To bardzo dziwna historia. Wydarzyła się w lipcu tego roku. Opisał ją jeden z serwisów internetowych, a ostatnio widziałem materiał na jej temat w którymś z telewizyjnych serwisów informacyjnych. Mógłbym więc ograniczyć się do przywołania kilku linków – ku przestrodze. Ale rzecz jest na tyle istotna – m.in. przez to, że może dotyczyć każdego z nas – iż postanowiłem rozłożyć ją na czynniki pierwsze na “Subiektywne o finansach”.

Rzecz dotyczy omyłkowego przelewu na… 200.000 zł. Księgowa w firmie gdańskiego przedsiębiorcy handlującego samochodami chciała szybko wykonać płatność na rzecz jednego z partnerów, by pieniądze dotarły jeszcze tego dnia do celu. Ten pośpiech sprawił, że przelew wypuściła nie na ten rachunek, na który powinna – do zupełnie innej firmy. Nie chodziło o pomyłkę w numerze konta (to by nie przeszło), ani w nazwie odbiorcy (systemy bankowe nie sprawdzają takich danych). Chodziło o przelew do innej firmy, istniejącego odbiorcy, zdefiniowanego jako odbiorca.

Omyłkowy przelew na 200.000 zł. I wyścig z czasem. Oraz z Deutsche Bankiem

Firma ma konto w Deutsche Banku. Księgowa już po kilku minutach od zatwierdzenia przelewu zorientowała się, że pieniądze wysłała na inny rachunek, niż powinna. Razem z właścicielem pobiegła do najbliższego Deutsche Banku odwołać przelew (w internetowej wersji serwisu transakcyjnego takiej opcji nie ma). Pracownicy nie wiedzieli jak anulować taki przelew albo po prostu nie chcieli wiedzieć. Rzecz działa się jeszcze przed wysłaniem zlecenia płatniczego przez bank do Krajowej Izby Rozliczeniowej (takie sesje wymiany informacji między bankami są trzy razy dziennie).

Firma, do której poszedł omyłkowy przelew, byłaby gotowa odesłać te pieniądze, ale… zablokował je Urząd Skarbowy, bo firma miała zaległości w płatnościach podatkowych. Konta ma zajęte przez komornika i tenże z radością natychmiast zakosił 200.000 zł. Jakkolwiek sytuacja wygląda absurdalnie – to tak, jakby urzędnik znalazł skradziony portfel i nie chciał oddać – to niestety jest prawdziwa.

O ile mi wiadomo gdański przedsiębiorca nadal próbuje przekonać komornika, żeby oddał pieniądze. A ten tłumaczy, że ma zlecenie, by zajmować wszystko co się rusza na tym koncie i nie interesuje go skąd przyszła kasa. Musiałby mieć zgodą swojego mocodawcy, a szefowa Izby Skarbowej odmawia zwrotu pieniędzy. Zapewna dlatego, że ma “plan sprzedażowy” od wicepremiera Morawieckiego i jak nie wyciśnie ze swoich podatników określonych wpływów podatkowych, to dostanie po głowie. Biurokracja i państwowa bezduszność.

Tutaj: szczegółówy opis tej nieprawdopodobnej historii

Czas na pytania. Czy Deutsche Bank rzeczywiście nie mógł wycofać zlecenia klientki, które jeszcze nie przeszło do innego banku w ramach systemu Elixir? Czy złamał przepisy lub wewnętrzne regulacje odmawiając pomocy? Do którego momentu można wycofać omyłkowe zlecenie? Od którego momentu jest to już technicznie niemożliwe? Co w takiej sytuacji robić? Czy można żądać od banku prowadzącego rachunek przypadkowego beneficjenta, żeby zablokował i odesłał pieniądze? Czy można jakoś egzekwować kasę od beneficjenta, który się niesłusznie wzbogacił? Na te wszystkie pytania spróbuję zaraz odpowiedzieć.

Ogromny przelew przez pomyłkę poszedł na konto walutowe. Prowizja zmiażdżyła. Co robić?

Rzecz jest ważna, bo może dotyczyć każdego z nas. Pomylić jednego odbiorcę zdefiniowanego z drugim to pestka. Wystarczy chwila dekoncentracji, jeden klik i kłopot gotowy. Opisywałem takie sprawy na “Subiektywnie o finansach” kilka razy. Ba, zdarza się nawet, że klienci wypuszczają błędne przelewy na swój własny rachunek, tyle że w innej walucie. Pamiętacie te historie?

“Niechcący wykonałem przelew z konta w złotych na konto we frankach. Po prostu pomyliłem rachunki, przelew miał pójść na konto oszczędnościowe w złotych. Kwota była ogromna, bo były to pieniądze pochodzące ze sprzedaży mieszkania. Transakcja była dokonana po godz. 18.00. Zadzwoniłem dsłownie pięć minut później z prosbą o anulowanie transakcji, bo zauważyłem od razu pomyłkę. Na infolinii powiedzieli, że nic się nie da zrobić. Zarejestrowali reklamację i koniec”

– napisał do mnie trzy lata temu czytelnik i zapytał czy mam jakiś pomysł, by skutecznie popchnąć sprawę. Odezwałem sie do banku, którego dotyczyła sprawa, z prośbą o przychylne spojrzenie na sprawę klienta. Początkowo bankowcy powiedzieli, żebym nie wsadzał nosa w nie swoje sprawy, bo nie mam upoważnienia do tego, by reprezentować klienta, ale potem dali się namówić do współpracy.

“Co do zasady transakcje wewnątrz banku są rozlicza je w trybie instant, bez udziału systemu Elixir. Rolą banku przy realizacji przelewów, jest wykonywanie dyspozycji klienta. Jeśli klient podał poprawny numer rachunku (to znaczy nie pomylił cyfr), to bank zrealizował tę dyspozycję. Jeśli klient złożył reklamację, to bank w odpowiedzi szczegółowo odniesie się do tego przypadku i być może w jakiś szczególny sposób potraktuje klienta”

– odpisano mi z banku. Jednak kilka godzin później dowiedziałem się, że udało się cofnąć tę transakcje. Pieniądze w całości wróciły na konto pana Macieja, a pracownicy infoinii poinformowali klienta, że nie poniesie kosztów z tytułu podwójnego przewalutowania. Jak widać nawet w przypadku już wykonanego przelewu da się sprawę odkręcić, pod warunkiem, że bank wykaże sporo dobrej woli, zaś klient dostanie subiektywne wsparcie duchowe 🙂

Tu więcej szczegółów na temat tej historii. Przez pomyłkę puścił ogromny przelew na złe konto. Co można zrobić?

A tutaj: całkiem świeża historia klienta banku ING, który wykonał chyba najdroższy przelew świata

Wstawił do przelewu o jedno zero za dużo. Najpierw stan przedzawałowy, a potem…

Inny przypadek, sprzed aż sześciu lat. Obrazujący, że nie jest dobrze wstawić do przelewu o jedno zero za dużo. Nie jest dobrze zatwierdzić taki przelew. Nie jest dobrze wpaść w panikę. Nie jest dobrze trafić na system bankowości internetowej, który nie pozwala odkręcić takiej transakcji. Lub na pracownika infolinii, który nie potrafi znaleźć dziury w systemie, by pomóc klientowi, który zrobił sobie kuku. Historia trochę zabawna, ale jednak mrożąca krew w żyłach:

„Popełniłem pewną pomyłkę, która w normalnych warunkach nie powinna przysporzyć mi tyle nerwów. Wystawiłem przelew na następny dzień, tyle tylko, że pomyliłem się w kwocie dokładnie o jedno zero, zlecając przelew dziesięciokrotnie wyższy od zamierzonego”

– opowiedział mi pan Marek, czytelnik blogu. Rzecz – o ironio – znów dotyczyła Deutsche Banku. Pani w teleserwisie wyrecytowała formułkę, że w Deutsche Banku nie można anulować żadnego przelewu. I że klient powinien to wiedzieć, bo podpisał regulamin. Powiedziała też rezolutnie, że bank nie ponosi odpowiedzialności za błędy klientów. Na pytanie czy jest coś co można z tym przelewem zrobić powiedziała, że nie. Przelew zostanie zrealizowany. Klient poczuł się tak, jak ten palec:

Rzecz jest śmieszna, bo według wspomnianego regulaminu, odwołaniu nie podlegają wyłącznie przelewy wystawione z datą bieżącą, a tu chodziło o przelew na następny dzień. Czytelnik wolał się z bankowcami nie kłócić i podjął akcję ratunkową.

„Moja żona – jako nadzwyczaj przytomna osoba – wpadła na znakomity pomysł. Trzeba spowodować, żeby na koncie nie było wystarczających środków. Pobiegliśmy do bankomatu. Pojawił się problem co zrobić z prawie 10.000 zł, które wypłaciliśmy? Następnego dnia pojechałem do oddziału Deutsche Banku wpłacić je z powrotem na konto. Ale chciałem uzyskać pewność, że po zasileniu konta nie uruchomi się ten nieszczęsny omyłkowy przelew. Jeśli nie wyszedł on z powodu braku środków, możliwe jest, że po ich pojawieniu się na koncie system będzie ponownie próbował przelać pieniądze”

Mój czytelnik rozmawiał z trzema osobami, uzyskałem trzy różne odpowiedzi. Pierwszy rozmówca mojego czytelnika powiedział, że system będzie próbował ponowić przelew przez kolejne 30 dni. Drugi jedynie tyle, że nie można anulować przelewu. Trzeci zaś, że przelewu w systemie nie widzi i na pewno on nie pójdzie. Rezultat jest taki, że mój czytelnik odwiedził konkurencję i zlecił przeniesienie konta.

Tutaj opis całej historii: Jak cofnąć przelew, w którym wpisałeś o jedno zero za dużo? Mój czytelnik zadziałał tak

Czy bank może wycofać błędny przelew? Jak działa ten system? Trzy zasady

No dobra, nasłuchaliście się rzewnych historii, ale czas na konstruktywne wnioski. Opiszę w punktach różne warianty sytuacji pt. “omyłkowy przelew”, prawdopodobieństwo, że będą z tego kłopoty oraz możliwe opcje działania. Ważna uwaga na początek: system w każdym banku sprawdza tylko numer konta, nie ma znaczenia jakie nazwisko odbiorcy wpiszemy oraz jaki adrs. Tu pomyłki nie mają żadnego znaczenia. Liczy się tylko numer rachunku odbiorcy.

Po drugie: jeśli przelew idzie zwykłym systemem Elixir, to przeksięgowania między bankami są trzy każdego dnia. Zwykle pierwsza paczka przelewów jest przeksięgowywana rano, druga w południe, a trzecia pod koniec dnia pracy, ok. godz. 15.00-16.00. Jeśli więc wyślę przelew o godz. 20.00, to on wyjdzie z mojego konta ok. godz. 9.00 dnia następnego, a do celu powinien dotrzeć ok. godz. 12.00.

Po trzecie zaś wewnętrzne przelewy – czyli między kontami w tym samym banku – w ogóle nie przechodzą przez system Elixir, bank robi przeksięgowania we własnym zakresie. Teoretycznie więc w tej sytuacji powinien umieć odkręcić sprawę nawet po fakcie. Gorzej jeśli w grę wchodzi przewalutowanie. Jedni mówią, że wtedy bank wymienia waluty “na zewnątrz” (a więc odkręcenie transakcji oznacza dodatkowe koszty), a inni – że wewnętrz.

Co jeśli zrobię błąd w numerze rachunku?

Nic. Taki przelew w ogóle nie będzie zaakceptowany przez bank. Numery rachunków są uzupełnione o dwie cyfry kontrolne na początku, które mają potwierdzić, że w pozostałych cyfrach nie ma błędu. Odpowiada za to tzw. algorytm Luhma. Pomylenie jakiejkolwiek cyfry w środku numeru rachunku powoduje, że suma cyfr przestaje się zgadzać z cyframi kontrolnymi na początku i bank informuje klienta o błędzie.

Co jeśli wyślę przelew na błędne konto? Od strony technicznej…

Do którego momentu bank technicznie może wycofać błędny przelew? System Elixir – o ile mi wiadomo – działa na zasadzie wymiany komunikatów o zleceniach płatniczych pomiędzy bankami. Informacje o przelewach wychodzących i przychodzących są przesyłane pomiędzy bankami w trzech sesjach, od poniedziałku do piątku, z wyłączeniem dni wolnych od pracy. Te informacje wędrują w formie zaszyfrowanych plików. Jeśli bank wysyłający przelew nie zdążył przygotować pliku do wysłania w systemie Elixir, to teoretycznie wycofać przelew może.

Jeśli plik jest już przygotowany do wysyłki lub wręcz wysłany do Krajowej Izby Rozliczeniowej, to gorzej. Ale podobno wtedy też można rzecz odkręcić – bank musi po prostu napisać do KIR prośbę o nieuwzględnianiu w sesji Elixir takiej a takiej dyspozycji. Nie wiem czy KIR ma obowiązek takiej prośby posłuchać, ale słyszałem, że w przeszłości banki z tej opcji korzystały.

… a od strony prawnej i regulaminów bankowych…

Większość naszych przelewów pędzi przez internet, więc oczywiście podstawową sprawą jest istnienie funkcji anulowania przelewu. Jeśli się pomylę i zlecę przelew z błędem, a jeszcze nie jest ta godzina, gdy przelewy są “pakowane” i wysyłane systemem Elixir, to klikam “anuluj” i gotowe. Niestety, w większości banków taka funkcja w bankowości internetowej nie istnieje. Co więcej, w regulaminach prowadzenia rachunków przez banki są zapisy takie jak np. w Deutsche Banku:

“Dyspozycja przyjęta do realizacji w danym Dniu Roboczym staje się nieodwołalna od momentu jej Autoryzacji. Dyspozycja z przyszłą Datą Realizacji staje się nieodwołalna z początkiem Dnia Roboczego przypadającego na Datę Realizacji. Obciążenie Rachunku w wyniku realizacji Transakcji Płatniczych, które Bank otrzymał w Dniu Roboczym przed Godziną Graniczną następuje w tym Dniu Roboczym. Dyspozycje przyjęte po Godzinie Granicznej uznaje się za otrzymane następnego Dnia Roboczego”

A zatem patrząc od strony prawnej wszystkie transakcje autoryzowane przez klienta są nieodwoływalne. Co bank może, to jedna sprawa, ale co będzie chciał zrobić – to druga. Ten konkretny bank nic nie musi. Nie tylko ten zresztą. Zerknijcie na zapis z regulaminu prowadzenia kont osobistych BZ WBK:

“Posiadacz może w każdej chwili wycofać zgodę na wykonanie transakcji płatniczej, chyba, że zlecenie płatnicze stało się nieodwołalne (…) Jeżeli Regulamin nie stanowi inaczej, Posiadacz nie może odwołać zlecenia płatniczego od momentu jego otrzymania przez Bank (…) Posiadacz może odwołać zlecenie płatnicze nie później niż do końca dnia roboczego Banku poprzedzającego datę rozpoczęcia wykonania zlecenia płatniczego”

Krótko pisząc: w większości banków nie przewidują opcji wycofania błędnego przelewu. Jeśli odmówią – nie można ich zmusić, żeby zmienili decyzję. Proponuję żebyście od razu sprawdzili czy Wasze banki też mają takie zapisy w regulaminach. W powiązaniu z brakiem przycisku “anuluj” przy dyspozycjach przelewów może to oznaczać, że warto dwa razy się zastanowić przed autoryzowaniem przelewu. Bo odwrotu może nie być.

