To koniec ery złota? Jest najtańsze od trzech lat, a wyprzedaży nie ma końca…

Jak bardzo może jeszcze stanieć złoto? Zastanawiają się nad tym zapewne ci z Was, którzy zainwestowali pieniądze w sztabki bądź monety (mówi się o miliardzie złotych rocznie), a także ci, którzy włożyli pieniądze w „złote” fundusze inwestycyjne (dziś ich aktywa nie przekraczają 300 mln zł, choć niecałe dwa lata temu były dwa razy większe). Pewnie też zdarza się głębiej westchnąć posiadaczom większych ilości złotej biżuterii, której ceny – choć nie bezpośrednio – zależą przecież od wyceny zawartego w nich kruszcu. Na tacę w intencji zatrzymania fatalnego trendu dają też mennice, czyli firmy, które w Polsce handlują złotem pod postacią sztabek i monet. Złoto tanieje już od trzech kwartałów. Do tej pory najgłębszy zjazd nastąpił po kryzysie cypryjskim, ale ostatnia reakcja inwestorów na zapowiedź ograniczenia druku nowych dolarów przez amerykański bank centralny była wręcz histeryczna. Wydawało się, że cena uncji złota utrzyma się przynajmniej w okolicach 1400 dol., a tymczasem ta tama pękła jak złamana zapałka i dziś widzimy złoto spadające niemal bez przerwy, w aktualnej cenie 1220-1230 dol. za uncję.

Cena złota 2013

O ile ubiegły rok „tylko” po raz pierwszy od ośmiu lat nie dał inwestującym w złoto zysków, to ten rok przyniesie im gigantyczne straty. Co prawda mamy dopiero koniec półrocza, ale chyba nikt nie wierzy już w powrót ceny uncji choćby w okolice 1780 dol., czyli do poziomu z października 2012 r. Ani tym bardziej w okolice 1900 dol. za uncję, który to poziom złoto osiągnęło jesienią 2011 r.

Mój lekki sceptycyzm w stosunku do złota jako antidotum na wszelkie kłopoty gospodarki znacie. Krytykowałem wielokrotnie oszustów i naganiaczy, którzy przedstawiali tylko jedną stronę medalu: że w Indiach i Chinach będą potrzebowali coraz więcej złota, że jego wydobycie nie rośnie, że papierowych pieniędzy w obiegu będzie coraz więcej, że banki centralne będą skupować złoto. I co? I kicha. Gospodarka w Chinach coraz bardziej słabuje, a popyt wywołany spadkami cen został zaspokojony dość szybko. Inflacji na horyzoncie nie widać (ona zwykle pomaga surowcom), a rynkiem cen złota rządzą spekulacyjne fundusze inwestycyjne, których menedżerowie myślą tylko o tym, co będzie jutro. Ci sami, którzy rządzą rynkami akcji – a więc nic dziwnego, że rynek złota zachowuje się tak samo emocjonalnie, jak rynek akcji. Ciekawy wykres, obrazujący powiązania pomiędzy działaniami spekulantów, a zmianami cen złota, podrzucili mi analitycy SaxoBanku.  Niebieski obszar to długie pozycje otwarte na rynku terminowym, różowy obszar to pozycje krótkie (ich posiadacze zamierzają zarobić na spadku cen), czarna linia to saldo między pozycjami długimi (optymiści), a krótkimi (pesymiści), zaś różowa linia to cena złota. Widać doskonale, że spadająca relacja między pozycjami długimi i krótkimi wyprzedziła spadek cen złota.

SaxoBank o spadkach cen złota

Lecz problem ze złotem mają też ci, którzy myślą nie w kategoriach następnego dnia, ale strategicznie. Z ich punktu widzenia z kolei załamuje się całe myślenie o surowcach jako o dobrach rzadkich, które będą coraz bardziej potrzebne i coraz… bardziej rzadkie. Teraz w modzie jest hipoteza mówiąca, że wzrost gospodarki będzie coraz bardziej energooszczędny. Tanieje więc ropa, miedź i inne popularne surowce.

Czytaj też: Jak mainstreamowe media niszczą rynek złota. Marianna wie!

Eksperci Citigroup ostatnio ogłosili, że kończy się „Supercykl”, czyli okres wzrostów na rynku surowcowym, który był możliwy dzięki industrializacji krajów azjatyckich. „Ceny surowców nie będą już mocno rosły. Spodziewamy się, że realny wzrost gospodarczy w Chinach będzie konsekwentnie spadał z 9,2% notowanych w 2011 r. do 5,5% w 2020 r. Spowolnienie tempa wzrostu, jak również przeprowadzane w gospodarce chińskiej zmiany strukturalne stanowią kluczowe czynniki w przypadku rynków surowcowych. Popyt z Chin odgrywał decydująca rolę na tych rynkach przez ostatnią dekadę. W przypadku wielu metali przemysłowych, po roku 1995, popyt ze strony Chin był odpowiedzialny za cały światowy popyt” – pisze Citi. Maciej Bittner z Wealth Solutions dorzuca, że „spadki na surowcach związane są z ich rosnącą podażą, będącą odpowiedzią na wcześniejsze zwyżki cen. Wydobycie ropy wyraźnie ostatnio wzrosło w całej Ameryce Północnej, w Iraku i w Libii. Po śmierci prezydenta Wenezueli wskazuje się na możliwość liberalizacji i wpuszczenia do kraju zachodnich koncernów wydobywczych, co pozwoliłoby uruchomić wielkie rezerwy, jakimi dysponuje ten kraj. Z kolei na rynku miedzi mamy do czynienia z rosnącymi oczekiwaniami dotyczącymi nadwyżek, które zaczną pojawiać się na rynku jeszcze w tym roku w związku z otwarciem nowych kopalń w Mongolii (w czerwcu) oraz w USA i w Chile„.

No i oczywiście wraca temat napompowanych cen. Sam pisałem o tym, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ceny złota wzrosły 36-krotnie, gdy wartość nabywcza  dolarów spadła najwyżej 7-krotnie. Złoto było po prostu „napompowane” (może zresztą jest nadal?). To wszystko prawda, a naganiacze, którzy do złota nawoływali najgłośniej, powinni trafić do lochu. Jednak nie zgadzam się z modnymi ostatnio przewidywaniami, że złoto będzie taniało jeszcze przez multum najbliższych lat. Nie przekonuje mnie wyliczanka człowieka o pseudonimie „Dr Doom”, czyli Nouriela Roubiniego, który niedawno napisał, że „bańka spekulacyjna na rynku złota wcale do końca jeszcze nie pękła„. I że „kto myśli, że ceny złota nie będą już spadać – ten się myli„. Według Roubiniego złoto w ciągu najbliższych dwóch lat stanieje do poziomu znacznie poniżej tysiąca dolarów za uncję. Zdaniem Roubiniego: a) wcale nie jest najbezpieczniejszym aktywem, które rośnie wtedy, kiedy wszystko inne spada; b) świata nie opanuje wysoka inflacja,; c) złoto jest niefajne, bo nie przynosi dochodu – ani z dywidendy, ani z odsetek, ani z czynszu od nieruchomości; d) banki centralne będą spłacały długi pozbywając się rezerw złota. W jednym Roubini na pewno ma rację: złoto nie jest żadnym „cudownym” aktywem, które zabezpiecza portfele przed skutkami spadku cen akcji.

Spójrzcie na wykres obrazujący korelację cen surowców i akcji (zassałem go z prezentacji Towarowej Giełdy Energii, która powołuje się na www.obserwatorfinansowy.pl). W ostatnich kilku latach powiązanie cen surowców i akcji było niezrozumiale duże i w dodatku takie, że akcje i surowce razem rosły i razem spadały (wskaźnik korelacji blisko +1). Ale wcześniej nie zawsze było odwrotnie. Nie można powiedzieć, że złoto drożało wtedy, kiedy taniały akcje. Złoto zachowywało się raz tak, raz śmak.

Ceny surowców a ceny akcji

Czy złoto, po zjeździe o 600 dol na każdej uncji, a więc o jedną trzecią, może tonąć dalej? Oczywiście może, bo rynek często popada w skrajności. Ale są dwa argumenty, które powodują, że nie chce mi się wierzyć w to, że ceny złota trwale spadną poniżej 1000 dol. za uncję. Zobaczcie na wykresie poniżej jak wyglądał i jak wygląda dziś popyt na złoto ze strony różnych grup inwestorów. Popyt na fizyczne złoto (jasna zieleń) jest mniej więcej taki sam, jak zawsze, zakupy biżuteryjne (jasny fiolet) też bez większych zmian, przemysł bierze surowiec jak zwykle (ciemna zieleń), banki centralne (ciemny fiolet) wciąż po tej samej stronie rynku. Jedyne co się zmienia, to popyt i podaż ze strony funduszy inwestycyjnych. To jest element destabilizujący rynek złota. Pisali o tym ostatnio ludzie z Investor TFI (niestety, to właśnie jedni z niedawnych naganiaczy). „Do negatywnych czynników należy ciągła likwidacja pozycji przez inwestorów w funduszach typu ETF. W ciągu ostatnich czterech miesięcy ich zasoby spadły o około 450 ton, co stanowi spadek o 18% względem poziomu z początku roku. Trudno ocenić, kiedy inwestorzy zakończą redukcję pozycji – to pierwsza tak duża wyprzedaż z funduszy typu ETF od ich powstania 10 lat temu„.

Zmiany popytu na złoto 2013

Popyt fundamentalny na złoto więc jest i nie zniknie. Doświadczenie mnie uczy, żeby zmianami cen aktywów, wywoływanymi wyłącznie przez spekulantów, się zanadto nie przejmować. Pod ich wpływem aktywa stają się skrajnie niedowartościowane, bądź skrajnie przewartościowane. Oczywiście nie można się na rynek obrażać, że tak działa – w końcu to spekulanci zapewniają mu płynność – ale nie można zakładać, że jakiekolwiek aktywa będą taniały bez końca w oderwaniu od fundamentów. W przypadku cen złota można powiedzieć, że jednym takim fundamentem jest względnie stabilny popyt na sztabki, monety i biżuterię. A drugim – koszty wydobycia złota. W pewnym angielskojęzycznym portalu znalazłem informację, że spadek ceny złota do 1200 dol. za uncję czyni nieopłacalną produkcję złota w jednej trzeciej kopalń, zaś przy cenie poniżej 1000 dol. za uncję poniżej progu rentowności znajdzie się połowa kopalń. Oczywiście wcale nie jest powiedziane, że ceny nie spadną do takiego poziomu (a nawet niżej – spekulanci mają swoje prawa), a co więcej część akcjonariuszy kopalń złota wręcz taki wariant obstawia: zobaczcie jak drastycznie tanieją akcje kopalń (a konkretnie koncernu Barrick Gold) – znacznie szybciej, niż samego złota.

Złoto a ceny kopalń

Jeśli kopalnie zaczną mieć kłopoty z rentownością, pewnie za jakiś czas spadnie wydobycie, a firmy obecne na tym rynku zaczną się wycofywać z nowych inwestycji i znów zadziała rynek – złoto zacznie być znów stosunkowo słabo dostępne i będzie drożeć. A ponieważ spekulanci znają ten mechanizm, więc użyją swoich metod, by go przyspieszyć. Owszem, to się może stać za lata trzy lub pięć, ale taki mechanizm samoregulacyjny zadziałać po prostu musi. Każdy, kto ma część pieniędzy (ale nie więcej, niż 10-15%) długoterminowych oszczędności w złocie, powinien więc spokojnie ten udział utrzymywać i nie wpadać w panikę. Daleki jestem od snucia katastroficznych wizji i zakładania, że „czas złota się skończył”. Nawet jeśli dziś sprawy zdają się dziś wyglądać niewesoło, to uważam, że trzeba mieć kruszec w portfelu, bo w perspektywie wielu lat jest to fajne urozmaicenie inwestycji. Choć w perspektywie najbliższych miesięcy może być bardzo różnie. Spadająca inflacja rzadko pomaga cenom surowców i złota. Ale z drugiej strony – jak widać na poniższym wykresie – równie rzadko pomagała akcjom niska prognoza inflacji w horyzoncie pięciu lat. Jeśli z kolei cofniecie się kilka wykresów wyżej, to zobaczycie, że ostatnio rośnie ujemna korelacja cen akcji i surowców. Coś nie pasuje w tej układance. Ciekawe co? 😉

Inflacja a ceny akcji

W złoto wciąż wierzy – stając w opozycji do tych, którzy idą po linii małego oporu i wieszczą koniec „złotej ery” – austriacki bank Erste, który w swoim dorocznym opracowaniu na temat rynku złota pisze tak: „Mimo obserwowanych niedawno negatywnych sygnałów z analizy technicznej ceny złota, ekspansyjna polityka banków centralnych może przyczynić się do wzrostu cen kruszcu – cena docelowa w horyzoncie roku to 1.480 dol. za uncję. Długoterminowa prognoza dla złota bez zmian – według modelu cena złota w długim terminie wyniesie 2.230 dol.” – idzie w zaparte Erste ;-). „Złoto powinno pozostać w portfelu – jego główne zalety, czyli wysoka płynność, funkcja globalnej waluty, długoterminowe dane historyczne i brak ryzyka kredytowego, przesądzają o atrakcyjności w bieżących warunkach. (…) Nigdy wcześniej eksperymenty z polityką monetarną nie były prowadzone na taką skalę na całym świecie – dziś bardziej niż kiedykolwiek zabezpieczenia w postaci inwestycji w złoto wydają się niezbędne. Spodziewamy się utrzymania ekspansyjnej polityki przez banki centralne, która z pewnością spowoduje wzrost ceny złota. Uważamy, że korzystna sytuacja fundamentalna złota zostanie dostrzeżona w nadchodzących kwartałach oraz że cena złota wzrośnie, choć na odbicie trzeba będzie trochę poczekać” – pisze Hans Engel, analityk globalnych rynków akcji w Erste Group. Cóż, trzymam pana Hansa za słowo 😉

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss