To już (prawie) koniec lockdownu. Ile pieniędzy powinno ci po nim zostać w portfelu? Policzyłem, spora sumka!

To już (prawie) koniec lockdownu. Ile pieniędzy powinno ci po nim zostać w portfelu? Policzyłem, spora sumka!

Powoli kończy się narodowa kwarantanna. Przestał obowiązywać zakaz wychodzenia z domu bez ważnej potrzeby, zdjęto część ograniczeń w sklepach spożywczych, otwarto galerie handlowe i hotele, a teraz wracają do życia restauracje oraz zakłady fryzjerskie. Cieszycie się? Ja też, ale… dwa miesiące kwarantanny to był czas, w którym zaoszczędziliśmy kilkadziesiąt miliardów złotych. Sprawdź, ile zyskał twój domowy budżet dzięki temu, że koronawirus „zamroził” niektóre wydatki

„Zamknięcie” gospodarki na dwa miesiące wpędziło kraj w pierwszą od 30 lat recesję. Mało kto spodziewał się, że lockdown potrwa aż tak długo. Dwa miesiące temu liczyłem, ile pieniędzy nie wydamy przez dwa tygodnie „zamrożenia”. Potem pisałem o „czarnym scenariuszu”, w którym zakładałem, że gospodarka pozostanie „zamrożona” do weekendu majowego. A tymczasem lockdown trwał bite dwa miesiące.

Zobacz również:

I częściowo nadal będzie trwał, bo branże, które działają, mają ograniczenia (limity kupujących w sklepach i galeriach, brak wyżywienia i basenów w hotelach oraz trzymanie odległości w restauracjach), a część wciąż nie działa w ogóle (nie można iść na siłownię, stadion, ani na koncert).

Wiele osób straciło lub straci pracę, większość z nas będzie miała przez najbliższy rok-dwa niższe dochody. Ale lockdown miał jedną dobrą stronę: przyniósł oszczędności w naszych domowych budżetach. Owszem, wydawaliśmy więcej pieniędzy na domowe rachunki, dostęp do internetu, usługi streamingowe i różne abonamenty, ale spadły nam inne wydatki. Które?

Czytaj też: Zakaz handlu w niedzielę powinien być zlikwidowany? Inaczej zlikwidowane będą galerie

Nie ma na co wydawać pieniędzy? Nawet 25% domowego budżetu „zamrożone”

W budżecie przeciętnej rodziny mniej więcej 20% wydatków stanowią stałe rachunki (czynsz, prąd, gaz, woda, wywóz śmieci, utrzymanie porządku na osiedlu). Tu się nie zmieniło, a jeśli już – to in minus. Jakiś czas temu liczyliśmy, że przeciętna rodzina przez siedzenie w domu na media wydaje 150 zł więcej miesięcznie. Ale w pozostałych wydatkach – i owszem.

Przez niemal dwa miesiące nie wydawaliśmy pieniędzy na restauracje i hotele (a to 5% wydatków przeciętnej rodziny), do minimum zmniejszyliśmy wydatki na transport stanowiące kolejne 10% domowych budżetów (praca zdalna ograniczyła frekwencję w komunikacji miejskiej o 85%, ruch w pociągach spadł do 10% normalnego, na autostradach podobnie, stacje paliw mają tylko połowę „normalnych” przychodów, którą zapewnia branża transportowa).

Czytaj też: Będzie 1000-złotowy bon na podróże po Polsce. Kto go dostanie? Znamy pierwsze szczegóły!

Ponieważ nie wychodziliśmy z domu, do minimum ograniczyliśmy wydatki na odzież i buty (5% przeciętnego domowego budżetu). Kto kupował dużo ciuchów po to, by mieć się w co ubrać na imprezy, na dwa miesiąca stracił podstawowy pretekst (zresztą galerie handlowe były zamknięte, zostawał tylko internet).