A powyżej macie krótki wyciąg z regulaminu mBanku. Jak widać w tym banku – który kiedyś chyba pozwalał wycofywać przelewy jeszcze nie wypuszczone do KIR – i to nawet z poziomu systemu bankowości elektronicznej – też nie ma dziś wielkich nadziei na cofnięcie błędnego przelewu

Błędny przelew już wysłany. Co można zrobić?

Jeśli przelew już został wysłany, to można – za pośrednictwem swojego banku – złożyć oficjalną reklamację do banku, w którym ma konto beneficjent przelewu. Jeśli oba banki zechcą zagęszczać ruchy, to jest możliwość, że bank odbiorcy uzna prośbę i zwróci pieniądze.

Nie jestem pewny na ile ta możliwość jest w praktyce stosowana, bo zasadniczo gmeranie przy przelewach wymaga zgody właściciela rachunku. Ewentualne odesłanie przelewu mogłoby mieć miejsce chyba tylko w krótkim okienku czasowym (o ile takie w ogóle występuje), gdy pieniądze wpadły już do banku via KIR i system Elixir, ale jeszcze nie zostały “rozpakowane” przez bank “docelowy”.

Druga opcja, bardziej prawdopodoobna, to zwrócenie się – za pośrednictwem swojego banku i banku osoby, która otrzymała błędny przelew – do beneficjenta tych pieniędzy z prośbą o ich odesłanie. Podstawy prawne są dwie. Pierwsza to bezpodstawne wzbogacenie.

“Kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości”.

Tak mówi Kodeks cywilny.  Jest też orzeczenie Sądu Najwyższego z grudnia 2008 r., mówiące o tym, że banki mają obowiązek wykonać zlecenie zgodnie z jego przeznaczeniem oraz zasadami współżycia społecznego. Można próbować oprzeć się zarówno na “przeznaczeniu” (faktycznie przelew być przeznaczony dla kogoś innego, niż osoba, do której dotarł), jak i na “zasadach współżycia”, które nakazują, żeby oddać to, co się nie należy. Każda z tych podstaw jest wystarczająca, by żądać od beneficjenta przelewu zwrotu pieniędzy. Bank jednak może to uczynić dopiero gdy ten beneficjent się z tym zgodzi bądź gdy nakaże to sąd.

Prezydent przygotowuje ustawę, która pomoże roztrzepanym klientom banków

Jest jednak mały problem. Jeśli odbiorca przelewu nie chce zwrócić pieniędzy, to nie zawsze wygramy z nim w sądzie. Do czasu, gdy tych pieniędzy nie podejmie ze swojego rachunku nie można mu zarzucić przestępstwa. Bo jak mu udowodnić, że wie o swoim bezpodstawnym wzbogaceniu? Bank nie przekaże nikomu informacji o datach logowania się do konta i sprawdzania salda. Dlatego warto jak najszybciej powiadomić beneficjenta o sytuacji, składając reklamację w swoim banku.

Prezydent przygotował nowe prawo, które ma ułatwić zwrot omyłkowo przelanych pieniędzy na konto nadawcy przelewu. Łatwiej będzie miał pechowy klient (łatwiej będzie mógł uzyskać dostęp do narzędzi “egzekucyjnych”) oraz ten, kto otrzymał pieniądze, ale chce je zwrócić, a chciałby pozostać anonimowy (czyli żeby na zwrotnym przelewie nie było jego danych). Najbezpieczniej jest jednak dwa razy się zastanowić zanim autoryzujemy jakikolwiek przelew. I sprawdzić czy rzeczywiście chcemy przelać pieniądze na to konto, które wpisaliśmy. Dam Wam znać jak już ustawa w tej sprawie wejdzie w życie.

źródło zdjęć: Pixabay.com