Twoje postanowienia noworoczne, czyli pięć sposobów na bezbolesne oszczędzanie pieniędzy

Twoje postanowienia noworoczne, czyli pięć sposobów na bezbolesne oszczędzanie pieniędzy

Mamy wreszcie rok, w którym opłaca się oszczędzać. Inflacja jest poniżej zera, co oznacza, że wszystko, co masz w portfelu, nie tylko z czasem nie traci na wartości, ale wręcz… zyskuje. Czyli: bardziej opłaca ci się założyć lokatę (niezależnie od tego jak jest oprocentowana), niż kupić sobie telewizor (nie mówiąc już o kupowaniu go na kredyt). Zatem w tym roku powinniśmy oszczędzać i to jak najwięcej. Odmawiać sobie wszelkich przyjemności, czerpać masochistyczną radość z niedojadania i cierpień cielesnych oraz psychicznych wynikających z oszczędzania. No dobra, żartowałem ;-). Nie musisz się samobiczować, żeby jakieś-tam oszczędności w domowym budżecie „wyczarować”. Oto moje sposoby na takie oszczędzanie, żeby nie bolało (ukazały się też jakiś czas temu w ramach cyklu „Subiektywnie o finansach” w miesięczniku „Logo”).

Długa końcówka. Credit Agricole, mBank, Bank Millennium, ING… te banki – oraz kilka innych – mają w ofercie genialny sposób na bezbolesne odkładanie kasy – zaokrąglanie transakcji. Każdy przelew, czy płatność za zakupy są zaokrąglane w górę (np. do pełnych dziesiątek złotych). Kwota zaokrąglenia wędruje na konto oszczędnościowe. Czasem będzie do 27 groszy, a czasem 4,5 zł. Nieważne. Za chwilę o tych zaokrągleniach w ogóle nie będziesz pamiętał. W ciągu niespełna trzech lat zaoszczędziłem w ten sposób 10.000 zł i sam nie wiem jak to się stało. Ten patent ma oczywiście sens, jeśli nie tkwisz na debecie, bo wówczas odkładanie pieniędzy w ramach „obcinania koncówek” wpędza cię w jeszcze większy debet, od którego odsetki są wyższe niż te, które zarabiasz na resztówkach. Więcej o tym patencie pisałem w blogu – we wpisie poświęconym wprowadzeniu tego sposobu do oferty PKO BP znajdziecie też odniesienia do omówienia ofert innych banków.

Zobacz również:

Efekt jojo. Niektóre banki płacą klientom po 20-30 zł miesięcznie za zakupy. Są takie, co płacą nawet 50-60 zł, ale tylko tym klientom, którzy przeszli od konkurencji. Mają taki money-back w ofercie Eurobank, BPH, Credit Agricole, BNP Paribas i inni. Bankowcom chodzi o to, żebyś często używał ich karty płatniczej w sklepach, bo mają od tego prowizję oraz gwarancję, że będziesz im przelewał dochody (żeby mieć czym płacić w tych sklepach). A jeśli na koncie jest osad, to bank na nim zarabia. Oddaje ci więc 1-2% wartości twoich zakupów w niektórych lub wszystkich sklepach. Kupujesz to, co i tak byś kupował, a z banku dostajesz kilka, kilkanaście złotych miesięcznie. Po kilku latach uzbiera się niezła sumka. O banku, który w ten sposób płaci klientom za… hedonizm pisałem we wrześniu 2014 r. w blogu.

Nocne czuwanie. Sprawdź czy twój bank ma w ofercie opcję przerzucania zawartości ROR-u na lokatę typu overnight. Kiedy śpisz, to i tak tej kasy nie wydasz, więc niech w tym czasie ona na ciebie zarabia. W skali roku uzbierasz niewiele, góra kilkadziesiąt złotych, ale w ciągu kilku lat już kilkaset. Z tego samego powodu warto, byś nie trzymał zbyt dużych kwot na koncie osobistym, które bardzo często jest oprocentowane na zero. Lepiej przerzucać nadwyżki na konto oszczędnościowe (nawet jeśli oferuje tylko nędzne 2% w skali roku, albo mniej). Warto też „podróżować” z częścią swoich pieniędzy (nadwyżkami, których nie potrzebujesz na bieżące wydatki) pomiędzy bankami płacącymi w ramach promocji ponadprzeciętne odsetki. W skali roku na takiej działalności też uzbierasz kilkadziesiąt złotych ekstra. 

Czas zapłaty. Jeśli dostajesz dodatkowe pieniądze – i nieważne, czy jest to premia w pracy, czy wygrana w totka, to 10% tej kwoty od razu przed sobą schowaj na konto oszczędnościowe. Jeśli zrobisz to wystarczająco szybko, nie zdążysz nawet poczuć, że kiedyś miałeś te pieniądze, a poza tym szybko znajdziesz sobie lepsze zajęcie – wydawanie pozostałych 90%. Miej żelazną zasadę: od ekstra-dochodów płacisz swoim pieniądzom 10% prowizji. To trochę tak, jakbyś miał menedżera, któremu płacisz za każdy dodatkowy dochód. Być swoim menedżerem to dobra rzecz, bo pieniądze zostają „w rodzinie”. Pamiętaj, że jako swój menedżer musisz być wyjątkowo chciwy, bo inaczej nie osiągniesz sukcesu ;-). Może więc ustal swoją prowizję na poziomie wyższym, niż 10% sumy dodatkowych wpływów?

Zlecenie… na siebie. Na wypadek, gdyby wszystkie wcześniejsze sposoby nie zadziałały. Zaprogramuj zlecenie stałe o wartości 5% twoich stałych dochodów na konto oszczędnościowe. Datę ustal nazajutrz po wypłacie. Niech co miesiąc bank sam zabiera ci te 5% pensji. Przez pierwszy miesiąc będziesz się czuł nieswojo, w drugim też, ale w trzecim zacznie ci się wydawać, że to po prostu jeszcze jeden rachunek za gaz. I przyzwyczaisz się, że tych pieniędzy po prostu nie ma i nigdy nie było. W ten sposób rocznie jestem do przodu o kilka tysięcy złotych. Ten sposób stosuj tylko wtedy, jeśli twój domowy budżet jest na plusie. Inaczej nie ma on większego sensu. Możesz też ustalić zlecenie stałe na poziomie niższym, niż 5%.  

Co łączy te wszystkie sposoby? Ano fakt, że tu wszystko dzieje się samo. Jeśli oszczędzanie odbywa się poza twoją świadomością, to nie boli. Co więcej, po pewnym czasie w końcu zorientujesz się, że oszczędzasz i że na koncie oszczędnościowym pojawiły się całkiem pokaźne sumy, odczuwając z tego powodu przyjemność. To będzie właściwy moment, by dołożyć do tej zabawy trochę bólu. Czyli jednak odmówić sobie od czasu do czasu jakiejś przyjemności po to, żeby mieć więcej kasy na oszczędzanie oraz na budowanie portfela inwestycji. Ale to już jest temat-rzeka, który rozwijam w moich książkach, do których lektury zachęcam: „Jak inwestować i pomnażać oszczędności” oraz „100 potwornych opowieści o pieniądzach, czyli jak żyć, zarabiać i wydawać z klasą”. 

Jak inwestować i pomnażać

SUBIEKTYWNE POSTANOWIENIE NOWOROCZNE. Idealny upominek to taki, który z jednej strony cieszy oko dającego i przyjmującego tenże, a z drugiej – pozwala żyć lepiej, efektywniej lub przyjemniej – czyli na coś się przyda. Oba te warunki spełniają moje książki, które polecam Wam jako pomysły na upominek wspierający postanowienia noworoczne. Jeśli chcielibyście przekazać komuś bliskiemu wiedzę o tym, jak zabrać się do oszczędzania pieniędzy, jak zacząć budować prosty portfel inwestycji, jak zadbać o finansową przyszłość swoją i swoich dzieci, jak mieć pieniądze na spełnianie marzeń – kupcie mu poradnik „Jak inwestować i pomnażać oszczędności„. To jedna z najpopularniejszych i najlepiej sprzedających się książek o finansach osobistych (doczekała się już drugiego wydania, Maciej_Samcikokladkapierwszy nakład się wyczerpał). Książkę, zarówno w postaci tradycyjnej, jak i w formie e-booka, kupicie na stronie serii „Samo Sedno”, a także w sieci księgarni Empik. Z kolei książka  „Jak żyć, wydawać i zarabiać z głową” to przewodnik po najważniejszych problemach finansowych, z którymi możecie się w życiu spotkać i dylematach, które przyjdzie Wam rozwiązywać. Jak oszczędzać, żeby nie bolało, jak z tego oszczędzania „ukręcić” pierwszy milion, jak wybrać dla siebie najlepszy bank i jak nie dać się okraść z pieniędzy przez internet, jak wybrać najlepszy kredyt i jak dobrze kupić polisę samochodowego OC..Jak żyć mądrzej, wydawać z głową i jak sprawić, żeby pieniądze nie przeciekały Wam przez palce. Książkę kupicie na stronie www.kulturalnysklep.pl oraz w Empiku

SUBIEKTYWNE RUBRYKI AUTORSKIE. Blog „Subiektywnie o finansach” jest nie tylko w internecie, w portalach społecznościowych oraz na YouTube. Jest też w rubrykach autorskich, które ukazują się w mediach „tradycyjnych”, czyli drukowanych na papierze ;-). Co czwartek rubryka „Subiektywnie o finansach” ukazuje się na stronach „Gazety Wyborczej”, co miesiąc w miesięczniku „Logo” oraz raz na kwartał w magazynie finansowym „%”, z którym stykają się osoby inwestujące pieniądze w funduszach.  

samcikpapierzajaffka2

CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ! Blog „Subiektywnie o finansach” to jedno z  najbogatszych źródeł informacji istotnych dla Waszych kieszeni. Jest tu ponad 2300 tekstów, a miesięcznie zagląda tu ok. 200.000 osób, Subiektywność jest też w portalach społecznościowych – profil blogu na Facebooku ma ponad 25.000 fanów, zaś na Twitterze – prawie 4000 followersów. Kto woli oglądać, niż czytać – zapewne polubi wideofelietony na kanale blogu w YouTube (w tym kinie jest już prawie 1000 osób). Dla zwolenników druku w każdy czwartek mam autorskie strony blogu „Pieniądze Ekstra” w „Gazecie Wyborczej”. Chłoń subiektywność tak, jak chcesz. A ja dostarczę Ci ją do biurka, do kawy lub… do łóżka 😉

 

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!