Ten fundusz inwestuje w zło, demoralizację i grzech. Jakie ma wyniki? Piekielne? ;-)

Ten fundusz inwestuje w zło, demoralizację i grzech. Jakie ma wyniki? Piekielne? ;-)

Jakiś czas temu pisałem w blogu o funduszach inwestycyjnych, które w swojej strategii mają zapisane zobowiązanie, iż pieniądze klientów będą lokować wyłącznie w etyczny sposób. Nie kupują akcji, ani obligacji żadnych firm, które nie są odpowiedzialne społecznie, których działalność nie przynosi korzyści społeczeństwom, które zarabiają na produkcji i handlu bronią, hazardzie, pornografii. W portfelach takich funduszy nie znajdą się producenci, ani dystrybutorzy alkoholu i tytoniu, na cenzurowanym są też ci, którzy promują niezdrowy tryb życia, np. producenci tłustych burgerów. Nie da się niestety udowodnić tezy, iż fundusze etyczne zarabiają więcej pieniędzy dla swoich klientów, niż te, które inwestują „jak leci”, kierując się wyłącznie możliwym do osiągnięcia zyskiem, ale jest to z pewnością „coś innego”, wyróżniającego fundusz z tłumu innych. W Polsce tego typu fundusze nie zyskały większej popularności: powstały tylko dwa (oba w „stajni” TFI SKOK) i nie zachwyciły wynikami. Fundusz inwestujący etycznie w obligacje od początku istnienia w 2009 r. zarobił 21%, a etyczny fundusz akcyjny od 2010 r. jest na niewielkim minusie. W obu funduszach Polacy ulokowali niecałe 32 mln zł. 

W ostatnim czasie na topie jest raczej zło i grzech. Putin atakuje Ukrainę, banda kelnerów podsłuchuje szefa policji i służb specjalnych, zaś do kin wchodzi druga część filmu Sin City („Miasto Grzechu”). W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak znaleźć możliwie najbardziej grzeszny fundusz inwestycyjny. W Polsce niestety nic takiego nie występuje. Co gorsza, nie ma też opcji, by kupić na giełdzie akcje jakiegoś domu publicznego, producenta broni, czy tytoniu. Od biedy mógłbym uznać, że grzeszną inwestycją jest zakup akcji lub obligacji takiego Getin Banku, w przeszłości dużego, może największego w kraju sprzedawcy nieetycznych produktów oszczędnościowych (Pareto, Libra, Lucro, Kwartalny Profit…). Getin ma wciąż cokolwiek wspólnego z Open Finance, innym dystrybutorem tego badziewia. Tak, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że obligacje korporacyjne Getin Banku są jedną z bardziej grzesznych i wspierających zło inwestycji w moim portfelu. Mam fundusz BRIC, który trochę pieniędzy trzyma w akcjach Gazpromu, miałem kiedyś fundusz inwestujący w kopalnie złota i diamentów, gdzie zawsze krucho było z przestrzeganiem praw człowieka… Ale wciąż mam niedosyt. Dlaczego nikt nie wymyślił funduszu, który skupiłby całe to zło pod jednym dachem?

Zobacz również:

Otóż jest taki fundusz, choć niestety nie w Europie, lecz za Oceanem. Nazywa się The Vice Fund i jest prowadzony przez firmę inwestycyjną USA Mutuals. Jego twórcy w karcie informacyjnej piszą, że ich celem jest przynoszenie inwestrom większych zysków, niż giełdowy indeks S&P 500. W związku z tym fundusz inwestuje przede wszystkim w akcje koncernów tytoniowych, alkoholowych, w firmy zajmujące się hazardem i działające w przemyśle zbrojeniowym. „Wierzymy, że te gałęzie przemysłu będą dobrze prosperowały bez względu na stan gospodarki jako cełości” – piszą zepsuci do cna zarządzający w notce informacyjnej. Te zdemoralizowane chłopaki trzymają w portfelu tak obrzydliwe aktywa, jak udziały producentów papierosów Lorillard, Philip Morris, Altria Group, koncernów zbrojeniowych i firm produkujących systemy obronne jak Lockheed Martin oraz Raytheon, producentów wyuzdanej rozrywki jak MGM Resorts, czy właścicieli kasyn Wynn Resorts, Las Vegas Sands, czy Galaxy Entertainment. Aby znaleźć się w centrum zła wystarczy 2000 dolarów, bo taka jest mininalna pierwsza wpłata do funduszu. Od 2002 r., kiedy zaczęło się dzieło demoralizacji inwestorów, fundusz zebrał 300 mln dolarów, co sugeruje, że większość posiadaczy kapitału jednak obawia się mąk piekielnych i trzyma się z daleka od tego typu inwestycji.

vicex_vs_sp

Czy czynią słusznie? Cóż, patrząc na wyniki The Vice Fund można zakrzyknąć „Boże, widzisz i nie grzmisz?” Bo wyuzdane, niszczące zdrową tkankę społeczną inwestycje mają się, niestety, nie najgorzej. W ciągu całej swojej historii, czyli przez 12 lat, fundusz potroił pieniądze powierzone mu przez klientów. Średnioroczna stopa zwrotu w ostatnich pięciu latach wyniosła 17,7%, zaś w skali ostatnich dziesięciu lat fundusz rocznie dawał inwestorom średnio 10% zarobku. I rzeczywiście, udawało mu się bić indeks S&P – dziesięcioletnia „nadwyżka” zysku osiągniętego przez klientów „złego” funduszu ponad stopę zwrotu z indeksu wyniosła 2% (punkty procentowe), zaś pięcioletnia – 0,9% (punktu procentowego). Do tego dochodzą coroczne dywidendy, które fundusz przekazuje swoim inwestorom z kasy spółek, w które inwestuje. Ostatnia dywidenda, wypłacona w czerwcu tego roku, wyniosła 0,34 dolara na każdą jednostkę uczestnictwa, czyli 1,3% wartości jednostki.

The Vice Fund daje nieźle zarobić mimo dość wysokich opłat za zarządzanie, które pobiera – aż 2,5% w skali roku. Jak na polskie warunki to nie są duże opłaty (w Polsce większość funduszy akcji ma stawki za zarządzanie rzędu 4-5%), ale w realiach amerykańskich jest to  drogi fundusz. Zło, wyuzdanie, demoralizacja i rozwiązłość muszą się cenić. Szczerze pisząc nie miałbym nic przeciwko temu, by zarządzający polskimi funduszami też stali się wyuzdani i pozbawieni skrupułów, byle byliby w stanie zarządzać tak skutecznie inwestycjami, jak „grzeszny” fundusz z USA ;-). Niestety, nie znalazłem żadnego polskiego pośrednika, który miałby The Vice Fund w swojej ofercie. Ale może to jest kierunek rozwoju dla niektórych banków, pragnących umocnić swój „niegrzeczny” wizerunek? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… 😉

Maciej_SamcikokladkaJAK ZABRAĆ SIĘ DO OSZCZĘDZANIA I INWESTOWANIA? Zapraszam Was do lektury mojej najnowszej książki: „100 potwornych opowieści o pieniądzach, czyli jak żyć, wydawać i zarabiać z głową”. To przewodnik po najważniejszych problemach finansowych, z którymi możecie się w życiu spotkać i dylematach, które przyjdzie Wam rozwiązywać. Jako przykłady służą Wasze historie, które opisywałem przez pięć lat w blogu. Z książki dowiecie się >> jak oszczędzać, żeby nie bolało i jak z tego oszczędzania „ukręcić” pierwszy milion, poduszkę finansową oraz prywatną emeryturę, >> jak wybrać dla siebie najlepszy bank i jak nie dać się okraść z pieniędzy przez internet, >> jak nie dać się nabić w wysokie prowizje bankowe w podróży zagranicznej, >> jak uniknąć pułapek przy zaciąganiu kredytu i czy bardziej opłaca się kupić mieszkanie, czy je wynajmować, >> rady dla tych, którzy chcą dobrze ubezpieczyć życie, mieszkanie i samochód, a także pomysły >> dla tych, którzy chcą się wymiksować z trefnej polisy inwestycyjnej i >> dla tych, którzy zastanawiają się co robić, gdy dusi kredyt hipoteczny we frankach. W tej książce znajdziecie porady i patenty, jak wydostać się z najróżniejszych tarapatów finansowych. Jak żyć mądrzej, wydawać z głową i jak sprawić, żeby pieniądze nie przeciekały Wam przez palce. Czytajcie i polecajcie tę książkę znajomym! Książkę kupicie na stronie www.kulturalnysklep.pl. Kto woli e-booki, powinien udać się do sklepu www.publio.pl.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu