Jaka jest Twoja wartość na rynku… randkowym? Zastanawialiście się kiedyś od czego zależy Wasze powodzenie w grach towarzyskich, randkowaniu, seksie i partnerstwie? Czyli tym wszystkim, co symbolicznie ma swoje święto w Walentynki? Jak to jest, że jednym podrywanie, zdobywanie, zaliczanie i porzucanie idzie łatwiej i mają po temu więcej okazji, a u innych urodzaj jest jakby mniejszy? I że jeden osobnik ma większą „wartość randkową”, niż inny?
Każdy ma w tej sprawie własne hipotezy, są tacy, którzy przeprowadzają „badania terenowe”. Ale prawda jest taka, że o wszystkim decyduje… wartość rynkowa. Jak na giełdzie. Jednym z żartobliwych sposobów mierzenia owej wartości rynkowej na rynku randkowym (mniej elegancko rzecz nazywając – na rynku seksualnym) jest wskaźnik SMV, czyli sexual market value. Wrzuca się do „maszyny losującej” cechy danego osobnika i bęben „wypluwa” liczbę opisującą szansę na udaną randkę. Takie to proste.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
SMV, czyli kogo polubi facet, a kogo kobieta
Im większy masz SMV, tym łatwiej jest Ci umówić się na randkę, a być może też zadzierzgnąć głębszą (albo przynajmniej dłuższą relację). Czyli – mieć wyższą wartość na rynku randkowym. Z drugiej strony im wyższy SMV ma obiekt Twych westchnień, tym większe musi być Twoje SMV, by ów obiekt chciał wzdychać do Ciebie. Największa szansa na zadzierzgnięcie znajomości romantycznej mają osoby o zbliżonym do siebie poziomie SMV. Jedyny problem polega na tym, że nikt nie chodzi z wypisanym SMV na czole – lub gdziekolwiek indziej.
Przy czym działa ponoć zasada, że u mężczyzn zakres tolerancji SMV jest wyższy. Czyli większości mężczyzn podoba się większość kobiet. A jeszcze inaczej: większość facetów zainteresuje się nie tylko kobietą o wskaźniku SMV – mierzonym w skali 0-10 – porównywalnym ze swoim, ale też kobietami o SMV nieco niższym. U kobiet odwrotnie. Nie zainteresują się facetem, którego SMV jest niższe, niż jej własne. Oczywiście kobieta spojrzy łaskawym okiem też na osobnika o SMV wyższym. Ale takich na rynku randkowym brakuje.
Na tę nierównowagę nakładają się różnice w cyklu wzrostu i spadku SMV w czasie życia. U faceta szczyt SMV przypada znacznie później, niż u kobiety, zaś przeciętnie SMV kobiet i facetów przetnie się między 26-tym a 30-tym rokiem ich życia (różnie podają źródła).

Jak można wyliczyć – lub przynajmniej oszacować – swoje SMV? Potrzebna będzie kartka, długopis oraz lustro (albo szczery przyjaciel, który powie co wpisać do tabelek ;-)). I dużo dystansu do siebie. Poniżej przedstawiam jedną z wersji do użycia raczej przez facetów (chociaż sam już nie wiem).
Zasadniczo w punktacji liczą się cztery kategorie: wygląd, urok osobisty, boostery i umiejętności interpersonalne (do budowania relacji). Punktacja jest do dyskusji, w zależności od tego jakie są preferencje oceniającego. Te punkty, które widzicie poniżej to jeden z przykładów, do których nie trzeba się chyba aż tak bardzo przywiązywać (ale można potraktować jako benchmark).
Czytaj też: Alior Bank kusi zakochanych i tych, którzy choć trochę się lubią
Idź do siłowni, kup sobie garnitur i… jak zwiększyć wartość na rynku randkowym?
Jeśli chodzi o wygląd to punktuje się wiek (młodziaki – w przykładzie, który wykorzystałem do niniejszej kalkulacji – dostają +2 pkt., w wieku powyżej 45 lat jest już -2). W innym wariancie można brać różnicę wieku, a nie „wiek absolutny”. Jeśli różnica wieku jest mniejsza, niż pięć lat, to jest +2 pkt., a jeśli większa, niż 15-20 lat – -2 pkt.
A co poza tym? Rysy twarzy (od +4 pkt. za buźkę gwiazdy filmowej do -3 za twarz pokiereszowaną), kolor skóry (od +2 pkt. za białą do -2 pkt. za azjatycką lub indiańską – kobiety podobno wysoko punktują kategorię „rasa taka jak moja”), image zwany również wizerunkiem, stylem bycia i ubierania (za biznesmena i bad-boya są +1, +2 pkt., za człowieka o niezbyt interesujące powierzchowności -2 pkt.) oraz wzrost (od +2 pkt. do -2 pkt.). Warto mieć powyżej 180 cm.
Poza tym do SMV liczy się atrakcyjność wizualna (0d +1 pkt. do -1 pkt.), wyćwiczone ciało (od +2 pkt. do -2 pkt.) i ogólna stylówa (od +3 pkt. za Jamesa Bonda do -2 pkt. za jego przeciwieństwo). Jeśli chcesz pozostać w grze musisz uciułać przynajmniej 7 pkt. Na plusie, rzecz jasna.
Idźmy dalej. Druga część budowania SMV to ocena „grywalności” delikwenta, czyli jego uroku osobistego. Punktujemy to czy „obiekt” wzbudza ogólne zaufanie i sympatię, czyli jaki ma tzw. pierwszy look (od +6 pkt. do -10), czy jest czarujący i ma gadane, czy ma poczucie humoru i umie słuchać (taka sama skala) i czy jest inteligentny (od +3 pkt. do -1 pkt.).
Czas na kategorię trzecią, czyli „bonusy”. W tej części możesz dostać dodatkowe punkty za stan konta (od +30 pkt. na plusie do -10 pkt.) oraz za status społeczny (taka sama skala). Tak przynajmniej było w przykładzie, który analizowałem. Dlaczego tak dużo? Cóż, podobno Bill Gates i Jeff Bezos są znacznie bardziej atrakcyjni seksualnie z powodu stanu ich kont. Podobnie jak Angelina Jolie.
Drugi wariant podejścia do „boosterów” – podobno zdarzający się gdy ocenia kobieta – to ocena względna, tzn. czy obiekt ma dochody przekraczające średnią w grupie porównawczej (od +10 pkt. do -1 pkt.) oraz czy ma status społeczny zahaczający o bycie prezesem, właścicielem firmy lub lokalną gwiazdą (od +10 pkt. do -2 pkt.).
Kategoria czwarta to umiejętności budowania i utrzymywania relacji – a więc opiekuńczość (od +4 pkt. do zera), troskliwość i umiejętność dbania o partnera (od +3 pkt. do zera), stabilność emocjonalna (tak samo). Pamiętajmy, że to zabawa, ale być może jednak warto policzyć swoją wartość na rynku randkowym
Pieniądze szczęścia nie dają, ale… zwiększają wartość na rynku randkowym. Warto oszczędzać?
No i teraz czas wystawić średnią. Punkty z każdej kategorii dzielimy przez cztery i na koniec do siebie dodajemy. Im bliżej dziesiątki, tym lepiej. Jeśli dziesiątkę przekraczamy, to znaczy, że jesteśmy Jamesem Bondem, Billem Gatesem albo Angeliną Jolie. Albo Sławomirem z Zakopanego. I to by było na tyle. Można się śmiać. A może jednak nie do końca? W tym całym SMV coś jednak może być.
Są w necie sążniste opracowania poświęcone temu jak poprawić swoje SMV, jakie kursy zaliczyć, jakie dyplomy zdobyć, do jakiego pójść fryzjera i stylisty oraz kiedy pomoże tylko operacja plastyczna. Co to ma wspólnego z finansami? Podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale jeśli macie 60 punktów w kategorii „boostery” za stan konta i pozycję społeczną, to Wasze życie mimo wszystko jest łatwiejsze, przynajmniej na rynku randkowym. Co by nie mówić, jest to silny motywator, by wreszcie zabrać się do systematycznego oszczędzania, prawda?
Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”, zapisz się na nasz cotygodniowy newsletter
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
zdjęcie: Pixabay.com