Kolejne 6% domowego budżetu, które w dużej części zaoszczędziliśmy, to wydatki na sport i kulturę. Kina i teatry są zamknięte, wydarzenia kulturalne odwołane, siłownie i kluby sportowe zamknięte. Owszem, wzrosła sprzedaż sprzętu sportowego do domu, ale to zrefundowało tylko minimalną część dochodów branży odpowiedzialnej za rozwijanie naszego ducha i ciała.

W sumie na dwa miesiące mogło zniknąć 25% statystycznych wydatków Polaków! Oczywiście, część z nich nie znikła całkiem. W dalszym ciągu się przemieszczaliśmy, czasem kupiliśmy w internecie jakiś ciuch, a zamiast na jogę w klubie organizowaliśmy ją sobie online.

Które wydatki nie spadły? Ze statystyk wynika, że wciąż wydajemy pieniądze na żywność (a to aż 25% budżetów gospodarstw domowych, choć w kwietniu spadły obroty sklepów), używki (alkohol i papierosy – 5% budżetów – choć piwa podobno kupujemy mniej, a sklepy to 85% sprzedaży w Polsce), zdrowie (5%, do lekarzy nie chodzimy, ale leki nadal kupujemy, a doszły wydatki na maseczki i rękawiczki) oraz łączność (4%, w tym głównie abonamenty telekomunikacyjne) i zakupy wyposażenia mieszkania, w tym sprzętu AGD (6%, te wydatki mogły nawet wzrosnąć, bo skoro spędzaliśmy cały czas w domu, to inwestowaliśmy w „otoczenie”).

Narodowa kwarantanna? Jeśli mało zarabiasz – zaoszczędziłeś 500 zł. Jeśli powyżej średniej – nawet 2.500 zł

Zatem 45-50% wydatków przeciętnej rodziny na konsumpcję pandemia nie była w stanie zanihilować (ich spadek, nawet jeśli był, to śladowy), podobnie jak 20% wydatków na utrzymanie mieszkania. Pozostałe wydatki spadły i to bardzo. W nawet większym stopniu w portfelach tych z nas, którzy swoje ponadprzeciętnie wysokie pensje wydawali na podróże, jedzenie na mieście, imprezy i rozrywki.

Uśredniając to wszystko wyjdzie, że przez ostatnie dwa miesiące powinniście zobaczyć na swoich kontach bankowych wydatki mniejsze o mniej więcej jedną czwartą, niż zwykle.

Jeśli twój normalny budżet domowy wynosi 2.000 zł miesięcznie, to powinieneś zaoszczędzić 1.000 zł (no dobra, może raczej będzie to 500 zł, bo przy niższych dochodach rośnie udział wydatków „sztywnych”, niezależnych od pandemii). Jeśli przeciętnie wydawałeś wspólnie z żoną lub partnerką (wydawałaś z mężem lub partnerem 5.000 zł miesięcznie, to powinieneś/powinnaś być do przodu o 2.000-2.500 zł. Nie jesteś? Uuuups… co poszło nie tak?

Z badań GUS wynika, że przeciętne wydatki na osobę w gospodarstwie domowym wynoszą niecałe 1.200 zł, zaś licząc przeciętne gospodarstwo domowe – jest to 3.300 zł. Biorąc pod uwagę, że osób wydających samodzielnie pieniądze (pracowników, przedsiębiorców, emerytów i rencistów) jest jakieś 32 mln (pozostałe 6 mln to dzieci) powinniśmy podczas narodowej kwarantanny „zaoszczędzić” jakieś 20 mld zł.

A może w kieszeni zostało nam aż 40 mld zł?

I to są bardzo ostrożne dane, bo dość łatwo możemy dojść do wniosku, że mogło to być nawet dwa razy więcej. Dlaczego? Wystarczy zobaczyć miesięczne przychody wybranych segmentów gospodarki. Na podróżowanie w Polsce wydajemy rocznie 28 mld zł. Za granicą – kolejne 45 mld zł. Przed dwa miesiące „zamrożenia” powinniśmy nie wydać 6 mld zł. Tak naprawdę pewnie najwyżej połowę tej kwoty, bo marzec i kwiecień nie są najbardziej „turystycznymi” miesiącami.

Restauracje rocznie mają dzięki nam 44 mld zł przychodów, co oznacza, że nie wydaliśmy w nich 7 mld zł. Ale przecież część z nich pracowała w trybie „na wynos”, więc być może udało się ograniczyć spadek przychodów do jakichś 6 mld zł.

W centrach handlowych nie wydaliśmy co najmniej 20-25 mld zł (mają one 150 mld zł rocznego obrotu), choć zapewne część z tych wydatków zmigrowała do internetu, ograniczając spadek przychodów ze sprzedaży do 15-20 mld zł.

Na dobra luksusowe rocznie wydajemy 24 mld zł, zapewne ten rynek „przymroziło” dość mocno, co oznaczałoby 4 mld zł nie wydane przez konsumentów. Sport i kultura? Różnie liczą, ale 12 mld zł wydatków w skali roku wydajemy na pewno. Czyli dochodzi kolejny miliard „niewydatków”.

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy – zapisz się na newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

A sklepy spożywcze, w których wydajemy 300-350 mld zł w skali roku? Sama Biedronka – największa sieć sklepów w Polsce – raportuje 12,6 mld euro obrotów, czyli w przeliczeniu na złote 60 mld zł. A analitycy szacują jej udział w rynku na 20%. W „spożywczakach” najpierw kupowaliśmy, jak szaleni, ale potem nam przeszło i dziś dochodzą z rynku sygnały, że ruch i obroty spadły o jakieś 10% w porównaniu do „normalnych” czasów. To w skali dwóch miesięcy mogło się przełożyć na 6 mld zł mniejszych wydatków Polaków.

Tym sposobem możemy dojść do wniosku, że „dzięki” narodowej kwarantannie w portfelach mogło zostać nam mniej nawet o 40 mld zł, a nie 20 mld zł, co wynikałoby z poziomu i struktury budżetów domowych publikowanych przez GUS.

Czytaj też: Domowy budżet w czasie zarazy. Jak się przygotować na czas zarazy? Sześć rzeczy do ogarnięcia

Ciekaw jestem, czy zobaczymy te pieniądze w bilansach banków prowadzących nasze rachunki. Niezależnie od tego, czy mówimy o 20 mld zł „ekstra”, czy o 40 mld zł dodatkowych oszczędności – to byłaby kwota zauważalna, biorąc pod uwagę, że nasze pieniądze w bankach są dziś sumowane do kwoty 900 mld zł.

Czytaj też: Ile będzie nas kosztowała nowa normalność? Wyższe ceny w hotelach i u fryzjera

————————————-

POSŁUCHAJ: NAJNOWSZY ODCINEK PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

Kliknij baner lub wejdź w ten link, aby posłuchać

————————————-

33
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
22 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
16 Comment authors
MirekThomasDawidKMaciej SamcikJoanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Krzysztof M.
Gość
Krzysztof M.

Tekst nieco z perspektywy wielkomiejskiej. W Polsce powiatowej stanęły szkoły i urzędy, reszta po krótkich przerwach w pracy, stąd hasło chroń życie, zostań w domu wzbudzało ogólny śmiech. Wydatki koncentrują się głównie na podstawowych produktach. Wzrosły wydatki na spożywkę i ogrodnicze / w centrach brak kwiatów/, paliwo tańsze ale jeżdżę więcej ponieważ chodzenie w masce to horror. Pewne kwoty powiatowcy zaoszczędzili na wizytach w restauracjach- ale nie duże bo chodzą do tanich. Pracodawcy zaoszczędzili na podwyżkach i obniżkach skutecznie strasząc redukcjami. Pozdrawiam.

Kamil
Gość
Kamil

Z mojej perspektywy (Warszawa) lockdown to – znaczący wzrost wydatków na żywność w domu (niby rekompensowany brakiem wydatków na mieście), ale kwestia robienia większych zakupów ale rzadziej ma wpływ – brak wydatków na kulturę, ciuchy – większe wydatki na „media” – o czym już pisałem pod innym artykułem. Ogólnie faktycznie więcej zaoszczędziłem – ale wszystko przejedzone bo wykańczam mieszkanie ;D Do tego zrobiłem weryfikację wielu dostawców/umów gdzie złe nawyki przyzwyczajenia nigdy nie motywowały do zmiany. To też dało kilka ładnych złotych do kieszeni. Sam jestem ciekaw jak lockdown wpłynie na strukturę wydatków już jak wróci względna normalność (np. w czerwcu).… Czytaj więcej »

Sosna
Gość
Sosna

Media – większe zużycie wody i prądu w domu.

Kamil
Gość
Kamil

No właśnie mi poprzez zmianę sprzedawcy uda się, że tak powiem zrekompensować większe zużycie prądu. Polecam zbadanie tematu bo mi po ostatnich podwyżkach Innogy serce zamarło 🙁 (człowiek nigdy tego nie pilnował, ale jak kwotowo mi tak skoczyło to dramat) i zdecydowałem się zmienić na Lumi od PGE a i znajomy kodem się podzielił więc dodatkowo 50 zł z rachunku 🙂

Dawid
Gość
Dawid

Taryfa G12w. W ciągu dnia tańszy prąd między 13 a 15 wystarczy na gotowanie, pranie i zmywanie. Sprzątanie, i większe prania czy coś można robić w weekendy. Ja jakieś 75% zużycia mam poza szczytem.
No chyba, że mamy klimę i pracuje całe dni, to wtedy proporcje się zmieniają.

Kamil
Gość
Kamil

No właśnie zastanwiałem się nad tym, ale u mnie sytuacja na tyle dynamiczna, że ciężko by mi było ograniczać się do konkretnych godzin z tym większym wykorzystaniem. Pewnie kwestia przyzwyczajenia, ale na ten moment jakoś tego nie widzę. Szacunek, że Ty dajesz radę 🙂 Było ciężko na początku?

DawidK
Gość
DawidK

Mnie ciężko nie było, pamiętanie o godzinach w których można bardziej korzystać z prądu nie jest problemem. Do tego ja późno wstaję i późno chodzę spać, więc dla mnie to nie problem gotować jedzenie na następny dzień albo wstawić zmywarkę po 22.
Ale wiem, że są ludzie, którzy nie potrafią się przyzwyczaić i w ich przypadku oszczędności by nie było.
Nawet niedawno udało mi się kogoś namówić na zmianę w odwrotną stronę, bo przy dwóch starszych osobach w gospodarstwie domowym taryfa pozaszczytowa nie miała sensu.

gosc
Gość
gosc

Moim zdaniem to tylko przerwa w narodowej kwarantannie. To kwestia czasu kiedy wzrośnie ilość zachorowań i ponownie będzie trzeba wprowadzić ograniczenia. Prawdopodobnie następna fala ograniczeń nie będzie już tak dotkliwa bo rząd będzie przykładał większą wagę do gospodarki. To zabawne, że niektóre państwa np Słowenia, Nowa Zelandia ogłaszają, że zdusiły epidemię. Na dłuższą metę nie da się wszystkiego kontrolować – ludzie nie dadzą rady być cały czas uważni. Coraz bardziej wydaje mi się, że Szwecja wybrała dobre rozwiązanie – umiarkowane ograniczenia, które można utrzymać przez bardzo długi czas. Daje to poczucie względnej stabilności, a politycy nie wykorzystują wprowadzania i zdejmowania… Czytaj więcej »

Imię
Gość
Imię

Tekst pokazuje tylko jedną stronę medalu. W wielu gospodarstwach domowych zmalały również przychody z powodu ograniczenia pensji lub nawet utraty pracy 🙁

Imię
Gość
Imię

Tekst pokazuje tylko jedną stronę medalu. W wielu gospodarstwach domowych obniżyły sie przychody z powodu zmniejszonych pensji, czy nawet utraty pracy 🙁

E.G
Gość
E.G

To dla mnie nowość . Sam jestem zaskoczony że tak można zaoszczędzić siedząc w domu. Ta wiedza może się jeszcze przydać.

Mateusz
Gość
Mateusz

Artykuł błędnie przyjmuje jedno założenie – wydatki spadły a nasze dochody pozostały bez zmian… Proszę pamiętać Panie Macieju, że te 25% „oszczędności” często skonsumowane lub spowodowane było przez utratę 25% dochodu związanego z redukcjami czasu pracy czy prowizji w przypadku wybranych zawodów. Więc prędzej bym powiedział, że dla wielu osób wydatki spadły o 25%, wobec znacznej utraty dochodów.

Lena
Gość
Lena

Zgadzam się z autorem, że rzeczywiście zaoszczędziliśmy i niektóre wydatki nie będą poniesione. Przynajmniej w naszej rodzinie:) Siedząc w domu, kupiłam wprawdzie buty przez internet ale jakieś 10x tańsze niż w galerii ( zresztą, jak myślę o logistyce całego wyjścia teraz do galerii czy restauracji, maseczki, żele, gdzie zaparkować auto, bo komunikacją już nie jeżdżę to mi się odechciewa). Ponadto mieliśmy wyjechać na tydzień w kwietniu, bo mąż miał luźniejszy okres w pracy, nie wyjechaliśmy, zamiast tego chodziliśmy za darmo po lesie:) Więc ze 3-4tys choćby na tym wyjeździe nie wydaliśmy. Następny wyjazd to pewnie wakacyjny, który i tak by… Czytaj więcej »

Dawid
Gość
Dawid

Hohoho a ile firmy zaoszczędziły na pensjach, niektóre się pozamykają i nie będą już musiały użerać się z pracownikami 😉

Dawid
Gość
Dawid

Ktoś się pode mnie podszywa.

Joanna
Gość
Joanna

Dla ludzi zamożnych to faktycznie mogło tak wyglądać… u mnie niestety koszty stałe + żywność to jakieś 65 proc. wydatków. Ubrań nie kupuje co miesiąc, fryzjer też rzadziej, więc 2 miesiące lockdownu nie zrobiły mi różnicy, bo główne wydatki zostały. Faktycznie odrobinę zaoszczędziłam na restauracjach i kawiarniach (mało, bo nie chodzę często), kulturze czy przemieszczaniu się (karta miejska). Decyzja o rezygnacji z wyjazdu zagranicznego na krótki urlop może zrobić faktyczną różnicę, ale jeśli spędzę je w PL to wyjdzie podobnie (chyba że wejdzie ten bon turystyczny 1000 zł). Mam już wśród znajomych parę osób, które potraciły pracę, więc na plusie… Czytaj więcej »

Mirek
Gość
Mirek

Oj Panie Macieju, bardzo tendencyjny artykuł.

O ile wydatki w grupach związanych z rozrywką lub odzieżą zmalały do zera, o tyle pojawiły się nieoczekiwane wydatki związane z pracą i nauką z domu, środkami ochrony i dezynfekcji. Często te produkty kupowaliśmy po dużo zawyżonych cenach bo ich podaż była ograniczona.

Dodatkowo inflacja zakupów spożywczych też jest zauważalna – wg moich statystyk ok 36% więcej zapłaciłem za zakupy w marcu/kwietniu niż np: w styczniu. (a nie jadam w restauracjach więc koszyki są porównywalne).

Tak więc sumarycznie wydatki mojej 4ro osobowej rodziny są na podobny poziomie – dopiero w maju zauważam oszczędności.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu