżki). W Warszawie w zeszłym roku wybudowano z kolei 30 km nowych tras. Do rowerowych potentatów jeszcze trochę nam brakuje – wprawdzie licząc kilometry ścieżek, wypadamy nieźle – w Warszawie jest ich 700, a w Kopenhadze 400, ale stolica Polski jest 3 razy większa od Kopenhagi.

Dowożenie dzieci. To jeden z głównych problemów rodziców. W pewnych sytuacjach, gdy dystans jest bardzo odległy i mamy najpierw wozić dzieci po całym mieście, a następnie jeszcze sami dojechać do pracy, to faktycznie rower wydaje się nierealnym pomysłem. Ale jeśli szkołę mamy na trasie naszej pracy, to bez problemu możemy wozić dzieci w foteliku lub w przyczepce.

Starsze dzieci mogą podróżować własnym rowerem. Właściwie w wielu przypadkach powinny to robić, bo niestety, podobnie jak w przypadku dorosłych, polskie dzieci są bardzo mało aktywne fizycznie i tyją najszybciej w Europie. Po wielu zajęciach dodatkowych ciężko znaleźć czas na zabawę na podwórku, więc spokojna jazda rowerem mogłaby być idealnym rozwiązaniem.

Mentalność. Kiedyś przeczytałam, że w biednych krajach najłatwiej pokazać swój status przez samochód, bo wszyscy go widzą. Rower, nawet jeśli wydamy na niego parę tysięcy, nie zrobi takiego wrażenia jak audi na podjeździe. Nie wiem, czy to jest przyczyna naszej obsesji samochodowej, ale może coś w tym jest. Bo jesteśmy w czołówce rankingu w liczbie samochodów przypadających na mieszkańca. Każdy sam powinien sobie odpowiedzieć na pytanie, czy samochód zawsze jest jedynym wyborem.

Wymagająca trasa i odległość. Pokonanie dystansu 5-7 km dla większości z nas nie powinno stanowić problemu. Niestety niektórzy do pracy mają 15-20 km i wtedy rower może być już uciążliwy. W takim przypadku świetnie sprawdzi się rower elektryczny. Jest to rozwiązanie droższe, ceny zaczynają się od 3000 zł. Mam pocieszenie dla mieszkańców Gdyni – miasto wprowadza możliwość dofinansowania na zakup takiego pojazdu w kwocie 2500 zł. Pozostaje nam liczyć na to, że niedługo kolejne miasta ruszą z podobną inicjatywą.

Na szczęście dla dużej części mieszkańców miast odległość nie powinna stanowić większego utrudnienia. Z badania Polskiego Alarmu Smogowego wynika, że prawie 70% mieszkańców badanych miast (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Katowice) ma do swojego celu poniżej 10 km.

Pot. Nie raz czytałam komentarze, że gdyby wszyscy dojeżdżali do pracy rowerem, to w biurach by śmierdziało. Te osoby nie zdają sobie chyba sprawy, że do pracy nie trzeba jechać tempem 50 km/h, możemy to robić dużo wolniej. Przy tempie rekreacyjnym problem nadmiernego zmęczenia znika. Nowoczesne biura coraz częściej wyposażone są w prysznice dla pracowników. Warto pamiętać, że jeśli wozimy ze sobą do pracy laptopa lub inne materiały, to zamiast plecaka warto użyć do ich przewozu koszyka lub bagażnika (istnieją też sakwy).

Pogoda. Największym problemem w naszym kraju jest oczywiście zima. Jazda po oblodzonej nawierzchni może być ryzykowna nawet autem na zimowych oponach, a co dopiero rowerem. Do tego dochodzi temperatura. Wiele osób nie wyobraża sobie też jazdy w deszczowy dzień. Być może mój przykład przekona kogoś, że pogoda nie jest aż takim utrudnieniem. Przez kilka lat mieszkałam w Irlandii, gdzie do biura miałam ok. 5 km. Przez pełny rok jeździłam do pracy rowerem. W tym czasie zdarzyło się dosłownie kilka dni, gdy odstawiłam rower.

Pomimo tego, że była to praca biurowa, to osób dojeżdżających do pracy rowerem było całkiem sporo i nikogo nie dziwiły dojazdy w deszczowe dni. A Irlandia raczej nie słynie ze słonecznej pogody. Rozwiązaniem była kurtka i spodnie przeciwdeszczowe. Zresztą Amsterdam też należy do deszczowych miast. Najmniej deszczowym miesiącem w roku jest tam luty, wówczas opady występują średnio co trzeci dzień. W lipcu deszcz pada przez połowę miesiąca. I jakoś Holendrzy dają radę.

Miejsce parkingowe prawem czy towarem?

Oczywiste jest, że jako mieszkańcy oczekujemy, że władze będą robiły wszystko, żeby nam żyło się komfortowo. A najczęściej oczekujemy łatwego dojazdu i miejsc parkingowych. Pytanie jednak, czy zdajemy sobie sprawę z kosztów naszych udogodnień.

Przykładowo planowany parking podziemny w Gdyni na 270 aut będzie kosztował miasto ok. 60 mln zł. Z kolei według cennika budżetu obywatelskiego Krakowa koszt jednego miejsca parkingowego to między 25 000 zł a 40 000 zł. Znając koszty budowy miejsca parkingowego, ciężko się oburzać na to, że miasto wprowadza strefy płatnego parkowania.

Często oczekując łatwego parkowania w centrach miast, zapominamy, że miejsca postojowe dla aut to nie tylko ogromne kwoty, ale też zabieranie ogromnych przestrzeni miejskich, które mogłyby być wykorzystane na parki czy miejsca rozrywki dla mieszkańców.

Oczywiście, ścieżki rowerowe i miejsca dla rowerów również kosztują. Na stronie Krakowa znalazłam informację, że koszt kilometra ścieżki to 2 mln zł (chodnik kosztuje połowę mniej). Dla porównania koszt kilometra drogi ekspresowej to 35 mln zł, a drogi GP (drogi krajowe lub wojewódzkie) 15 mln zł.

Jednak wzrost dostępności ścieżek rowerowych niesie za sobą szereg korzyści, które wymieniłam na początku tekstu, zaś inwestycje w infrastrukturę samochodową przyczyniają się do korków, zanieczyszczeń i nadmiaru betonu w mieście. O tych kosztach nie można zapominać.

Udało mi się znaleźć ciekawą grafikę, która ilustruje, jaki koszt ponosi społeczeństwo w zależności od tego, na jaki środek transportu się decydujemy. Wprawdzie szacunki zostały sporządzone na przykładzie Vancouver, ale proporcje będą prawdopodobnie podobne w większości miast. W kalkulacji uwzględniono oczywiste koszty, tj. cena paliwa, ubezpieczenia, ryzyko wypadku, ale również czas, jaki musimy poświęcić w zależności od formy transportu.

Koszty społeczeństwa to z kolei potencjalna emisja zanieczyszczeń, infrastruktura oraz ryzyko wypadku. Decydując się na konkretny środek transportu, warto mieć na uwadze te czynniki.

Czy niedługo rower stanie się koniecznością?

Choć w tekście podałam kilka argumentów na przełamanie oporów przed przesiadką na rower, to zdaję sobie sprawę, że nie zawsze taka alternatywa jest możliwa. Jednak niedługo część z nas może zostać zmuszona do wyboru jednośladu. 

Niedawno Nationale Nederlanden przeprowadziło badanie dotyczące środków transportu. Wynika z niego, że prawie 60% respondentów ograniczyło używanie samochodu na rzecz roweru. Duża część respondentów planuje dojeżdżać do pracy rowerem z uwagi na coraz wyższe ceny paliwa. Nasz czytelnik dzięki swoim dojazdom oszczędził już 700 zł, ale być może kwota potencjalnych oszczędności wzrośnie do 900?

Przesiadka na rowery dotyczy nie tylko mieszkańców, ale i od niedawna kurierów. Od niedawna Inpost ogłosił, że w Poznaniu część kurierów będzie dostarczać paczki rowerami. Być może również w innych miastach zobaczymy również podobne zmiany.

zdjęcie tytułowe: Erdenebayar/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
108 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Mike
1 miesiąc temu

Nie ma nic przyjemniejszego w biurze niż ludzie dojeżdżający na rowerach: to zmęczenie fizyczne już od samego rana, ten niepowtarzalny zapach maskowany litrami perfum i ciągle tłumaczenia ze tego czy tamtego wziąć nie może bo mu się do sakwy nie zmiesci. Kto może i chce to już jezdzi wiec takie teksty sa na miare komunizmu gdzie dobre rady dla wszystkich mialy nyc recepta na szczęście. Co z tego że km drogi ekspresowej kosztuje 35mln jak codziennie przejeżdża po nim nawet 200 tys. aut (przykład ze stolicy). Skoro budowa 1km drogi rowerowej jest 17,5 razy tansza to jej efektywność byłaby porównywalna… Czytaj więcej »

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Monika Madej

nawet rekreacyjna jazda powoduje pocenie sie, zwlaszcza jak teraz mamy po 30 stopni w cieniu w poludnie, nie kazdy jedzie na 8 rano do roboty, ludzie tez zaczynaj o 10 czy 12 godzinie

ebike
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Moim sposobem na brak prysznica w pracy jest rower wspomagany silnikiem elektrycznym. Nawet lekkie pocenie po porannym prysznicu nie powoduje że się śmierdzi. Jednak wiele osób ma prysznice w pracy, wtedy ten problem znika a dodatkowo oszczędza się na wodzie 😉
Ale żeby nie było tak super, to średnia infrastruktura i inni rowerzyści powodują że się odechciewa. Jazda po jezdni przynajmniej gwarantuje, że większość uczestników ma prawo jazdy i zna przepisy, na ścieżkach ludzie nie wiedzą kto ma pierwszeństwo, ścigają się itp. jest po prostu bardziej niebezpiecznie.

Niepewny
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Mam 16 km w jedną stronę,praca na 3zmiany 6-14-22,od 1 marca 70 razy na rowerze,zero dni zwolnienia,praca fizyczna,nie śmierdzę,schudłem 7kg,zaoszczedziłem 1200zł,30 stopni jeszcze w tym roku nie było.Proszę mniej na wszystko narzekać a więcej działać.Wiara góry przenosi coś w tym jest.

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Niepewny

u mnie od 3 dni jest 30 stopni w cieniu okolo 14,,, zreszta jak jest 27 stopni to niby jest fajnie?i mowie to jako zapalony rowerzysta

Niepewny
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

jaka temperatura panu odpowiada?Może przyroda dostosuje się do pana?

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Niepewny

no na pewno nie powyzej 25 stopni gdy mam jechac kilka czy kilkanscie kilometrow do pracy…gdy jezdze rekreacyjnie nie ma problemu

Robert
1 miesiąc temu
Reply to  Monika Madej

Eko oszołomy w natarciu

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Robert

Nieuki kontratakują

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

nieuki? a co Pan powie o naukowcach, ktorzy przez lata udawadniali jakim dobrem sa diesle? a potem sie nagle okazalo,ze wszystkei ich badania, autorytety sa g.. warte bo diesel ponoc najbardziej szkodliwy jest? ktos za to przeprosil, poniosl konsekwencje?
teraz mamy to samo: elektryk to samo dobro, nic nie emituje i chroni ptaszki a tymczasem sama Eu w badaniach wykazala,ze biorac pod uwage caly cykl zycia pojazdu elektryk emituje wiecej lub podobna ilosc co2 co diesel…wiec jaki sens tej calej rewolucji? elektryk emituje malo co2 podczas uzytkowanai ale bardzo duzo podczas produkcji, sumarycznie na jedno wychodzi…

Agnieszka
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Sugeruje Pan, że za x lat naukowcy powiedzą, że aktywność fizyczna szkodzi? 😀

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Agnieszka

A CZY JA GDZIES O TYM PISALEM? trudno mi sie odnosic do czegos czego nie napisalem i nie twierdze…

Szymon
1 miesiąc temu
Reply to  Monika Madej

Nie zgodzę się, kwestia potu przy wysiłku, niezależnie od intensywności wysiłku, to sprawa indywidualna dla każdego. Osobiście wystarczy chwila postoju na światłach, brak chłodzenia pędem powietrza podczas jazdy, żeby lało się ze mnie jakbym wyszedł spod prysznica.
Nie wyobrażam sobie w takim stanie wejść do biura na 8 godzin pracy, jeżeli nie byłoby prysznica.

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Szymon

do tego dochodzi kwestia stroju, w garniaku mam popylac na rowerze do biura?

Kasia
1 miesiąc temu
Reply to  Mike

A w samochodach ludzie nie maja wypadków? Jeśli rower jest zabójczy to bieg do autobusu tez chyba jest sportem ekstramalnym 😉 Nikt do niczego nie zmusza, to tylko artykuł, że sie da jezdzic rowerem 🙂

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Kasia

rozumiem,ze biegniesz do autobusu srednio 5 kilometrow dziennie? szacunek🙂

Rafał
1 miesiąc temu
Reply to  Mike

Ja pirdle. Kto to napisał? Czy to się sieje, czy samo rośnie? Dramaturgia, wstyd i to jeszcze przy Publice.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał

Dramaturgię to ma Pan (par excellence) we łbie 😉

Niepewny
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał

co jest wstydem?Chyba pana myślenie!

kjonca
1 miesiąc temu
Reply to  Mike

„ten niepowtarzalny zapach maskowany litrami perfum i[…]” W 3 firmach dla których pracowałem były prysznice i można sie było odświeżyć. Może to nie kwestia roweru, a niechęci do mycia? „tego czy tamtego wziąć nie może bo mu się do sakwy nie zmiesci.” Że co? Betoniarke ma przewozić? Bo rzeczy typowo biurowe to spokojnie się mieszczą w sakwach/plecaku. „o który raz tylko miał wypadek na takim jednośladzie ale na jego nieszczescie złamał sobie nogę” Ta, a świeże powietrze jest niezdrowe, bo mój szwagier od przeciagu umarł. Ten argument jest o tyle absurdalny, że wypadek można mieć wszędzie, nie tylko na rowerze.… Czytaj więcej »

Misiek
1 miesiąc temu
Reply to  Mike

Kupiłem okazyjnie rower elektryczny. Wczoraj z przyjemnoscia pojechałem do pracy 30km w jedną strone w górzystym terenie. Zajęło mi to 15 minut dłużej w jedną stronę niż samochodem. Bardzo przyjemna wycieczka. Minusem jest pogoda. Niby było ciepło ale mnie chyba coś przewiało bo mnie zebra bolą. Poza tym polecam.

Kasia
1 miesiąc temu

Jedze rowerem do pracy od 10 lat , ok 6-7 km dosłownie caly rok, zima też . Od 2 lat rowniez dziecko do żłobka w ten sposób zawożę. Teraz oczywiscie rzadziej przez powszechny home office ale polecam kazdemu . I blagam, jesli ktos sie poci po przejechaniu kilku kilometrow po miescie to powinien isc do lekarza 😉

Kasia
1 miesiąc temu
Reply to  Monika Madej

Da sie ale w moim przypadku to poprostu kwestia checi a nie ekonomi, ekologii. I jak powyzej , tez uwazam ze taki lekki rozruch z rana to tylko uśmiechu i energii dodaje 🙂

Robert
1 miesiąc temu
Reply to  Kasia

Biedne dziecko musi się męczyć od małego z taką matką, jak dorośnie odpłaci się

Kasia
1 miesiąc temu
Reply to  Robert

Biedni to sa ludzie co maja z Panem do czynienia . Nie pozdrawiam 🙂

Fazi
1 miesiąc temu
Reply to  Kasia

Dokładnie. Ja potrafię 20 km przejechać i żadnego pocenia. Nie trzeba od razu sprintem na maksymalnej prędkości jechać.

Syn Kornela
1 miesiąc temu
Reply to  Kasia

Od paru lat dojeżdżam rowerem do pracy (około 7 km w jedną stronę). Jeżdżę tylko w lato (w zimę to głupota) i pocę się obficie. Na szczęście mam w biurze prysznic, bez niego nie wyobrażam sobie takich dojazdów.

Paul
1 miesiąc temu

„Choć smog kojarzy nam się głównie z zimą i kopciuchami, to w największych polskich miastach głównym winowajcą jest ruch samochodowy”
A to ciekawe, bo jakoś latem ruch samochodowy nie maleje, a mapy pokazujące stan powietrza zwykle świecą na zielono (co oznacza dobre lub bardzo dobre powietrze). Za to zimą jest czerwono. Głównym winowajcą są piece, co doskonale widać (i czuć) zimą. Demonizowanie motoryzacji robi się po postu śmieszne.

Laszlo Kret
1 miesiąc temu
Reply to  Paul

Nie do końca tak jest — w Warszawie masz bardzo dużą zmianę w natężeniu ruchu podczas wakacji (dużo osób wyjeżdża, mniej osób odwozi dzieci na zajęcia/szkół itp.) i rzeczywiście powietrze jest na ogół lepsze niż zimą. Ale z drugiej strony w bezwietrzne dni w godzinach powrotu z pracy smog może osiągać wartości średnie do wysokich (ile to dokładnie wynosi to zależy od jednostek, typu pyłu itd.). Sam byłem tym zszokowany — zimą włączony oczyszczacz, zamknięte okna, sprawdzanie stanu powietrza. A latem się na to nie zwracało uwagi. Dopiero jak kilka razy z rzędu po tradycyjnej trasie przez Aleje, Wilanów, Ursynów,… Czytaj więcej »

Hieronim
1 miesiąc temu
Reply to  Paul

> A to ciekawe, bo jakoś latem ruch samochodowy nie maleje (…)

Oczywiście, że maleje – mieszkańcy wyjeżdżają na urlopy.

Przemo
1 miesiąc temu
Reply to  Paul

Szczególnie, że śmierdzieć zaczyna zwykle wieczorem, gdy ruch samochodowy zdecydowanie maleje…

ebike
1 miesiąc temu
Reply to  Paul

Wszystkie taksówki i ubery w WAW latają na LPG i są hybrydami więc chwała im za niską emisję. Jednak w zimie jak pada i jest ślisko to już mniejsza przyjemność z dojazdu rowerem.

Paweł
1 miesiąc temu
Reply to  Paul

Nie wiem gdzie Paul mieszka, ale w Łodzi ruch samochodowy latem jest odczuwalnie mniejszy niż zimą.

Last edited 1 miesiąc temu by Paweł
Laszlo Kret
1 miesiąc temu
Reply to  Paul

I jeszcze jedna sprawa — w Warszawie latem na okrągło są myte ulice, zatem owe drobinki, o których wcześniej pisałem są zmywane. Mycie ulic nie ma na celu zapewnienia porządku tylko redukcję smogu właśnie.

Przemo
1 miesiąc temu
Reply to  Laszlo Kret

Za to przeklęte dmuchawy działają w odwrotny sposób i nie ma na to rady.

Rafał
1 miesiąc temu
Reply to  Paul

A patrzyłeś na tlenki azotu?

Ustrój
1 miesiąc temu

Super rozwiązanie. Proponuję zacząć promocję chodzenia sr@ć za stodołę. Chrust już mamy, jeszcze tylko zrobić puste półki w sklepach i będzie głębia ustroju, który to podobno upadł w 1989 roku.

Laszlo Kret
1 miesiąc temu
Reply to  Ustrój

A jak się ma Twoje fekalistyczno-pseudohistoryczne wynaturzenie do jazdy rowerem?

Niepewny
1 miesiąc temu
Reply to  Ustrój

jak ma pan stodołę to niech pan chodzi i wiechciem słomy podciera.Proszę spojrzeć na Holandię i nie obrażać innych.

krzysztof
1 miesiąc temu

pomysl by dojezdzac rowerem kilkanscie kilometrow dziennie to zabawa dla twardzieli, ktorzy maja lekka prace( czytaj pierdza w stolek) polecam takie podroze komus kto fizycznei zapyla 8 czy 12 godzin…w dodatku jazda w deszczu czy zimnie za mila nie jest, dwa prsysznicy w biurowcach jest tyle co kot naplakal, po tzrecie onowiazuje odpowiedni stroj, trudno pomykac rowerem w garniturze czy eleganckiej garsonce .zreszta Polska ze wzgledy na klimat i rozleglosc maist nie nadaje sie do tego na wieksza skale.Tak duzo ludzi jezdzi rowerami ale nie bedizemy nigdy Amsterdamem tak samo jak nie beda nim Niemcy czy Czechy…ot taka specyfika,,

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Garsonki, garnitury i inne badziewia. Od dawna mówię, że te bzdurne konwenanse tylko życie utrudniają. Z resztą jak widzę kogoś w takim stroju, to od razu zapala mi się czerwona lampka, że to jakiś kombinator, naciagacz…

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

no tak bo w biurze,urzedzie, banku cz sklepie bedziesz w dresie popylal…

krzysztof
1 miesiąc temu
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Nie, no przecież w świecie PiS nie ma żadnego smogu 😉

Solomon Kane
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Świat Platformy będzie cudowny…kiedy Ci złodzieje zaczną rządzić. Teraz Moja Mama dostała podwyżkę emerytury. I 13tke. ZacTuska i komuchów wiele lat nic.
Więc bądż Pan obiektywnyni bez takich wycieczek.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Solomon Kane

Świat PiS-u z inflacją 15% rocznie, najwyższym zadłużeniem kraju w historii i kosztami obsługi długu publicznego rzędu 100 mld zł rocznie – zaraz będzie też światem znikającej 14-tej emerytury oraz chleba po 30 zł. I wtedy będzie Pan błagał „Tusku wróć” :-))

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

i Tusk by sprawil,ze covida by nie bylo, nie byloby wojny na Ukrainie i wogole byloby super…benzyna bylaby po 5zl( tylko chyba kiedys mowil,ze nie ma guzika co by cene zmienial a teraz niby ma) za to pewnei bylyby smieciowkim i 5 zl za godzine pracy i bezrobocie tak kolo 12 procent…faktycznie tesknimy;)

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Jeszcze kilka miesięcy rządów tej bandy ekonomicznych tłuków i analfabetów, a rzeczywiście uwierzę, że Pan tęskni 🙂

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

widze,ze redaktor właczyl tryb politruka: niewazne co ktos napisal, wazne zeby w poscie bylo o PIS…
ps: na drugi raz zeby sie nie osmieszac to prosze przeczytac link, ktory podalem nota bene napisany przez panskich bylych kolegow i wtedy mozemy porozmawiac.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

O czym mam rozmawiać z PiS-owskim płatnym trollem, jak nie o polityce? Przecież nie o rowerach, bo nie za to Panu płacą od wpisu 😉
Daję Panu zarobić, niech Pan doceni, że dopiero teraz dostaje Pan bana 😉

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

[CENZURA-red, komentarz użytkownika wykluczonego z dyskusji, płatny trolling]

Laszlo Kret
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

Smog jest po prostu zawiesiną drobinek w powietrzu, w zależności od lokalnych uwarunkowań ma inne składniki dominujące. W przypadku samochodów problemem są w dużej mierze opony (drobinki, które się uwalniają podczas ich ścierania).

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Laszlo Kret

wszystko sie zgadza,ze drobinki z opon to dosc mala czesc smogu a tymczasem slyszymy,ze jakby nie bylo aut to nie byloby smogu..a to nieprawda

Celina
1 miesiąc temu

Niby jestem przedstawicielka klasy określanej jako średnia. Niby. Do pracy całe życie jeżdżę komunikacją miejską. Mąż od kilku lat również. Rower posiadam, uwielbiam, po pracy jeżdżę codziennie 15 km. Ale do pracy mam za daleko aby codziennie jeździc rowerem.
Kilka razy byłam, ścieżka piękna przez 20 km, ale na samej końcówce jest podjazd pod górę. Jestem jak najbardziej za rowerem, tylko nie wszędzie się da:)
Oszczędność przy korzystaniu z komunikacji miejskiej vs dojazdów samochodem znacząca:)

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Celina

Dzięki za spostrzeżenia!

Fazi
1 miesiąc temu
Reply to  Celina

Ja do pracy mam płasko, ale nie jeżdżę rowerem, ponieważ droga przebiega obok bardzo ruchliwych ciągów komunikacyjnych, smród, a na części trasy nie ma drogi rowerowej i boję się jechać po drodze, aby ktoś mnie nie potrącił. Niestety jadąc autobusem czy tramwajem od lat widzę, że 80% kierowców trzyma w rękach telefon, pisząc na nim czy czytając w trakcie jazdy, a wtedy o wypadek nie trudno.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Celina

Nie dziwię się, jak ktoś ma do pracy pod górkę…

Adam
1 miesiąc temu

Bardzo syntetyczny tekst, dzięki za niego. Oszczędności 700zl to jak rozumiem tylko oszczędności za paliwo. Do tego można dodać koszt ubezpieczenia auta 200zl/msc z AC, wymiana oleju 30zl/msc, inne koszty eksploatacyjne 70zl/msc (minimum) no i wypadałoby policzyć sam koszt zakupu samochodu o którym się zazwyczaj „zapomina”. Sumując te koszty z paliwem nie da policzyć mniej niż 500zl miesięcznie, a statystyczny Polak z pewnością przekracza 1000zl. Rower elektryczny z super ciuchami zwraca się po paru miesiącach. I do tego doliczamy oszczędności społeczne które skutkują lepszą infratrukrura, służbą zdrowia, itd itd

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Tak, ma Pan rację, w zasadzie trzeba wziąć pod uwagę TCO

Grunwi
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

To demagogia, bo rower nie ma tych samych możliwości co samochód – jest więc też tańszy i nie widzę w tym nic dziwnego.

Kto chce i może i czuje się z tym do twarzy, niech jeździ. Zwykle taka postawa kończy się wraz z zostaniem rodzicem (najlepiej dwójki dzieci), wyjąwszy naprawdę marginalne przypadki fanów dwóch kółek.

Nie pochwalam natomiast retoryki „skoro ja mogę, to inni muszą” a tutaj mamy trochę taki przypadek.

kjonca
1 miesiąc temu
Reply to  Grunwi

„kończy się wraz z zostaniem rodzicem (najlepiej dwójki dzieci), ”
Tylko w pewnym okresie.
Jestem rodzicem 2 dzieci.
I już jedno jeździ samo (rowerem/komunikacją) a drugie ze mną.
Więc nie „kończy się’, tylko raczej „jest przerwane”

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  kjonca

Bardzo dobra koncepcja, zazdraszczam 🙂

Alf
1 miesiąc temu
Reply to  Grunwi

A pochwalasz retorykę „ja wymyślam, że nie mogę, więc inni też nie mogą”? Tak sporo ludzi tu argumentuje. Bo musi w garniturze (nie może się przebrać), bo musi pięć skoroszytów targać (i poświęcać czas w domu) itd.

koko
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

… dodałbym jeszcze budowę ogrodzenia na wschodniej granicy i pomoc Ukr …. one też są „oszczędności społeczne które skutkują lepszą infraktura, służbą zdrowia, itd itd”

kjonca
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Problem w tym, że (a piszę to jako sezonowy rowerzysta) jest taki, że z samochodu nie da się tak do końca zrezygnować. Jednak wyjazdy za miasto, czy okazjonalne przejazdy (tam gdzie rower nie wystarczy) są nie do uniknięcia. Więc te koszty stałe są trudne do uniknięcia. Aczkolwiek zgodzę się, że po podliczeniu mogłoby się okazać, że jako społeczeństwo potrzebujemy 30% samochodów mniej.

Marcin
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Dolaczam sie do opinii. Moim zdaniem, pomimo kilku trollowych komentarzy, warto podkreslac latwosc i skutecznosc transportu rowerowego- nie mowiac juz o zyskach finansowych. Kazdy taki artykul moze przekonac kilku niezdecydowanych, ale otwartych na nowe rzeczy. Sam przechodzilem rozne fazy w zyciu od mega-sportowych po lezenie z piwskiem na kanapie i rozumiem ze nielatwo moze byc przekonac sie do roweru, zwlaszcza komus kto jest malo aktywny fizycznie, bo to wymaga wysilku…ale na swoim przykladzie wiem ze sie da. Z dzieciakami dowozonymi do zlobka/przedszkola jest trudniej i nie w kazdy dzien sie da…ale tez w wielu przypadkach sie da :). Do kosztow… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin

Bardzo dzięki za komentarz 🙂

Przemo
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Samochód przeważnie i tak jest, nie można zatem całych jego kosztów użytkowania wrzucać w dojazdy do pracy. Jak stoi pod domem to też nas kosztuje.

Niepewny
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Mój koszt samochodu to 1000 zł miesięcznie(przy dojazdach do pracy rowerem w miesiące letnie).Mieszkając w mieście pozbyłbym się samochodu,na wyjazdy urlopowe auto bym wynajął.Do kosztów trzeba jeszcze doliczyć ewentualne mandaty,które nie są niskie.

stef
1 miesiąc temu
Reply to  Monika Madej

ja zrezygnowałem całkowicie. Mieszkając blisko stacji SKM przestało się opłacać. Jak potrzebuje to pożyczam okazjonalnie auto na minuty.

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

no ale pytanie czy ów czytelnik bedzie tez tym rowerem jechal po 30 kilometrow dziennei przy 20 stopniowym mrozie, deszczu czy sniegu…bo jezlei nie to auto musi stac w garazu i koszty generuje( paliwo odpada, ale reszta pozostaje)

koko
1 miesiąc temu

Urabianie tłuszczy do akceptacji rezygnacji z samochodów czas zacząć ….

Fazi
1 miesiąc temu

Od paru miesięcy obserwuję ten fenomen na ulicach Warszawy: paliwo drogie, ale korki i ruch na ulicach cały czas b/z. Dlaczego? Sporo aut jest służbowych, firmowe paliwko, auto to bonus dla pracownika więc firmy nie mogą lub nie chcą tego ukrócić. Wielu znajomych dojeżdża do pracy służbową furą, mimo tego, że dystans mają krótki lub mogliby metrem czy tramwajem te 2 czy 4 przystanki dojechać, ale wygoda, lenistwo no i co najważniejsze dla nich: za darmo, a za bilet miejski musieliby zapłacić z własnej kieszeni. Mnie stać na paliwo, ale od lutego autem bardzo rzadko się poruszam. Dlaczego: wolę te… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Fazi

Dokładnie, mało kto liczy ile go teraz kosztuje np. dojazd do pracy samochodem. A warto policzyć, kapcie spadną

MKS
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Zwlaszcza w obecnej sytuacji. U mnie w firmie zrobil sie zastoj, skonczyly sie sympatycznie platne nadgodziny, z cenami paliw wiadomo, co sie stalo… I ci, co wczesniej zartowali sobie, ze mnie nie atac na paliwo wiec nauczylem sie zap.lac rowerem niewiele wolniej od samochodu, teraz przychodza po pomoc w wyborze roweru.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  MKS

Dziwi mnie tylko, że w galeriach handlowych, restauracjach i hotelach wciąż tłumy. To jeszcze nie jest to oglądanie każdej złotówki, które w tej sytuacji powinno być…

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Właśnie to jest oglądanie zamiast wczasów na Majorce, Mazury.

Marcjanna
1 miesiąc temu

Generalnie co kto lubi, ale jesteśmy coraz mniej sprawnym fizycznie i chętnym psychicznie do zmian społeczeństwem.
Oczywiście możemy narzekać albo możemy spróbować.
Osobiście zmieniałam home office na biuro i dojazdy rowerem we Wrocławiu. Dlaczego? Bo poprzedni styl życia mnie zabijał przez brak ruchu, a jako osoba niepełnosprawna ruchowa mam ograniczone aktywności. Wróciłam więc na rower i jeżdżę ze średnią prędkością 10-12km/h. Ale plusy już widzę: są endorfiny i poprawa oddechowa 🙂
Ale co kto lubi to niech sobie wybiera.

Radek
1 miesiąc temu

„jesteśmy w czołówce rankingu w liczbie samochodów przypadających na mieszkańca”

mogę prosić o link do źródła? ostatnio czytałem, że ilość aut na mieszkańca w PL plasuje nas poniżej po średniej.
Średnia dla całej Unii Europejskiej wyniosła 569 aut na tysiąc mieszkańców, a na 1 tys. mieszkańców Polski w 2021 r. przypadały 504 samochody osobowe.

Żródła:
https://smoglab.pl/liczba-samochodow-na-1000-mieszkancow/
https://www.bankier.pl/moto/dom-starcow-na-drogach-i-to-bez-martwych-dusz-jezdzimy-coraz-starszymi-autami-11527/

Last edited 1 miesiąc temu by Radek
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Poproszę autorkę o podanie źródła lub o korektę informacji

kjonca
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Albo ja czegoś nie rozumiem, albo sam autor komentarza podał.

https://smoglab.pl/liczba-samochodow-na-1000-mieszkancow/

Polska na 3 miejscu.

Owe 504 samochody na tys. to jest jak zaczniemy drążyć ile z tych samochodów naprawdę jeździ. (drugi link).

https://www.bankier.pl/moto/dom-starcow-na-drogach-i-to-bez-martwych-dusz-jezdzimy-coraz-starszymi-autami-11527/

Tylko że w drugim linku ja nie zauważyłem odniesienia ile samochodów „nie jeździ’ w takimi Luksemburgu.

Więc może jednak należy porównywać jabłka z jabłkami, a gruszki z gruszkami.

kjonca
1 miesiąc temu
Reply to  kjonca

Może to nie wyraziłem się jasno: autor komentarza chciał podważyć liczby autorki, ale sam podał liczby nijak nie pasujące do tezy.
Albo ja czegoś nie rozumiem – chętnie się dowiem.

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Monika Madej

Nasze dane z ewidencji pojazdów są zaburzone i przez to nie oddają rzeczywistości. W dodatku mówi się o zarejestrowanych pojazdach ogółem, więc pewnie w tej liczbie zawierają się ciągniki siodłowe z naczepami, na których stoi transport Europy zachodniej.
Podejrzewam, że gdyby skorygować dane, to wyszłoby jednak że my Polacy mamy mniej aut niż Niemcy, Holendrzy czy Belgowie. Tylko te podejrzenia ciężko potwierdzić.
Liczyłem, że podrzuci pani jakieś nowe dla mnie źródło z bardziej wiarygodnymi danymi 🙂

PS. Osobiście zawyżam kilka statystyk: pieszy, rowerzysta, kierowca, hulajnogista na minuty, „koń pociągowy” do sanek w zimie 😉

kjonca
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Rzucił Pan jakąś tezę. Nie podał Pan na jej potwierdzenie żadnych danych.
Ale Panu „się wydaje”, więc to na pewno jest prawda, i jeszcze autorka ma to udowadniać (=wykonać za Pana pracę)

Niech Pan sam powie: czy tak zachowuje się poważny dyskutant?

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  kjonca

To może tym razem łopatologicznie specjalnie dla Pana:
– autorka wysnuła wnioski w oparciu od dane Cepik
– dane cepik są nieprawdziwe (zawyżone) i panuje co do tego ogólny konsensus
– bankier.pl oszacował jak może to wyglądać naprawdę
– wg danych szacunkowych które próbują być bliższe rzeczywistości liczba aut w PL jest niższa niż średnia UE (średnia wzięta z danych przytoczonych ze smoglab.pl).

Proszę przeczytać mój pierwszy komentarz aż przestanie Pan pisać bzdury, że nie przytoczyłem żadnych danych na potwierdzenie.
Nie pozdrawiam 😛

kjonca
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

– bankier.pl oszacował jak może to wyglądać naprawdę

Nie. Bankier.pl próbował oszacować wpływ pewnego zjawiska. (Jednego z wielu), ale powiedzmy że ok.

– wg danych szacunkowych które próbują być bliższe rzeczywistości liczba aut w PL jest niższa niż średnia UE (średnia wzięta z danych przytoczonych ze smoglab.pl).

No i tu jest błąd. Bo próbowano porównywać dane skorygowane w PL z danymi oficjalnymi z innych krajów, czyli gruszki z jabłkami.
Dlatego ta „analiza” jest bezwartościowa. Chyba, że coś przeoczyłem, albo są inne źródła.

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Monika Madej

No właśnie część z nich nie istnieje podobno w bazie CEP jest to ok. 3 000 000 aut czyli ok. 20 wszystkich zarejestrowanych. W moim mieście nawet jest zarejestrowane 5 ikarosow na MZK, które już w 2000 trafiły na złom.

Ppp
1 miesiąc temu

Do problemów należy dodać ukształtowanie terenu.
Otóż mieszkam na dość wysokim wzgórzu (100m ponad centrum miasta, gdzie pracuję), więc jadąc gdziekolwiek rowerem, musiałbym go potem targać na górę.
Jedynym płaskim miastem, jakie kojarzę, jest Białystok. Wszystkie pozostałe, jakie znam – urozmaicone, więc problem dotyczy wielu ludzi.
Pozdrawiam.

Adax
1 miesiąc temu

Dla mnie dojazd do pracy rowerem nierealny na razie – w jedną stronę najmniej 35 km, dałoby się elektrykiem ale droga jest tak koszmarnie niebezpieczna, że nawet autem czasem strach…. 🙁

Solomon Kane
1 miesiąc temu

Rower nie jest cudownym remedium na wszystko. Zawodzi przy deszczu, w zimie, wielkim upale. Nie zawieziesz nim dużych zakupów do domu.
I nie każdy ma zdrowie nim jeździć.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Solomon Kane

W deszczu, zimie i upale niekoniecznie. Przy dużych zakupach – owszem

Tom
1 miesiąc temu
Reply to  Solomon Kane

Deszcz – niby są stosowne ubrania, ale nie lubię jeździć w czasie deszczu i zwykle odpuszczam. A co jest nie tak z zimą? OK, gdy jest ślisko, to jest problem, ale ogólnie jeżdżę cały rok. Temperatury tragiczne nie są, zresztą ubrać się cieplej można, a rozebrać podczas upałów – niekoniecznie 🙂 Zdziwiłem się tylko raz, dwa lata temu, gdy podczas 10-kilometrowej trasy świeżo naładowana lampka padła (było -20). Gdy się ogrzała, moc wróciła 🙂

jsc
1 miesiąc temu
Reply to  Tom

(…)OK, gdy jest ślisko, to jest problem, ale ogólnie jeżdżę cały rok.(…)
Z zimą jest ten śmieszny problem, że miewałem takie akcje, że wolałem jechać rowerem niż iść… taka była breja. Z kolei tego nie testowałem, jakoś tak się nie złożyło, że śniegu posypanym piachem też czułbym się chyba pewniej… odpadną te momenty, gdy noga staje dęba, bo złapała mega przyczepność w miejscu dosłownie zawalonym piachem.

Marcjanna
1 miesiąc temu
Reply to  Solomon Kane

Te zakupy też można ogarnąć np. przyczepką rowerową.

kjonca
1 miesiąc temu

Dziwne. Zostawiłem (rano) 2 komentarze pod tym artykułem (i jeden pod innym) i żadnego z nich nie widzę.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  kjonca

Sorry, opóźnienie w moderacji…

Niepewny
1 miesiąc temu

Marzenia zwyczajnego Polaka:
1 Zamiast dopłat do aut elektrycznych(tylko dla bogatych)dopłaty do hulajnog,rowerów elektrycznych.
2 Zwrot podatku za dojazdy hulajnogą,rowerem do pracy(taki jest w Holandii).
3 Budowa infrastruktury dla jednośadów(ścieżki,śluzy, etc).
Będzie ekologicznie,zdrowo,tanio,
Zdaję sobie sprawę,że to marzenia ściętej głowy.Komuna nigdy nie inwestowała w rozwój o dobrobyt ludzi.

Anna
1 miesiąc temu

Ja na paliwo zarabiam biorą nadgodziny. Wówczas leczę tych, którzy spadli z roweru

Raf
1 miesiąc temu

Zanim napiszę o innych aspektach przygody z rowerem proponuję zrobić bardzo prosty test, który uzmysłowi nam stan faktyczny jeżdżenia po Warszawie (z artykułu dowiadujemy się , że w Wa-wie 60% smogu generują auta) : Dziecko np. w wózku-spacerówce. Weźmy (co najważniejsze nasze własne kochane dziecko) i przejdźmy się z nim wśród stojących kopcących 'na czarno’ diesli, tak aby iść przy rurze wydechowej (lub za nią) zgodnie z kierunkiem ” jazdy” auta. Moż stać tylko jedno auto – obraz będzie bardziej wyrazisty. Co widzicie? Co czujecie? Czy nie przeraziło Was to? Czy nie poczuliście strachu przed tym co Wasze dziecko przed… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by Maciej Jaszczuk
kjonca
1 miesiąc temu
Reply to  Raf

„Weźmy (co najważniejsze nasze własne kochane dziecko) i przejdźmy się z nim wśród stojących kopcących 'na czarno’ diesli, tak aby iść przy rurze wydechowej (lub za nią) zgodnie z kierunkiem ” jazdy” auta. Moż stać tylko jedno auto – obraz będzie bardziej wyrazisty.” A to przepraszam, jadąc komunikacją czy samochodem niby mniej się tego nawdychasz? (Tak, wiem o obiegu zamkniętym) „Ciagłe światła,” Nie zauważyłem „statystycznej” różnicy. „czas dojazdu większy,” – Ja raczej jeżdzę komunikacją i na dystansie Bemowo – centrum Wawy – różnica mieści się w 10 min (od wyjścia z osiedla do zalogowania się w biurze) „w trakcie jazdy… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!