Specjalny sondaż dla Samcik.blox: czy teraz więcej zapłacisz za używanie karty?

W piątek organizacja płatnicza MasterCard  ogłosiła iście salomonową decyzję w sprawie tzw. interchange, czyli prowizji, które zawsze pobiera od sklepów, gdy klienci płacą za zakupy kartami. Dziś prowizje te są najwyższe w Europie i właściwie wszyscy uczestnicy tego łańcuszka (banki, organizacja Visa, firmy instalujące w sklepach terminale i rozliczające transakcje) wiedzą, że tak dłużej być nie może. Nawet Visa, mająca 70% kartowego biznesu w Polsce, machnęła ręką i zgodziła się na obniżkę prowizji o jedną trzecią (do 1,1%). MasterCard do piątku milczał, a teraz ogłosił, że porozumienia nie podpisze, ale jednocześnie obniży prowizje od wybranych kart. Zaznaczam: wybranych. Prowizja od transakcji najpopularniejszą kartą Maestro spadnie do poziomu 0,8-1,1%, ale karty MasterCard World i World Signia nadal będą obłożone opłatą sięgającą 2,2%.

MasterCard dobrze kombinuje. To karty typu World i World Signia są dziś jej głównym orężem w walce z Visą o nowych klientów. To ich banki współpracujące z MasterCardem wydają najwięcej, to one wpadają do portfeli osób najczęściej płacących kartą, to z nimi wreszcie związane są programy lojalnościowe, punktowe, konkursy z nagrodami, których MasterCardowi wszyscy zazdroszczą. Sam jestem od niedawna uczestnikiem mastercardowego programu World i przyznam, że gdybym przez ostatnich kilka lat zbierał punkty za transakcje kartami w takim tempie, jak dziś, to pewnie do pracy – z urokliwego miejsca na północy Warszawy na Stary Mokotów – pływałbym już dziś luksusowym jachtem. MasterCard, obcinając prowizje od wszystkich swoich kart, uciąłby też ich przewagi konkurencyjne w stosunku do kart Visa i podciąłby gałąź, na której siedzi. Dlatego oceniam decyzję MasterCarda jako iście salomonową.

MasterCard oskarża o kłamstwa: tylko dlaczego nie wytłumaczył…

Oczywiście oznacza ona pewien dyskomfort dla każdego, kto ma w portfelu karty typu World lub World Signia. W każdym mniejszym sklepie lub punkcie usługowym (w dużych sieciach kasjerom jest wszystko jedno) będą patrzyli na posiadacza karty World jak na złodzieja, który chce ich okraść z zarobku. W małych knajpkach, kiedy zorientują się, że będą musieli przyjąć transakcję taką kartą, będą patrzeć z wyrzutem, a jak następny raz przyjdzie się do tego samego miejsca – naplują do zupy. Będę miał kartę, która daje mnóstwo fajnych rzeczy, ale dla handlowców będę wrogiem publicznym numer jeden, agentem tych „bandytów z MasterCarda”. I to jest gorsza strona tego medalu. A gdyby szefowie dużych polskich sieci handlowych mieli jaja o gabarytach tych, które posiadają prezesi Jagiełło i Sobieraj, to pewnie porozumieliby się w sprawie plucia klientom do zupy oraz bojkotu wszystkich plastików ze słowem „World” w nazwie. 🙂

Nota bene być może zauważyliście, że gdy MasterCard – w trosce o swoje żywotne interesy – wkurza pozostałych uczestników kartowej zabawy (nie licząc klientów, mających w kieszeni fajne karty World), konkurencyjna Visa stała się nagle aniołem pokoju, który ze wszystkich sił dąży do bardziej przyjaznej polityki prowizyjnej. W piątek Visa ogłosiła, że zgadza się na obniżenie prawie do zera prowizji od tzw. płatności publiczno-prawnych, czyli różnych podatków, opłat pobieranych w urzędach. Przyznam, że to strzał w dziesiątkę, bo sam jeszcze niedawno nie mogłem pozbierać szczęki z marmuru podłogi mojego urzędu dzielnicy, gdy pani w kasie powiedziała mi, że płatność kartą przyjmie, pod warunkiem, że nie będzie to Visa.  Chodziło o to, że MasterCard zgodził się, by urząd przerzucał na klienta prowizję za obsługę kart, a Visa się nie zgadzała. Teraz zmiękła i w dodatku ustaliła poziom opłaty kompletnie niedolegliwy, ani dla urzędników, ani dla klientów. Będzie to 20-30 gr. od każdej transakcji. No i co, nie są chłopaki z Visy gołąbkami pokoju? Olimpijskiego? 🙂

I tym sposobem dopłynęliśmy do najbardziej interesującej części tego tekstu – sprawdzenia czy i Wy uważacie Visę za gołąbka pokoju. Internetowy Instytut Badań Pollster, specjalnie dla blogu „Subiektywnie o finansach”, przeprowadził wśród internautów profesjonalny sondaż w sprawie wpływu interchange na nasze życie. Z badań wynika, że po pierwsze rzecz nie każdego obchodzi (bo też – nawet wśród internautów – nie każdy używa kart inaczej, niż tylko przy bankomatach). Na pytanie zadane przez Pollster: „Czy uważasz, że opłaty, które banki pobierają od sklepów z tytułu płatności kartami powinny spaść, czy też nie”, tylko 67% z Was powiedziało, że powinny spaść. Zdaniem 8% nie powinny się zmienić, zaś co czwartemu ankietowanemu jest wszystko jedno, bo się tym nie interesuje. Znacznie ciekawsze jest drugie pytanie. „Gdyby opłaty, które banki pobierają od sklepów z tytułu płatności kartowych, zostały obniżone, to co Twoim zdaniem oznaczałoby to dla konsumentów?”. I tu lista różnych przypuszczeń, z których ankietowani mogli zaznaczyć więcej, niż jedną odpowiedź. Jak Waszym zdaniem skończy się obniżanie interchange dla Waszych prywatnych kieszeni?

Otóż tylko połowa z Was (dokładnie: 51%) wierzy, że dzięki temu łatwiej będzie płacić kartami, bo obniżenie opłat zachęci sklepy do instalowania terminali. Domyślam się, że druga połowa z Was uważa, iż sklep albo ma terminal bo już dziś mu się to opłaca, albo nie ma, bo nie widzi w tym interesu, zaś poziom opłat nie ma tu nic do rzeczy. Jest to ciekawe spojrzenie i wcale nie dam sobie ręki uciąć, że nie ma w nim dużego ziarna prawdy (to oznaczałoby, że rację ma MasterCard, który nie widzi zależności między opłatami, a aktywnością ludzi używających kart). Zaledwie 40% z Was spodziewa się, że znikną limity kwotowe transakcji, od których sklepy akceptują płatności kartą (np. wywieszki „płatność kartą od 10 złotych”). Widać, że nie macie zbyt dużego przekonania, że NBP, banki, Visa i MasterCard mają duży wpływ na postępowanie sklepikarzy. Tylko jak w takim razie zwiększyć popularność terminali do płatności kartowych w sklepach? Takiego pytanie nie zadałem, ale prawdopodobnie znacznie więcej z Was zgodziłaby się z tezą, że to nie nacisk w postaci obniżki prowizji, ale perswazja konsumentów, wywierających presję na konkretnych sklepikarzy, mogłaby podziałać lepiej.

Co do sklepikarzy to wykazujecie, moim zdaniem, ogromny optymizm. Aż 26% pytanych internautów spodziewa się, że po zmniejszeniu opłat interchange sklepy grzecznie oddadzą całą wyszarpaną bankowcom kasę nam, kupującym. Hmmm… rośnie mi kaktus na dłoni? Ostatnim wnioskiem jest ten, że nie spodziewacie się też większych retorsji ze strony banków. Najwyraźniej działa na Was wizja rekordowych zysków banków i tego, że miliardzik zarobku w tę lub wewtę za bardzo im nie zaszkodzi, więc zwracać się do klientów o refundację nie muszą. Ano, zobaczymy… Na to, że banki wprowadzą lub podwyższą opłaty za karty stawia 19% z Was, a na to, że banki ograniczą lub zlikwidują bonusy przyznawane osobom, które dokonują płatności kartami – 11%. No i jeszcze mamy 20% takich, którzy uważają, że nic nie uważają oraz 10% tych, którzy zakładają, że będzie jak było, czyli nic się nie zmieni. Zaś 1% odpowiadających poszalał, zakreślając odpowiedź „inne” i uzupełniając o opinię, iż „osłabienie siły banku jest zawsze dobre” (well, ciekawe co na to szef nadzoru bankowego, oj zrobiłby wielkie oczy…) lub o taką, że „banksterzy i cały system finansjery upadnie niedługo” (grunt to optymizm).

Atrakcyjny Kazimierz: jak parkować w centrum bez grosza przy duszy

I jeszcze na koniec, dla tych z Was, którzy nie są pewni jakości sondażu bądź chcieliby w jakiś sposób wykorzystywać te badania w swojej pracy, podaję notę badawczą. Otóż badanie zostało przeprowadzone przez Instytut Badań Pollster w dniach 23-26 maja 2012 r. metodą wywiadów internetowych (CAWI) na losowej próbie 804 osób. Wywiady zebrano w ramach usługi Omnibus Pollster, cotygodniowych badań omnibusowych (www.omnibus.pollster.pl). Od instytutu Pollster mam obietnicę, że będzie systematycznie dołączał do swoich badań omnibusowych pytania zamówione specjalnie dla czytelników blogu „Subiektywnie o finansach”. Jeśli więc macie ochotę czegoś się o sobie dowiedzieć, proszę o propozycje pytań, czekam pod adresem e-mail: maciej.samcik (at) agora.pl, maciej.samcik (at) gazeta.pl oraz oczywiście na stronie blogu w Facebooku, z której najszybciej możecie liczyć na odpowiedź. Czas oczekiwania na odpowiedzi zadane pocztą e-mail niestety przekracza niekiedy miesiąc, co wynika z ogromnej liczby Waszej korespondencji i moich ograniczonych mocy przerobowych (tak, macie rację, ogłaszam kasting na sekretarza i asystentkę – w służbie społecznej, zdjęcia przesyłajcie na  :-)).

SUBIEKTYWNOŚĆ BYWA POMOCNA. Napisał do mnie jeden z czytelników, którego sprawa została opisana w tym blogu. „Piszę do Pana w sprawie sporu z BPH i Genworth Financial, w którym bank ubezpieczył kredyt mojego taty. Po jakimś czasie od publikacji Pańskiego artykułu firma Genworth Financial przyznała nam wstrzymane odszkodowanie i wpłaciła pieniądze bankowi BPH, a ten przelał je na nasze konto. Chciałem Panu bardzo serdecznie podziękować za pomoc. Wcześniej nic nie działało: ani prośby ani groźby. Nie pomagał Rzecznik Ubezpieczonych, ani nawet sprawa sądowa. Dopiero po publikacji Pańskiego  artykułu ni z tego ni z owego ubezpieczyciel przeanalizowali jeszcze raz słuszność odmowy. Wiem, że to Pańska zasługa i za to ja i moja rodzina jesteśmy Panu bardzo wdzięczni. Bardzo bym chciał, żeby  pomagał Pan  innym osobom w takich i podobnych sprawach bo firmy ubezpieczeniowe i banki boją się mediów. Proszę doradzać wszystkim walkę o swoje pieniądze do samego końca, bo to daje rezultaty„. Dzięki za ciepłe słowa i obiecuję, że nie odpuszczę 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss