27 grudnia 2023

Nowy sposób na tanią energię? Koalicja rządząca chce go spopularyzować. Nawet jeśli nie masz dachu, mógłbyś mieć udział w elektrowni słonecznej. I z tego korzystać

Nowy sposób na tanią energię? Koalicja rządząca chce go spopularyzować. Nawet jeśli nie masz dachu, mógłbyś mieć udział w elektrowni słonecznej. I z tego korzystać

Wspólnoty energetyczne to jeden ze sposobów na uzyskiwanie taniej i czystej energii. Już wkrótce ma ich powstać w naszym kraju nawet kilkaset. Przynajmniej tak zapewnia koalicja, która przejęła rządy w naszym kraju. Ale czy to się uda? Co należy zmienić, żeby faktycznie społeczności energetyczne stały się codziennością?

O tym, że prąd jest drogi, słyszymy już od dawna, choć dzięki zamrożonym stawkom cen energii na razie tego nie odczuwamy. Rozwiązaniem problemu, jakim są wysokie ceny, ma być zmiana miksu energetycznego, czyli przestawienie naszej gospodarki z węgla na atom i OZE. To jednak potrwa lata i będzie bardzo kosztowne. Dlatego warto skupić się na tym, żeby samemu zadbać o swoje niskie rachunki, a wspólnoty energetyczne mają być jednym z tych sposobów.

Zobacz również:

O wspólnotach energetycznych prawdopodobnie mało kto w słyszał, bo w Polsce nie jest to popularne rozwiązanie. Ale nic dziwnego, bo jest też stosunkowo nowe. Ramy prawne do powstawania takich jednostek powstały z inicjatywy Unii Europejskiej w 2019 r. w ramach pakietu „Czysta energia dla wszystkich Europejczyków”, który wprowadził koncepcję obywatelskich wspólnot energetycznych. Zgodnie z dyrektywą do końca czerwca 2021 r. kraje członkowskie miały zapewnić atrakcyjne warunki do powstawania takich wspólnot opartych na OZE.

Temat chyba jednak u nas się nie przyjął, choć wspólnoty energetyczne zyskują popularność w Unii Europejskiej. W całej Unii jest ich ok. 3500, u nas form energetyki obywatelskiej jest według różnych danych od kilkudziesięciu do 200. Tymczasem według danych Polskiej Sieci Energii nawet 83% gospodarstw domowych w Unii mogłoby uczestniczyć w różnych formach zbiorowej prosumpcji OZE, a połowa ma potencjał do produkcji własnej energii.

wspólnoty energetyczne
Źródło: Polska Zielona Sieć, Wspólnoty Energetyczne 2020

Wspólnoty energetyczne – co to takiego i po co?

Wspólnota energetyczna to określenie na konkretny model, w którym zrzeszeni obywatele wspólnie inicjują, finansują, a potem produkują energię z odnawialnych źródeł i później ją wykorzystują. W najlepszym scenariuszu takie organizacje skupiają się również na poprawie efektywności energetycznej oraz rozwoju elektromobilności w swoim otoczeniu.

Do jej powstania w dużym uproszczeniu potrzebujemy grupy mieszkańców (w jej skład mogą wchodzić również firmy oraz samorządy), która postanowi, że w ustalonym obrębie chce wytwarzać na swoje potrzeby czystą energię. Następnie ta grupa musi podjąć pewne formalne kroki w celu zarejestrowania takiej organizacji. Po załatwieniu formalności pozostaje jeszcze stworzenie odpowiedniej infrastruktury, czyli zrealizowania inwestycji polegającej np. na zamontowaniu paneli fotowoltaicznych w wybranym miejscu.

Jak już się uda, to dana wspólnota z wyprodukowanej przez siebie energii może swobodnie korzystać. Czyli trochę jak standardowy prosument, choć wspólnota musi podjąć wiele dodatkowych prawnych i formalnych kroków – najpierw, żeby oficjalnie powstać, a potem, by zrealizować inwestycje i móc z niej czerpać energię.

Powstałe nadwyżki w określonych przypadkach mogą być sprzedawane do sieci (wszystko zależy od dokładnej formy danej organizacji), chociaż warto mieć na uwadze, że działalność komercyjna nie powinna być celem samym w sobie takiej wspólnoty. Model, w którym wielu członków wspólnie podejmuje się inwestycji, sprawia, że koszty zostają rozłożone na kilka podmiotów, dzięki czemu na każdego przypada mniejsza kwota inwestycji, niż gdyby każdy miał samodzielnie dokonywać takiej inwestycji.

Jedną z form obywatelskich społeczności energetycznych są spółdzielnie energetyczne. Do powstania takiego podmiotu potrzebne jest minimum 10 osób fizycznych lub 3 osoby prawne. Maksymalnie może być w niej 999 członków, obszarowo zaś maksymalnie 3 gminy wiejskie lub miejsko-wiejskie bezpośrednio ze sobą sąsiadujące. Nadrzędnym celem takiej spółdzielni nie może być działalność komercyjna, czyli produkcja w celach zarobkowych, produkcja energii ma przede wszystkim zaspokajać potrzeby własne spółdzielni i jej członków.

Po co taką wspólnotę tworzyć, skoro można sobie samodzielnie zainstalować panele na dachu? Bo pierwsze nie każdy na swoim własnym dachu takie panele zainstaluje. Wprawdzie w blokach jest możliwe zainstalowanie paneli na balkonie, ale z racji małej powierzchni uzyskana energia nie pokryje pełnego zapotrzebowania na prąd.

W niektórych europejskich spółdzielniach wystarczy kilkadziesiąt euro, żeby stać się udziałowcem elektrowni OZE, a wspólnoty zawierają umowy partnerstwa z władzami i umieszczają np. panele fotowoltaiczne na dachach budynków użyteczności publicznej.

Po drugie wspólnota energetyczna to szereg korzyści finansowych. Spółdzielnia nie musi uiszczać opłat z tytułu rozliczenia energii na rzecz sprzedawcy, opłat dystrybucyjnych, opłaty OZE, mocowej i kogeneracyjnej. Przy odpowiedniej wielkości instalacji istnieje też możliwość zwolnienia z podatku akcyzowego.

Jak to działa w praktyce?

Choć ramy prawne w szerszej skali powstały w Unii zaledwie kilka lat temu, to wspólnoty energetyczne działają w Europie od długiego czasu. Największa z nich to belgijska wspólnota Ecopower powstała w 1991 r. Zrzesza aż 58 000 członków, choć pierwotnie projekt zainicjowało kilkadziesiąt osób. Ecopower tworzy energię z hydroelektrowni, elektrowni słonecznych oraz wiatrowych. Panele słoneczne umieszczone są m.in. na dachach szkół oraz instytucji publicznych.

Jak działa Ecopower? Gromadzi pieniądze od swoich członków-spółdzielców i wykorzystuje je do inwestowania w projekty związane z energią odnawialną. Udziałowcy Ecopower mogą kupić jedną lub więcej akcji. Obowiązuje limit 50 akcji na osobę. Jedna akcja kosztuje kilkaset euro i jest stała, udziały nie są nigdzie notowane. Każdy akcjonariusz ma jeden głos na walnym zgromadzeniu, niezależnie od liczby posiadanych akcji.

Ecopower jest zarejestrowaną spółdzielnią prawa belgijskiego, więc jest zobowiązana do ograniczenia rocznej dywidendy do maksymalnie 6% zysku przypadającego na akcję. Pieniądze są wykorzystywane na inwestycje dla wspólnego dobra członków spółdzielni. Ecopower ma pozwolenie na sprzedaż energii elektrycznej na rynku flamandzkim. Aby zostać klientem, należy kupić co najmniej jeden udział w spółdzielni. Ecopower nie zarabia na sprzedaży energii, to usługa dostępna wyłącznie dla członków spółdzielni.

W Polsce mogłoby to wyglądać tak, że mieszkańcy jakiegoś osiedla stworzyliby spółdzielnię, wybrali jej szefów, ci z kolei podpisaliby umowy z właścicielami okolicznych dachów na zbudowanie tam instalacji fotowoltaicznych (i uzyskali zgodę na ich podpięcie do sieci energetycznej). Spółdzielcy zebraliby pieniądze (każdy wpłaciłby, ile może, i w zamian dostałby udziały), wybraliby inwestycje i – po ich zakończeniu – korzystaliby z prądu z fotowoltaiki, nawet jeśli sami nie mają ani skrawka dachu.

Pomimo wielu zalet temat na razie nie jest szczególnie popularny w naszym kraju. Być może jednak to się wkrótce zmieni za sprawą ułatwień, które obiecały nam w kampanii wyborczej niektóre partie polityczne.

Kilkaset wspólnot energetycznych w 100 dni – czy to możliwe?

Dlaczego o wspólnotach energetycznych piszemy akurat teraz? Po pierwsze dlatego, że najbliższa przyszłość może nam przynieść mocne podwyżki cen energii. Prawdopodobnie ceny prądu zostaną chociaż w pewnym stopniu zamrożone również w przyszłym roku. Być może nawet będzie to pełne zamrożenie do określonych limitów, podobnie jak w tym roku.

Niezależnie od przyszłorocznej strategii rządu na walkę z wysokimi cenami energii, musimy być świadomi tego, że one prędzej czy później pójdą w górę. Rynkowa cena w przyszłym roku, bez mrożenia, wg wielu ekspertów powinna wzrosnąć o ok. 70% w przyszłym roku, czyli o ponad 100 zł miesięcznie dla każdego z nas. Możliwe, że w przyszłym roku tych podwyżek nie odczujemy, również dlatego, że nowy rząd pewnie nie będzie chciał rozpocząć swojej kadencji z takimi podwyżkami.

Z podwyżkami za rok czy dwa musimy się jednak liczyć. Rząd nie będzie w nieskończoność nam dopłacał. Wprawdzie nasza transformacja energetyczna zmierza w dobrym kierunku, ale zanim odczujemy tanią energię, minie kilka lat. Pierwszy blok elektrowni jądrowej powstanie za 10 lat, w tym czasie powinna też rozwijać się na szerszą skalę energetyka wiatrowa, ale to wszystko zajmie lata. I będzie kosztowało nawet 800 mld zł.

Na to też trzeba wziąć pieniądze. A skoro naszym priorytetem ma być transformacja, to fundusze z budżetu powinny być kierowane na transformację, a nie dopłaty to energii, która powstaje w dużej mierze z węgla.

Drugi powód jest taki, że największa partia w koalicji – Koalicja Obywatelska – w swoim programie „100 konkretów na 100 dni” zadeklarowała utworzenie kilkuset wspólnot. Niestety nie mamy szczegółów w programie, nie wiemy więc, czy w ramach obietnicy zostaną podjęte jakieś kroki, które ułatwią zakładanie takich wspólnot, czy może odgórnie takie wspólnoty będą zakładane przez samorządy.

Wspólnota energetyczna to oddolna inicjatywa mieszkańców lub osób prawnych. Siłą ich KO nie zmusi, muszą więc powstać jakieś zachęty czy ułatwienia w ich tworzeniu. Liczymy jednak, że coś w tym się zadzieje, bo Koalicja Obywatelska nie jest jedyną partią, która zainteresowała się tym specyficznym rodzajem energetyki.

Lewica w swoim programie umieściła następujący postulat: „ułatwienia prawne dla tworzenia i rozwijania spółdzielni energetycznych oraz gminnych klastrów energetycznych, współzarządzanych przez mieszkańców, w tym priorytet przy staraniach o dofinansowanie. Każdy będzie mógł czerpać korzyści z czystej energii, zostając udziałowcem – a tym samym wytwórcą energii – w spółdzielni energetycznej, także w miastach”.

Nie mamy tu obietnic dotyczących liczby powstanie nowych wspólnot, a bardziej nastawienie na ułatwienia w procesie ich zakładania. I to prawdopodobnie bardziej realny scenariusz, bo powstanie kilkuset wspólnot w 100 dni może okazać się niemożliwe.

Teoria teorią, a praktyka? Kiedy wspólnoty energetyczne zaczną powstawać na większą skalę?

Konkretny postulat KO brzmi „stworzenie 700 lokalnych wspólnot energetycznych generujących własny, tańszy prąd”. Brzmi ambitnie, biorąc pod uwagę, że dotychczas temat nie był jakoś szczególnie popularny w Polsce. Niestety stworzenie choć jednej wspólnoty w 100 dni może okazać się niemożliwe.

Fundacja Frank Bold opublikowała w lipcu tego roku poradnik pt.: „Prawne aspekty tworzenia społeczności energetycznych”. Znajdziemy tam wiele cennych informacji dotyczących różnych form energetyki obywatelskiej. Fundacja w swoim opracowaniu wymieniła, jakie kroki należy podjąć w celu powołania takiej wspólnoty. I tak np. do założenia spółdzielni energetycznej potrzebujemy m.in. analiz prawnych i biznesowych, przygotowanie dokumentów rejestrowych, uzyskanie koncesji, projektowanie rozliczeń wewnętrznych itp.

Każdy z tych etapów trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy, a całość może potrwać… nawet dwa lata. Zakładam więc, że w rzeczywistości obietnica powstania nowych wspólnot sprowadzi się (mam nadzieję) do ułatwień prawnych i formalnych. Bo to przeszkody techniczne i przeregulowanie są wg ekspertów są największym problemem.

Form energetyki obywatelskiej mamy kilka, to m.in. wspomniane spółdzielnie energetyczne, klastry energii czy obywatelskie społeczności energetyczne. Każda z tych form rządzi się trochę innymi zasadami np. tych związanych z możliwością sprzedaży energii czy obszarem, jaki mogą zajmować.

Zanim więc powołamy do życia kilkaset wspólnot, trzeba będzie dobrze przyjrzeć się przepisom i przeanalizować zasadność wielu z nich tak, żeby tworzenie różnego typu wspólnot stało się bardziej przejrzyste. Z pewnością niezbędne będzie również wypromowanie tego typu form energetyki oraz stworzenie zachęt dla potencjalnych przyszłych członków wspólnot energetycznych.

Zdjęcie tytułowe: Freepic

Subscribe
Powiadom o
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
James
2 miesięcy temu

Jeśli mamy 200 takich spółdzielni to raczej przodujemy w UE.
A tak na poważnie to my czyli Europa mamy być eko natomiast Chiny skąd kupujemy większość rzeczy jako nasz dostawca nie musi spełniać żadnych warunków. Czyli oni mogą nie być eko.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  James

W najbliższym czasie będzie rosła kontrola całych łańcuchów dostaw. A Chińczycy ostatnio sporo inwestują w OZE…

James
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Chciałbym to zobaczyć jak UE weryfikuję dostawców z Chin od kątem ich śladu węglowego.

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  James

W Chinach nie ma norm, ale mają bardzo wysoki % energii z elektrowni wodnych, słonecznych i powietrznych. Nie pali się tam węglem (chyba że na dalekich wsiach). A procentowo, nie mam szans z Chinami jeśli chodzi o sprzedaż/posiadanie aut elektrycznych. Więc pod tym względem to my jesteśmy nie eko i to bardzo porównując z chinami 😉

James
1 miesiąc temu
Reply to  Michał

Mimo wszystko nadal największy udział w produkcji energii u pana Chińczyka na węgiel. Dlatego chciałbym zobaczyć unijnych urzędników weryfikujących ślad węglowy a następnie blokujących dostęp produktów z Chin na teren zielonej UE.

Ryś58
2 miesięcy temu

Ile w tych spółdzielniach będzie prezesów, wiceprezesów, sekretarek, doradców prezesów, doradców wiceprezesów na wypasionych pensjach dodatkach, nagrodach itp i itd. Mamy już spółdzielnie mieszkaniowe i wygląda to bardzo tragicznie. W polsce takie twory są zawsze do strzyżenia baranów. Pozdrawiam. Ryś58

Ryś58
1 miesiąc temu
Reply to  Ryś58

Paru cwaniaków z Urzędu Gminy Kościan chyba przeczytało Panie Macieju pański artykół i moje sugestie co do ciepłych pośladek i krojenia kasy w ” spółdzielni energetycznej” gdyż w Orędowniku Samorządowy nr 201 grudzień/2023 zaczęła się nagonka na baranów pod tytułem Spółdzielnia Energetyczna dla mieszkańców gminy. Jeden udział kosztuje 50 zł. Deklaracje można pobrać z internetu i składać w Urzędzie Gminy Kościan przez cały rok a pewnie i dłużej. Im więcej baranów tym lepiej. Do tego ogłoszenia załączone są propagandowe ulotki ale tak nie czytelne że aż wstyd. Patrząc na to wypocone badziewie nie wróżę sukcesu, ale może się mylę. Głupich… Czytaj więcej »

mrn
2 miesięcy temu

„Rozwiązaniem problemu, jakim są wysokie ceny, ma być zmiana miksu energetycznego, czyli przestawienie naszej gospodarki z węgla na atom i OZE.”

Niekoniecznie. Rozwiązaniem może być również całkowite zrezygnowanie z systemu ETS. ???? I nie wykluczałbym tej możliwości w przyszłości, gdyż naprawdę ciekawi mnie co się stanie w dłuższej perspektywie (dekada, dwie?), gdy społeczeństwa europejskie zauważą, jak bardzo zbiedniały względem reszty świata i ich gospodarki już nie są w ogóle konkurencyjne.

Mike
1 miesiąc temu

A świstak siedzi i zawija je w te sreberka: ani słowa o kosztach za to same bajeczki o zarabianiu i byciem eko czyli patrząc na poziom niektórych ludzi program się przyjmie. Skoro indywidualnie muszę wydac kilkanascie tysięcy złotych żeby instalacja zwróciła mi się dopiero po kilku latach I wówczas dopiero będę miał prad za darmo to jak wydam w takiej spółdzielni powiedzmy 500 xl to po odjęciu wszystkich kosztów, włącznie z pensjami dla tych zarządzających tym bajzlem o ile kiedyś tam spadnie mi rachunek miesięczny? O 7zl?

Jacek
1 miesiąc temu

Niemcy tymczasem zorientowały się, że bez tanich surowców energetycznych następuje zapaść gospodarcza i reaktywują zamknięte wcześniej kopalnie węgla.

Przemo
1 miesiąc temu

To coś jak apartamenty inwestycyjne. Zawsze będzie „operator” pobierający 50% lub więcej haraczu zwanego ładnie opłatą za zarządzanie…

Hieronim
1 miesiąc temu

Ja tu widzę ciekawe możliwości fraudu nowatorską metodą „na fotowoltaikę”….

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu