Stanisława Kluzy pęd do popularności

„Banki, które udzielały kredytów na zakup domów i mieszkań, powinny być przygotowane na ewentualne zmiany na rynku nieruchomości i walut” – powiedział w zeszły czwartek w Sejmie Stanisław Kluza, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Święte słowa. I gdyby tylko szef nadzoru finansowego poprzestał na tym, przyklasnąłbym mu z całym entuzjazmem, na jaki mnie stać (a ponieważ wiosna za oknem i słoneczko świeci – stać mnie na wiele).

Ale Kluza powiedział dużo więcej.Oświadczył, że „ze sprzeciwem nadzoru bankowego spotkały się działania przygotowywanie przez jeden z banków” (wiadomo, że chodzi o Polbank), które polegały na przygotowaniu aneksów do umów kredytowych, w których kredytobiorca sam prosi bank o podwyższenie marży jego kredytu,.

„Należy rozdzielać zwiększenie zabezpieczenia udzielonego kredytu, od podnoszenia rentowności banków, kosztem klientów” – mówił Kluza. I dodał, że domaganie się przez banki dodatkowego zabezpieczenia może być objawem „niedostatecznej jakości zarządzania ryzykiem kredytowym” w bankach..

I tu się przewodniczący KNF chyba zagalopował. Nie chodzi o to, że postanowił bronić klientów. To akurat budzi mój szacunek, choć przecież nie do tego został powołany nadzór bankowy. Skoro jednak do obrony interesów klientów nie sposób zagonić np. Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (przypomnę tylko, że miesiąc musiała trwać akcja „Gazety” przeciwko spreadom walutowym, by urząd postanowił przyjrzeć im się z bliska), to może dobrze, że chociaż szef nadzoru finansowego daje bankom do zrozumienia, że patrzy im na ręce.

Mam tylko pretensję, że w swoim – nieco populistycznym, przyznajmy – dziele obrony klientów przed złymi bankami, szef KNF kompletnie zapomniał, że sam zalecał bankom takie zachowanie, jakie teraz wytyka Polbankowi i innym bankom. Oto cytat z osiemnastego punktu projektowanej przez KNF tzw. rekomendacji T. Ma ona skłonić banki do ostrożniejszej polityki udzielania kredytów w walutach obcych.

Cytat wygląda tak: „Bank powinien prowadzić monitoring zmian wysokości wskaźnika LtV w celu szybkiego reagowania na wzrost jego wartości, zwłaszcza przekroczenia określonych przez bank maksymalnych limitów. Bank powinien posiadać przygotowane, w formie pisemnej, zasady i procedury wewnętrzne określające sposób reakcji banku na negatywne zmiany wartości wskaźnika LtV, które w szczególności powinny dotyczyć:

a) stosowania dodatkowych zabezpieczeń,

b) zmiany zabezpieczenia,

c) częściowego lub pełnego wypowiedzenia umowy,

d) utworzenia dodatkowych rezerw/odpisów,

e) renegocjacji warunków umowy.

Tak, tak, nadzór zaleca bankom, by miały procedury „renegocjacji warunków umowy”. Czyli tego, co zaczął robić Polbank. Nie rozumiem dlaczego w płomiennym wystąpieniu w Sejmie szef nadzoru bankowego krytykuje banki za to, co jednocześnie sam im zaleca. To oczywiście miłe, że po takim przemówieniu wszyscy klaszczą i klepią szefa nadzoru po plecach. Nadzorca rynku finansowego nie jest po to, żeby zbijać punkty w rankingach popularności. I mam wrażenie, że przewodniczący Kluza czasem o tym zapomina.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss