21 września 2018

Ubezpieczyciel zaczął ostro pogrywać z naszymi czytelnikami. Ale tym razem trafiła kosa na kamień. Nie dajcie się tak podejść!

Ubezpieczyciel zaczął ostro pogrywać z naszymi czytelnikami. Ale tym razem trafiła kosa na kamień. Nie dajcie się tak podejść!

Pani Joanna dostała od firmy ubezpieczeniowej list z groźbą pozwu sądowego. Chodziło o zaległe składki. A że czytelniczka to twarda babka – nadgorliwemu ubezpieczycielowi nie tylko kazała się odczepić, ale napisała skargę do Rzecznika Finansowego, Rzecznika Konsumentów i – jak sama przyznaje, już tylko „dla sportu” – jeszcze do Skarbówki. Czym podpadła firma ubezpieczyczeniowa? Jazdą po bandzie

O tym co się może stać, gdy trafi się na świadomą swoich praw i do tego rozwścieczoną klientkę, może się przekonać firma ubezpieczeniowa TUZ TUW z Warszawy. Swoją historią czytelniczka postanowiła się podzielić z nami i z naszymi czytelnikami.

Zobacz również:

Ubezpieczyciel wysyła zwykły list. Z zapowiedzią pozwu

Kilka lat temu, a dokładnie w 2012 r. losy firmy TUZ TUW i Pani Joanny się skrzyżowały się. Dziś zapewne każde z nich tego żałuje. O co poszło? Pani Joanna opłaciła wtedy składkę za polisę i żyła sobie w słodkim przeświadczeniu, że wszystko jest jak w najlepszym porządku.

Czytaj też: Prowizje, których klient nie widzi, a ma płacić? Bank tłumaczy, przeprasza i się wycofuje. Ale klient niezadowolony. Bo brakuje 91 groszy

Czytaj też: Jakość IKEA, szwedzka rekomendacja i polskie wykonanie. Efekt: mieszkanie zalane i 9500 zł strat. Kto zapłaci? Na razie chętnych brak.

Lata mijały, aż w końcu przyszedł feralny sierpień 2018 roku kiedy listonosz wrzucił do skrzynki pani Joanna zagadkową korespondencję. Nadawca nawet nie pofatygował się, żeby była to przesyłka polecona. Natomiast treść jak najbardziej zasługiwała na to, by wysłać przesyłkę z potwierdzeniem odbioru.

Gdy pani Joanna przystąpiła do lektury, dowiedziała się, że tuż-tuż czeka ją pozew sądowy za niezapłacone zobowiązanie finansowe. I że ma 7 dni od doręczenia tej niepoleconej przesyłki pocztowej na uregulowanie długu.  Dług wynosi 1 zł plus 9,6 zł odsetek i narósł w wyniku nieopłaconej składki za polisę ubezpieczeniową w TUZ TUW.

Dług sprzed lat. Kto to jeszcze pamięta?

Pani Joanna, jak sama nam przyznała, ceni święty spokój. I nawet zapłaciłaby bez mrugnięcia okiem te tę złotówkę plus odsetki. Ale dla tego samego świętego spokoju zajrzała do starych papierów, żeby upewnić się, czy nikt nie robi ją w konia. Zajrzała i zdębiała.

„Zaległa – podobno – składka dotyczy mojej umowy z TUZ z 2012 r. i jest to ledwie część składki należnej z tej umowy. Żadnych wcześniejszych wezwań czy ponagleń nie dostałam. Infolinia firmy do spraw windykacji potwierdza autorstwo pisma oraz wyjaśnia, że zaległość wynika z niedopłaconej kwoty członkowskiej. Ale po pierwsze – mam potwierdzenie przelewu z banku jako dowód, że opłaciłam całą składkę. Po drugie – składki przedawniają się po trzech latach”

Jak łatwo policzyć od pamiętnego 2012 r., gdy byliśmy byliśmy gospodarzem Mistrzostw Europy w piłce nożnej minęło już pięć lat. A więc przedawnienie już działa.

Czytaj też: Wcisnęli klientce inny produkt, niż chciała, wzięli 60.000 zł prowizji, a w ramach rekompensaty zaproponowali… dwa bilety do kina

Przeczytaj też: Głupia sytuacja? Gdy bank sprzedaje firmie windykacyjnej dług, który… wcześniej umorzył. A ten dług to odsetki od zera. Ruszam na pomoc

Firma ma prawo żądać kasy. A my mamy prawo odmówić

Czytelniczka stwierdziła, że tak tego nie zostawi. Napisała skargę do Rzecznika Finansowego, Rzecznika Konsumentów i – jak sama mówi, „dla sportu” – do Urzędu Skarbowego. Zarzut? Firma zbiera nienależne wpłaty. Na finał zostawiła zawiadomienie do Ekipy Samcika. Ale co my mamy do roboty? „Przypomnijcie czytelnikom o ich podstawowych prawach!” – apeluje czytelniczka.

Faktycznie, jeśli zapomnieliście zapłacić składkę za ubezpieczenie, a ubezpieczyciel gapa tego nie odnotował, to po trzech latach takie roszczenie się przedawnia. Zapłacenie symbolicznej złotówki po to, by firma się odczepiła, może oznaczać uznanie całego długu. Wygląda na to, że właśnie w tę grę gra firma ubezpieczeniowa. Nastraszyć klienta procesem, skłonić do zapłaty złotówki i mieć na niego „haka” w postaci uznania całego długu. 

Czytaj też: W SkyCash jest już nowe ubezpieczenie: od kradzieży portfela, torebki lub smartfona z zaparkowanego samochodu. Ile kosztuje?

Prawem każdego wierzyciela jest upominanie się o spłatę zadłużenia. W tym przypadku – o zaległe składki – nawet i po 30 latach. Całkiem prawdopodobne, że firma – jeśli jest wyjątkowo złośliwa – pójdzie do sądu. Ale sąd w takim przypadku ma obowiązek uwzględnić zarzut przedawnienia.

„Problem z windykacją zaległych składek przewija się w skargach do Rzecznika Finansowego i dotyczy nie tylko wspomnianej firmy, ale też innych ubezpieczycieli”

– usłyszeliśmy w biurze Rzecznika Finansowego.  TUZ TUW zachowało się o tyle nierozsądnie, że wysyła klientom bardzo ostre pisma, grożąc im pozwami, choć musi mieć świadomość, iż akurat na drodze sądowej niewiele wskóra. Być może gdyby TUZ TUW grzecznie się przypomniało, to klienci reagowaliby lepiej. A nasza czytelniczka nie tylko pisma nie zignorowała, ale wręcz narobiła szumu na pół Polski.  

Jeśli dług rzeczywiście istnieje i spełnia odpowiednie warunki – m.in. musi mieć wartość powyżej 200 zł – to klienta-dłużnika można ewentualnie wpisać na listę dłużników w jednym z biur informacji gospodarczej (największe to BIG Infomonitor i Krajowy Rejestr Długów). To może utrudnić zakup lodówki na raty albo zaciągnięcie pożyczki. Ale straszenie pozwem sądowym akurat jest bez sensu.

Czas przeprosić klientkę, bo jej długu w ogóle nie ma

No dobrze, ale co z faktem, że pani Joanna zapłaciła tę składkę, więc nie ma żadnego długu, który mógłby się przedawnić? Oczywiście zapytaliśmy TUZ TUW co to za brzydki numer z wysyłaniem Bogu ducha winnym ludziom pism z zapowiedzią procesów sądowych, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. No, chyba, że odpowiedź leci do nas listem zwykłym. Tak jak zapowiedź pozwu sądowego przeciwko klientce.

Mamy nadzieję, że po pierwsze firma TUZ TUW zmieni standardy komunikacji i dostosuje je do sytuacji, a po drugie – że odhaczy sobie panią Joannę i nie będzie już wysyłać jej żadnych pism w sprawie rzekomego długu – ani uprzejmych, ani nieuprzejmych.

EDIT: Po kilku dniach otrzymałem informację, że dokładie tak się stało:

źródło zdjęcia: YouTube/kadr z filmu „Powrót Batmana”

 

Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Zainteresowany
4 lat temu

Ale co dalej? Jakiś finał tej historii?

Admin
4 lat temu
Reply to  Zainteresowany

Ta historia jeszcze ię nie skończyła. Czekamy na odpowiedź firmy ubezpieczeniowej oraz na wynik działań pani Joanny. Będziemy relacjonowali ciąg dalszy. Na razie uczulamy wszystkich na te zagrywki.

Michal
4 lat temu

to Pani, czy Pana niech się zdecydują, bo normalnie te osoby co piszą są żenujące

Michał
3 lat temu

Szanowna Redakcjo, nie ma się czym ekscytować. Rzecznik Finansowy (za przeproszeniem!) ma wyjebane na konsumentów.
Sam przerabiałem skargę na nierzetelnego ubezpieczyciela, w której RF zakończył sprawę „w duchu” nic nie mogę zrobić.
RF nie zadał sobie nawet trudu, a by wyegzekwować od Ubezpieczyciela wyjaśnień i odniesienia się do argumentów które przedstawiłem.
Reasumująć, spokojnie, Biurwy z RF spuszczą Panią Joannę po brzytwie.

Joanna
3 lat temu

TUZ właśnie przysłał „powtórne zawiadomienie o braku płatności” zwykłym listem. Chodzi o 150 zł (rata + odsetki) z 2010 roku. Podano nr umowy, niestety dokumentów z tamtego okresu już nie posiadam, choć jestem przekonana, że wszystko zostało zapłacone w terminie.
Jak należy zachować się w takiej sytuacji? Zignorować zwykle listy i czekać na ewentualne polecone czy odpisać im powołując się na przedawnienie? Jak powinno wyglądać pismo do TUZ, żeby się odczepili?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!