Tego jeszcze nie grali :-). Chcesz chwilówki? Najpierw… zalicz kurs z wiedzy o finansach

Czy firma pożyczkowa chciałaby mieć wyedukowanych klientów? Wszystkie mówią, że by chciały, ale tak na pierwszy rzut oka wygląda mi, że kłamią jak z nut ;-). Wyedukowany w zarządzaniu domowym budżetem klient nie powinien w ogóle przychodzić po chwilówkę, gdyż jest ona na tyle droga, że tylko zbliży go do wpadnięcia w pętlę zadłużenia. Co więcej większość firm chwilówkowych zarabia głównie na rolowaniu pożyczek, więc trudno je posądzać o chęć wyciągania klienta z tarapatów finansowych :-). Owszem, pożyczkodawcom zależy na tym, żeby klient nie upadł zbyt nisko i w tym sensie odrobina edukacji mu się przyda, ale gdyby powodziło mu się zbyt dobrze, to… nie byłoby dobrze ;-). A jednak Wonga.com, jedna z największych w Polsce firm pożyczkowych, ogłosiła w środę, że… będzie udzielała zniżek tym klientom, którzy przejdą e-kurs wiedzy z zarządzania domowym budżetem, oszczędzania i pożyczania pieniędzy oraz z zasad bezpieczeństwa w sieci. Zwariowali? Postanowili popełnić samobójstwo? Poszli do spowiedzi i taką dostali pokutę? 😉

wongaopolakach1

Zanim przejdę do omówienia tej nowinki – a nie wygląda ona tak „groźnie” dla firmy, jak można by się było spodziewać 😉 – w dwóch słowach zaznaczę, że Wonga.com co prawda jest firmą pożyczkową, ale chce być chwilówkodajnią ciut inną, niż wszystkie. Celuje mianowicie w klienta premium, o ile w ogóle takie „zjawisko” na rynku klientów firm pożyczkowych istnieje ;-). Premium, czyli takiego, który mógłby też dostać kredyt w banku. Nie przychodzi do firmy pożyczkowej dlatego, że w banku go wyrzucili przez okno, lecz dlatego, że do banku zwyczajnie iść mu się nie chce (Wonga każdego pożyczkobiorcę sprawdza w BIK-u, tak jak banki, a 20% jej klientów ma BIK-score powyżej 520 pkt. na 630 możliwych, czyli naprawdę dobry, zaś kolejne 20% – ma punkty w widełkach 480-520). Sama pożyczka – choć niezmiennie bardzo droga – też jest bardziej fair, niż w większości firm chwilówkowych. W odróżnieniu od konkurentów Wonga nie pozwala klientowi rolować pożyczek w nieskończoność (można to zrobić maksymalnie trzy razy), nie nalicza dodatkowej opłaty za przedłużenie, a po 60 dniach zwłoki w spłacie przestaje naliczać odsetki (zamraża je). Nie daje też pierwszej pożyczki gratis, częściowo podzielając moje przekonanie, że to niebezpiecznie uzależnia (choć cena pierwszej pożyczki w Wonga.com – 10 zł – też może wyglądać jak jakieś „zioło” :-)). Ale – wbrew pozorom – różnica między ceną „zero”, a ceną 10 zł jest dla naszego mózgu duża, wręcz kluczowa. Dlatego za powstrzymanie się od tej zbójeckiej praktyki marketingowej wongiarze (ładnie? ;-)) mają u mnie duuużego plusa.

Czytaj też: Kredyt hipoteczny, który działa jak… chwilówka! Dobry pomysł?

Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę Wonga chciałaby przerobić się na coś a la bank. Najpierw przedłużyła maksymalny okres pożyczki do 60 dni, teraz testuje dla stałych klientów pożyczki ratalne o okresie spłaty do roku. A przy tym wszystkim wprowadziła program zniżek, dzięki któremu klient, który ma dobry BIK i pokazał się z pozytywnej strony każdą następną pożyczkę otrzymuje taniej. W sumie klient może zdobyć od dwóch do czterech gwiazdek i po osiągnięciu maksymalnego poziomu zniżka w kosztach pożyczki wynosi 42% od cennikowej. Pożyczając 500 zł na dwa miesiące klient z jedną gwiazdką musi oddać 685 zł (a więc koszt wynosi prawie 100 zł miesięcznie!), zaś klient na najwyższym poziomie „wtajemniczenia” – 605 zł (czyli jego koszt wynosi 50 zł miesięcznie). Oczywiście to nadal jest znacznie drożej, niż w banku, gdzie co prawda nie dostałbym 500-złotowej pożyczki i niekoniecznie zassałbym ją w kwadrans przez telefon lub online, ale w przeliczeniu na takie 500 zł mój koszt w skali roku wyniósłby mniej więcej 60-70 zł w skali roku. Zresztą… niektóre banki już wchodzą na rynek chwilówek. Z tego też zapewne powodu Wonga steruje w kierunku wyższych, bardziej długoterminowych pożyczek – im bardziej będzie się zbliżać do banku, tym większą ma szansę, by nie zabijać ceną każdego klienta, który umie liczyć.

Kapitalni.org_strona_glownaNowy pomysł Wongi – nazwany Kapitalni.org – czytam jako chęć wychowania sobie takich klientów – o wiarygodności kredytowej rodem z dobrego banku, na tyle wygodnych, żeby iść do firmy pożyczkowej, zamiast do banku i nie wpadających co chwilę w pętlę zadłużenia. Z dość licznych badań – jedne z nich Wonga przedstawiła ogłaszając start swojego programu – wynika, że klient wyedukowany rzadziej wpada w pętlę długów. Program składa się z ośmiu kursów internetowych, występujących na wideo (2-3 minutowe animowane klipy) oraz w pisanej, z których każdy jest zakończony „egzaminem”, w którym trzeba odpowiedzieć na kilka pytań. Niektóre kursy (np. ten o zarządzaniu domowym budżetem są niepokojąco podobne do zawartości moich książek poświęconych zarządzaniu domowymi pieniędzmi ;-), ale jeszcze nie wiem czy oskarżyć ich o plagiat i zażądać 5 mln zł odszkodowania, czy odczytać to jako komplement ;-). Wiedza przekazywana w kursach to absolutna podstawa, coś co rzeczywiście powinien wiedzieć każdy, kto dotyka jakichkolwiek pieniędzy (a już zwłaszcza pożyczonych). Klient, który będzie chciał wziąć drugą pożyczkę po niższej cenie (czyli awansować z jednogwiazdkowego) poza tym, że będzie musiał spłacić w terminie debiutancką pożyczkę i mieć odpowiednio dobry BIK, to jeszcze będzie musiał zaliczyć przynajmniej jeden, rekomendowany przez firmę, kurs i zdać „test”.

Program ma być spersonalizowany. Klient, który ma niski scoring, dostanie do zaliczenia test dotyczący tematów związanych z pilnowaniem pieniędzy, a ten, który zbyt często wraca po nowe pożyczki – teścik o przeznaczeniu mikropożyczki (że ma ją brać tylko przy nagłych wydatkach, a nie „planowych” i nie w celu refinansowania poprzedniego długu. Oczywiście w żadnym z testów nie znajdziemy porad typu „unikaj wysoko oprocentowanych pożyczek”, ani „sprawdź czy w banku nie będziesz mógł pożyczyć pieniędzy taniej, niż w firmie pożyczkowej”, ale oczywiście nie zaszkodzi, kiedy klient Wongi poczyta trochę neutralnych rad  o tym jak obchodzić się z pieniędzmi. Dobrowolnie tego nie zrobi, więc jeśli skłoni go do tego firma pożyczkowa, obiecując ewentualną obniżkę ceny to.. why not? Oczywiście: w programie Wongi jest zaszyty mechanizm, który powoduje, że firma nie zbankrutuje z powodu posiadania nadmiernie wyedukowanych klientów :-), bo zdanie wskazanego testu lub testów (docelowo ma być ich 14) bynajmniej nie daje samodzielnej przepustki do tańszej pożyczki. Tę daje przede wszystkim dobry BIK i spłacone bezproblemowo poprzednie pożyczki. A test z wiedzy finansowej jest tylko warunkiem dodatkowym, rodzajem zabawy – dość nieszkodliwej, a być może nawet pożytecznej. Natomiast od strony wizerunkowej, jako instrument poprawiania reputacji firmy pożyczkowej… nooo, tu potencjał pomysłu z kursami e-learningowymi jest zdecydowanie większy.

Kapitalni.org_lekcja41

Każdy sposób jest dobry, żeby uczyć ludzi rozsądnego gospodarowania pieniędzmi. I każdy klient – nie wyłączając klientów firm pożyczkowych – na taką edukację zasługuje. Sam kiedyś podpisywałem sporą partię egzemplarzy moich książek klientom jednej z firm pożyczkowych. Inna sprawa, że mam niezmiennie obawę czy pojęcia „rozsądne zarządzanie domowym budżetem” i „sensowne pożyczanie pieniędzy” nie kłócą się z ideą mikropożyczki. Ergo: czy w ogóle istnieje taki sposób pożyczania pieniędzy w modelu „biorę 500 zł, a po miesiącu muszę oddać o 100 zł więcej”, by mieściło się to w pojęciu „rozsądek”. Owszem, jeśli ktoś zarabia dwie średnie krajowe, to na takie pożyczanie go stać. Ale dla kogoś, kto ma 1200 zł miesięcznie na rękę rada powinna być jedna – nie bierz takiej pożyczki, dopóki nie wypracujesz 100-złotowej nadwyżki w miesięcznym budżecie. Nie chciałbym podcinać Wondze skrzydełek, ale jej program edukacyjny będzie bardziej przydatny wtedy, gdy firma będzie już „po całości” działała jak prawie-bank i będzie miała prawie-bankowe ceny swoich pożyczek. Czego jej życzę, bo chwilówek chyba nigdy nie polubię, a prawie-banki prawie lubię ;-). Prawie tak jak podnoszenie statusu 😉

wongastatusklienta1

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss