Znowu o ubezpieczeniach od bezrobocia. Przed czym tak naprawdę chronią?

Ubezpieczeniowe naciągactwo banków jest jedną z najbardziej irytujących praktyk jakie przychodzą mi do głowy, kiedy sporządzam listę „Top 10 bankowych zdzierstw wszechczasów”. Zwłaszcza przy pożyczkach gotówkowych roi się od niby-ubezpieczeń, które podobno przed czymś tam chronią, ale w rzeczywistości pełnią jedynie funkcję ukrytych prowizji. Może ta zabawa w kotka i myszkę z klientami skończy się, kiedy wreszcie zostanie wprowadzona unijna dyrektywa o kredycie konsumenckim. Zniknie ograniczenie dotyczące pozaodsetkowych kosztów kredytu, które dziś wynosi 5%. A tym samym zniknie podstawowy powód, dla którego banki dorzucają do kredytów niby-ubezpieczenia. Dziś po prostu omijają dzięki nim limit tych 5%, których nie może przekroczyć prowizja za udzielenie kredytu.

Czytaj też: Kłóci się z bankiem o ubezpieczenie, bo znalazł w umowie…

Naciągniętych na niby-ubezpieczenia jest wielu. Napisał do mnie czytelnik, który jest klientem Eurobanku. „W sierpniu 2010 r. podpisałem umowę kredytową, do tego bank wymagał kilka ubezpieczeń na kwotę ok. 9.000 zł (w tym od utraty pracy – na ok. 2.500 zł). Miałem wtedy umowę o prace na czas określony i zadałem pracownikowi banku pytanie czy takie ubezpieczenie jest w tej sytuacji zasadne. Pracownik przekonał mnie, że gdyby moja umowa o pracę nie została przedłużona to dostanę odszkodowanie wynikające z umowy. Niestety w lutym tego roku dowiedziałem się, że mój pracodawca jednak nie przedłuży mi umowy. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, ponieważ – jak twierdzi – jest ono dedykowane tylko dla osób mających umowę o pracę na czas nieokreślony!. Bank – który sprzedał mi to ubezpieczenie – po kilkumiesięcznej wymianie korespondencji odmówił mi jakiejkolwiek pomocy (przesyłając tylko regulaminy). Bank zarabiał dodatkowo odsetki od kwoty ubezpieczenia (która była kredytowana). Jego pracownik oszukał mnie twierdząc że ubezpieczenie będzie mnie chroniło przed utratą pracy. Bank jako strona przygotowująca umowę (posiadający prawników i wykwalifikowanych pracowników), wiedział o tym, że ubezpieczenie w mojej sytuacji nic nie da, bo przy składaniu wniosku kredytowego przedstawiłem zaświadczenie o zatrudnieniu, gdzie była informacja o tym, że jest to umowa na czas określony” – pisze do mnie klient Eurobanku.

Czytaj też: Chcą ubezpieczyć mnie od bezrobocia. Bo… mam stałą pracę

Analogiczna sytuacja, miała miejsce na rynku brytyjskim i poszkodowanym klientom banku tamtejszy regulator przyznał astronomiczne odszkodowania. Uważam, że w kwestii wciskanych na siłę ubezpieczeń warto też .zrobić coś na krajowym podwórku, by banki nie łupiły nas tak ordynarnie. „Właściwie jest mi obojętne, czy bank odda mi 2.500 zł za ubezpieczenie, czy 7.000 zł należnego odszkodowania wynikającego z polisy. Chodzi raczej o zasadę. Podejrzewam, że takich osób jak ja jest więcej” – kończy klient. Mnie też jest wszystko jedno z której ścieżki skorzysta bank. Ale jeśli wcisnął klientowi produkt, który tego klienta nie dotyczył…

Tymczasem Eurobank widzi sprawę inaczej niż klient. Zgadza się z tylko z tym, że świadczenie nie zostało wypłacone. Dostałem w tej sprawie list z biura prasowego banku Sugeruje Pan, że pracownik banku celowo wprowadził klienta w błąd oferując ubezpieczenie z którego nie mógł skorzystać. Tymczasem w przypadku ubezpieczeń przy kredycie hipotecznym ochroną ubezpieczeniową z tytułu utraty pracy może być objęty kredytobiorca, zatrudniony zarówno na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony, jak i na czas określony. Wskazują to wyraźnie postanowienia Ogólnych Warunków Ubezpieczenia (OWU). Tak więc pracownik banku przekazał prawdziwe informacje – klient spełniał warunki do objęcia go ubezpieczeniem w momencie zawierania umowy kredytowej.

Kolejna kwestia to uznanie, że odmowa wypłaty ubezpieczenia klientowi podyktowana jest faktem, iż „jest dedykowane ono tylko dla osób mających umowę o pracę na czas nieokreślony”. Tymczasem w omawianym przypadku brak wypłaty odszkodowania, jak wynika z OWU, ma związek z powstaniem okoliczności wyłączającej odpowiedzialność Towarzystwa Ubezpieczeń, a nie jak Pan opisuje w artykule, jedynie z faktem, że Klient zatrudniony jest na podstawie umowy na czas określony. W przypadku objęcia ubezpieczeniem osoby zatrudnionej na umowę na czas określony, zdarzeniem uprawniającym ubezpieczonego (klienta) do wypłaty świadczenia, będzie jedynie taka sytuacja, w której  umowa  zostanie wypowiedziana przez pracodawcę przed okresem na jaki została zawarta i to z przyczyn leżących po stronie pracodawcy. W opisywanym przez Pana przypadku umowa o pracę na czas określony wygasła, a nie została wypowiedziana, więc Klientowi odszkodowanie nie przysługiwało – pisze mi w oświadczeniu Małgorzata Sokołowska z Eurobanku. Wynika z tego, że klient nie tyle miał polisę, która go z definicji nie obejmowała, co po prostu nie zaszły okoliczności, które skutkowałyby wypłatą świadczenia.

Samcik blox

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss