Wysyłają mu SMS-y o zadłużeniu, adresowane do kogoś innego. I nic nie da się zrobić?

Niektóre przygody moich czytelników w bankach są tak kolorowe i absurdalne, że bardziej niedorzecznych nie wymyśliłby nawet Monty Python. Jeden z moich czytelników zderzył się z niemocą Alior Banku. Od kilku tygodni otrzymuje na swój prywatny numer telefonu informacje o zaległości wynoszącej 2,08 zł na rachunku kredytowym na takim-a-takim numerze. Nie byłoby w tym absolutnie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów czytelnik nie korzysta z żadnego produktu tego banku, nigdy nie był jego klientem i w ogóle nie miał z nim absolutnie nic wspólnego. Czytelnik mógłby przejść nad tym niecodziennym problemem do porządku dziennego, ale po pierwsze nie chciał ryzykować, że któregoś dnia wpadnie do niego windykator z bronią ostrą i zażąda drobnych ;-), a po drugie wczuł się w rolę człowieka, który naprawdę zalega te dwa zeta. Mój czytelnik pamięta z blogu jak kończą takie gagatki. Nie takie długi bankowcy zamieniali klientom na wyrok bez zawieszenia ;-).

„Zadzwoniłem do call center banku i wyjaśniłem mój problem. Konsultant zweryfikował moje dane osobowe, poinformował mnie, że nie figuruję w bazie klientów. Dodał, że prawdopodobną przyczyną jest błędnie przypisany numer telefonu do numeru rachunku. Uspokojony tym wyjaśnieniem zapomniałem o sprawie”

– pisze mój czytelnik. Niestety, po tygodniu otrzymał kolejny SMS z banku, dotyczący wspomnianej zaległości. Lekko zdenerwowany znów zadzwonił do call center  i zapytał: w czym jest problem? Dlaczego bank, mając informację o tym, że do znanego mu numeru rachunku został przypisany błędny numer telefonu – wskutek czego do jednego z klientów nie dociera komunikacja banku – nie powiadomił właściciela rachunku o problemie? Wygląda na to, że sprawa nie jest prosta, bo kultura nie pozwala rozwiązać tej sprawy w najprostszy możliwy sposób. Gdyż byłoby to nieeleganckie.

„Konsultant wyjaśnił mi, że bez zgody osoby, która podała mój numer w banku, nie można wprowadzić korekty danych. Nie ma znaczenia fakt, że mogę się wykazać podpisaną umową z firmą telekomunikacyjną i w ten sposób dowieść, że faktycznie to ja jestem użytkownikiem tego numeru telefonicznego, a nie klient Aliora. Dla banku użytkownikiem tego numeru jest osoba, która podała mój numer. Oznacza to, że bank będzie nadal wysyłał do mnie ponaglenia do spłaty”.

– pisze zdruzgotany czytelnik. I zapytuje czy jedynym sposobem na wyprostowanie tej sytuacji jest zgłoszenie do prokuratury doniesienia w sprawie nękania przez bank, mobbingu oraz molestowania? W zasadzie na to się zanosi, chociaż prokuratorzy zapewne mają lepsze rzeczy do roboty, niż sprawdzanie czy numer telefonu, który przypisał sobie pan Zbynio, naprawdę należy do pana Zbynia, czy też może niekoniecznie. Czytelnik zapytuje mnie w jaki sposób może uwolnić się od kolejnych SMS-ów, a właściciela konta – od wizyt windykatorów, komorników oraz wykonawców kar cielesnych. Bo przecież jest jasne, że oni wszyscy przyjdą, gdy tylko okaże się, że właściciel konta nadal nie spłaca długu, gdyż o nim nie wie. Byłem w stanie doradzić mojemu czytelnikowi tylko jedną rzecz: niech zapłaci te dwa zeta, wpłacając je na konto podane w SMS-ach. To miłosierdzie będzie nagrodzone w najlepszy możliwy sposób – wiecznym spokojem bez SMS-ów z banku.

Jeszcze dziś w blogu: poradnik dla tych, którzy mają zapłacić ratę ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Bank przysłał list: co robić? Płacić? Nie płacić?

To jeszcze nie wszystko, co przychodzi mi do głowy jako scenariusz kolejnego skeczu Monty Pythona. Jeden z moich czytelników ma żonę. To się zdarza. Ta żona, o pięknym licu i imieniu Joanna, ma rachunki osobiste w PKO BP i dawnym Multibanku (teraz mBank). Pewnego dnia próbowała zalogować się na konto w PKO BP, ale przez nieuwagę wpisała swój numer klienta, który używa w Multibanku. Nie zauważyła tego błędu, więc powtórzyła go trzykrotnie. I jej konto w PKO BP się zablokowało. Zadzwoniła na infolinię, gdzie dowiedziała się, że zablokowało się, ale… nie jej konto, tylko kogoś, kto ma w PKO BP konto z takim numerem jak ona w Multibanku. I że to „się zdarza”. Czyli tak naprawdę można komuś na chybił trafił robić głupi kawał i zablokować mu konto, wpisując w systemie transakcyjnym przy logowaniu losowo wybrany numer – twój szczęśliwy numerek :-).

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss