18 września 2017

Z palca wyssane odszkodowania po nawałnicach? Dom do rozbiórki, kompletnie zniszczony, a PZU wypłaciło… 8400 zł. Interweniuję!

Firmy ubezpieczeniowe bardzo intensywnie informowały w ostatnich tygodniach o wysiłkach na rzecz sprawnej obsługi tysięcy swoich klientów poszkodowanych przez sierpniowe nawałnice. Jakkolwiek nie wszyscy poszkodowani mieli wykupione ubezpieczenie nieruchomości – wyraziłem zresztą żal w stosunku do dziennikarzy telewizyjnych, że na kanwie tej katastrofy nie mówili więcej o ubezpieczeniach – to do niedawna jeszcze żyłem w przekonaniu, że ci, którzy ubezpieczenie mieli, będą mieli z czego odbudować swoje mieszkania lub domy.

Tę pewność zburzył mi przypadek pani Bernadetty, klientki PZU ze wsi Huta koło Wąwelna (leżącej gdzieś między Piłą a Bydgoszczą, na pograniczu Wielkopolski i Pomorza). Przez dom pani Bernadetty przeszedł huragan, który w zasadzie zmiótł go do połowy z powierzchni ziemi. Widziałem zdjęcia z miejsca katastrofy (przesłał mi je pan Grzegorz, który pomaga ofiarom wichury i pośredniczy w przekazywaniu im pomocy od ludzi dobrej woli).

Pani Bernadetta była ubezpieczona. Zarówno sumy ubezpieczenia, jak i składki nie są mikre. Dom jednorodzinny o powiechrzni 113 m2 był ubezpieczony na 212.000 zł, chlewnia o podobnych gabarytach – na 45.000 zł. Dodatkowo PZU ubezpieczył pani Bernadetcie kurnik na 30.000 zł oraz stodołę na 65.000 zł. Składka za wszystkie te dobra została ustalona na 760 zł rocznie (razem z obowiązkowym OC rolniczym), z czego prawie połowa (312 zł) przypadała na dom.

Dom do rozbiórki, PZU płaci 8400 zł

Po tym jak przez jej gospodarstwo przeszła nawałnica pani Bernadetta miała powody, by wierzyć w to, iż ubezpieczyciel wypłaci jej pieniądze pozwalające na odbudowanie domu i pomieszczeń gospodarczych. Niestety, na choć od dramatu minął już ponad miesiąc (huragan szalał 11 sierpnia), to na razie się na to nie zanosi.

Najpierw pani Bernadetta czekała przez tydzień, aż do jej gospodarstwa dotrze rzeczoznawca PZU (tak, to ta sama firma, które twierdzi, że oględziny potrafi zrobić przez smartfona). Potem przyszła wycena szkody i propozycja wypłaty odszkodowania. I to był dopiero dramat.

Otóż firma PZU zaproponowała pani Bernadetcie oszałamiającą kwotę… 10.500 zł. W pierwszym rzucie – zaraz po oględzinach – firma przelała 1000 zł, a w piśmie z 28 sierpnia przekazała na ROR klientki jeszcze 9500 zł. Szkody w domu jednorodzinnym oszacowano na 8400 zł. Pani Bernadetta najpierw się załamała, ale nie miała dużo czasu, by w tym stanie pozostać, bo mniej więcej w tym samym czasie przyszła decyzja nadzoru budowlanego o tym, że dom trzeba… wyburzyć.

„Moja szkoda została bardzo szybko zgłoszona, lecz ze strony ubezpieczyciela nie uzyskałam szybkiej pomocy. Od nawałnicy musiał minąć tydzień, aby osoba, która zajmuje się wyceną, mogła pojawić się na mojej posesji. Dowiedziałam się, iż mój budynek musi zostać wyburzony, ponieważ zostały naruszone ściany oraz fundamenty. Jestem zszokowana wyceną mojej szkody. Za kwotę 9.500 zł nie jestem w stanie odbudować mojego domu od podstaw”

– napisała pani Bernadetta. Jak w PZU wyliczyli na 8400 zł wartość szkód w domu, który przestał istnieć, a ubezpieczony był na 212.000 zł? Jest na to kosztorys. Wartość strat została oszacowana przez rzeczoznawcę PZU na mniej więcej 30.000 zł, od czego został odjęty współczynnik „wrw”, a następnie dodany współczynnik „wvm”. A na koniec odjęli jeszcze „zużycie elementów” w wysokości 18.700 zł.

Jak PZU komunikuje się z klientami? Urzędnicza nowomowa zamiast wsparcia

Pani Bernadetta nie pogodziła się z sytuacją, w której ubezpieczyciel kazał jej odbudować dom wart 212.000 zł za 8500 zł i złożyła reklamację. Wypunktowała w niej wszystko: tygodniowe opóźnienie w wycenie szkody, brak dokumentacji dotyczącej wyceny szkód oraz zakwestionowała samą wycenę. Ubezpieczenie w takiej sytuacji powinno pokryć koszty naprawy szkód, a nie być napiwkiem, nawiązką lub jałmużną. A tak się sytuacja rysuje. Co na to wszystko ubezpieczyciel? W piątek pani Bernadetta dostała list z PZU o następującej treści:

„PZU informuje że wysokość odszkodowania ustala się odpowiednio do zakresu rzeczywistych uszkodzeń (…) w oparciu o cenniki budowlane stosowane przez PZU (…). Istnieje możliwość udokumentowania przez klienta poniesionych kosztów, kosztorysem powykonawczym sporządzonym przez podmiot dokonujący odbudowy lub naprawy, zgodnie z zasadami kalkulacji i ustalania cen robót budowlanych stosowanych w budownictwie z uwzględnieniem dotychczasowej konstrukcji, wymiarów i standardu wykończenia, przy zastosowaniu takich samych lub najbardziej zbliżonych materiałów”

Wygląda na to, że ślepy na jedno oko rzeczoznawca wycenił szkody tak jak wycenił, a jeśli pani Bernadetta się z tym nie zgadza, to ma sobie sama wybudować nowy dom – koniecznie według tej samej technologii – a potem przynieść w zębach dokumenty, a PZU może coś-tam odda. Ale skąd pani Bernadetta ma wziąć kasę na naprawienie tego, co było ubezpieczone w państwowej firmie ubezpieczeniowej, a przestało istnieć? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

Być może tak już musi być? A więc: ubezpieczyciel wypłaca coś w rodzaju zaliczki „bezspornej”, a klient – już na własny koszt, zbierając faktury – powinien dom odbudować i wtedy dostanie pełną sumę odszkodowania? Być może firma ubezpieczeniowa po prostu dba w ten sposób, by nie wypłacić awansem zbyt wiele pieniędzy? Dom pani Bernadetty nie był aparatamentem, poza tym – jak sądzę – ubezpieczone były tylko mury. Pełnej kwoty i tak na pewno by nie dostała.

Sęk w tym, że nawet dobrze wykształceni znajomi pani Bernadetty nie bardzo wiedzą jak rozumieć pismo z PZU. Czy to co już dostała to pełna kwota czy zaliczka? Jaka jest szansa na większą refundację? Z takim brakiem poczucia bezpieczeństwa nie powinna zostawiać klienta żadna firma ubezpieczeniowa. Żadna firma nie powinna się też z klientem komunikować tak urzędniczym językiem. Przecież to jest jakaś pieprzona nowomowa, a nie komunikowanie się firmy, które chce pomóc, z klientem, który potrzebuje pomocy!

PZU poinformował panią Bernadettę, że jak już nacieszy się statusem bezdomnej, to zawsze może wynająć sobie prawnika i pójść do sądu. Chociaż w tym przypadku pewnie niepotrzebnie się czepiam, bo to zwyczajowa formułka, do której umieszczania zobowiązuje finansistów, komunikujących się z nami, prawo. W tej sytuacji jest jednak wyjątkowo nie na miejscu.

„Informuję o możliwości: wystąpienia z powództwem do sądu powszechnego w celu dochodzenia roszczeń nieuwzględnionych przez PZU (…), wystąpienia do Rzecznika Finansowego z wnioskiem o rozpatrzenie sprawy, w przypadku nieuwzględnienia przez PZU roszczeń wynikających z Pani reklamacji (…), wystąpienia z wnioskiem o przeprowadzenie pozasądowego postępowania w sprawie sporu do Rzecznika Finansowego”

Urzędy sparaliżowane, ubezpieczeniowa samowolka?

Pan Grzegorz, który sprawił, że zainteresowałem się przypadkiem pani Bernadetty, twierdzi, że nie jest to jedyny przypadek ofiary nawałnicy, która została pozostawiona sama sobie. Jego zdaniem w wielu zniszczonych domach udało się wykonać prace zabezpieczające przed dalszym zniszczeniem lub położyć nowy dach, ale najbardziej poszkodowani w nawałnicy nadal walczą o przetrwanie. Według niego urzędy są sparaliżowane. Uzyskanie zgód i pozwoleń w wydziałach architektury na odbudowę graniczy z cudem. A urzędnicy żądają np. rachunku od firmy która przeprowadziła rozbiórkę, choć zwykle „rozbiórki” dokonał huragan.

„W wielu przypadkach poszkodowani nadal nie otrzymali wyceny szkody z towarzystw ubezpieczeniowych. Z kolei tam gdzie szkody zostały oszacowane, z reguły szczególnie w przypadku największych towarzystw ubezpieczeniowych mamy do czynienia z propozycją wypłaty 10% wartości szkody. Jakkolwiek jest to tzw. szkoda bezsporna, to wielu poszkodowanych nie ma wystarczającej wiedzy ani sił i energii aby się odwoływać. Wydaje się, że towarzystwa ubezpieczeniowe właśnie na to liczą”

– uważa pan Grzegorz. Do tego panuje chaos informacyjny jeśli chodzi o inne formy wsparcia poszkodowanych przez państwo – jak preferencyjne kredyty czy pokrycie szkód dla rolników którym nawałnica zniszczyła plony. Nic nie widać, nic nie słychać, nikt nic nie wie.

Według mojego rozmówcy gdyby państwo miało wreszcie przestać działać teoretycznie, to trzeba byłoby a) lepiej nadzorować ubezpieczycieli, b) uprościć procedury dotyczące pozwoleń na rozbiórki i budowę, c) lepiej nadzorować dystrybucję kasy, która trafia na konta gmin w ramach pomocy dla poszkodowanych, d) określić jasne kryteria wypłat odszkodowań przez pańśtwo, e) wdrożyć pomoc prawną i przy projektowaniu budynków w ramach odbudowy.

Na koniec jeszcze dwa słowa o konkretnych losach ludzi, którzy padli ofiarą katastrofy i żyją w erze „dobrej zmiany”. Cytuję za panem Grzegorzem, który opowiedział mi o kilku rodzinach.

Pan Waldemar z Szynwałdu (gmina Sośno) jest głową sześcioosobowej rodziny. Huragan uszkodził dach ich domu oraz ścianę stodoły zalewając znajdujące się tam zboże. Posiadali ubezpieczenie w PZU, składka wyniosła 1000 zł rocznie. Zaproponowane przez firmę odszkodowanie to… 3500 zł za budynki gospodarcze oraz budynek mieszkalny. To nie żart. To odszkodowanie. Reklamacja w drodze.

Pani Iwona ze Skoraczewa w gminie Sośno. Jej rodzina przez tydzień po huraganie spała w samochodzie. Obecnie wszyscy mieszkają w pożyczonej przyczepie kampingowej. Nie zostali zgłoszeni przez swojego sołtysa do akcji pomocowej. Huragan całkowicie zmiótł dach i poddasze oraz naruszył cały budynek. Nadzór budowlany zabronił z niego korzystać. Nie mają ubezpieczenia, z gminy dostali 3000 zł.

Po publikacji: PZU przyznaje się do błędu

Sytuacji tych dwóch rodzin nie weryfikowałem tak, jak dokumentów związanych ze sprawą pani Bernadetty. Wiem natomiast, że są organizowane zbiórki na pomoc dla tych rodzin. Jeśli chcecie pomóc – weźcie udział. Linki do zrzutek – tutaj, tutaj i tutaj. Jeśli zaś chodzi o panią Bernadettę, to ładnie poprosiłem PZU, żeby ktoś tam puknął się w czoło. I wiecie co? Posłuchali i się puknęli. Kilka godzin po publikacji tego felietonu otrzymałem stanowisko firmy ubezpieczeniowej, w którym przyznaje się ona do błędu

„Z przykrością przyznajemy, że wskutek błędu rzeczoznawcy ze współpracującej z nami firmy zewnętrznej doszło do pomyłki. Wypłacona dotychczas kwota została zaniżona. Pragniemy za Pana pośrednictwem przekazać szczere przeprosiny dla pani Bernadetty za niepotrzebny stres. Zapewniamy, że poszkodowana już jutro otrzyma pełne odszkodowanie, a nasi pracownicy już skontaktowali się nią i wyjaśnili nieporozumienie”

PZU tłumaczy, ze ma blisko 38.000 zgłoszeń szkód po nawałnicach. Firma podaje, że wypłaciła blisko 100 mln zł odszkodowań w 34.000 spraw. I że te cyfry dowodzą, iż nie są wcale źli.

„W prostych sprawach, np. za uszkodzone okna wypłacaliśmy całe odszkodowanie w ciągu siedmiu dni. Przy bardziej skomplikowanych (uszkodzone całe budynki), wymagających wizyty rzeczoznawcy, wypłacaliśmy najpierw zaliczkę a następnie resztę odszkodowania. Na miejscu pracowało 150 osób z PZU, które zajmują się likwidowaniem szkód (w sumie w całej firmie jest zaangażowanych 1500 osób). Wysłaliśmy cztery centra mobilne, uprościliśmy procedury, ułatwiliśmy kontakt przez infolinię, prezes PZU i inne osoby z kierownictwa były na miejscu”

Pani Bernadetta dostanie z PZU więcej pieniędzy – z moich informacji wynika, że zamiast 10.500 zł będzie to 174.000 zł – ale obawiam się, że może to nie być jedyny przypadek źle wycenionej szkody. Chciałbym się mylić, ale… Jeśli wiecie o podobnych – piszcie na maciej@maciejsamcik.pl. Mam do firm ubezpieczeniowych – nie tylko tej jednej i nie tylko w rejonie katastrofy – jeszcze jeden postulat. Żeby zmienić sposób komunikowania się z klientami, bo ten urzędniczy styl bardzo mi nie pasuje do oświadczenia jakiejkolwiek firmy, która usiłuje nas przekonać, że chce być blisko klienta.

O moich patentach na zabezpieczenie się przed różnymi kłopotami: czytaj w sekcji “Bez znieczulenia o ubezpieczeniach”

 

73
Dodaj komentarz

avatar
38 Comment threads
35 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
41 Comment authors
IFormAdamSąd nad polisami OC. Kto powinien płacić więcej, a kto mniej? Oj, nie wszystkim się spodobają te pomysły | Subiektywnie o finansach - Maciej SamcikŁukaszfortezza Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin
Gość
Marcin

Panie Macieju,
czy „wsiadł Pan na konia” i ruszył z kopią na PZU?

Pozdrawiam

pozwalembank
Gość

TU=banki. Niczym się nie różnią. Taki sam stopień bezprawia i bezkarności. Wystarczy popatrzeń na wokandy sądów.

Lolca
Gość
Lolca

No i tu widać jak na dłoni dlaczego ludzie uważają, że nie ma sensu ubezpieczać majątku. Skoro nawet w przypadku „szkody całkowitej”, bo tym jest przypadek gdy dom nadaje się już tylko do rozbiórki, ubezpieczyciel proponuje wypłacenie zaledwie kilku procent wartości ubezpieczenia.

mborus
Gość
mborus

A ja mam taki przypadek. Szkoda komunikacyjna 02.07.2017. Oba pojazdy (sprawcy i poszkodowanego) ubezpieczone w Hestii. Na początku sierpnia jedziemy do warsztatu z listy warsztatów Hestii. Przez 4 tygodnie warsztat nie zrobił nic. Mało tego, mówiono nam że będzie samochód zastępczy a potem, że musieli sprzedać samochody więc nie mają (w końcu stwierdzono: dam Panu swój prywatny samochód). Na koniec zrezygnowali (na piśmie) z naprawy samochodu. Ale to nie koniec. W międzyczasie przyjęli na konto pieniądze z odszkodowania z wyceny. Hestia nie widzi problemu. Mamy już 18 września. Tyle się mówi, ilu to kierowców nie płaci OC i tak dalej.… Czytaj więcej »

wolne zarty
Gość
wolne zarty

hmm, dom do ubezpieczenia warty był 212tys pln. Dom do rozbiórki, która przecież też kosztuje wart jest nagle 174tys pln. Takie rzeczy tylko w PZU, dobra państwowa firma dobrej zmiany. Kto w takim razie zgarnął resztę pieniędzy ? Nawet po tej interwencji, która normalnie przecież nie powinna mieć miejsca szkoda jest nadal zaniżona o co najmniej 50tys pln

Mateusz
Gość
Mateusz

Przeczytaj jakiś regulamin dowolnego ubezpieczenia, bo nie masz pojęcia o czym piszesz.

Polokokt
Gość
Polokokt

Nie po to TU zatrudniają tą armię prawników, żeby ot tak wypłacać miliony odszkodowań. Niech co 3 osoba nie podejmie tej rękawicy i odpuści temat. Razy ilość gospodarstw domowych które uciarpiały i już jest konkretna „oszczędność”. Do tego niech prawnicy TU w sądzie dopatrzą się jakiś braków formalnych i znów mamy oszczędność. I z grubych milionów do wypłaty, może uda się obskoczyć temat jakimiś drobnymi.
A potem kampaniie i wystąpienia, ludzie ubezpieczajcie się… jak widać, nie ma po co, bo trzeba mieć drugą sakiewkę wypchaną, na późniejszą walkę w sądzie o należne odszkodowanie.

Luke
Gość
Luke

Dobrze że zalinkowałeś poprzedni materiał. W komentarzu pisałem „wydymać”.
Prorok jestem czy jak… A nie, jestem po prostu realistą. Takie jest życie w Polsce – realne są podatki i składki a iluzoryczna ochrona – nas przez ubezpieczycieli i nas przed ubezpieczycielami. Przecież jak zaczną działać zgodnie z prawem to upadną….

Rusek
Gość
Rusek

Nie ma znaczenia, w której firmie ubezpieczeniowej miałaby ta Pani wykupioną polisę. Te wszystkie TU są tylko po to żeby brać a nie dawać cokolwiek.
Lepiej oszczędzać kasę na nieszczęśliwe zdarzenia, niż wyrzucać kasę na jakieś tam składki.

Małgorzata Werner
Gość
Małgorzata Werner

Przez moją wieś również przeleciało tornado….. W sumie nic nam się nie stało….. Ale ja nie o tym …. Dom i wszystko co się da ubezpieczyłam w Warcie… Przez te wyładowania, burzę, pioruny…. czy coś tam jeszcze… Spalił nam się tylko telewizor. Czarny dymek poleciał i tyle… Oddałam do naprawy i wszystkie kwity wysłałam do Warty…. No i szok!. Po kilku dniach dostałam na konto całkowity koszt naprawy !. 🙂 450 zł………… Dziwne…. Co nie?.

Wik
Gość
Wik

Złodzieje, oszuści i naciągacze. Oto czym są TU. A Państwo, ponoć tak sprawne i tak murem stojące za obywatelami, ma swoich obywateli w głębokiej d…olinie i pozwala TU i bankom na wszystko. A dlaczego? A dlaczego nie, skoro na konto wpływa odpowiednia sumka w prezencie od TU lub banku….

Tubylec
Gość
Tubylec

Samcik bije pianę, z której żyje. Nie dajcie się na to nabierać. Nie bronię likwidatora, który, być może się pomylił i z niewiedzy i/lub niechlujstwa pisze jakieś głupoty. Problem w tym, że „samcikowe” podawanie tej informacji to prymitywne żerowisko na rozpaczy poszkodowanej. Niby cytuje sumy ubezpieczenia, podpiera się jakimiś fachowymi określeniami (co to są współczynniki “wrw”, a “wvm”, tego już mu się nie chciało sprawdzić. A “zużycie elementów” to, niby coś nowego dla Macieja Samcika? Czy dom nie był, przypadkiem, niedoszacowany? Jeżeli miał wysoki stopień zużycia technicznego to wynik odejmowania, w rzeczy samej, przeraża. Panie Macieju Samciku – odbudowanie budynku… Czytaj więcej »

kama
Gość
kama

@Tubylec
ubezpieczany ma być specjalistą od ubezpieczeń… chory ma się znać na medycynie i farmacji, klient banku na ekonomii i finansach… już to gdzieś słyszałem.

maslan
Gość
maslan

Co za bzdura? W ubezpieczalni pracujesz, czy po prostu nigdy nie miałeś „przyjemności” likwidować żadnej szkody? Ile razy ja już wkurzałem się na PZU w swoim życiu to prawie nie zliczę. Ilu osobom z mojej rodziny nie wypłacili odszkodowania mimo mega wysokich składek, ile razy ja sam musiałem im grozić sądem żeby dostać to CO MI SIĘ NALEŻY bo moja sprawa nie podpada pod żadne wyłączenie…. To jest czyste chamstwo i naprawdę chciałbym aby to się kiedyś skończyło, a winnych ukarano. Popytaj znajomych za granicą, w krajach gdzie jest zawsze frontem do klienta jak może być. Zawsze jest tak samo,… Czytaj więcej »

MP
Gość
MP

Tylko problem w zapisach i konkretnych terminach – „ubezieczylem dom na 212k” brzmi ladnie, a w papierach zapewne mowa „suma ubezpieczrnia na dzien xyz to 212k, pomniejszana o yzx oraz…” Warunki sa sformulowane. To ze ktos ich nie czyta, lub wierzy agentowi ktory niestety, ale moze powiedziec co mu sie podoba byleby sprzedac to juz wina kupujacego. Za trudne by poczytac – nie kupuj. TAK JEST WSZEDZIE, nie tylko w ubezpieczeniach. Wszedzie gdzie cos kupujesz postawa w ktorej „doradzasz sie” sprzedawcy to tuch w ktorym spuszczasz spodnie i wypinasz pupe. Sprzedawca/doradca/agent/konsultant/lekarz/aptekarz/piekarz/akwizytor/sprzedawca samochow itd. w 90% kierujac sie wlasnym interesem przedstawi… Czytaj więcej »

Mieszkańcy Szynwałdu
Gość
Mieszkańcy Szynwałdu

Niestety… jest wiele podobnych przypadków. Wczoraj jeden mieszkaniec Gminy Sośno próbował sobie odebrać życie, na szczęście nieskutecznie i został uratowany. Powód? Śmiesznie niska kwota odszkodowania od ubezpieczyciela

Tubylec
Gość
Tubylec

Koszmar! Czy po czasie, jak człowiek dojdzie do siebie, ktoś nim się zajmie? Weźmie jego sprawę na warsztat? Jakiś lokalny dziennikarz? Nie znając się na ubezpieczeniach skonsultuje się u fachowców? Jak nieszczęśnik zrozumie DLACZEGO TU mu płaci jakieś grosze, to zacznie się inaczej do branży odnosić. Oczywiście pomijam teraz sprawdzenie, czy tu nie jakiegoś „niechlujstwa odszkodowawczego”. Należy to sprawdzić krok po kroku.

Igluś
Gość
Igluś

Panie Macieju, a skąd się wzięła ta suma ubezpieczenia? Skąd pewność, że ten dom właśnie był tyle wart? Czy analizował Pan warunki Umowy? A może ten dom był wart (jako gołe mury, bo śmiem twierdzić, czego już w artykule nie doprecyzowano, że do czynienia mamy z ubezpieczeniem obowiązkowym), że nie był wart max 120 tys PLN, do tego potrącenie wynikające z jego zużycia na poziomie 80% i już to nam daje kwotę 25 tys PLN. Jak ubezpieczę sobie budynek wart 200 tys na kwotę 1,5 mln (bo przecież mogę), to Ubezpieczyciel ma wypłacić 1,5 mln z sumy ubezpieczenia. Dlaczego tej… Czytaj więcej »

Henryk
Gość
Henryk

no i to jest błędne myślenie! myślę, że w oparciu o taki tok rozumowania wyliczane są takie śmieszne odszkodowania. W ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych budynków rolników jest zapis, że budynek jest ubezpieczany w wartości rzeczywistej, jeśli jego zużycie przekracza 10% (sic! czyli ok. 10 lat od oddania). Jeśli przyjmuje się budynek do ubezpieczenia w wartości rzeczywistej, to znaczy wartości jaką ma w dniu ubezpieczenia (po odliczeniu zużycia), to na jakiej podstawie likwidator odlicza jeszcze jakieś zużycie na dzień szkody od sumy ubezpieczenia? To jest nadużycie jeśli tak to jest liczone! I jeszcze jedno, dlaczego piszecie ciągle, że PZU robi to,… Czytaj więcej »

maslan
Gość
maslan

Litości. Nie robią tego konkretni ludzie, albo PZU zatrudnia celowo konkretnych ludzi. To niech się zabiorą za swoich ludzi, jeśli nie chcą być tak postrzegani. A są od lat więc chyba jednak śmiało można pisać PZU. Jeszcze ani razu nie udało mi się od nich uzyskać bezproblemowo odszkodowania, a zawsze było jasne że się należy… Mój ojciec ma warsztat i rozlicza się często z ubezpieczycielami, non stop musi z nimi negocjować za swojego klienta bo najchętniej nic by nie likwidowali tylko żałosną jałmużnę wypłacili i szcześliwi….

Tubylec
Gość
Tubylec

Cytuję: „….Jak ubezpieczę sobie budynek wart 200 tys na kwotę 1,5 mln (bo przecież mogę), to Ubezpieczyciel ma wypłacić 1,5 mln z sumy ubezpieczenia….”

Bzdury, Panie Iglusiu! Wierutne bzdury!!! Nie obraź się, ale powtarzasz jakieś idiotyzmy rodem z gazet, typu FAKT czy innych wyrobów gazetopodobnych.

Suma ubezpieczenia ma odpowiadać, (różnie w zależności od rodzaju umowy), a/ wartości odtworzeniowej/nowej, b/ rzeczywistej, c/ rynkowej, ale tylko dot. to mieszkań w budynkach wielomieszkaniowych, nie domów. Jeszcze może być wart. częściowa w fazie budowy itd. ale nie ma tam c/ wartości z sufitu 🙂

Igluś
Gość
Igluś

Drogi Tubylcu.
Nie obraź się również, ale o ile w ubezpieczeniach obowiązkowych fakt, s.u. ma obowiazek wyznaczyć Ubezpieczyciel, o tyle w dobrowolnych wyznacza ją sam Klient.
I jeżeli ma ochotę ubezpieczyć budynek wg. odtworzenia na 1,5 mln i zapłacić od tego składkę, to wszak może to uczynić. Czy agent mu wytłumaczy ze tyle nie dostanie (zakładając że budynek jest wart 250 tys) nie wiesz. Jeden tak, drugi w oczach zobaczy $ z prowizji i puści biedaka. A Ubezpieczyciel już sie na takie wypadki stosownymi zapisami w OWU zabezpieczył.

zz
Gość
zz

nieprawda. raz. taki przypadek jest przy ubezp. murów do kredytu hipotecznego. Wartość kredytu w chf mi wzrosła, su wzrosła, niektórym nawet razy 2, pzu nie protestuje i ochoto podwyższa składkę.
dwa. do ubezpieczenia wycenia się budynek, auto na dany moment a nie ile kosztował 10 lat temu jak był nowy. czy po nie całym roku zużycie było tak duże że wartość spadła o 90% ?

Igluś
Gość
Igluś

Henryku, może dlatego odliczane jest zużycie przy wypłacie odszkodowania, że po pierwsze wypowiedział się na ten temat SN że jest to zgodne z prawem a po drugie wylicz mi proszę, ile winno wynosić odszkodowanie dla budynku mieszkalnego, ubezpieczonego na kwotę 250 tys PLN przyjętego do ubezpieczenia wg wartości rzeczywistej z ustalonym dla niego na dzień zawarcia Umowy stopniem ZT w wysokości 58%. Chcesz mi powiedzieć, że taki budynek wg odtworzenia, nie ujmując nic nikomu w podbiałostockiej wsi wart jest 4430 tys PLN? Za ten budynek rolnik, zapłaci składkę … 52 PLN, za taki sam budynek, który jest właśnie tyle wart… Czytaj więcej »

Henryk
Gość
Henryk

Cóż, jeśli likwidatorzy liczą tak samo jak Ty, to potem są takie odszkodowania, że trudno zrozumieć w nich logikę, bo matematyki nie widzę 🙁 a w tym przypadku, który wywołał dyskusję jest powiedziane, że klientka miała wycenę wartości budynku na 212 000 zł. To o co chodzi? Wyroku SN nie znam, więc nie komentuję. Natomiast jest zasada, że jeśli do ubezpieczenia przyjmujemy określoną wartość, to ktoś za przyjęcie tej wartości odpowiada, a to PZU dostarcza kalkulator do wyliczenia wartości budynków rolnych. Jeśli w oparciu o takie wyliczenie – zrobione rzetelnie – ktoś jeszcze odlicza ZT, to jest to nadużycie. Nie… Czytaj więcej »

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Dziękujemy firmie PZU za przyznanie się do błędu i przyznanie poszkodowanej rodzinie opisanej w powyższym artykule kwoty dodatkowo 165.000 zamiast 9000PLN – łącznie do wypłaty 174.000 PLN. Informację tę poszkodowana otrzymała telefonicznie i mailowo w dniu dzisiejszym tj. 18.09.2017ok godz. 14.00

ciekawy
Gość
ciekawy

Skąd różnica pomiędzy 212 000 a 174 000? Wyjaśnili?

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Kwota wypłaty odszkodowania dotyczy domu zniszczonego w 90% który był ubezpieczony na 212.000 PLN. Wg relacji poszkodowanych jest to kwota która pozwoli im odbudować dom.

Henryk
Gość
Henryk

Super!

Marek Kunek
Gość

Macieju, bardzo dziękuję za pomoc. Dla wszystkich ludzi z naszego terenu, każda taka informacja, każdy gest i pamięć… są nieocenionym wsparciem.
Jesteśmy z nimi bezpośrednio, ale możliwości każdego z nas są ograniczone. Dziękuję w imieniu ich wszystkich i wszyscy są wdzięczni za każdy gest i dobre słowo.

Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości jeszcze nie raz będę miał możliwość dziękowania za kolejne sprawy.

Pozdrowienia z Sośna!

vnvbbjl
Gość
vnvbbjl

Dlaczego tlo tej strony jest rozowe? Oczy wypadaja!

Agnieszka
Gość
Agnieszka

My też idziemy do sądu z Pzu. Dom ubezpieczony na 300tyś, samochód i pomieszczenia gospodarcze wszystko PZU. Prawie 3 tygodnie czekaliśmy na rzeczoznawcę! Stodoła zrównana z ziemią, samochód do kasacji, pół dachu do wymiany (dach ma spore uszkodzenia, bo wylądował na nim dach stodoły). Dodatkowo słup wysokiego napięcia roztrzaskał nam płot i rynnę. W sumie pzu wypłaciło 9500 a za samochód odmówili- Siła wyższa!

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Jeśli chodzi o Panią Bernadetę, czekamy jeszcze na wycenę szkody bud. gospodarczych w tym chlewni. Zakładam że to zostanie rzetelnie sprawdzone. Częstym problemem w regionie Kujaw i Pomorza są niskie wypłaty odszkodowań za straty w budynkach gospodarczych i straty płodów rolnych. Skutkuje to obniżeniem dobrostanu zwierząt hodowlanych, brakiem paszy i może prowadzić do chorób i epidemii. Mamy przypadek (nie pierwszy zresztą) tragiczny, gdzie młody człowiek, właściciel gospodarstwa targnął się na własne życie. Odratowany jest obecnie w ośrodku zamkniętym. Żona z dwójką małych dzieci została sama. Akurat w tym przypadku ten gospodarz miał polisę w dwóch towarzystwach ubezpieczeniowych i nie chodzi… Czytaj więcej »

Piotr
Gość

Panie Macieju a czy w przypadkach krzywdzących decyzji PZU w spawach błędów medycznych też ma Pan jakąś możliwość działania ?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany