11 lipca 2023

To badanie obala mit. Koniec z fetyszem PKB w walce o dobrobyt. Wzrost gospodarczy wcale nie pokonuje ubóstwa. Zaskoczeni?

To badanie obala mit. Koniec z fetyszem PKB w walce o dobrobyt. Wzrost gospodarczy wcale nie pokonuje ubóstwa. Zaskoczeni?

„Gospodarka, głupcze” to ulubione hasło liberalnie nastawionych polityków i ekonomistów. Nastawienie na wzrost gospodarczy miałoby być panaceum na wszystkie bolączki gospodarcze i społeczne świata. Tak słyszymy od wielu lat i na pewno jest w takim twierdzeniu sporo racji. Ale w walce ze skrajnym ubóstwem fetysz PKB nie działa

Naukowcy pracujący dla Banku Światowego sprawdzili, w jakich sytuacjach można skutecznie walczyć z poziomem skrajnego ubóstwa, które w Polsce dotyka co prawda zaledwie 5% osób, ale w niektórych regionach świata przekracza nawet 40%.

Zobacz również:

Jaka jest rada na skrajne ubóstwo? Liberałowie odpowiedzą: wzrost gospodarczy. „Dać wędkę, a nie rybę”, pozwolić gospodarce rozwijać się, a poziom ubóstwa w naturalny sposób będzie spadał, bo coraz więcej ludzi znajdzie dobrze płatną pracę i będzie mogło zaspokoić wszystkie swoje materialne potrzeby. Etatysta powie: „zebrać jak najwięcej podatków i przeznaczyć na pomoc społeczną”. Kto ma rację?

Czytaj też: Płaca minimalna w Polsce rośnie dynamicznie. Od 1 lipca wyniesie 3600 zł, a w 2024 r. aż 4200 zł

Czytaj też: Ogłoszenia o pracę z obowiązkowymi widełkami zarobków w ogłoszeniu? Już niedługo w Polsce?

Wzrost gospodarczy mniej istotny, najważniejsze wyrównywanie nierówności

Ciekawe wnioski zawarli w swojej analizie nt. ubóstwa na świecie naukowcy pracujący dla Banku Światowego: Christoph Lakner, Daniel Gerszon Mahler, Mario Negre i Espen Beer Prydz. Ich opracowanie zatytułowane „Jak duże znaczenie dla światowego ubóstwa ma zmniejszanie nierówności?” zostało opublikowane w marcu 2022 r., czyli zawiera wnioski z największego w ostatnich latach załamania trendu spadkowego ubóstwa na świecie.

Naukowcy korzystali z danych ze 166 krajów obejmujących 97,5% światowej populacji. Ich scenariusze globalnego ubóstwa w latach 2019-2030 przy różnych założeniach dotyczących wzrostu gospodarczego i wskaźnika nierówności. We wszystkich scenariuszach globalna stopa ubóstwa w 2030 r. mieści się w przedziale 7-8%. Ich prognozy pokazują rozwój sytuacji przy założeniu, że wszystkie kraje od 2022 r. rozwijałyby się zgodnie z tym, co miało miejsce w przeszłości.

Globalny wskaźnik ubóstwa jest w dużej mierze napędzany przez Afrykę, która we wszystkich trzech scenariuszach ma wskaźniki ubóstwa powyżej 30% w 2030 r., podczas gdy inne regiony świata mają wskaźniki poniżej 15%.

Naukowców zainteresowało obserwowanie sytuacji, gdy rośnie lub spada wzrost gospodarczy, a z drugiej strony – gdy rośnie lub spada tzw. wskaźnik Giniego, czyli wskaźnik nierówności. Wskaźnik Giniego mierzy nierówności społeczne. Pokazuje nierównomierny rozkład dóbr, a zwłaszcza dochodów np. gospodarstw domowych. Im wskaźnik jest wyższy, tym nierówności w dochodach w danym państwie są większe.

Globalny wskaźnik ubóstwa wynosi 1,9 dolara na osobę dziennie w PPP, ujednoliconym parytecie siły nabywczej z 2011 r.). Sprawdzono, co się stanie, gdy kraje rozwijają się szybciej lub wolniej od historycznych stop wzrostu z lat 2008–2018 (lewy panel wykresu) lub rozwijają się dokładnie według wcześniejszych trendów, ale zmniejszają lub zwiększają swój wskaźnik Giniego (prawy panel wykresu).

Obniżanie indeksu Giniego o 1 pkt proc. rocznie w każdym kraju ma większy wpływ na ubóstwo niż zwiększanie wzrostu o 1 pkt proc. powyżej prognoz. W tym scenariuszu wzrostu globalna stopa ubóstwa mogłaby wynieść 6% lub 9% przy odpowiednio spadku lub wzroście o 1 pkt proc. wskaźnika Giniego rocznie. Wnioski mówią, że praca nad wskaźnikiem Giniego ma większe znaczenie dla zmniejszenia światowego ubóstwa, niż gdy wzrost gospodarczy jest szybszy:

Badanie jest ciekawym przyczynkiem do dyskusji o tym, w jaki sposób wzrost gospodarczy (czyli przyrost PKB) przekłada się na spadek nierówności. Przy utrzymaniu niezmienionych nierówności i przy wzroście PKB na mieszkańca – zgodnie z prognozami Banku Światowego i historycznymi wskaźnikami wzrostu – liczba skrajnie biednych (żyjących za mniej niż 1,9 dolara dziennie) utrzyma się na świecie powyżej 600 mln w 2030 r.).

Ale jeśli wskaźnik Giniego w każdym kraju spadłby o 1 pkt proc. rocznie, globalny wskaźnik ubóstwa może spaść do ok. 6,3% w 2030 r., co odpowiada 89 milionom mniej osób żyjących w skrajnym ubóstwie. Zmniejszenie wskaźnika Giniego każdego kraju o 1 pkt proc. rocznie ma większy wpływ na globalne ubóstwo niż zwiększenie rocznego wzrostu każdego kraju o 1 pkt proc. powyżej prognoz.

Nierówności zamiast się zmniejszać, rosną

Naukowcy zbadali również wpływ pandemii na ubóstwo i stwierdzili, że pandemia mogła doprowadzić do skrajnego ubóstwa ok. 60 mln ludzi w 2020 r. Jeśli pandemia zwiększyła wskaźnik Giniego o 2 pkt proc. we wszystkich krajach, to ponad 90 mln ludzi mogło zostać doprowadzonych do skrajnego ubóstwa w 2020 r.

Ile jest mieszkańców Europy żyjących w skrajnym ubóstwie? Na to pytanie odpowiadają szacunki Banku Światowego, według których liczba takich osób może się wahać od 10 mln w scenariuszu bazowym do nawet ok. 19 mln w 2020 r. w scenariuszu pesymistycznym.

Prognozy bazowe i pesymistyczne wykorzystują prognozy wzrostu z kwietnia 2022 r. Scenariusz bazowy rozkłada skutki pandemii, rosnącej inflacji i konfliktu na Ukrainie po równo na wszystkie gospodarstwa domowe. Scenariusz pesymistyczny obejmuje nieproporcjonalny wpływ rosnących cen żywności na 40% najbiedniejszych w porównaniu z 60% najbogatszych w scenariuszu bazowym. Szacunki pokazuje to poniższy wykres:

Bank Światowy w najnowszych danych z połowy tego roku podsumowuje zmiany regionalnych i globalnych szacunków ubóstwa między wrześniem 2022 r. a marcem 2023 r. dla wszystkich wyznaczanych przez siebie trzech granic ubóstwa w zależności od przyjętych parametrów.

I tak: najniższy globalny wskaźnik ubóstwa na poziomie 2,15 dolarów został skorygowany nieznacznie w górę o 0,1 pkt proc. do 8,5%, co spowodowało korektę liczby osób ubogich z 648 do 659 mln. Ta rewizja oznacza 11 milionów więcej ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie, w dużej mierze w Azji Południowej (5 mln) oraz na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej (4 mln).

Podobne zmiany Bank Światowy zaobserwował na wyższych poziomach ubóstwa, czyli wtedy, gdy do wyznaczania ubóstwa przyjmuje granicę 3,65 dolarów i 6,85 dolarów dziennych wydatków. Te wyższe poziomy są używane do pomiaru ubóstwa odpowiednio w krajach o niższym średnim i wyższym średnim dochodzie.

Przy poziomie 3,65 dolarów globalny wskaźnik ubóstwa wzrasta o 0,1 pkt proc. do 23,6%, co oznacza 28 mln więcej osób żyjących w ubóstwie. Przy poziomie 6,85 dolara światowy wskaźnik ubóstwa wzrasta o 0,2 pkt proc. do 46,9%, co odpowiada 44 mln ludzi żyjących w ubóstwie. W tych dwóch przypadkach te zmiany zostały spowodowane zubożeniem ludzi w Azji Południowej i Afryce Subsaharyjskiej.

Bank Światowy zapewnia, że mimo takich zmian związanych – zwłaszcza w ostatnim czasie – z efektami pandemii, ubóstwo na świecie spada od lat 90. XX w., z tym że od 2014 r. w wolniejszym tempie. Trendy widoczne na poniższych grafikach pokazują, że w Europie właściwie nie występuje skrajne ubóstwo na najniższym poziomie, a w ostatnich 25 latach znacznie spadło ubóstwo na poziomie najwyższym, czyli w granicach wydatków dziennych 6,85 dolara.

Czytaj też: GUS podał oficjalną inflację za czerwiec. A ile wyniosła ta wyliczana przez Maćka Bednarka?

Czytaj też: Ile za rybkę, gofra, rybkę? Maciek Bednarek nad polskim morzem zbiera dane o cenach. Groza?

U nas nierówności rosną i to już od 2017 r.

W Polsce poziomy ubóstwa wylicza GUS. Według ostatnich danych przeciętna sytuacja materialna gospodarstw domowych realnie pogorszyła się z powodu wysokiej inflacji w ostatnich dwóch latach. Natomiast w 2022 r. zasięgi ubóstwa ekonomicznego w gospodarstwach domowych pozostały na podobnym poziomie jak w 2021 r. Podobnie jak rok wcześniej, stopa ubóstwa skrajnego wyniosła niecałe 5%, relatywnego ok. 12%, a ustawowego ok. 7%.

O szczegółach trzech poziomów ubóstwa pisałem niedawno tu. Kogo GUS uznaje za osobę skrajnie ubogą? Dla jednoosobowego gospodarstwa domowego w II kw. 2022 r. poziom ten wynosił 835 zł, a dla gospodarstw 4-osobowych (2 osoby dorosłe + 2 dzieci do lat 14) – 2254 zł na miesiąc. Na grafice trendy dla trzech poziomów obliczanych przez GUS, czyli zasięg ubóstwa w Polsce w latach 2010–2022 według przyjętych w danym roku granic ubóstwa:

Na tle świata jesteśmy dosyć zamożni, na tle Europy – mamy sporo do nadrobienia. Ubóstwo to jedna sprawa, ale jak wygląda w Polsce omawiany przez naukowców Banku Światowego rozkład ubóstwa, czyli poziom nierówności?

Trend był pozytywny przez wiele ostatnich lat, a nierówności w Polsce były mniejsze niż w innych bogatych krajach zachodnich. Niestety jeszcze przed pandemią ten trend się zatrzymał i nierówności ponownie zaczęły w Polsce rosnąć. Czyli – mimo wzrostu dochodów Polaków – proporcjonalnie bogatsi bardziej się bogacili, a biedniejsi bardziej biednieli.

Co obliczył GUS? W 2021 r. wartość współczynnika Giniego wyniosła 0,319 dla Polski, 0,314 na wsi i 0,310 w miastach. W miastach od 2005 r. wartość współczynnika Giniego pozostaje na niższym poziomie w porównaniu z obszarami wiejskimi. Zmiany wskaźnika Giniego pokazuje GUS na grafice. Załamanie trendu nastąpiło w 2017 r. i od tego czasu nierówności w naszym kraju rosną:

Dlaczego tak się dzieje? Ekonomiści wskazują różne przyczyny. To, że większość gospodarki w Polsce stanowią niewielkie, często rodzinne firmy czy gospodarstwa rolne, w których wynagrodzenia i dochody nie rosną tak jak w wielkich firmach czy korporacjach.

Duża część osób pracujących, zwłaszcza młodych, zatrudniona jest na umowy cywilno-prawne, tzw. śmieciowe, z dosyć niskimi poziomami wynagrodzenia. Duża część osób pracuje za płacę minimalną, której poziom co prawda rośnie co roku, ale nie dogania wielu innych wskaźników płac.

Wynika z tego, że w czasach rządów PiS, tak silnie nastawionych na sprawy społeczne i tak silnie krytykujących liberalne podejście do gospodarki z czasów rządów PO i PSL, wyjątkowo silnie rosną nierówności dochodowe. A tego, że rosną już od 2017 r., nie da się wyjaśnić pandemią czy wysoką obecną inflacją.

W TE WAKACJE UŁÓŻ ZE MNĄ I Z MOJĄ EKIPĄ FINANSOWE PUZZLE

Jak ochronić oszczędności przed inflacją? Gdzie oszczędzać, żeby zapewnić dobrą przyszłość dziecku? Jak zaprojektować domowy budżet? Ile trzeba pieniędzy zgromadzić – i skąd je wziąć – żeby zostać rentierem? Oto pakiet e-booków „Finansowe puzzle, czyli jak osiągnąć dobrobyt”, w których znajdziesz konkretne odpowiedzi na te pytania, a także rady, wykresy, wyliczenia. Kliknij i zobacz, to może być najbardziej inspirująca lektura tych wakacji i nie tylko.

————

RANKING LOKAT – GDZIE DZIŚ DOSTANIESZ NAJLEPSZY PROCENT? 

Obawiasz się inflacji? Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać na bankach:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking najlepszych kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek? I co trzeba zrobić w zamian?

Źródło zdjęcia: Paul Schneider/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
30 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
jsc
11 miesięcy temu

Jak się popatrzy na USA to żodyn nie powinien się dziwić… kraj słynący jako potęga gospodarcza, a dla zwykłego obywatela ma do zaoferawania opiekę medyczną na poziomie południowego sąsiada.

jsc
11 miesięcy temu

Mieszkańcy Doliny Krzemowej mogą mieć na ten temat inny punkt widzenia…

Bartek
11 miesięcy temu

Bardzo ciekawe. Widzę jeden potencjalny błąd rozumowania. Potencjalny, bo nie wiem, czy rzeczywiście badanie się na tym skupiało. To że spadek nierówności o 1pp przynosi więcej korzyści niż wzrost PKB o 1pp nie musi oznaczać, że optymalnym rozwiązaniem jest skupienie się na zmniejszeniu nierówności. Może być tak, że nakład środków na zmiany tych parametrów może być różny i wtedy te korzyści mogą się rozkładać inaczej.

jsc
11 miesięcy temu

Za duże uproszczenia… w regionach bez sprawnego aparatu publicznego interesy robią zazwyczaj ci co nie brzydzą się kupowaniem (…)rewolucji(…).

Last edited 11 miesięcy temu by jsc
Jacek
11 miesięcy temu

Wzrost nierówności w Polsce nie dziwi – IV Kaczpospolita Ludowa gardzi drobnymi przedsiębiorcami, którzy zostali ekonomicznie zmasakrowani szczególnie z okazji rzekomej walki z pandemią. To oczywiste, że przyrost PKB powodowany wzmacnianiem monopolistycznych pozycji dużych (i często z państwowym akcjonariatem) firm w niczym nie poprawia sytuacji przedsiębiorców, którzy w pogarszających się warunkach dla prowadzenia biznesu musieli zrezygnować z działalności, która przestała mieć ekonomiczny sens. Mniej regulacji i niższe koszty spowodowałyby wzrost ilości i rozkwit małych firm, a tym samym zmniejszenie nierówności i przyrost PKB. Szczególnie dla drobnego biznesu uciążliwe są uzasadniające tak naprawdę rozrost państwowej biurokracji obowiązki, ponieważ taki przedsiębiorca musi… Czytaj więcej »

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Nie mylisz przypadkiem małych firm z JDG, które są klasycznymi biedafirmami?

kjonca
11 miesięcy temu
Reply to  jsc

Myślę, że nie myli. Różnej maści regulacje proporcjonalnie bardziej uderzają małe organizacje niż duże.

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  kjonca

Hmmm… ty nie wiesz o jakie JDG mi chodzi. Chodzi o te wszystkie sprzątaczki, pielęgniarki i innych (…)przedsiębiorców(…)…

kjonca
11 miesięcy temu
Reply to  jsc

Ale tu jest mało istotne o co *tobie* (z całym szacunkiem) chodzi, a istotniejsze jest o czym myślał Twój przedpiśca. I mam wrażenie, że *jemu* chodzilo o male biznesy typu knajpa, sklepik, itp.

Jacek
11 miesięcy temu
Reply to  jsc

Pracowałem ponad 10 lat w małej firmie i odróżniam ją od jednoosobowej działalności. Dla obu tych podmiotów dodatkowe bzdurne regulacje to stracony czas lub pieniądze. Duże firmy i tak zatrudniają pracowników wykonujących potrzebną tylko państwowej biurokracji pracę.

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Widzę, że dalej nie rozumiesz, że jednoosobowi nie powinni się martwić zawiłościami przepisów tylko normalnie pracować na UoP.

kjonca
11 miesięcy temu
Reply to  jsc

Sorry, ale gadasz głupoty. NIe każda JDG to śmieciówka (a zdajesz sie to utożsamiać).
U kogo, przepraszam, ma pracować właściciel sklepu w Pikutkowie Małym?

Jacek
11 miesięcy temu
Reply to  jsc

Tak, taki człowiek powinien skontaktować się z działem kadr w firmach, w których miałby ewentualnie chęć pracować i zażądać utworzenia dla siebie stanowiska pracy w specjalności, którą jako jednoosobowa działalność reprezentuje.

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Przecież w tych firmach pracuje!!!

Ajron
11 miesięcy temu

Wiadomo jest że łatwiej zagrabić bogatemu niż przekonać lenia do pracy/nauki. Upraszczając. Też mi naukowcy…

Stef
11 miesięcy temu

PKB jest miernikiem niedoskonałym. Nie uwzględnia szarej strefy, rośnie po kataklizmach, gdy trzeba odbudowywać region/kraj.

Ppp
11 miesięcy temu
Reply to  Stef

Oraz nie łapie, czy dana produkcja jest użyteczna dla ludności. Efekt mamy teraz w Rosji, gdzie produkcja zbrojeniowa powoduje, że PKB nie spada, choć faktyczna sytuacja gospodarcza ludności dąży do przepaści.
A poza wzrostem PKB i nierównościami trzeba jeszcze brać pod uwagę kwestie organizacyjne. Np. wyrównanie taktów w komunikacji zbiorowej, by pojazdy kursowały równo co 1-2 godziny poprawia jakość życia mieszkańców, choć praktycznie nic nie kosztuje, więc nie ma wpływu na PKB.
Pozdrawiam.

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Ale dzięki tej wojnie my daliśmy Amerykanom zamówienie na 500 HIMARS’ów. 500!!!

Editor
11 miesięcy temu
Reply to  Stef

PKB uwzględnia nie tylko szarą strefę (informal economy – https://capacity4dev.europa.eu/groups/rnsf-mit/info/133-contribution-informal-economy-gdp), ale także tzw. czarną gospodarkę, czyli np. przestępczość: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1594243,1,gus-zaczal-wliczac-prostytucje-narkotyki-i-przemyt-do-pkb.read

I oczywiście, że rośnie po kataklizmach, ponieważ wtedy prowadzone są wzmożone inwestycje. PKB nie jest miarą stanu bogactwa, ale tego, ile gospodarka produkuje w jednostce czasu.

Martyna
11 miesięcy temu

Czy się stoi czy się leży 2 tysiące się należy. Już raz to przerabialiśmy i pamiętamy jak się skończyło.
Choć widać nie wszyscy skoro wracamy do tego modelu bezpodstawnym zwiększaniem minimalnej krajowej. Większy tort zawsze łatwiej sprawiedliwie podzielić, wiek najpierw trzeba zadbać o wzrost a potem myśleć o redystrybucji jak jest z czego.

Atef
11 miesięcy temu
Reply to  Martyna

Pracodawcy powinni zareagować robotyzacja lub chociaż mechanizacjá i lepszym planowaniem pracy.

Paweł
11 miesięcy temu

Dostrzegam agresywne minusowanie komentarzy nieprzychylnych naszej mościwie panującej partii socjalistycznej. Czyżby powoli zaczynała działać agentura na wzór putinowskiej już nawet na blogu?
Tak jak ktoś już wspomniał badania nie uwzględniły ludzkich cech, w tym lenistwa. Niestety, tym co się chce (pracoholizm i pasja) jest zdecydownie mniej niż tych, którym się nie chce… I najważniejsze, redystrybucja nigdy nie jest od „bogatych” do biednych, tylko właśnie od tych, którym się chce. Bogaci sobie poradzą i zoptymalizują…. Ostatecznie prowadzi to do zapaści, której byliśmy już swiadkami niejednokrotnie.

Jacek
11 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Masz rację – leniwym nie chce się nawet polemizować i poprzestają na minusowaniu.

Stef
11 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Bo te fejk konta dają w pakiecie po 25 plusów albo minusów. Natomiast nie służą do pisania tyłu komentarzy.

TomR
11 miesięcy temu

Gregory Clark pracował nad przyczynami, dla których to w Anglii narodziła się rewolucja przemysłowa (książka Farewell to Alms). W tym celu przestudiował historię spadków od 12-tego wieku do czasów bezpośrednio przed rewolucją przemysłową. Tak oni przechowują księgi z tamtego czasu. Na tej podstawie stwierdził, że 90% ludzi na początku rewolucji przemysłowej pochodzi od 10% najbogatszych z 12-tego wieku (bogatych rolników, a nie arystokratów, bo arystokraci ginęli w wojnach, a w miastach ginęli od epidemii). Proces polegał na migracji w dół: typowa rodzina robiła 5 dzieci, z czego u bogatych przezywało do dorosłości 4, a u biednych 1,7. W wyniku tego… Czytaj więcej »

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  TomR

Ta konkluzja, do której Pan zmierza, jest tyleż ciekawa, co niebezpieczna. Teorie o konieczności wyeliminowania wadliwych egzemplarzy i stworzenia możliwie udanego społeczeństwa toż to wypisz, wymaluj faszyzm. Bardzo celna uwaga dotyczy klasy średniej – ani społeczeństwo oparte na równości, ani na 1% najbogatszych nie będzie się „ulepszało”, bogaciło, ani rozmnażało

jsc
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak łatwo się rzuca hasełkiem faszyzm… tu Pan Redaktor mysli faszyzm z eugeniką.

ผลบอลสด
1 miesiąc temu

There is definately a lot to find out about this subject. I like all the points you made

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu