Wybory w USA a nasze portfele. Co z frankiem i kasą w funduszach? Paliwo podrożeje? A złoto?

Już we wtorek, czyli raptem za kilkadziesiąt godzin, Amerykanie wybiorą nowego prezydenta. To ważny moment dla posiadaczy oszczędności – a przede wszystkim inwestycji – oraz kredytów denominowanych w obcych walutach, a w pewnym sensie też dla wszystkich konsumentów. USA są przecież potęgą gospodarczą i finansową. Od tego jak Stany są rządzone zależą ceny walut (a w ślad za nim ceny wielu rzeczy w naszych sklepach), wartość spółek na giełdach, ceny ropy naftowej i złota, stopy procentowe… A tym razem sytuacja stoi na ostrzu wyjątkowo pikantnego noża, bo szanse na zwycięstwo wciąż zachowuje Donald Trump, który jawi się m.in. jako przyjaciel Władimira Putina, zwolennik „reamerykanizacji” tamtejszej gospodarki (skąd my to znamy), miłośnik budowania murów i średniowiecznych fos, a przede wszystkim gość, który nie ma ochoty nadstawiać karku za bezpieczeństwo Europy, kocha za to bezpruderyjne kobiety ;-). Czy taki ktoś może zrobić kuku naszym pieniądzom? 

WYBORY W USA A FRANKOWICZE. Nie ma dwóch zdań, że ewentualne zwycięstwo Donalda Trumpa – mniej przewidywalnego i bardziej radykalnego z kandydatów na prezydenta USA – spowodowałoby wzrost niepewności wśród wszystkich, którzy inwestują wielkie pieniądze. A to zwykle powoduje odpływ kapitału z rynków bardziej ryzykownych na rzecz tzw. spokojnych przystani. Wśród tych ostatnich jest, jak wszyscy wiemy, Szwajcaria. Efektem zwycięstwa Trumpa może być więc wzrost kursu franka szwajcarskiego, którego bezwolnymi „klientami” jest 550.000 osób (ponad półtora miliona z rodzinami). Wydaje mi się, że nie byłby to skok jakoś szokująco duży. Pamiętam oczywiście co działo się po zaskakującym wyniku brytyjskiego referendum w sprawie Brexitu. Frank zdrożałł w pierwszym momencie o jakieś 30 gr., podbijając ratę przeciętnego kredytu frankowego o 150-200 zł. Tym razem jednak można mieć nadzieję, że takiego szoku cenowego nie będzie.

trumpfrankiDlaczego tak uważam? Zwycięstwo Trumpa wszyscy biorą już pod uwagę, co oznacza, że część strachu jest już zawarta w cenach walut (ostatnio frank znów przebił się przez 4 co widzicie na wykresie obok). Poza tym w ostatnim roku szwajcarski bank centralny pokazał, że nie zamierza biernie przyglądać się wzrostowi notowań franka wobec euro i dolara (interweniował w czerwcu, po zamieszaniu z Brexitem). Niewykluczone więc, że szwajcarscy bankierzy centralni są już w gotowości bojowej i w wypadku runu na franka – wywołanego zwycięstwem Trumpa, Clinton lub jakimkolwiek innym wydarzeniem – będą działali, ograniczając też straty polskich frankowiczów. A w dłuższej perspektywie – tak jak było po głosowaniu w sprawie Brexitu – sytuacja wróci do normy i frank będzie znów po 3,90 zł :-)). Zaś w przypadku wygranej Hilarii Clinton zapewne mielibyśmy chwilowe osłabienie franka do 3,9-3,85 zł już od razu, a nie dopiero po uspokojeniu inwestorskich serduch ;-).

WYGRANA TRUMPA A NASZE INWESTYCJE. Dla tej większości Polaków-ciułaczy, którzy swoje pieniądze trzymają w bankach i na kontach oszczędnościowych, zwycięstwo Trumpa nie będzie miało większego znaczenia (przynajmniej na krótką metę, o długoterminowych implikacjach piszę w ostatnim akapicie, ale one mogą być niekorzystne niezależnie od tego kto w USA wygra). Turbulencji w wyniku „trumpageddonu” mogliby się natomiast spodziewać ci, którzy część oszczędności inwestują na rynku kapitałowym. Na wybór Trumpa mogą nerwowo zareagować rynki akcji ze wszystkich stron świata, co mogą też odczuć posiadacze polskich spółek oraz udziałów w funduszach inwestycyjnych. Analitycy Deutsche Banku obejrzeli ostatnio związki indeksu niepewności politycznej w USA (tak, tak, nawet takie rzeczy „ubiera się” w wykresy) z indeksem cen największych europejskich spółek Stoxx600. Wyszło im, że każde 10 pkt. wzrostu niepewności to 1,5% spadku indeksu europejskich akcji. Doszli też do wniosku, że wzrost indeksu niepewności o 45-50 pkt. jest już w cenach akcji.

trumpindeksniepewnosci1Gdyby ów indeks miał osiągnąć poziom z momentu tuż po głosowaniu w sprawie Brexitu, to musiałby pójść w górę o kolejnych 100 pkt. (do 250 pkt.). Ale analitycy uważają, że zakres wzrostu strachu będzie o połowę mniejszy (50 pkt.), co oznaczałoby przecenę europejskich akcji o 5-7%. Polskie spółki teoretycznie powinny spaść bardziej, bo jesteśmy rynkiem rozwijającym, bardziej ryzykownym, bla, bla, bla… ale po pierwsze udział inwestorów zagranicznych na polskiej giełdzie jest już żenująco mały (inwestują tu tylko inwestorzy o wielkich cojones, nie znający strachu :-)), a po drugie ceny polskich są bardzo niskie. Więc niewykluczone, że straty dla posiadaczy polskich akcji i funduszy inwestycyjnych w przypadku zmiany lokatora w Białym Domu nie przekroczą kilku procent. No, chyba, że sami wpadniemy w panikę ;-)).

W Deutsche Banku wybrali też kilka europejskich branż notowanych na trumpeuropejskiesektorygiełdzie, które mogą skorzystać na przestawianiu zwrotnicy politycznej i towarzyszącej temu niepewności w amerykańskiej polityce i gospodarce. Wśród tych, którzy na pewno nie skorzystają, są banki, bowiem Trump prawdopodobnie odkręci śrubę amerykańskim bankowcom, a europejscy – ściśnięci coraz solidniej imadłem tutejszego nadzoru – nie mogą liczyć na podobne poluzowanie. Oznacza to, że amerykańskie banki będą rozwijały się szybciej, zaś europejskiej – wolniej. Poza bankami, ubezpieczeniami i usługami finansowymi w tyłek po zwycięstwie Trumpa mogłyby dostać branże transportowa, nieruchomościowa. Jeśli zaś chodzi o beneficjentów, to Deutsche Bank widzi w tym gronie spółki działające w branżach takich jak producenci żywności, napojów, firmy telekomunikacyjne, chemiczne i energetyczne.  Wśród znanych w Polsce marek europejskich na niepewności makroekonomicznej w USA mają zyskać takie firmy jak Carlsberg, Airbus, Jeronimo Martins (właściciel Biedronki). Założenie jest takie, że są firmy i branże, którym pomoże ograniczenie współpracy gospodarczej z USA, bo nie mają wielkich interesów za Oceanem, a w Europie dziś mocno dokuczają im amerykańscy konkurenci. 

trumpusdplnWYBORY A CENA DOLARA I INNYCH WALUT. Jak zarobić na Trumpie? Analitycy DM BOŚ zrobili jakiś czas temu analizę, z której wynikało, że zmiana ekipy w Białym Domu (niezależnie od tego czy demokraci zastępowali republikanów czy wręcz przeciwnie) w przeszłości wywoływała wzrost niepewności, co – paradoksalnie – napędzało chętnych na depozyty w amerykańskich bankach i na amerykańskie obligacje. Bo jak niepewność, bo wszyscy „wracają do domu” (a duża część światowego kapitału ma „narodowość” amerykańską. Ten trend bardziej wyraźny był w relacji dolara do szerokiego koszyka walut (w tym walut z rynków wschodzących), a mniej w relacjach kursowych dolara do innych kluczowych walut. W przeszłości dwie trzecie wzrostu wartości dolara w takich przypadkach odbywało się jeszcze przed wyborami, na fali prognoz co do ich wyniku.

Czy tym razem również zmiana = wzrost notowań dolara wobec takich walut jak złoty, a brak zmiany = constans? Analitycy spodziewają się, ze w przypadku zwycięstwa Hillary Clinton dolar pewnie ciut się umocni wobec euro i trochę zdrożeje w stosunku do złotego, ale nie będzie większych sensacji. Ceny iPhone’ów w każdym razie się nie zmienią ;-)). A gdyby wygrał Trump? Tu – szczerze pisząc – nie mam jasności. Z jednej strony analitycy oczekują wtedy osłabienia dolara do innych kluczowych walut (franka, euro, jena). I to znacznego. Ale z drugiej strony rodząca się niepewność niepewność co do przyszłości USA mogłaby szybko zamienić się w chęć inwestowania… w dolarach. Są takie kraje – USA do nich należą – które doskonale poradzą sobie bez reszty świata, zaś reszta świata bez nich już niekoniecznie :-). Poza tym Trump – choć jest wielką niewiadomą – dość mocno krytykował w przeszłości zbyt luźną politykę pieniężną w USA. Nie to oczywiście nie znaczy, ale znaczyć może, że… stopy w Stanach za jego rządów raczej by rosły, niż spadały.

Co się stanie z notowaniami dolara do euro, franka czy jena nie jest dla nas tak ważne, jak wpływ wyborów prezydenckich na waluty wschodzące. Nawet gdyby po wygranej Trumpa dolar stracił na wartości wobec euro, to jest dość prawdopodobne, że jednocześnie runą notowania meksykańskiego peso, czy brazylijskiego reala, albo koreańskiego wona, czyli kluczowych walut krajów wschodzących. Ich osłabienie mogłoby sięgnąć 4-5%. A to oznaczałoby też przecenę złotego. Kto obstawia zwycięstwo Trumpa część pieniędzy może trzymać na lokacie dolarowej (albo frankowej). Gdyby dolar w notowaniach wobec złotego miał osiągnąć cenę z okresu tuż po głosowaniu w sprawie Brexitu, to z obecnego poziomu 3,9 zł musiałby się wzbić powyżej 4 zł. W ciągu ostatniego roku najwyższy poziom dolara to 4,1 zł, ale chyba trudno się spodziewać aż takiego umocnienia.

trumpzmianawladzyadolarBOS

Bardziej „zaawansowani” inwestorzy kupują, licząc na zwycięstwo Trumpa, fundusze inwestycyjne, ETFy i kontrakty terminowe zarabiające na spadku meksykańskiego peso (ta waluta jest idealnie odwrotnie skorelowana z sondażami Trumpa) oraz indeksu meksykańskiej giełdy. Aha, dobrą inwestycją – choć bardzo niszową – na niepewne czasy jest też Bitcoin, czyli cyfrowa waluta. Jej kurs ostatnio jest „niepokojąco” wysoki – rok temu za jednego BTC płacono na elektronicznych giełdach 1500 zł, a teraz już 2600 zł. W czerwcu, tuż po ogłoszeniu Brexitu, BTC podrożał na chwilę nawet do 3000 zł i nie zdziwiłbym się, gdyby po wyborach w USA wygranych przez Trumpa znalazł się w podobnych rejestrach cenowych. Bo na tym rynku histerie zdarzają się równie często jak spektakularne kradzieże pieniędzy klientów z internetowych giełd, które zajmują się handlem Bitcoinem.

trumpgoldTRUMP A CENA ZŁOTA. Dość popularną strategią lokowania oszczędności na wypadek nieoczekiwanych turbulencji politycznych i gospodarczych jest zakup złota. To też – tak jak frank szwajcarski – jest tzw. spokojna przystań. Nieważne w jakiej postaci – możesz mieć fundusz inwestycyjny kupujący fizyczne złoto w sztabkach lub kontrakty terminowe, może to być złota moneta, biżuteria (choć w cenie biżuterii większy udział niż kruszec ma koszt wzornictwa), albo – tę metodę prefereuję – po prostu bulionowe złote monety. Jakkolwiek zwykle jest tak, że drożejący dolar – a wzrost awersji do ryzyka podbija cenę „zielonego” – nie służy wzrostowi wartości złota, to krótkoterminowo – w okresach największego strachu – zdarzało się, że w górę szedł i dolar i złoto. A gdyby po zwycięstwie Trumpa dolar się osłabił do kluczowych walut – wtedy wzrost notowań złota byłby podwójnie silny. Poza tym mamy też jesień, a to tradycyjny okres wzrostu popytu na złoto w Azji. Potem nadejdzie chiński Nowy Rok, więc też kupujących będzie więcej. Na przeciwnej szali jest spodziewana na grudzień – druga w ostatnich dwóch latach – podwyżka stóp procentowych w USA oraz perspektywa kolejnych w 2017 r. Podwyżki stóp nie są dobre dla złotka, bo podwyższają dochód z konkurencyjnych depozytów bankowych. Tym niemniej kruszec jest dziś tani, więc po zwycięstwie Trumpa łatwo byłoby mu pójść w górę. Zwycięstwo Hillary Clinton najpewniej oznaczałby krótką „złotą bessę”. Ale chyba krótką. Nie brakuje analityków, którzy spodziewają się, że za kilka, kilkanaście miesięcy – i to niezależnie od wyników wyborów w USA – złoto z obecnego poziomu 1300 dolarów za uncję (5070 zł) podskoczy do 1400-1440 dolarów (5460-5600 zł, a jeśli dolar poszedłby w górę to może i 5700-5900 zł). Zwłaszcza jeśli amerykańska gospodarka nie będzie aż tak dobrze sobie radziła, żeby „zasłużyć” na szybki wzrost stóp procentowych.

TRUMP A BAKI NASZYCH SAMOCHODÓW. Niemało analityków uważa, że projektowana przez Trumpa polityka USA (mniej współpracy z Europą Zachodnią, więcej z Putinem oraz wrogość wobec Muzułmanów, która może utrudnić dogadywanie się z krajami Zatoki Perskiej) może oznaczać, że ceny ropy naftowej będą szły w górę. W styczniu cena baryłki ropy brent zjechała poniżej 30 dolarów, ale to była cena, która na dłuższą metę wykończyłaby część krajów-wydobywców. Dziś cena ropy brent trzyma się w okolicach 45 dolarów za baryłkę (jeśli masz platformę naftową to i tak pewnie narzekasz, jeszcze trzy lata temu to było 100 dolarów), zaś analitycy Deutsche Banku spodziewają się, że na koniec roku będzie to jakieś 50 dolarów. Gdyby cena ropy naftowej szła w górę i jednocześnie drożałby dolar, to po kilkunastu tygodniach – albo kilku miesiącach, bo to trochę zależy od poziomu zapasów polskich rafinerii – pewnie odczulibyśmy to we wzroście cen paliwa na polskich stacjach. Na początku 2016 r. za litr 95-tki płaciliśmy 3,9 zł, teraz jakieś 4,4-4,5 zł (a są i stacje gdzie litr paliwa jest po 4,6 zł). Gdyby ziścił się czarny scenariusz zakończenia dotychczasowych sojuszów, które trzymały ceny paliw w ryzach, to może będzie trzeba znów oswajać się z cenami bliższymi 5 zł za litr etyliny 95. Brrrrr…

image006AMERYKAŃSKI PREZYDENT A NASZE BEZPIECZEŃSTWO. To wszystko, o czym piszę powyżej, jest tylko krókoterminową prognozą, której zakres – nawet jeśli by się sprawdziła – ogranicza się do kilku, kilkunastu miesięcy. Tym, co mnie najbardziej frapuje i niepokoi, jest długoterminowy wpływ na bezpieczeństwo Polski. Pod tym względem może nie być wesoło. Demokraci nigdy nie pałali rządzą obrony polskich interesów, a Europa Wschodnia mało ich interesowała (pamiętacie jak Obama wpadł na debilny pomysł resetu w stosunkach z Rosją i chciał się tulić do Putina?). A z kolei Trump nie kryje, że ma w centralnym poważaniu całe to NATO, ONZ-y i inne kółka wzajemnej adoracji. Amerykanom ma być lepiej, a jeśli z tego powodu spłonie połowa świata, to pikuś – o ile będzie to wystaczająco daleko leżąca połowa.

Jeśli Wielka Brytania będzie poza Unią Europejską, Niemcy zaczną znów bardziej namiętnie spijać z dziubka Putinowi, Francuzi obrażą się na dobre za to, że przypomnieliśmy im publicznie od kogo uczyli się jeść widelcem, a Amerykanie będą się zajmowali odgradzaniem od reszty świata, to ryzyko inwestowania w Polsce wzrośnie, zaś kurs złotego będzie spadał. A to już może odbić się na wszystkich posiadaczach oszczędności, zwłaszcza tych bankowych. Oprocentowanie nominalne nie ma w tym wypadku znaczenia, liczy się realna siła nabywcza tych pieniędzy. A ona zależy od tego jak silna i jak wiarygodna będzie polska gospodarka oraz polska waluta. Niestety, zbyt wiele towarów i usług sprowadzamy z zagranicy, byśmy mogli ten czynnik chromolić. ;-)) Lepiej byłoby, gdybyśmy za kilka lat – z powodu własnych słabości, ale i niekorzystnej sytuacji geopolitycznej – nie musieli oglądać euro i dolara po 5 zł. Odpukać w niemalowane.

 OBEJRZYJ PIĄTY ODCINEK „KASOWNIKA SAMCIKA”! W kolejnym wydaniu mojego cotygodniowego wideocyklu głównym tematem są prywatni lekarze. Co wybrać: abonament medyczny czy ubezpieczenie zdrowotne? Od czego najbardziej warto się ubezpieczyć?

Obejrzyj też czwarty odcinek „Kasownika”, w którym o internetowych złodziejach twoich pieniędzy. Jakie sposoby stosują, żeby wyczyścić ci konto? Jakich zasad bezpieczeństwa przestrzegać, żeby sobie poszli?

A poniżej trzeci odcinek „Kasownika Samcika”, w którym przedstawiałem sprytne sposoby na oszczędzanie. W poprzednich odcinkach było m.in. o najlepszych zawodach, kasie na studiowanie, czy zaciąganiu kredytu hipotecznego. Poza poradami finansowymi w każdym wydaniu solennie obiecujęczerstwy żart prowadzącego :-)), ciekawostkę o pieniądzach oraz finansowy trik Samcika. Żeby nie przegapić kolejnych odcinków – zapraszam do subskrybowania kanału YouTube „Subiektywnie o finansach”  

(NIE)BEZPIECZNE POŁOWY. W ramach sprawdzania czy jest dla naszych pieniędzy jakaś alternatywa dla 1% z bankowego depozytu udałem się na ryby. Myślałem, że najgorsze będzie starcie z giełdowymi rekinami, ale nie – cios przyszedł z najmniej oczekiwanej strony. A więcej wstrząsających klipów pod tym linkiem

A TERAZ… CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ. Subiektywność jest multifunkcyjna i się często dyslokuje ;-). Można ją spotkać tu i tam. W internecie, mediach społecznościowych, na wideo, w prasie, książkach oraz na spotkaniach, odczytach, konferencjach – wszędzie tam, gdzie mówi się o pieniądzach.

autopromo4Blog „Subiektywnie o finansach” codziennie, od ponad siedmiu lat, zapewnia niezbędną dawkę wiedzy o Waszych pieniądzach. Prześwietlanie produktów finansowych, ekskluzywne wiadomości o nowych produktach oraz piętnowanie skandalicznych praktyk i interwencje w Waszych sprawach. Dołącz do niemal 200.000 czytelników i codziennie zaglądaj na samcik.blox.pl, nowy wpis wpada tu zwykle tuż po godz. 9.00. Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i ze mną podyskutować, zostań fanem blogu na Facebooku (jest nas już 35.000!), na Twitterze (tu wraz ze mną rządzi blisko 10.000 followersów). Zapraszam też do bezpośredniego kontaktu mejlowego:  maciej.samcik@gazeta.pl. Postaram się odpowiedzieć na każdy e-mail, choć nie obiecuję, że odpowiem szybko ;-).

autopromo2…ZOBACZ MNIE W EKSTREMALNYCH AKCJACH. Opowiadam o domowych finansach nie tylko tekstem, ale i ruchomymi obrazami. Żeby Ci się nie nudziło robię przy tym różne głupie rzeczy: skakałem na spadochronie, dałem sobie obić twarz przez byłego trenera Tomasza Adamka, latałem w tubie aerodynamicznej, w której ćwiczą kosmonauci, ćwiczyłem na najnowocześniejszym w Polsce symulatorze lotów, jeździłem autobusem, gokartem, grałem w golfa i ruletkę. Wszystkie te przygody są na mojej „stronie” youtubowej. Zasubskrybuj mój kanał na Youtube (w tym kinie siedzi już ponad 2000 fanów i jest ponad 70 filmów, które obejrzano więcej, niż ćwierć miliona razy). 

ekipasamcikanewSUBIEKTYWNA EKIPA SAMCIKA IDZIE NA OSTRO W „WYBORCZEJ”. Blog „Subiektywnie o finansach” zyskał tak dużą popularność, że zaowocował autorskimi stronami w „Gazecie Wyborczej”. Co czwartek na stronach gospodarczych „Wyborczej” ukazuje się tygodnik „Pieniądze Ekstra”, w którym ja i grupa moich kolegów, zwana złowróżbnie Ekipą Samcika, radzi jak sprytnie kupować, jak się nie dać nabrać w sklepie, co zrobić, żeby wyplątać się z finansowych tarapatów i jak mieć więcej pieniędzy. 

autopromo3SUBIEKTYWNOŚĆ DO PODUSZKI, NA WAKACJE, NA PREZENT: o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowymi pieniędzmi piszę też w moich książkach, które możesz kupić w dobrych księgarniach oraz w internecie. Dowiesz się z nich jak założyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania, jak nie dać się okraść przez internet, jak odróżnić tani kredyt od drogiego, jak nie dać się nabić w niby-ubezpieczenie, jak nauczyć dziecko oszczędności…

DARMOWY KURS O LOKOWANIU KASY! Zastanawiasz się jak zabrać się za systematyczne oszczędzanie? Masz już oszczędności i czujesz, że nie powinieneś ograniczać się do ich trzymania wyłącznie w banku? Masz obawy, że sprawy w kraju nie idą w dobrym kierunku i chcesz zabezpieczyć pieniądze przed ewentualnymi turbulencjami? Wejdź na stronę www.dywidendajakwbanku.pl, gdzie wspólnie z Albertem „Longterm” Rokickim opowiadam o tym jak zapewniam sobie niezależność od nacjonalizacji, inflacji i innych chorób charakterystycznych dla trzymania oszczędności wyłącznie w banku. Solidna porcja wiedzy podana w lekkostrawnej formule. Naprawdę warto!

dywidwb1

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss