Zarobili w rok 12,5 miliona zł na prowizjach za obsługę nieterminowej spłaty kart!

Sporo miejsca w blogu poświęcałem zawsze kartom kredytowym i związanym z nimi opłatom. Zwłaszcza tym, które budzą kontrowersje prawne, bo albo się dublują z innymi opłatami (a więc klienci są dwa razy karani za to samo), albo nie wiążą sie z zadeklarowaną przez bank aktywniością (czyli bank pisze, że np. administruje saldem zadłużenia, a tak naprawdę opłatę pobiera od wszystkich posiadaczy kart, nie sprawdzając w ogóle czy mają jakiekolwiek zadłużenie. Nie tak dawno pisałem, że UOKiK nałożył aż 2 miliony złotych kary na Getin Bank, który wpisał klientom do umów prowizję za „obsługę nieterminowej spłaty”, czyli za czynności takie jak wysyłanie przypominającego SMS-a, kontakt telefoniczny czy monit na piśmie. I naliczał ją już w pierwszym dniu przeterminowania się zadłużenia! Opłata automatycznie była naliczana wszystkim klientom – nawet wówczas, gdy bank nie podejmował wobec nich żadnych działań.

Albo Alior Bank, który naliczył jednej z moich czytelniczek 160 zl w wyniku naliczanej co miesiąc opłaty 20 zł za „obsługę nieterminowej płatności”, o której bank zapomniał klientkę poinformować. „Według mojego prostego rozumowania obsługa nieterminowej płatności polega na powiadomieniu klienta o przekroczeniu terminu płatności (co praktykują inne banki) pocztą, telefonicznie, mailem, SMS-em lub w jakikolwiek inny sposób. Gdyby Alior Bank obsługiwał nieterminowe płatności a nie tylko naliczał opłaty za ich obsługę, to moja zaległość zostałaby uregulowana znacznie wcześniej” – pisała do mnie czytelniczka. Także UOKiK, w swoim ostatnim raporcie poświęconym kartom płatniczym, zauwazył, że najbardziej po kieszeni uderzają nas niesprawiedliwie naliczane prowizje. W taryfach opłat i prowizji UOKiK znalazł m.in. przykłady tego, że z jednej strony bank nalicza klientom, którzy się spóźnili ze spłatą karty, podwyższone, karne odsetki, a z drugiej – natychmiast ściąga „opłatę za obsługę nieterminowej spłaty”.

Czytaj też: Kartę kredytową bank spłaci sobie sam, z Twoich oszczędności

Piszę o tym wszystkim, bo ostatnio doznałem niemałego szoku, kiedy zobaczyłem dane, wykradzione z jednego z banków przez mojego informatora. Te dane to zestawenie przychodów banku z tytułu „obsługi nieterminowej spłaty kwoty minimalnej” w przypadku kart kredytowych. Chodzi o prowizję pobieraną w sytuacji, kiedy klient nie spłaci na czas co najmniej 5% zadłużenia występującego na karcie. Ma taki obowiązek, bo choć nie musi spłacać całego zadłużenia karty (bank od wykorzystanego limitu pobierze odsetki), to raz w miesiącu musi spłacić te minimalne 5%. Kto zapomni, płaci prowizje.

Kiedy zobaczyłem jak gigantyczne kwoty popłynęły z naszych kieszeni tylko do tego jednego banku i to tylko z tytułu tej jednej oplaty, to mi włosy stanęły dęba. Otóż w samym tylko zeszłym roku było to 12,5 miliona złotych, zaś w czterech ostatnich latach łącznie 40 milionów złotych! Oczywiście nie uważam, że karty kredytowe są wymysłem szatana, ale z całą pewnością można powiedzieć, że banki nie grzeszą przyjazną postawą wobec swoich klientów. Przecież za spóźnienie niekoniecznie trzeba od razu naliczać opłatę, zwłaszcza jeśli klient w ciągu kilku dni zareaguje na pierwszy monit. Parę milionów w skarbcach mniej, ale za to lojalność klientów – bezcenna.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin