Drobni akcjonariusze InPostu, którego akcje są notowane na giełdzie w Amsterdamie, otrzymali właśnie ofertę odsprzedaży posiadanych przez siebie akcji. Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią amerykański Fedex i fundusz Advent chcą zapłacić 15,6 euro za akcję. Czy drobnym akcjonariuszom uda się „wytargować” więcej? Patrząc na obecnie proponowaną cenę wydaje się, że kupujący zachowali jeszcze rezerwę, by ją podnieść, o ile zostaną do tego zmuszeni. Z drugiej strony wyniki finansowe firmy „zapraszają”, żeby sprzedać akcje InPostu i jeszcze pocałować kupującego w pierścień. Trudny dylemat
Saga dotycząca zmiany właściciela InPostu, potentata na rynku automatów paczkowych, trwa już od początku roku. Wtedy spółka po raz pierwszy poinformowała, że jest chętny do przejęcia kontroli nad nią, ale nie ogłosiła jeszcze jego „tożsamości”. Chociaż spółka jest kojarzona z biznesmenem Rafałem Brzoską, to od 2017 r. technicznie nie kontroluje on InPostu. Najpierw pakiet kontrolny przejęło konsorcjum amerykańskich funduszy, a od 2023 r. stopniowo udziały zaczęła przejmować czeska rodzina Kellnerów (obecnie ma ponad 28% akcji i jest największym akcjonariuszem).
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
W lutym okazało się, że do InPostu chce wejść amerykański gigant logistyczny Fedex, na spółkę z funduszem Advent (który był też jednym z inwestorów, gdy Rafał Brzoska tracił kontrolę nad spółką). Advent i Fedex chcą przejąć po 37% akcji InPostu. Rodzina Kellnerów i fundusz Rafała Brzoski zostają w interesie z mniejszościowymi udziałami i zachowają po kilkanaście procent. Oczywiście InPost – o ile pozostali akcjonariusze dadzą się „wypchnąć” ze spółki – zostanie też zdjęty z giełdy w Amsterdamie.
Dzisiaj formalnie zostało ogłoszone wezwanie do sprzedaży wszystkich akcji. Ma je odkupić IS Iris Lux Bidco, czyli spółka utworzona przez czterech członków konsorcjum. Cena wynosi dokładnie tyle, ile wcześniej zapowiadano – 15,6 euro za akcję. Przy tej kwocie cała spółka byłaby wyceniana na 7,8 mld euro, czyli równowartość 33 mld zł. Mniej więcej za te same pieniądze został sprzedany austriackiej grupie Erste pakiet kontrolny w trzecim największym banku w Polsce (sprzedającym była hiszpańska grupa Santander).
Inwestorzy przed dylematem. Ile są warte akcje InPostu?
Ponieważ główny udziałowiec z Czech i fundusz należący do Rafała Brzoski oraz fundusz Advent już ogłosili, że sprzedadzą obecnie posiadane akcje InPost („przesuwając” je częściowo do spółki IS Iris Lux Bidco), transakcja uzyskała wsparcie posiadaczy 48% akcji. Do pozostałych udziałowców – głównie posiadających papiery kupione na holenderskiej giełdzie – została skierowana pozytywna rekomendacja zarządu i rady nadzorczej InPost, zachęcająca do skorzystania z oferty. Będzie ona ważna do 27 lipca. Oczywiście może być w tym czasie przedłużona albo zmieniona.
Od czasu, gdy została ogłoszona wstępna cena za akcje InPost inwestorzy uwzględnili ją w swoich rachubach i kurs akcji spółki na giełdzie Euronext jest płaski jak stół. Wynosi dziś mniej więcej 15,3 euro (czyli tyle, ile wynosi „gwarantowana” cena od konsorcjum minus wartość pieniądza w czasie do sfinalizowania transakcji). Dużo? Mało? Warto czekać na więcej? Czy może być więcej?
Cóż, choć InPost zaczął swoją karierę na giełdzie w Holandii przy cenie ok. 20 euro za akcję, to w latach 2022–2024 te papiery były notowane przy cenie między 5 a 10 euro za akcję. W 2025 r. ich wartość co prawda zbliżyła się do rekordowych 20 euro, ale pod koniec roku były warte już znów mniej niż 10 euro. Inwestorzy na giełdzie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że InPost być może dochodzi już do ściany, jeśli chodzi o możliwości ekspansji w Polsce (a przynajmniej jest takie ryzyko), zaś nie ma pewności czy będzie w stanie osiągnąć podobny sukces w skali europejskiej.

Kłopot jest zwłaszcza patrząc od strony rentowności, bo jeśli chodzi o podbijanie rynku paczkomatami – firma radzi sobie nieźle. Z niemal 95 000 punktów nadawania i odbioru paczek (z tego 62 000 to paczkomaty, a pozostałe 33 000 to punkty ulokowane w różnych miejscach obsługiwanych przez ludzi, np. w sklepach czy placówkach pocztowych) aż dwie trzecie są za granicą. To oznacza, że firma coraz bardziej jest „europejska”, niż „polska” w sensie klienteli. Liczba paczkomatów poza krajem rośnie trzy razy szybciej, niż w Polsce.
Inna sprawa, że ta jedna trzecia infrastruktury „zainstalowanej” w Polsce obsługuje 763 mln paczek rocznie. A dwie trzecie infrastruktury zainstalowanej w krajach Europy Zachodniej generuje 340 mln paczek rocznie. Owszem, ta ostatnia liczba jest o prawie 20% wyższa niż rok temu, ale i tak widać gołym okiem, że aktywa InPOstu za granicą pracują mniej wydajnie, niż te na rynku polskim, który będzie być może jeszcze rósł, ale niespiesznie, bo na rynku automatów paczkowych jest już ciasno.
InPost w potrzebie. Fedex jak rycerz na białym rumaku?
Patrząc na rentowność InPostu też już tak dobrze nie jest, jak było kiedyś. Łączny zysk netto firmy w 2025 r. spadł z rekordowego poziomu 1,25 mld zł rok wcześniej do 526 mln zł, czyli o więcej niż połowę. Zysk operacyjny też stopniał, choć w znacznie mniejszym stopniu, z ponad 1,9 mld zł do 1,6 mld zł.
Chodzi oczywiście o wielkie inwestycje w rozwój w Europie Zachodniej, ale też i o niższą rentowność działalności na nowych rynkach. Przychody InPostu wzrosły w 2025 r. do astronomicznych 14,7 mld zł z poziomu 19,9 mld zł rok wcześniej. Z tego połowa (7,2 mld zł) to przychody osiągnięte na polskim, coraz bardziej nasyconym rynku (liczba dostarczonych przesyłek wzrosła w skali roku o 8%). Te przychody skonwertowały się na 3,5 mld zł zysku operacyjnego EBITDA.
W przypadku rynków strefy euro przychody zaczynają się już zbliżać do tych osiąganych w Polsce (4 mld zł), ale… zysku operacyjnego EBITDA z tych przychodów udaje się wykręcić tylko 615 mln zł. A w Wielkiej Brytanii – największym kraju poza strefą euro, na którym działa InPost – przy przychodach 560 mln zł marża jest jeszcze ujemna, więc w ogóle nie ma mowy o zyskach. Jak widać, przed InPostem jeszcze daleka droga, by wielkie inwestycje w podbój Europy przekuć na zyski.
Fedex, który chce przejąć kontrolę nad InPostem, w Polsce nie osiągnął wielkiego udziału w rynku kurierskim, ale na świecie jest potentatem – ma 225 mln klientów. Z tego punktu widzenia może być dla InPostu „oknem na świat”. Fedex już zadeklarował, że jeśli zdobędzie duże udziały w InPoście, to przyłączy jego paczkomaty do swojej sieci, „co pozwoli na sprawną i efektywną dostawę przesyłek do konsumentów w preferowanych przez nich lokalizacjach”. A więc na znacznie lepsze wykorzystanie infrastruktury zagranicznej InPostu.
Fedex ogłosił, że dzięki InPostowi będzie mógł przyspieszyć rozwój tzw. dostaw out-of-home (czyli do punktów odbioru, a nie w ramach usługi kurierskiej) na kluczowych rynkach europejskich, przy jednoczesnej dalszej poprawie efektywności oraz rentowności działalności w Europie. Dla amerykańskiej firmy logistycznej to na pewno możliwość zwiększenia udziałów w europejskim rynku. Na razie rządzą na nim niemiecki DHL (ok. 30% udziałów), francuski DPD (18%), a UPS i Fedex z udziałami na poziomie 8-10% walczą o trzecie miejsce.
Fedex to monstrum. Zbliża się do 100 mld dolarów rocznych przychodów, co oznacza, że globalnie jest firmą mniej więcej 15-krotnie większą, niż InPost. Ma 88 mld dolarów przychodów rocznie (InPost ma równowartość 4 mld dolarów), zysk netto amerykańskiego giganta logistycznego to 4,1 mld dolarów rocznie (InPost ma mniej więcej 150 mln dolarów). No i argument kończący – 92 mld dolarów wartości rynkowej na nowojorskiej giełdzie, ponad 10-krotnie więcej, niż wynosiła by całkowita wycena InPostu, jeśli sprzedaż dojdzie do skutku.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Czy sprzedać akcje InPostu po 15,6 euro? Niełatwa decyzja
Przed mniejszościowymi akcjonariuszami niełatwa decyzja. Patrząc na obecną rentowność InPostu i jego wskaźniki rynkowe (np. zysk przypadający na jedną akcję) oferta wydaje się być szczodra. Przy obecnej cenie akcje InPostu mają wskaźnik C/Z przekraczający 60. Niby to bardziej spółka technologiczna, niż logistyczna, a takie bywają notowane przy wysokich wskaźnikach. Z drugiej strony te, które są tak „szczodrze” wyceniane, mają też przeważnie szybko rosnące zyski…
Nikt by się nie zdziwił, gdyby przy tych wynikach finansowych InPost był notowany poniżej 10 euro za akcję. Sęk w tym, że skoro dotychczasowi udziałowcy albo zwiększają udziały (jak fundusz Rafała Brzoski i amerykański Advent) albo nie wychodzą ze spółki całkowicie, a tylko częściowo (w przypadku czeskiej rodziny Kellnerów) – to znaczy, że widzą szansę na „wielki skok” InPostu w Europie. Zwłaszcza z partnerem działającym w skali globalnej.
Wyjść z InPostu i zainwestować pieniądze gdzie indziej, czy czekać do ostatniej chwili z nadzieją na podwyższenie oferty? Zapewne sposób postępowania w dużej mierze będzie zależał od tego, po ile inwestorzy kupowali akcje. Jeśli robili to w ofercie publicznej po ok. 16 euro za akcję – zapewne po kilku latach nie mają ochoty wychodzić bez zysku (oddając w dodatku przyszły potencjał firmy innym). Ale jeśli ktoś wchodził, gdy InPost był wyceniany na 5-10 euro za akcję, to – niezależnie od wszystkiego – jest „zarobiony”.
Zobaczymy których inwestorów będzie więcej i jak bardzo szczodre będzie konsorcjum dla tych, którzy zaryzykują wojnę nerwów trwającą do końca. Rzecz w tym, że jeśli przygniatająca większość inwestorów przyjmie ofertę, to pozostałych będzie można przymusowo „wycisnąć” (w ramach procedury squeeze-out). Na szczęście do lipca – gdy obecna oferta wygasa – jest jeszcze trochę czasu.
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
SPRAWDŹ SAMCIKOWE RANKINGI BANKÓW:
Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.
——————————-
zdjęcie tytułowe: InPost



