6 kwietnia 2022

Rząd ogłosił „wojenne” zmiany w strategii energetycznej dla Polski. Aż połowę prądu niedługo mamy mieć z OZE. Ale zabrakło ważnego punktu

Rząd ogłosił „wojenne” zmiany w strategii energetycznej dla Polski. Aż połowę prądu niedługo mamy mieć z OZE. Ale zabrakło ważnego punktu

Europa za 20-30 lat ma zużywać prąd wytwarzany ze źródeł odnawialnych (słońce, wiatr, woda, biomasa), z wodoru oraz z energetyki atomowej. Ale do tego czasu paliwem przejściowym – przy szybkim zmniejszaniu roli węgla – miał być gaz. Rosyjski gaz. Agresja Rosji na Ukrainę uświadomiła europejskim przywódcom, że czas zrewidować strategię. Polski rząd kilka dni temu również zaktualizował założenia „Polityki Energetycznej Polski do 2040”. Ale brakuje w nich ważnego punktu: do „życia” powinna zostać przywrócona lądowa energetyka wiatrowa.

Od dłuższego czasu w Polsce mówi się o definitywnym odcięciu dostaw nośników energii z Federacji Rosyjskiej. Rząd zapowiedział ustawę blokującą import węgla z Rosji. Z kolei dostawy gazu z Rosji mają być przerwane najpóźniej z końcem tego roku, wraz z zakończeniem kontraktu jamalskiego. Pojawiają się również informacje, że trwają prace nad strategią bezpiecznego przerwania dostaw ropy z Rosji.

Zobacz również:

Problem w tym, że Polska będzie potrzebowała coraz więcej energii. Myśląc o energetyce, należy skupić się więc nie tylko na tym, co możemy zrobić tu i teraz, żeby zabezpieczyć się przed szantażem energetycznym Putina. Potrzeba również planu przemian w perspektywie długofalowej.

Polski plan energetyczny na kolejne dekady. Są „wojenne” zmiany!

Taka wstępna koncepcja, a raczej korekta planów, uwzględniająca aktualną sytuację międzynarodową, już się ukazała. Rząd dosłownie kilka dni temu przedstawił wstępne założenia do aktualizacji „Polityki Energetycznej Polski”. To ważny dokument, który wyznacza ramy transformacji energetycznej w naszym kraju. Odnowiona strategia opierać się ma na trzech czynnikach: bezpieczeństwie dostaw, konkurencyjności cenowej oraz trosce o klimat.

Źródło: PEP 2040, 2021

Pierwotną wersję strategii opublikowano w 2021 r. Teraz pojawiło się kilka uzupełnień. W propozycji zmian rząd uznał m.in., że w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego państwa tempo odchodzenia od węgla jako „paliwa” do produkcji energii może ulec niewielkiemu spadkowi. Jednocześnie rząd przyjmuje, że wykorzystanie gazu ziemnego, jako tzw. paliwa przejściowego, znacznie osłabnie.

To duża zmiana, bo właśnie elektrownie zasilane gazem (i zastępowanie nimi elektrowni węglowych) miały być głównym elementem zmian miksu energetycznego Polski. Projektowano spory wzrost zapotrzebowania na gaz. Zwłaszcza że będą przecież rozbudowywane połączenia umożliwiające pominięcie dostaw ze wschodu (np. gazociąg Baltic Pipe, rozbudowa terminala, który przyjmuje skroplony gaz LNG).

Zaktualizowana polityka energetyczna państwa mówi, że tam, gdzie będzie to możliwe, gaz ziemny ma być zastępowany gazami zdekarbonizowanymi oraz alternatywnymi źródłami energii, a w momentach kryzysowych – również węglem. Nie pominięto też energetyki jądrowej, ale nie tylko w kontekście wielkich reaktorów, ale też małych reaktorów modułowych (SMR), do których budowy – jak pisałem na „Subiektywnie o Finansach” – przymierza się m.in. Orlen (to nowa technologia, nigdzie jeszcze niewdrożona, ale już testowana w USA).

Świetlana przyszłość czeka też odnawialne źródła energii. Rząd chce, żeby OZE do 2040 r. generowały mniej więcej połowę produkcji energii elektrycznej w Polsce. Według danych ARE w 2021 r. z wiatru, słońca i wody powstało w Polsce 16,9% energii. Rząd chce szczególnie wspierać OZE niezależne od warunków atmosferycznych (tj. biomasa, hydroenergetyka, geotermia i biogaz). Ale spokojnie, klasyczne sposoby pozyskiwania energii z wiatru i słońca (fotowoltaika) też mają przeżywać złote lata.

Lądowa energetyka wiatrowa na pomoc? W rządzie flauta

I właśnie przy tym punkcie mam poważną wątpliwość. W planie rządu nie ma ani słowa o ważnym elemencie, jakim jest lądowa energetyka wiatrowa. O farmach wiatrowych w dokumencie się mówi, ale nie wiemy, czy dalszy rozwój obejmie wyłącznie instalacje na obszarach morskich (o których na „Subiektywnie o Finansach” już pisaliśmy) czy może jednocześnie na nowo ruszy lądowa energetyka wiatrowa.

Jej rozwój od 2016 r. wstrzymuje tzw. ustawa antywiatrakowa (ustawa 10H), na mocy której między lądową elektrownią wiatrową a zabudowaniami mieszkalnymi musi zostać zachowana odległość co najmniej dziesięciokrotności wysokości siłowni wiatrowej – co, uśredniając, daje około 1,5-2 km od zabudowań.

Apel do rządu o odblokowanie rozwoju lądowej energetyki wiatrowej 31 marca oficjalnie przekazało 10 organizacji reprezentujących ponad 11 000 firm oraz blisko 700 gmin zainteresowanych lądową energetyką wiatrową (Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, Stowarzyszenie Energii Odnawialnej, Konfederacja Lewiatan, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa, UN Global Compact Network Poland, Związek Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej, Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej i Fundacja RE-Source Poland Hub).

Ich propozycja jest następująca: zastąpmy szeroko krytykowaną zasadę 10H wymogiem nakazującym zachowanie odległości co najmniej 500 m. Szacuje się, że dzięki temu teren, na którym mogłyby powstawać farmy, zwiększyłby się z 3% do ok. 25% powierzchni kraju . To stworzyłoby spory potencjał inwestycyjny.

Już obecnie w wietrze na lądzie zainstalowane jest około 7,3 GW mocy. Wiatraki lądowe w 2021 r. wyprodukowały ponad 14,2 TWh energii – ilość wystarczającą dla blisko 5 mln gospodarstw domowych przez cały rok. Jaka to część całej energii wykorzystywanej w kraju? Zapraszam do prześledzenia poniższej tabelki.

Źródło: pse.pl, 2022

Wiatraki to czysta energia, wolna od śladu węglowego i tym samym od opłat wynikających z systemu EU ETS, której produkcja jest nie tylko stosunkowo efektywna – średni współczynnik wykorzystania mocy mieści się w zakresie 30-40% (przy rocznej możliwości pracy na poziomie od 2000 do nawet 4000 godzin). To znacznie wyższa efektywność niż w przypadku tak mocno (i słusznie) wspieranej fotowoltaiki (teraz system wsparcia się zmienia). Na marginesie: zapraszam do lektury poradnika o tym, jak zwiększyć autokonsumpcję prądu produkowanego własnoręcznie ze słońca.

Źródło: PSEW, 2019

Energia z wiatraków jest też tania: biorąc pod uwagę ceny referencyjne, jest to najtańsze źródło energii pochodzące z OZE – koszt szacuje się na 250 zł/MWh dla instalacji o mocy zainstalowanej powyżej 1 MW oraz 320 zł/MWh dla instalacji mniejszych. Dla porównania, w odniesieniu do elektrowni słonecznych, jest to odpowiednio 320 zł/MWh i 340 zł/MWh. A dla węgla? W Polsce ceny na giełdzie określane są na bazie kosztów wytwarzania w elektrowniach węglowych.

A te zależą m.in. od popytu na energię, produkcji energii z innych źródeł, cen surowca, transportu, wysokości opłat za emisję CO2, marży itd. W 2021 r. giełdowa cena energii wzrosła z poziomu 200-300 zł/MWh w pierwszym kwartale do ponad 800 zł/MWh w grudniu.

Wyższy udział OZE w systemie energetycznym, w tym energii z wiatru na lądzie, zmniejsza rentowność spalania węgla. Pierwsze na rynek wchodzą najtańsze źródła energii. Jeżeli generacja z OZE zaspokaja dużą część zapotrzebowania, nie ma konieczności uruchamiania najdroższych jednostek konwencjonalnych, a cena energii na rynku jest niższa.

Źródło: Instytut Jagielloński, 2022

Czy barierą rozwoju lądowych farm wiatrowych jest wyłącznie prawo? 

Dalsze rozwijanie lądowej energetyki wiatrowej w miksie energetycznym jest niezbędnym elementem „zazieleniania” polskiej gospodarki. Czystej zielonej energii potrzebować będą zarówno prywatni konsumenci (często np. pojawiają się zarzuty, że polskie auta elektryczne jeżdżą „na prądzie” z węgla), przedsiębiorcy (których produkty w przeciwnym razie obciążane będą śladem węglowym), jak i szczególnie przemysł energochłonny (w tym huty, które – by osiągnąć konkurencyjność – potrzebują tanich i pewnych dostaw zielonej energii).

Bez takich instalacji nie uda się zbudować również gospodarki wodorowej, bo to zielony wodór (wytwarzany w procesie elektrolizy napędzanej energią z OZE) stanowić ma paliwo przyszłości. Jak wynika z raportu „Zielony wodór z OZE w Polsce”, roczne krajowe zapotrzebowanie na wodór w 2040 r. potencjalnie przekroczy 100 TWh, co będzie wymagać może nawet 60 GW mocy OZE (z tego fotowoltaika może dać 20 GW, lądowe farmy wiatrowe – 20 GW oraz farmy wiatrowe na morzu – 20 GW). Bez OZE (czysta energia) nie będzie wodoru, a bez wodoru (magazyn energii) nie będzie odpowiednio dużo OZE.

Kolejne farmy wiatrowe to także nowe miejsca pracy i zyski dla samorządów terytorialnych, które stanowić mają ważny punkt na mapie przyspieszającej transformacji energetycznej. Instytut Jagielloński szacuje, że do 2030 r., w zależności od scenariusza, będzie to 50 000 – 97 000 miejsc pracy i od 490-950 mld zł wpływów do budżetów samorządów.

Wiatraki to też bezpieczeństwo energetyczne kraju w sytuacjach kryzysowych. Znacznie trudniej jest zatrzymać pracę setek rozproszonych farm wiatrowych aniżeli jednej wielkoskalowej elektrowni konwencjonalnej czy nawet atomowej.

Europejskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej „WindEurope” opublikowało raport za 2021 r. Wynika z niego, że aż 14 GW – czyli 81% nowych inwestycji dotyczących OZE w Europie – pochodziło z lądowej energetyki wiatrowej. Największe wzrosty zanotowano w Szwecji, Niemczech i we Francji: 2104 MW, 1925 MW, 1192 MW – w Polsce było to 660 MW. Jak ocenili eksperci, mimo że widać coroczny wzrost (104 GW w 2012 r. < 207 GW w 2021 r.), to moce zainstalowane w 2021 r. nie stanowią nawet połowy tych, które powinno się zbudować, dążąc do realizacji celów klimatycznych na 2030 r.

Wiatr, słońce i cable pooling, czyli… wielka kumulacja

Trudności w budowie lądowych farm wiatrowych generują nie tylko problemy prawne. Żyjemy w trudnych czasach. Skutki popandemiczne, inflacja i globalny wzrost cen surowców dotyka również obszaru inwestycji w OZE. Kierunek jest jasny – idziemy w stronę czystej energii. Biorąc pod uwagę aktualne ceny paliw kopalnych oraz wysokość opłat za emisję i odnosząc je do kosztu energii wytwarzanej przez cały okres eksploatacji systemu – LCOE (Levelized Cost of Electricity) – lądowe farmy wiatrowe są bardzo konkurencyjne.

International Energy Agency prognozuje, że w latach 2022-2024 instalacje oparte o odnawialne źródła energii oraz atom pokryją blisko 90% łącznego globalnego przyrostu zapotrzebowania na elektroenergię.

Źródło: windeurope.org, 2019 

To jednak nie wszystko. Lądowa energetyka wiatrowa potrzebuje – podobnie jak fotowoltaika – rozbudowy sieci przesyłowych. Wraz z rozwojem technologii magazynowania energii jest to umieszczone w założeniach strategii – i to jako jeden z priorytetów. Rozbudowa sieci przesyłowych zapewne pochłonie miliardy złotych, ale bez tego nie ma szans na realizację celu nadrzędnego – 50% wytwarzania elektroenergii z OZE w 2040 r.

Z pomocą może przyjść tzw. cable pooling. Mechanizm ten umożliwia wykorzystanie zabezpieczonych zdolności przesyłu energii jednocześnie dla elektrowni wiatrowej i fotowoltaicznej. Sieć dostępna jest dla źródła, które w danym momencie wytwarza energię. Przeważnie w okresach dużego nasłonecznienia wietrzność jest niższa, natomiast podczas silnego wiatru słońce świeci słabiej. Taka zależność występuje zarówno w profilu rocznym, jak i dobowym.

Czasami jednak – dość rzadko – wieje wiatr i świeci słońce. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w zeszłym tygodniu, 28 marca źródła OZE dostarczyły do systemu około 10 GW mocy, pokrywając blisko połowę krajowego zapotrzebowania na energię. W takim przypadku w hybrydowej instalacji OZE mogłoby dojść do przekroczenia możliwości transportowych sieci.

Aby nie marnować energii, pomocne okazałyby się tutaj magazyny (generowałoby to jednak dodatkowe, spore koszty inwestycyjne). Oczywiście stosując cable pooling, można tworzyć także inne konfiguracje technologii wytwórczych, np. można połączyć ze sobą dwie elektrownie wiatrowe. Jednak połączenie fotowoltaiki i lądowych farm wiatrowych, ze względu na ich charakterystykę pracy, tworzy największy potencjał.

Lądowa energetyka wiatrowa: stracone lata. Jak nadrobić stracony czas?

Jest niepodważalnym faktem, że aby zagwarantować bezpieczeństwo energetyczne państwa, to oprócz dywersyfikacji zewnętrznych źródeł dostaw potrzebna jest dywersyfikacja struktury wewnętrznych źródeł produkcji. Chodzi o to, żeby zwiększyć rolę odnawialnej energetyki rozproszonej. Większa pewność dostaw energii będzie się wtedy łączyła z realizacją celów klimatycznych. A to per saldo może przynosić również korzyści ekonomiczne.

Rząd od lat obiecuje poprawić przepisy dotyczące lądowej energetyki wiatrowej. Najbliższy deadline zakłada, że w II kwartale 2022 r. projekt nowelizacji ustawy zostanie skierowany do Sejmu. Niestety, stracone lata będzie bardzo trudno nadrobić. Zarówno koszty, jak i możliwości budowy elektrowni wiatrowych są dziś na innym – mniej korzystnym – poziomie niż kilka lat temu.

zdjęcie tytułowe: DistellApparath/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
38 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
gosc
5 miesięcy temu

Czyli witamy w sredniowieczu ! Bez ropy, gazu i wegla. Juz widze te elektryczne tiry ktore nam wioza zaopatrzenie albo elektryczne kombajny na polach. Jak mawial pewnien klasyk „rzad sie sam wyzywi”. Dla reszty szykuje sie powrot na drzewa.
Ciekawe tylko czy jeden z drugim pan „polityk” sie obudzi jak nie bedzie mogl lansowac swoich glupot w tv, bo akurat 20 stopien zasilania wlaczyli i sie wykrzaczylo alles 🙂

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  gosc

Bez ropy, gazu węgla, ale z prądem z wiatru, słońca, wody, atomu. Mamy trochę własnego gazu. I wystarczy

MrT
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan raczy żartować Panie Macieju! W jaki sposób chce Pan ogarnąć gospodarkę, a przede wszystkim transport, rolnictwo bez ropy? Ale konkretnie proszę!

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  MrT

Na jutro nie umiem, ale po pierwsze możemy tę ropę kupować od kogo innego, po drugie możemy jej potrzebować coraz mniej, a po trzecie… rozmawiałem kiedyś z facetem, który przedstawił konkretny plan. Co prawda tylko na węgiel, ale jak będzie tani prąd z OZE to i ropę da się dość szybko zminimalizować
https://subiektywnieofinansach.pl/polska-za-10-lat-tylko-z-pradem-z-oze-oto-fundusz-ktory-w-to-inwestuje-trmew-respect-fund/

gosc
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kupowac rope od kogos innego ? Od kogo ? A bedzie nas na to stac ? Polska to bankrut i kto jak kto, ale ci co sie ekonomia interesuja powinni to wiedziec. Stac Pana na placenie po np. 50 pln za litr ? Atomu nie mamy i pewnie dlugo miec nie bedziemy. Wody coraz mniej. Polska ma zasoby takie jak Egipt. Bedzie z tego prad ? Slonce , wiatr ? A co jak nie wieje albo nie swieci ? A sa efektywne metody magazynowania pradu z oze ? Tak ? A jakie ? Jest Pan albo fantasta albo skrajnym optymista.… Czytaj więcej »

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  gosc

Ten tekst jest właśnie o tym, że w Polsce jak nie świeci to wieje, więc można to wykorzystać.
Naprawdę Pan myśli, że Putin by nam tanio sprzedawał ropę? ;-). Przecież ropa i gaz to dla niego broń.
Poza tym akurat ropy po świecie pływa mnóstwo, nie jest sztuką kupić. A ceny zależą głównie od koniunktury gospodarczej. Jak się Covid w Azji rozpędzi to będzie po 40-50 dolarów za baryłkę. W szczycie lockdownu cena ropy była nawet ujemna. Tak więc bez paniki mi tu proszę 😉

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)A ceny zależą głównie od koniunktury gospodarczej.(…)
A ja głupi sądziłem, że tu główną rolę odgrywa przychylność OPEC i wola Allaha…

Wieszacz pisorów
1 miesiąc temu
Reply to  gosc

[CENZURA-red] ruskim trollem. Ale to widać od dawna.

Mike
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli nadal tę ropę będziemy kupować, tyle że od kogoś innego.
A MrT pisze o wyeliminowaniu całkowicie ropy z gospodarki co jest fantastyką na chwilę obecną.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Mike

Całkowicie to się nie da, ale można minimalizować. Połowa zużycia w OECD to transport (to można zminimalizować), a połowa to przemysł (będzie trudno się pozbyć)

Wieszacz pisorów
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Przemysłu łatwo się akurat pozbyć, co właśnie czynią twoi kumple z pis.
A putin się cieszy z kretynów.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Na jutro nie umiem, ale po pierwsze możemy tę ropę kupować od kogo innego, po drugie możemy jej potrzebować coraz mniej, a po trzecie…(…)
Np. od cywilizowanych narodów Iranu i Arabii Saudyjskiej.

Jarosław K
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Super , rozmawiał kiedyś z facetem….
samozaoranie level master.

5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wiatr, słońce, woda to tylko didaskalia w energetycznym teatrze. Wiatr nawet jest nieopłacalny, jeśli się go państwowo nie dotuje i już od dawna są na to naukowe dowody. A atomu nie mamy. Ten ostatni rzeczywiście by wystarczył, gdyby tylko był. Te trzy pierwsze nie wystarczą, bez względu na to jakbyśmy się nie starali.

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Lech

Nadmierny pesymizm. My idziemy w kierunku 50% z OZE. A tyle ma jeszcze sens (zwłaszcza jeśli będzie zdywersyfikowane i zdecentralizowane)

krzysztof
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

pytanie za 100 punktow: a nie lepiej isc od razu w 100% atomu? OZE jest drogie, niepewne, nie jest obojetne dla srodowiska( wiatraki) a i tak bedzie dodatkiem bo glownym zrodlem stac sie nie moze…wiec pytanei po co sie w to wogole bawic?

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Atomu od razu się nie da (10-15 lat potrzeba). A poza tym atom jest scentralizowany. OZE są szybsze w budowie, tańsze w „eksploatacji”, nie wymagają paliwa zewnętrznego oraz są zdecentralizowane, nie da się ich „wyłączyć” jednym iskanderem. Powinniśmy mieć jedno i drugie. Od mniej więcej 15 lat o tym się mówi, niestety PO i PiS przespały te lata w części „atomowej”, a PiS dodatkowo próbował przez całą pierwszą kadencję zaorać OZE. Pewną nadzieją są te małe reaktory atomowe, które można by stawiać w każdej gminie i przy każdej dużej firmie, ale – o ile mi wiadomo – to jeszcze nigdzie… Czytaj więcej »

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale za to atom ma jedną nie zaprzeczalną zaletę nad wiatrem… można zbudować z niego Bombę. A zbudować z wiatru cokolwiek to rzecz niemożliwa.

Wieszacz pisorów
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

czy jest na sali lekarz ??

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

(…)pytanie za 100 punktow: a nie lepiej isc od razu w 100% atomu?(…)
Bo nawet Fracja na to nie poszła?

Wieszacz pisorów
1 miesiąc temu
Reply to  jsc

1/3 instalacji na świecie jest francuska.

Admin
1 miesiąc temu

Mon Dieu!

jsc
1 miesiąc temu

Co nie zmienia faktu, że atom w francuskim mixie energetycznym to 70%, co na tle świata daje kolosalną nadprezentację, którą myślę że powstała na wynik potrzeb militarnych.

Wieszacz pisorów
1 miesiąc temu
Reply to  krzysztof

nie bo ruskie trolle dbają o to żeby we łbach mącić .

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Lech

(…)Wiatr nawet jest nieopłacalny, jeśli się go państwowo nie dotuje i już od dawna są na to naukowe dowody.(…)
Czyli ma cechę wspólną z węglem.

Wieszacz pisorów
1 miesiąc temu
Reply to  Lech

atomu nie będzie własnie przez ekokretynów

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale… wg. narracji DobrejZmiany te źródła się niestabile…

Bartek
5 miesięcy temu

biomasa, hydroenergetyka, geotermia i biogaz

Ha, no jasne. Wiatrak czy panele może sobie postawić każdy to nie wolno ale te powyżej wymagają albo konkretnych terenów (geotermia i hydro) które przecież mają już właścicieli albo ci właśnie się zmieniają, albo ogromnych nakładów na wejściu którymi władają nieliczni, albo już istniejącego przemysłu (biomasa i biogaz z upraw – pamiętacie akcje z rzepakiem? – tutaj dojdzie pewnie kukurydza i drewno). Czyli wszystko świetne okazje na przekręty kolesiów dobrze ulokowanych. No powiedzcie że się mylę…

krzysztof
5 miesięcy temu

no nie wiem czy miec 500 metrow od domu wiatrak wysoki na 200 metrow to tak fajnie…

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Krajobrazowo to jest średnie, ale funkcjonalnie – przeszkód chyba nie widzę

floridian
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Łup, łup, łup tak przez cały czas kiedy wieje wiatr. Po miesiącu nerwica murowana. Nie mówiąc o zabijaniu pożytecznych ptaków.

Rozmawiałem kiedyś z rolnikiem co przez głupotę albo chciwość pozwolił na postawienie kilku takich wiatraków na swoich polach.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  floridian

Kiedy wieje wiatr to wiele rzeczy robi (…)łup, łup(…)… choćby gałezie drzewa, które rośnie blisko domu.

Last edited 3 miesięcy temu by jsc
Wieszacz pisorów
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

to chyba głuchy jesteś. Łomot na kilometr.

Piotr
5 miesięcy temu

Po moich bieżących przygodach z Eneą nie widzę większych perspektyw na podłączenie czegokolwiek. Ciekawi mnie czy udało się komuś podłączyć bez komplikacji i rzucania kłód pod nogi instalację fotowoltaiczną powyżej 10 kW (chodzi o przedsiębiorców) zamontowaną pod koniec 2021/początek 2022.
Wygląda to na odgórny przykaz utrudniania na tyle, żeby jak najwięcej osób musiało wejść już na nowy system.
Mam nadzieję, że w perspektywie kilku lat magazyny energii zejdą do rozsądnych poziomów + wiatrak i będę mógł wystawić im środkowy palec.

jsc
3 miesięcy temu

Zaczynam się obawiać o KSE, są zagrożone tniestabilną generacją… polityki.

Last edited 3 miesięcy temu by jsc
Jarosław K
1 miesiąc temu

Stopień kretynizacji artykułów przeraża jeśli ma się pojęcie o branży.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jarosław K

A co to jest „kretynizacja artykułów”? :-)))

Jarosław K
1 miesiąc temu

Przez takich mądrali [CENZURA-red, ruski trolling]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!