Po dwóch latach, w których banki w Polsce zarabiały miliardy głównie dzięki wysokim stopom procentowym, branża stoi przed nową erą – cena pieniądza zaczęła spadać, konkurencja o depozyty i kredyty rośnie. Opublikowane właśnie wyniki finansowe Banku Pekao za 2025 r. pokazują, że w tej branży „duży może więcej”. Czy rekordowy zysk – powyżej 7 mld zł – to efekt podniesienia poziomu zarządzania bankiem, czy raczej końcówka bardzo dobrego cyklu w całej branży?
Co tak naprawdę napędzało wynik Banku Pekao w ostatnim roku: wciąż wysoka marża, rosnące prowizje czy może po prostu większa skala biznesu? Czy bank potrafił utrzymać koszty pod kontrolą w czasach rosnących opłat regulacyjnych? I czy niskie rezerwy na złe kredyty to efekt dobrej koniunktury, czy raczej ostrożnej polityki kredytowej z poprzednich lat? Analizuję wyniki finansowe drugiego największego polskiego banku.
- Początek czy schyłek ery fintechów? Dlaczego wygrywają z bankami, które wydają tony pieniędzy na technologie, placówki i marketing? [POWERED BY WALUTOMAT]
- Czas zaplanować swoje bezpieczeństwo finansowe na cały rok. Oto check-lista dla tych, którzy w 2026 r. nie chcą się dać zaskoczyć losowi! [POWERED BY PZU]
- Nowa, ciekawa usługa dla początkujących inwestorów: portfele modelowe, ale z aktywnym zarządzaniem. Jak w private bankingu? Recenzuję [POWERED BY UNICREDIT]
Wyniki Banku Pekao: na czym w zeszłym roku zarabiał „Żubr”?
W 2025 r. bank zarobił na czysto 7,01 mld zł. czyli o 10% więcej niż rok wcześniej. To, rzecz jasna, najwyższy wynik w historii tej instytucji, ale jego źródła są już nieco inne niż w okresie najwyższych stóp procentowych, które nakręciły zyski całej branży (poprzez rozszerzenie „nożyc” między oprocentowaniem kredytów i depozytów). Z wyników finansowych banku widać, ze marża odsetkowa się ustabilizowała. Po uwzględnieniu efektów wakacji kredytowych (z poprzedniego roku) spadła przez rok z 4,21% w do 4,19%.
Ale to wciąż wskaźnik jeden z najwyższych w całej branży bankowej. To, że bank z żubrem w logo zdołał go utrzymać grubo powyżej 4% mówi o dużej bazie klientów i jego dużej zdolności do zarabiania na odsetkach. Zwłaszcza, że mimo symbolicznego spadku marży odsetkowej, sam zysk banku wypracowany na odsetkach… wzrósł. W 2025 r. zwiększył się o ok. 6% w porównaniu z poprzednim rokiem.
To efekt przede wszystkim rosnącej skali biznesu. Portfel kredytowy (i innego rodzaju finansowania klientów) przekroczył 200 mld zł i był aż o 8% większy niż rok wcześniej. Bank zarabia więc więcej, bo ma więcej kredytów, a nie dlatego, że na każdym z nich zarabia wyraźnie więcej niż wcześniej.
Drugim filarem dochodów każdego banku są prowizje, a i tutaj widać wyraźniejsze przyspieszenie. Wynik z opłat i prowizji wzrósł w 2025 r. o 11%. To tempo szybsze niż w przypadku wyniku odsetkowego, co pokazuje, że bank coraz bardziej opiera swoją rentowność na aktywności klientów, a nie tylko na poziomie stóp procentowych.
Dwie rzeczy wyróżniają „Żubra” jeśli chodzi o jego rentowność w kontekście dochodów z prowizji – duży wzrost dochodów odsetkowych oraz fakt, że w banku skutecznie działają na rzecz przestawienia „zwrotnicy” źródeł zysków w erze spadających stóp procentowych. W większości banków dochody prowizyjne stały w zeszłym roku w miejscu.
W prezentacji wyników bank podkreśla, że rosły przede wszystkim przychody z kart, kredytów oraz usług związanych z rynkiem kapitałowym i zarządzaniem aktywami. Pomogła w tym dobra koniunktura na rynku funduszy inwestycyjnych oraz sprzedaż obligacji skarbowych klientom. Bank Pekao staje się bardziej bankiem „prowizyjnym”, a nie tylko „odsetkowym”.
W środowisku spadających stóp to kluczowe, bo prowizje są znacznie bardziej stabilnym źródłem przychodów niż marża odsetkowa. Im zamożniejsi klienci i im więcej można zarobić na zarządzaniu ich majątkiem, tym mniej bank jest zależny od zmian stóp procentowych.
Jak rezerwy kredytowe wpłynęły na wyniki Banku Pekao?
Po stronie kosztowej jest trochę mniej różowo. W odróżnieniu od niektórych konkurentów Bank Pekao nie zdołał w pełni poskromić wzrostu kosztów działalności, ale szły one w górę wolniej, niż przychody. Koszty operacyjne w 2025 r. wzrosły o około 5,5% w skali roku.. To tempo umiarkowane, szczególnie biorąc pod uwagę inflację oraz inwestycje w technologię i rozwój biznesu. Struktura tych kosztów jest jednak dość specyficzna.
Koszty osobowe spadły z powodu redukcji zatrudnienia po programie dobrowolnych odejść, który zawyżał tzw. „bazę” w poprzednim roku. Z kolei koszty rzeczowe wzrosły o 17%, co można wiązać z inwestycjami w infrastrukturę i cyfryzację. Największą zmianą były jednak opłaty regulacyjne na rzecz BFG i KNF, które wzrosły aż półtorakrotnie w skali roku. Mimo tego wskaźnik kosztów banku do dochodów, które osiąga, wyniósł 34,5%, co oznacza wysoką efektywność działania banku.
Kolejnym elementem układanki są rezerwy na „złe” kredyty, czyli koszty ryzyka. To obszar, który w ostatnich latach potrafił wywracać wyniki banków do góry nogami. W 2025 r. sytuacja w Banku Pekao była pod tym względem bardzo stabilna. Bank utworzył w 2025 r. 760 mln zł rezerw kredytowych, w porównaniu 883 mln zł w 2024 r. (czyli niemal o 14% mniej). Spadek kosztów ryzyka wynikał głównie z niskiej „szkodowości” portfela kredytowego oraz sprzedaży części niespłacanych kredytów. Ale mniej złych kredytów to akurat cecha większości banków na rynku.
Wskaźnik kredytów zagrożonych utrzymał się na poziomie około 4,4%. Mamy więc stabilną jakość aktywów i poziom niższy niż średnia dla sektora niefinansowego. Innymi słowy, mimo wcześniejszego wzrostu stóp procentowych, klienci banku radzili sobie ze spłatą zobowiązań, a portfel kredytowy nie uległ istotnemu pogorszeniu.
Wyniki netto: lepiej już być nie może?
Widać więc, że u „Żubra” motorem wzrostu jest efekt skali – to po prostu ogromny bank, mający mnóstwo bogacących się klientów, zarabiający coraz więcej na zarządzania ich majątkiem i mogący sobie pozwolić na utrzymywanie wysokiej marży odsetkowej i jednoczesne zwiększanie skali działania. To bardzo rzadko spotykane połączenie – przeważnie jednak ceną wzrostu skali działalności banków jest konieczność wchodzenia w wojny cenowe. W Banku Pekao wzrost odbywa się z tego punktu widzenia „bezkosztowo”.
Rentowność kapitału własnego (ROE) w przypadku Banku Pekao wyniosła 21,4%, co również reprezentuje poziom bardzo wysoki jak na europejskie standardy bankowe. Rentowność ROE pokazuje ile pieniędzy mogliby dostać akcjonariusze lokując pieniądze w dane aktywa jeśli cały zysk byłby przeznaczany na dywidendy. Im ROE jest większe, tym bardziej opłaca się inwestować kapitał w dane aktywa, zamiast kupować obligacje na 5% rocznie.
Marża odsetkowa przestała rosnąć, ale też nie spadła – utrzymała się na bardzo wysokim poziomie w porównaniu z konkurentami. Jej minimalny spadek jest pierwszym sygnałem przypominającym, że era rekordowo wysokich stóp procentowych dobiega końca i utrzymywanie wysokich marż odsetkowych będzie dla banków trudniejsze.
Bank Pekao wchodzi w ten nowy etap na pewno z dobrą pozycją: rosnącymi przychodami prowizyjnymi, niskim kosztem ryzyka i jedną z najlepszych efektywności kosztowych w sektorze. Ale wyniki z 2025 r. mówią nam też, że dalszy wzrost zysków nie będzie już tak łatwy i automatyczny jak w latach 2022–2024. Natomiast dywidenda dla udziałowców banku za zeszły rok niemal na pewno będzie godna. Prawdopodobnie (przy założeniu wypłaty 75% zysków na dywidendę) wyniesie ok. 20 zł na akcję. Przy kursie akcji banku wynoszącym 232 zł może to być nawet ponad 8% wartości akcji
zdjęcie tytułowe: Bank Pekao

