Wszystko za zero? Jasne, ale myślałem, że są granice. A oni chcą za zero sprzedawać mi akcje!

Era internetu, mobilności i związana z tym swoboda przepływu wszystkiego zabiła już niejeden biznes, a nawet znosi z powierzchni ziemi całe branże. Jeśli chodzi o branżę finansową, to banki na razie jakoś się trzymają (pewnie po części dzięki państwowym gwarancjom dla klientowskich depozytów, a po części ze względu na nasze konserwatywne podejście do lokowania pieniędzy), ale i tak niebankowe firmy pożyczkowe zabrały im już co najmniej 25% rynku najmniejszych pożyczek (do 4000 zł), a niebankowe kantory internetowe – może i połowę rynku handlu walutami. Są już pierwsze firmy oferujące za pomocą smartfonów usługi quasibankowe (konta, rozliczenia, karty debetowe i kredytowe, tanie transfery międzynarodowe – że wymienię tylko włoski DiPocket, czy naszą rodzimą grupę Lew), nadchodzi era społecznościowego pożyczania i inwestowania pieniędzy (czyli uberyzacja finansów).

Te rewolucje nie omijają rynku usług maklerskich. Dawniej, chcąc kupić akcje, trzeba było iść do biura maklerskiego mającego fizyczne placówki, by tam złożyć zlecenie i zapłacić prowizję. Teraz zlecenia składa się przez internet, a polscy maklerzy stracili monopol na pośrednictwo przy inwestowaniu. Obok nich działają internetowe platformy zarejestrowane za granicą i ułatwiające inwestowanie nie tylko w akcje, ale i na rynku walutowym oraz w instrumenty pochodne (czyli z „lewarem”). Od dwóch lat tradycyjne biura maklerskie toczą też wspólny bój z holenderskim biurem DeGiro. Działa ono już w 18 krajach, ma jakieś 135.000 klientów, a w niektórych krajach ma już solidny udział w rynku (np. we Francji 8%, a za trzy lata chce mieć 25%).

DeGiro najbardziej wkurza maklerów tym, że pobiera kilka razy niższe prowizje od transakcji, niż przeciętne polskie  biuro maklerskie, oferując przy okazji możliwość handlowania akcjami na całym świecie. Jak oni mogą sobie na to pozwolić? Oczywiście to efekt skali (jedna plastofma działająca w wielu krajach), brak kosztów stacjonarnej sieci placówek i brak jakichkolwiek usług dodatkowych (serwisów informacyjnych, usług analitycznych itp.). Na stronie internetowej firmy są podane przykładowe prowizje dla zakupu np. akcji PKO BP za 10.000 zł (w DeGiro prowizja wynosi 9 zł, a średnia w tradycyjnych biurach to 35 zł), albo Heinekena za 10.000 euro (8 euro, gdy w polskich biurach maklerskich średnio jest to prawie 100 euro). Trzeba przyznać, że jest różnica. Poza tym w DeGiro można kupić ułamkowe części akcji, co otwiera możliwość inwestowania pieniędzy nawet dla posiadaczy niewielkiego kapitału. Generalnie: taki Uber, tylko że wśród maklerów. I tak samo nie lubiany przez maklerów, jak Uber wśród taksówkarzy. Ostatnio Izba Domów Maklerskich pokazała Holendrom środkowy palec i nie przyjęła ich do swojego grona. W głosowaniu tajnym łamane przez poufne. Cóż, Ubera też nikt by nie przyjął do stowarzyszenia taksówkarzy ;-).

Oczywiście: tak jak Uber, mimo swej taniości, ma wady (brak ubezpieczenia klientów od skutków wypadków, niżej wykwalifikowani kierowcy, brak możliwość poruszania się po bus-pasach), tak samo ma je też DeGiro. Nie podlega polskiemu nadzorowi, więc w razie jakichś kłopotów z obsługą nie można się poskarżyć do Komisji Nadzoru Finansowego (w razie sporów trzeba się zdać na procedury reklamacyjno/arbitrażowe DeGiro albo na zagraniczny sąd), nie ma tych samych gwarancji finansowych, którym podlegają polskie biura na wypadek bankructwa (mając na rachunku w polskim biurze do 100.000 zł zdecydowaną większość pieniędzy można odzyskać z systemu gwarancji). Gdyby nagle firma rozpłynęła się w powietrzu, to procedura odzyskiwania pieniędzy byłaby zapewne trudniejsza i bardziej długotrwała, niż w przypadku polskiego biura. Aczkolwiek w tej sprawie Holendrzy mają swoje zdanie:

„Gwarancje kolenderskiego regulatora są zakontraktowane na najwyższym europejskim poziomie. W przypadku bankructwa biura maklerskiego aktywa klientów są odseparowane od majątku biura, a więc wierzyciele nie mają do nich dostępu. Nie ma też powodu, by przypuszczać, że ochrona finansowych praw polskich obywateli na terenie innych krajów Unii Europejskiej miałaby być gorsza, niż na rodzimym rynku” –

zapewnia Gert Jan Holstege, szef wschodnioeuropejskiej części DeGiro. Co by nie mówić, firma nie jest zarejestrowana w Polsce, lecz w innym kraju unijnym, więc ochrona instytucjonalna pieniędzy klientów też działa na zasadach „zewnętrznych”. I to jest pewien czynnik ryzyka, aczkolwiek można się kłócić, czy znaczący. Ale za to jest… tanio. Bardzo tanio. Cholernie tanio. Potwornie tanio. Zwłaszcza w przypadku inwestowania w zagraniczne akcje (a to dziś zaczyna być modny temat, bo nie każdy inwestor lubi jak mu repolonizują aktywa). Zapłacić 10 euro a 100 euro od identycznej transakcji… nooo, jest różnica.

deziro1To, że DeGiro robi dziś mnóstwo zamieszania na rynku – to pikuś. On dopiero tu zacznie mieszać, gdy otworzy – a może się to zdarzyć już w ciągu najbliższych kilku miesięcy – możliwość kupowania i sprzedawania akcji zupełnie bez prowizji. Nie tanio, za półdarmo, za drobne… Całkiem za free. Ma być tak: po prostu zakładasz rachunek, kupujesz, sprzedajesz i nic na to nie płacisz. W tym modelu biznesowym DeGiro otwiera bliźniaczą platformę DeZiro. Na czym to-to będzie zarabiało? Firma nie podaje szczegółów działalności, bo dopiero startuje (klienci w Polsce mogą podać adres e-mail i poprosić o dostęp w fazie testowej), ale z oficjalnych doiesień wynika, że zamiast prowizji za prowadzenie rachunku i kupowanie oraz sprzedawanie akcji będzie wyświetlanie reklam. Nie wiadomo jeszcze ile i jakich, ale prawdopodobnie dostosowanych do zainteresowań użytkownika (jeśli kupił akcje Heinekena, to będzie mu się wyświetlała reklama Warki Strong, albo jakoś tak ;-)).

deziro2Nie wiadomo czy skończy się na wyświetlaniu reklam. Żeby zarabiać pieniądze być może DeZiro będzie robiło jakiś użytek z danych, które zbierze o inwestorach. Facebook też jest za darmo tylko dlatego, że wie o nas wszystko i tym handluje. W zagranicznych portalach poświęconych inwestowaniu o pomyśle DeZiro huczy już od kilku miesięcy. W końcu skoro DeGiro jest w stanie w ostatnich trzech latach niemal rok w rok podwajać liczbę obsługiwanych klientów, to wprowadzenie możliwości handlu akcjami za zero może „wywrócić stolik”. Ale niekoniecznie. Wiadomo, że nowa platforma na początku udostępni tylko niektóre, najppularniejsze i najbardziej płynne akcje spółek. Czy koncepcja DeZiro może się udać? Jeśli ktoś już podjął ryzyko współpracy z biurem tak innym, niż wszystkie, jak DeGiro, to być może ani reklamy, ani dodatkowe obostrzenia go nie wystraszą. To może być przyszłość nie tylko w handlu akcjami. Może daleka, ale jednak.

No bo spójrzcie: kiedyś wydawało się niemożliwe, że bank nie pobiera opłat za prowadzenie rachunku. Potem pojawiły się banki „bezplacówkowe”, jak mBank, a wraz z nimi „konta za zero”. Teraz już to „za zero” spowszedniało i jest mocno względne, ale już pojawiają się banki działające tylko na smartfonie i też… obiecują, że będą low-costowe i „za zero”. Kiedyś wydawało się, że przelewy i przekazy międzynarodowe muszą kosztować 5-10% ich wartości. A dziś są platformy, które zbijają te koszty niemal do zera (nie mówiąc już o Bitcoinie, to przecież jest jego największa zaleta). Spready walutowe w kantorach za wysokie? Są kantory internetowe oferujące zjazd niemal do zera (są może i mniej bezpieczne, niż banki, ale jakoś nikt się nie przejmuje). Przewalutowania transakcji kartowych muszą kosztować 5-7% prowizji? Nie muszą, bo wymyślono karty wielowalutowe. I tak dalej, i tak dalej. Kupowanie akcji też za jakiś czas być może będzie za darmo, a niektóre firmy maklerskie będą zarabiały na handlowaniu danymi inwestorów i reklamowaniu spółek wśród nich. 

To oczywiście nie musi się nam podobać. Teraz jesteśmy zachłyśnięci wszystkim, co jest za zero. Ochoczo płacimy naszą prywatnością za darmowe konta w portalach społecznościowych, dajemy się ochoczo inwigilować korzystając z darmowego wi-fi w centrach handlowych, nie płacimy za oglądanie filmów w smartfonach w zamian za to, że od czasu do czasu wyświetlą nam reklamę… Banki też za chwilę nie będą zarabiały na przelewach, tylko na handlowaniu naszymi przyzwyczajeniami konsumenckimi. W końcu się nam to znudzi i powstaną dualne oferty finansowe. Część będzie – jak w rewolucyjnym pomyśle na DeZiro – za darmo, ale będziemy płacili „w naturze”, a część będzie kosztowała, być może nawet słono, ale w zamian zaoferuje maksymalny poziom bezpieczeństwa, gwarancji i prywatności oraz usługi dodatkowe – analizy, doradztwo ekspertów od inwestowania, platformę edukacyjną, sieć stacjonarnych placówek. Tak, jak taksówkarze nie uciekną od Ubera, tak maklerzy nie uchronią się przed DeGiro, DeZiro i innymi tego typu „wynalazkami”. Mogą je zneutralizować oferując klientom usługi dodane, których w tanich, internetowych biznesach nigdy nie będzie.

UWAGA, WEBINARIUM! Już w najbliższy wtorek, 6 grudnia, o godz. 19.00 organizuję wspólnie z blogiem Longterm.pl webinarium online. Opowiemy na nim dlaczego – naszym zdaniem – warto przynajmniej część swoich oszczędności lokować w spółki dywidendowe i jak się do tego zabrać. Żeby posłuchać i zadawać pytania trzeba się zarejestrować pod tym linkiem. Warto się pospieszyć, bo liczba miejsc ograniczona! Jest to część akcji „Dywidenda jak w banku”. W jej ramach ukazało się do tej pory około dwudziestu tekstów, pięć klipów wideo, odbyły się też trzy webinaria. Wszystkie te rzeczy są zebrane na stronie www.dywidendajakwbanku.pl. Znajdziecie tam również e-booka, którego można uzyskać zapisując się na nasz newsletter.

ebinariumdywidenda

A poniżej wszystkie klipy, które powstały w ramach akcji „Dywidenda jak w banku”. Zobacz czym się kończą nieleczone choroby, co robią inwestorzy na rybach i kto przy ruletce obżerał się BigMac’ami 😉

OBEJRZYJ KOLEJNY ODCINEK „KASOWNIKA SAMCIKA”! W dzisiejszym wydaniu mojego cotygodniowego wideocyklu głównym tematem jest pytanie czy i na jakich warunkach warto kupić polisę od raka. Wiadomo, że już jedna czwarta opuszczających ten padół łez opuszcza go z powodu nowotworu. Być może część z nich udałoby się wykaraskać z problemów, gdyby odpowiednio wcześnie badziewie zostało wykryte, zdiagnozowane i leczone według najlepszych światowych standardów, niekoniecznie w ramach państwowej służby zdrowia. Jaką polisę od raka warto rozważyć, a jaka będzie tylko wyrzucaniem pieniędzy w błoto? O tym dziś w „Kasowniku”. A jeśli chcesz prześwietlenia konkretnych ofert antyrakowych, to zapraszam do wpisów blogowych. Poza tym tematem w programie rozkminiam też polisy ze zwrotem składki oraz sprawdzam na ile trzeba się ubezpieczyć, żeby zapewnić naszym bliskim bycie rentierami.

Przed tygodniem radziłem jak zapłacić za zakupy, gdy zapomnisz wziąć z domu portfel. Policzyłem też ile pieniędzy tracimy przy bankomacie, sprawdzałem dlaczego warto pilnować smartfona przed kolegami oraz jak nie wpaść w pułapkę wielkiej prowizji od debetu:

W poprzednim odcinku było o konieczności sprawdzenia czy przypadkiem nie przepłacasz za konto i kartę. Sprawdź ile płacą inni i czy nie jesteś przez swój bank robiony w trąbę. Drugi temat to bonusy wypłacane nam przez banki za lojalność:

Obejrzyj też odcinek poświęcony kredytom hipotecznym. Na co zwracać uwagę przeglądając oferty banków, a co jest tylko „zasłoną dymną”? Jak banki mierzą nam zdolność kredytową? Czy można ją sobie legalnymi sposobami poprawić? Zapraszam!

A TERAZ… CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ. Subiektywność jest multifunkcyjna i się często dyslokuje ;-). Można ją spotkać tu i tam. W internecie, mediach społecznościowych, na wideo, w prasie, książkach oraz na spotkaniach, odczytach, konferencjach – wszędzie tam, gdzie mówi się o pieniądzach.

autopromo4Blog „Subiektywnie o finansach” codziennie, od ponad siedmiu lat, zapewnia niezbędną dawkę wiedzy o Waszych pieniądzach. Prześwietlanie produktów finansowych, ekskluzywne wiadomości o nowych produktach oraz piętnowanie skandalicznych praktyk i interwencje w Waszych sprawach. Dołącz do 200.000 czytelników i codziennie zaglądaj na samcik.blox.pl, nowy wpis wpada tu zwykle tuż po godz. 9.00. Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i ze mną podyskutować, zostań fanem blogu na Facebooku (jest nas już 37.000!), na Twitterze (tu wraz ze mną rządzi blisko 10.000 followersów). Zapraszam też do bezpośredniego kontaktu mejlowego:  maciej.samcik@gazeta.pl. Postaram się odpowiedzieć na każdy e-mail, choć nie obiecuję, że odpowiem szybko ;-).

autopromo2…ZOBACZ MNIE W EKSTREMALNYCH AKCJACH. Opowiadam o domowych finansach nie tylko tekstem, ale i ruchomymi obrazami. Żeby Ci się nie nudziło robię przy tym różne głupie rzeczy: skakałem na spadochronie, dałem sobie obić twarz przez byłego trenera Tomasza Adamka, latałem w tubie aerodynamicznej, w której ćwiczą kosmonauci, ćwiczyłem na najnowocześniejszym w Polsce symulatorze lotów, jeździłem autobusem, gokartem, grałem w golfa i ruletkę. Wszystkie te przygody są na mojej „stronie” youtubowej. Zasubskrybuj mój kanał na Youtube (w tym kinie siedzi już ponad 2000 fanów i jest ponad 70 filmów, które obejrzano więcej, niż ćwierć miliona razy). 

ekipasamcikanewSUBIEKTYWNA EKIPA SAMCIKA IDZIE NA OSTRO W „WYBORCZEJ”. Blog „Subiektywnie o finansach” zyskał tak dużą popularność, że zaowocował autorskimi stronami w „Gazecie Wyborczej”. Co czwartek na stronach gospodarczych „Wyborczej” ukazuje się tygodnik „Pieniądze Ekstra”, w którym ja i grupa moich kolegów, zwana złowróżbnie Ekipą Samcika, radzi jak sprytnie kupować, jak się nie dać nabrać w sklepie, co zrobić, żeby wyplątać się z finansowych tarapatów i jak mieć więcej pieniędzy. 

autopromo3SUBIEKTYWNOŚĆ DO PODUSZKI, NA WAKACJE, NA PREZENT: o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowymi pieniędzmi piszę też w moich książkach, które możesz kupić w dobrych księgarniach oraz w internecie. Dowiesz się z nich jak założyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania, jak nie dać się okraść przez internet, jak odróżnić tani kredyt od drogiego, jak nie dać się nabić w niby-ubezpieczenie, jak nauczyć dziecko oszczędności…

DZIĘKUJĘ WAM ZA KOLEJNĄ NAGRODĘ! W zeszłym tygodniu miałem przyjemność odebrać Nagrodę Dziennikarstwa Ekonomicznego w konkursie organizowanym przez polską odnogę stowarzyszeń dziennikarskich Press Club. W uzasadnieniu napisano, że splendor spływa na subiektywność, gdyż jest ona „przewodnikiem po finansach osobistych i zakamarkach ekonomii” oraz że ma „szerokie horyzonty, potoczysty język i jasny wywód”. Nie mam wątpliwości, że tę nagrodę – jak i wszystkie poprzednie – zawdzięczam w dużej części Wam, moim Czytelnikom. Dziękuję za to, że jesteście ze mną i że wspólnie możemy walczyć o lepsze jutro finansowe. To także Wasza nagroda.

NagrodaDziennikarstwaEkonomicznego2016laureatMaciejSamcik995x498

Dziękuję Kapitule konkursu, która doceniła moją pracę oraz gratuluję wyróżnionym dziennikarzom, Ani Popiołek z „Wyborczej” oraz Mateuszowi Gawinowi z Bankier.pl. Szacun!

15000745_10154230509256843_6389221167363564547_o

To już kolejna nagroda na mojej półce z trofeami. W zasadzie zastanawiałem się, czy już nie czas umierać :-). Do tej pory odebrałem między innymi nagrody:

>>> Dwukrotnie Grand Press: w 2005 r. w kategorii „Dziennikarstwo Specjalistyczne”za cykl tekstów o nieprawidłowościach w SKOK-ach (wspólnie z Bianką Mikołajewską) oraz w 2014 r. Grand Press Economy dla najlepszego dziennikarza ekonomicznego

>>> Nagrodę im. Władysława Grabskiego w konkursie organizowanym przez Narodowy Bank Polski (w 2013 r.) dla najlepszego dziennikarza ekonomicznego (cenne są również dwa wyróżnienia w tym konkursie, które zdobyłem w poprzednich latach)

>>> Nagrodę im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w konkursie organizowanym przez Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie (w 2011 r.) dla najlepszego dziennikarza ekonomicznego

>>> Nagrodę Specjalną Prezesa UOKiK w konkursie Auxilium et Libertas (w 2012 r.) za podejmowanie tematyki konsumenckiej na łamach „Gazety Wyborczej”

>>> Nagrodę „Heros Rynku Kapitałowego” przyznawaną przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych za napełnianie Polaków wiedzą dotyczącą inwestowania, długoterminowego oszczędzania oraz rynku kapitałowego (w 2014 r.). 

Poza tym byłem jednym z laureatów nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby (w 2014 r.). Cieszyłem się też z nagrody im Mariana Krzaka w konkursie Związku Banków Polskich (w 2004 r.) za publikacje poświęcone sektorowi bankowmu, nagrody Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami za publikacje poświęcone inwestowaniu i funduszom inwestycyjnym (2007 r. ), nagrody „Złote Skrzydła”w konkursie Krajowego Rejestru Długów (w 2010 r.) za edukację ekonomiczną, III Nagrody w konkursie „Tylko Ryba nie bierze” organizowanym przez Fundację Batorego za publikacje demaskujące nieprawidłowości w sferze publicznej (w 2006 r.). Byłem też Dziennikarzem Roku Kongresu Gospodarki Elektronicznej (w 2011 r. ) oraz laureatem nagrody Ekonomiczny Blog Roku w konkursie organizowanym przez Money.pl (w 2014 r.)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss