Złoto trzyma wartość lepiej, niż papierki emitowane przez banki centralne

Niełatwo żyć w czasach, kiedy inflacja zżera zyski z oszczędności. Przekonujemy się o tym na własnej skórze, bowiem w pół roku wskaźnik inflacji ogłaszany przez GUS wywindował się z 2% do prawie 4%. A przy tak wysokiej inflacji naprawdę nie jest łatwo znaleźć lokatę, która chroni realną wartość pieniędzy. W takich czasach ludzie zastanawiają się często czy jest coś, co tę wartość chroni lepiej. Ziemia? Być może. Nieruchomości? Bynajmniej. Złoto? No właśnie, zbadajmy tę opcję. Zwłaszcza, że w zeszłym tygodniu cena złota znów osiągnęła historyczny rekord, dochodząc do 1440 dolarów za uncję.

Cena złota w Londynie

Napisał do mnie pan Michał. „Jak Pan zauważył na swoim blogu, nasz ZUS nie jest godny zaufania, prywatne oszczędności pod kątem przyszłej emerytury są rzeczą niemalże konieczną. Sporą ich część niestety zżera inflacja. Jakiś czas temu natknąłem się na ciekawy artykuł, oferujący kuszące rozwiązanie. Opiera się ono na tezie, że pewne dobra nie tracą siły nabywczej w czasie. Przykład: złoto.

W roku 2006 World Gold Council przeprowadził analizę wartości złota w stosunku do puli dóbr jakie można zakupić za tą samą ilość złota w latach 1900~2000 . Wyniki były nadzywczaj obiecujące, mianowicie siła nabywcza złota utrzymywała się na tym samym pułapie, odporna na burze rynków finansowych. Prawdopodobnie istnieją inne dobra równie niepodatne, jednak złoto ma nad większością z nich przewagę – można je kupować dysponując dowolnym budżetem, już miesięczne oszczęsdności w wysokości 100 zł wystarczą na comiesięczny zakup (obecnie jest to koszt 75-80 złotych za gram)”.

Czytaj też: Czy cena uncji złota dojdzie do 2000 dolarów?

Zacząłem się nad tym zastanawiać. Z pomocą przyszedł mi Roman Przasnyski, analityk Open Finance. Przyrządził on tabelkę, w której zestawił ceny złota i innych surowców, np. bawełny i cukru. A właściwie nie tyle ceny, co informacje ile danego dobra można było kiedyś kupić za uncję złota, a ile można kupić dziś. Nie jest to może dosłowna odpowiedź na pytanie o siłę nabywczą złota, ale po części daje obraz tego, czy wartość złota trzyma realną wartość pieniądza, czy też nie. Rzeczona tabelka wygląda następująco:

Surowiec

Średnio

od 1969 r.

Obecnie

(luty 2011)

Bawełna (funty)

604

766

Cukier (funty)

3722

4897

Pszenica (buszle)

99

173

Miedź (funty)

354,7

315,5

Srebro (uncje)

54,44

42,26

Ropa (baryłki)*

16,57

12,5

Często mówi się, że złoto jest prawdziwym miernikiem wartości i chroni przed inflacją, czyli erozją typową dla pieniądza papierowego, oderwanego od jakiegoś punktu oparcia i drukowanego w ilościach zależnych od aktualnej polityki pieniężnej rządów i banków centralnych, dążących do osiągnięcia określonych celów. A w dzisiejszych czasach z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia.

By przekonać się jak złoto potrafi chronić wartość różnych dóbr, policzyliśmy ile średnio w ciągu ostatnich 41 lat za uncję złota można było kupić najbardziej popularnych surowców przemysłowych i rolnych, szczególnie tych, których ceny budzą teraz największe emocje. Jeśli ten historyczny parytet wymiany porównać z bieżącymi cenami, uzyskamy odpowiedź na nasze pytanie” – pisze Przasnyski w raporcie opublikowanym na stronach Open.pl..

I cóż, wychodzi mu, że złoto – w stosunku do głównych surowców rolnych – niewątpliwie trzyma realną wartość. „Z naszego zestawienia wynika, że tę samą uncję złota można wymienić na znacznie większą ilość bawełny, cukru i pszenicy. Z kolei za uncję kruszcu kupimy sporo mniej ropy, miedzi i srebra. dąc dalej, można postawić tezę, że ropa, miedź i srebro są w porównaniu do naszego ponad czterdziestoletniego parytetu zbyt drogie, czyli przewartościowane. A korygując bieżące ceny tych surowców zgodnie z tym parytetem, baryłka ropy powinna kosztować 85 dolarów, uncja srebra niecałe 26 dolarów, a funt miedzi niespełna cztery dolary” – pisze Przasnyski.

A swoje trzy grosze wtrąca Jan Mazurek, analityk Investors TFI, chyba najbardziej zagorzały zachwalacz złota we wszechświecie. A na pewno w Polsce. Ciekaw jestem co musiałoby się stać, żeby pan Janek przestał piać z zachwytu nad złotem? Na razie pieje tak: „Prawdopodobieństwo spadków cen złota jest niskie, gdyż istnieje wiele czynników determinujących popyt na ten kruszec i nie przestaną one działać w krótkiej, a nawet średniej perspektywie czasowej. (…) Dziś wzrostom cen metali szlachetnych sprzyja też napięta sytuacja polityczna w Afryce Północnej. Niepokoje społeczne ujawniają się też w Iranie. Istnieje więc sporo analogii do sytuacji sprzed 31 lat, kiedy ceny złota i srebra osiągnęły ekstremalne poziomy. Drożejąca ropa naftowa stanowi bodziec dla wzrostu inflacji, ta z kolei powoduje wzrost zainteresowania aktywami uważanymi za bezpieczne lokaty bogactwa, a takimi są złoto i srebro”.

Przyznam, że ja też mam ulokowanych trochę pieniędzy z złocie, ale nie w sztabkach, tylko w funduszach inwestycyjnych – Investor Gold oraz BGF World Gold. Jest to jedna z lepiej performujących części mojego prywatnego portfela, ale daleki jestem od piania z zachwytu nad cenami złota, jak czyni to pan Janek. Przekonałem się już na własnej skórze, że gwałtowne spadki cen złota o 20-30% to nic nadzwyczajnego i nie jest to rzecz, która wyłącznie może drożeć.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss