Złoto dojdzie do 2000 dol., a do Polski wejdzie tabun funduszy grających na spadki

Rozmawiałem ostatnio z Joanną Stec-Gamracy, szefową funduszy BlackRock w Polsce. Ta amerykańska grupa asset managerów, która na świecie zarządza kwotą 3,1 biliona dolarów, jest obecna na polskim rynku od wielu lat. Wprawdzie pod względem wartości pozyskanych od klientów znad Wisły pieniędzy nie może się równać z krajowymi towarzystwami funduszy, takimi jak Arka, Pioneer, czy Skarbiec, ale wśród obecnych tu zagranicznych grup zarządzających aktywami do ułomków nie należy – powierzyliśmy jej 370 mln dol., czyli ponad miliard złotych.

Co myśli o przyszłości rynków akcji BlackRock? Zdaniem Stec-Gamracy są na świecie atrakcyjne miejsca do inwestowania nawet w tak niepewnych czasach, jak nasze. Wśród faworytów BlackRocka jest oczywiście Ameryka Łacińska („jest stosunkowo mało zależna od czynników zewnętrznych” – przekonuje Stec-Gamracy), Chiny i szeroko pojęta Azja („pokazała, że potrafi umiejętnie schłodzić swoją gospodarkę” oraz Europa Wschodząca. W przypadku tej ostatniej Stec-Gamracy obawia się jednak, że jest to region stosunkowo za bardzo zależny od Rosji, a więc wystawiony na największe ryzyko.

Co ciekawe, jako inwestycję dobrą „na przeczekanie” szefowa polskiego BlackRocka poleca… złoto. Jej zdaniem wartość żółtego kruszcu będzie jeszcze przez kilka miesięcy rosła wraz z niską wartości dolara i zagrożenie inflacją w Stanach. – Jest relatywnie duże prawdopodobieństwo, że cena złota osiągnie 2000 dol. za uncję. Ale ten kruszec przestanie być ciekawy za kilka miesięcy – ostrzega moja rozmówczyni.

Jednak najbardziej podobają mi się plany rozwoju BlackRocka w Polsce. Zwłaszcza, że wiążą się z rozszerzeniem palety inwestycji dostępnych w naszym kraju. BlackRock planuje wprowadzać do sprzedaży nowy fundusz parasolowy o nazwie BlackRock Strategic Funds (BSF). Będzie to zestaw 12 subfunduszy, wśród których znajdą się m.in. niezwykle rzadko występujące na polskim rynku fundusze pozwalające zarabiać w czasie bessy (stosujące tzw. krótką sprzedaż) oraz aż cztery fundusze o konstrukcji ETF, czyli funduszy indeksowych.

Obie kategorie funduszy są bardzo słabo reprezentowane na polskim rynku, więc trzeba się cieszyć, że amerykański asset manager będzie promował u nas nowalijki. Fundusze grające na spadki cen akcji ostatnio nie miały dobrego wejścia (bo też i spadków nie było), ale jestem przekonany, że turbulencje w gospodarce światowej szybko się nie skończą, co odczujemy także na giełdach akcji. Mniej lub bardziej łagodny hedging powinien być więc bliski sercu każdego dojrzałego inwestora. A na razie ,poza dwoma funduszami lokalnymi, mamy w dziedzinie funduszy grających „na krótko” tylko fundusz Skarbiec Alternatywny, zarządzany przez hedge-managerów z Mana.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss