Znów jest czas decyzji w sprawie emerytury! Pomyśl, bo następna okazja nieprędko

Niedługo półmetek tzw. „okienka transferowego”, a więc czasokresu, w którym każdy z nas może zmienić swoją decyzję dotyczącą obowiązkowej części własnych oszczędności emerytalnych. Obowiązkowej, a więc tej, którą państwo i tak „odsysa” nam z pensji (19,52% płacy brutto). Do wyboru jest oszczędzanie na emeryturę wyłącznie w ZUS, albo skierowanie niewielkiej części kasy również do funduszu emerytalnego (OFE), który zainwestuje ją w akcje firm polskich (PKO, PZU, KGHM, Orlen…) i zagranicznych (General Motors, Sony, Boeing, McDonalds…). Wybór dotyczy stosunkowo niewielkiej kasy, bo 12,2% pensji brutto i tak musi iść do tzw. wspólnego worka w ZUS. Kolejne 7,3% może też iść w całości do ZUS (ale już nie do wspólnego worka, tylko na naszej indywidualne konto) lub częściowo na to indywidualne, ZUS-owskie konto, a częściowo do OFE. Do funduszu emerytalnego można skierować maksymalnie 2,92% pensji brutto.

Czy opłaca się to zrobić? Większość przyszłych emerytów tak czy owak jakieś pieniądze w OFE ma, bo przez kilka dobrych lat do prywatnych funduszy emerytalnych trafiało 7,3% naszych składek pobieranych z pensji. Potem ta składka została ścięta, a dwa lata temu rząd postanowił z tym całym oszczędzaniem na emeryturę poza ZUS-em w ogóle skończyć. Połowę zgromadzonych w OFE pieniędzy po prostu zakosił, a do tego zapowiedział, że kolejne składki powinny już trafiać tylko do ZUS. No, chyba, że ktoś się bardzo ciężko uprze. Ponad 2,5 mln przyszłych emerytów ciężko się upadło i złożyło deklarację o przekazywaniu części przyszłych składek nie tylko do ZUS, ale także do OFE. Ta decyzja nie dotyczy co prawda 7,3% pensji, jak kiedyś, ale tylko 2,92%, ale zawsze coś. Jeśli ktoś dwa lata temu się zapomniał, albo od tego czasu mu się coś odmieniło i chciałby, żeby przyszłe składki leciały inaczej, niż poprzednio wybrał, to ma teraz taką opcję. Następna dopiero za cztery lata. Jeśli ktoś nie złożył deklaracji przystąpienia do OFE po podjęciu pierwszej pracy (a podjął ją niedawno), to teraz też ma szansę, żeby taką deklarację złożyć.

Jak to wygląda od strony „operacyjnej”? Trzeba złożyć specjalną deklarację w ZUS. (jest na stronie internetowej tego zacnego urzędu) i wysłać pocztą albo złożyć osobiście. Czy warto? Zamiast opasłych referatów proponuję abyście po prostu obejrzyjcie ten krótki, acz dramatyczny klip, w którym opowiadam o co tu idzie. Dramatyczny, bo omal nie rozszarpał mnie wilczur, a mój zamek z piasku… Ech, zobaczcie sami. W końcu nikt nie obiecywał, że będzie mi w życiu łatwo… 

 

Jeśli 3% swojej pensji brutto będziesz przekazywać do OFE, niewielka część twojej przyszłej emerytury będzie zależała od cen akcji na światowych giełdach. W ostatnich 200 latach średnio rosły one 7% rocznie, ale oczywiście to nie jest żadna gwarancja na przyszłość. Z drugiej strony uzależniając przyszłą emeryturę wyłącznie od ZUS, skazujesz się na decyzję polityków. Bo o ile w OFE są prawdziwe pieniądze, to w ZUS jest złożona Ci obietnica, że rząd ściągnie te pieniądze z przyszłych podatków i Ci wypłaci. Ile wypłaci? I ile te pieniądze będą warte? Nie wiadomo. Dziś pewne jest tylko to, że ZUS rocznie wydaje 40 mld zł więcej na wypłatę bieżących emerytur, niż dostaje z naszych składek. Nie tylko więc natychmiast wydaje wszystkie pieniądze, które do niego wpłacamy, ale i bierze część naszych podatków i płaci z nich emerytury obecnym emerytom. Pieniądze w OFE nie są pewne, jak w banku, ale z drugiej strony są prawdziwe, czyli nikt ich już na nic nie wydał – pośrednio jesteśmy właścicielami kawałków przedsiębiorstw, które zarabiają pieniądze, zatrudniają ludzi, wypłacają dywidendy… Teoretycznie do może też zbankrutować, ale w ciągu ostatnich 200 lat się to nie zdarzyło, mimo kilku poważnych giełdowych krachów.

Jeśli z ZUS-em i waloryzacją będzie źle, a ceny akcji będą rosły w kolejnych kilkudziesięciu latach tak, jak rosły wcześniej, to może się okazać, że z tych 3% pieniędzy odkładanych do OFE pochodzi znacznie więcej niż 5-10% twojej przyszłej emerytury. Tak być może, ale nie musi. Oczywiście, może być też tak, że w końcu jakiś rząd przyjdzie i zakosi drugą część pieniędzy w OFE, tak jak zakosił pierwszą. Na to nie mamy wpływu – choć nie do końca, bo przecież to my wybieramy co cztery lata ludzi, którzy konstruują rząd. Zabranie z OFE pieniędzy ulokowanych w akcje byłoby jednak trudniejsze, niż tych, które były zainwestowane w rządowe obligacje i już zostały dwa lata temu skonfiskowane. W tym upatrywałbym pewnych nadziei. Dopóki się da – osobiście zamierzam jechać na dwóch emerytalnych koniach. A nawet na trzech. Bo składki do ZUS i ewentualnie pieniądze odkładane w OFE to nie mogą być jedyne nasze pieniądze na przyszłość. Odkładajmy też z bieżącej pensji kilkadziesiąt lub kilkaset złotych miesięcznie. Możemy dzięki temu płacić niższe podatki, o ile odpowiednio „opakujemy” to oszczędzanie.

Konto IKZE to właśnie preferencyjne opakowanie niektórych lokat bankowych, kont oszczędnościowych, obligacji, funduszy inwestycyjnych lub inwestycji w akcje. Oszczędzacie tak, jak i tak byście i tak oszczędzali, ale robiąc to pod przykrywką IKZE możecie dostać ulgę podatkową. I odpisać wpłaconą kasę od podatku. A najważniejsze jest to, że nie musicie wcale ryzykować, możecie lokować pieniądze względnie bezpiecznie, a i tak oszczędzić na podatku. Aby maksymalnie wykorzystać w tym roku ulgę podatkową trzeba wpłacić do dowolnego IKZE – w całym 2016 r. – kwotę 4866 zł. To oznacza, że – niezależnie od tego jakie odsetki lub zyski osiągnie dana lokata lub inwestycja, w kwietniu przyszłego roku, wypełniając PIT za 2016 r., będziesz mógł zmniejszyć podatek o 876 zł. Nie dość, że zwiększasz swoje bezpieczeństwo finansowe, to jeszcze ci za to płacą. Do inwestowania w ramach IKZE będę też przekonywał w ramach akcji „Dywidenda jak w banku”, której partnerami są m.in. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych oraz Giełda Papierów Wartościowych. Opowiem jak się za to zabrać, żeby miało to ręce i nogi.

dywidendalogo1CZY DA SIĘ URZEŹBIĆ DODATKOWĄ EMERYTURĘ Z… DYWIDENDY? Wspólnie z Giełdą Papierów Wartościowych, Stowarzyszeniem Inwestorów Indywidualnych oraz blogiem o długoterminowym inwestowaniu „Longterm” zachęcam Was do sprawdzenia jak można sobie zmontować dodatkową emeryturę – lub plan systematycznego inwestowania – z dywidend wypłacanych przez największe, najstabilniejsze i najbardziej wiarygodne koncerny – polskie i zagraniczne. W ramach tej akcji pisałem już o tym dlaczego sam lokuję w ten sposób część swoich oszczędności. Sprawdzałem też jakie warunki trzeba spełnić, by móc zainwestować niewielką część pieniędzy w spółki dywidendowe. Poznajcie też listę prezentów, jakie przygotowali dla Was partnerzy tego projektu edukacyjnego. Na blogu „Longterma” ukazały się do tej pory dwa poradniki w ramach akcji: o tym czym w ogóle jest dywidenda i jak jest wypłacana oraz o tym czy ceny akcji największych i najbardziej wiarygodnych firm, wypłacających systematycznie dywidendy są dziś wysokie czy niskie? Zapraszam do obejrzenia relacji z webinarium o inwestowaniu dla dywidendy, a także klipów, w których sprawdzamy czym rynek kapitałowy różni się od gry w ruletkę i trzy karty. Zamówcie newsletter akcji „Dywidenda jak w banku”. Będziecie wiedzieli wszystko o naszych najnowszych poradnikach, klipach wideo, konkursach związanych z akcją, a w prezencie dostaniecie e-book, praktyczny przewodnik po lokowaniu oszczędności w spółki wypłacające sute dywidendy. Newsletter dostępny jest pod tym linkiem.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss