Zdolność kredytowa, jak potwór z Loch Ness. Wczoraj 400.000 zł, dziś… 133.000 zł

Magiczne zdanie ”jest zdolność” albo ”nie ma zdolności” bywa czasami niczym ważne, niczym wyrok w Sądzie Najwyższym, niczym kciuk Nerona uniesiony w górę lub w dół, oznaczający życie lub śmierć. ”Jest zdolność” to zwrot decydujący o spełnieniu marzeń, a ”nie ma zdolności” skazuje na wieloletnią wegetację. Chodzi oczywiście o zdolność kredytową, która dziś jest przez banki sprawdzana znacznie skrupulatniej, niż kiedyś. Czasy, kiedy klient mógł w banku liczyć na tak wysoką zdolność kredytową, jakiej sam by sobie nie wyliczył (bo kto by chciał brać kredyt z ratą przekraczającą 60% miesięcznych dochodów?), już chyba minęły. Teraz nadchodzi kryzys, a wraz z nim era niskiej zdolności kredytowej większości z nas. Przypadek jednego z czytelników blogu, pana Michała, świadczy o tym, że zdolność kredytowa potrafi spadać w oczach, w zastraszającym tempie. Dziś masz 400.000 zł zdolności, a jutro już tylko 133.000 zł. Takie rzeczy nie tylko w Erze.

Jako dość zadowolony posiadacz kredytu hipotecznego na budowę domu jednorodzinnego, zaciągniętego w 2009 r., zwróciłem się do banku z zapytaniem o możliwość podniesienia kwoty kredytu. Ponieważ pierwotnie wskaźnik LTV wynosił około 60%, zapytałem o możliwość uzyskania dodatkowych 150.000 zł. (LTV wciąż poniżej 80%). Przedstawiciel banku stwierdził, że od podniesienia kwoty posiadanego już kredytu lepiej dla mnie będzie skorzystać z kredytu na wykończenie domu. Moja zdolność kredytowa została wstępnie oszacowana, a następnie potwierdzona przez dział analiz kredytowych na 400.000 zł (dla kredytu indeksowanego do EUR). Była to kwota znacznie przewyższająca moje potrzeby, dlatego też w pierwszej części kwietnia br. złożyłem wniosek o kredyt w wysokości 200.000. Bank zobowiązał się do wydania decyzji kredytowej w ciągu 10 dni. Do końca kwietnia decyzji nie wydał. Przedstawiciel banku tłumaczył, że pewnie przez okres świąteczny… Niestety, po Wielkiej Nocy był weekend majowy. Dopiero tydzień po nim dowiedziałem się… że moja zdolność kredytowa wynosi nie 200.000 zł, a 188.000 zł.

Bank nie zaproponował jednak, bądź co bądź kosmetycznego zmniejszenia kwoty, tylko wydał decyzję odmowną. Przedstawiciel banku zaproponował złożenie odwołania od decyzji. Bank rozpatrywał je kolejny miesiąc, by 10 czerwca wydać decyzję kredytową oferując na wykończenie domu kwotę po raz kolejny obniżoną do 134.000 zł, kredyt zaś obwarowany był nowymi, dodatkowymi warunkami”. Pan Michał się wściekł i napisał bezpośrednio do zarządu banku, zahaczając przy okazji o rzecznika prasowego. Po kolejnym miesiącu okazało się, że nowa decyzja kredytowa jest pozytywna i bank zadeklarował wypłatę 188.000 zł. ”W ramach przeprosin otrzymałem pismo dziękujące za zwrócenie uwagi na nieprawidłowości” – cieszył się pan Michał. Jednak jego radość okazała się przedwczesna. Bank niechętnie rozstawał się ze swoimi pieniędzmi, bo każdą z wypłacanych transz spóźniał o co najmniej dwa tygodnie. Cóż, z niewolnika nie ma pracownika. Jak komuś zdolność kredytowa spada z 400.000 zł do 134.000 zł to dlaczego bank miałby mu wypłacać kasę bez płaczu i zgrzytania zębów? 🙂

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o ofercie swojego banku lub zobaczyć co myślą na jej temat inni? Albo zapytać czy warto uciec do konkurencji? Zajrzyj na stronę „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Możesz też zgłosić własny temat, opowiedzieć co Cię spotkało w banku lub zapytać mnie o radę. Zapraszam!

O BANKACH SUBIEKTYWNIE – I CZARNO NA BIAŁYM. Na ten właśnie temat, czyli o kondycji finansowej polskich banków i możliwości zmian własnościowych w sektorze bankowym, autor blogu kilka dni temu wypowiadał się w reportażu red. Anny Twardowskiej w TVN24, nadanym w ramach programu „Czarno na białym” Tomasza Sekielskiego. Ponieważ programu nie ma w internetowym serwisie TVN Player – a jest to fajnie zrobiony, żywy reportaż – pozwoliłem sobie sam wrzucić go do internetu, mam nadzieję, że koledzy z TVN wybaczą mi to małe piractwo. A Was zapraszam do oglądania! .

SUBIEKTYWNOŚĆ BYWA RELIGIJNA! O ETYCE W BANKOWOŚCI. Autor blogu „Subiektywnie o finansach” gości w różnych miejscach, nie wyłączając… programów religijnych. W piątym odcinku autorskiego programu ks. Kazimierza Sowy pt. „Etyka w biznesie” – który można oglądać w soboty w „Religia TV” – opary subiektywności ukazały się w rozmowie z doświadczonym bankowcem Mariuszem Grendowiczem. Zapraszam do obejrzenia i dyskusji o tym czy bankowość może być etyczna. Komentujcie i recenzujcie! Link do zapisu programu „Etyka w biznesie” o bankowości – znajdziesz tutaj.

TV Religia Samcik-Grendowicz

SUBIEKTYWNA EDUKACJA, CZYLI „MŁODZI DO AKCJI”. Wasz ulubiony bloger został ekspertem Centrum Edukacji Obywatelskiej w ramach programu „Młodzi do Akcji!”, w którym nauczyciele przygotowują się do prowadzenia zajęć dotyczących rynku kapitałowego. W programie uczestniczą gimnazja i licea z całej Polski. Uczniowie i nauczyciele przygotują projekty edukacyjne, dotyczące giełdy i finansów. Poza nieustannym zachęcaniem uczniów i nauczycieli do bieżącego czytania blogu „Subiektywnie o finansach” – tu naprawdę można się sporo dowiedzieć i nauczyć o rynku kapitałowym! – będę odpowiadał na ich pytania o kryzys, inwestowanie, akcje i obligacje. Może w polskich szkołach objawi mi się jakiś nowy Soros, albo chociaż Buffet? Jeśli tak się stanie, dowiecie się o tym pierwsi z blogu 🙂

CEO - projekt Młodzi do Akcji

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin